Adrian Mierzejewski – niewykorzystany potencjał

0
paź
7
Hubert Kęska
mierzej niewykorzystany potencjał

W związku ze zbliżającymi się spotkaniami naszej kadry o być albo nie być w grze o przyszłoroczny mundial, postanowiłem prześledzić reprezentacyjną karierę jednego z powołanych na spotkania z Ukrainą i Anglią reprezentantów – Adriana Mierzejewskiego.

Zawodnik, który w Reprezentacji Polski  debiutował 29 maja 2010 roku w spotkaniu z Finlandią (0:0)[1], do tej pory dostąpił zaszczytu gry w narodowych barwach 38-krotnie. Były piłkarz Polonii Warszawa jest regularnie powoływany do kadry przez Waldemara Fornalika, który dotychczas pomijał go przy swoich powołaniach wyłącznie w sytuacji, gdy nie mógł skorzystać z jego usług (z uwagi na rozgrywanie spotkań poza oficjalnymi terminami FIFA)[2]. Za kadencji obecnego selekcjonera popularny Mierzej zaliczył 13 występów. Jedynym  spotkaniem, w którym pomimo powołania nie otrzymał szansy gry był marcowy mecz z Ukrainą na Stadionie Narodowym (1:3).

Skąd zatem tak bijący po oczach tytuł tego artykułu? Przecież Mierzejewski w drużynie narodowej od początku pracy byłego szkoleniowca chorzowskiego Ruchu gra niemalże nieprzerwanie. Natomiast w szerokiej kadrze zespołu narodowego znajduje się praktycznie od momentu debiutu za kadencji Franciszka Smudy w 2010 roku.

Szkopuł jednak w tym, że grając z orzełkiem na piersi był często rezerwowym (na 38 spotkań 23 występy w pierwszym składzie, z czego tylko 7 za kadencji Fornalika). Co najistotniejsze nie otrzymywał szans gry od początku w kluczowych dla Polski spotkaniach. Rolę zmiennika musiał tolerować zarówno podczas EURO, jak i w większości spotkań trwających eliminacji. W kwalifikacjach do mundialu w pełnym wymiarze czasowym wystąpił wyłącznie w mało prestiżowym meczu przeciwko San Marino (5:0). O jego niezbyt silnej pozycji w kadrze Fornalika niech świadczy fakt, iż na ostatnie spotkania eliminacyjne (z Czarnogórą i San Marino) nie został powołany bezpośrednio, lecz dopiero dowołany z listy rezerwowych wobec słabej dyspozycji ligowców występujących w polskiej ekstraklasie.

uid_17db6310e8d323271f81e2e5fb4d36411268558616220_width_996_play_0_pos_0_gs_0_height_561

Mierzejewski jest najdroższym piłkarzem jaki kiedykolwiek wyjechał z polskiej ekstraklasy.

W 2011 roku turecki Trabzonspor wyłożył za niego  5,25 mln euro jego ówczesnemu klubowi Polonii Warszawa.

 

Osobną kwestią pozostaje  pozycja na boisku piłkarza na co dzień grającego w tureckiej Super Lig. Za kadencji Fornalika Mierzejewski występuje zazwyczaj w roli lewoskrzydłowego, podczas gdy optymalnym dla niego ustawieniem pozostaje gra za plecami napastnika. Wychowanek szkółki piłkarskiej Naki w klubie z Trabzonu występuje właśnie najczęściej na pozycji ofensywnego środkowego pomocnika, bardzo dobrze wywiązując się z powierzonych mu obowiązków. Wydaje się, że ta pozycja jest dla niego najodpowiedniejsza, gdyż nie dysponuje on wystarczającą motoryką predysponującą go do gry z boku boiska. Ma także pewne problemy z grą w defensywie. W reprezentacji jednak zazwyczaj pozostawał rozgrywającym numer 2. U Smudy pierwszym wyborem był Ludovic Obraniak, Fornalik zaś, po faktycznym odsunięciu od składu zawodnika pochodzącego z Francji, stawia w rozegraniu na duet Klich – Zieliński.

1688830766

Były zawodnik warszawskiej Polonii rozegrał łącznie na EURO zaledwie 36 minut, nie wychodząc ani razu w podstawowym składzie.

 

Mierzejewski wciąż zatem pozostaje niewykorzystaną alternatywą, po którą może warto by sięgnąć wobec sporych problemów z regularną grą, wyjątkowo dobrze skądinąd czującego się ostatnio w kadrze, Piotra Zielińskiego. 19-letni pomocnik w Udinese Calcio  gra w obecnych rozgrywkach wyłącznie tzw. ,,ogony”, pojawiając się na placu gry dopiero w ostatnich minutach spotkań piątej drużyny ubiegłego sezonu Serie A (we wczorajszym spotkaniu z Cagliari w ogóle nie zaprezentował się na boisku). W sezonie 2013/14 więcej czasu na boisku spędził grając w narodowych barwach niż w klubowym trykocie (najdłuższy jego występ to 23 minuty w przegranym 1:3 spotkaniu ze Slovanem Liberec w kwalifikacjach do Ligi Europy), co jest bardzo niepokojącym zjawiskiem.

Pod względem występów w klubie Mierzejewski bije na głowę reprezentacyjnego kolegę, od początku rozgrywek znajdując się w znakomitej dyspozycji. Najdroższy piłkarz w historii polskiej ekstraklasy zdobył w tym sezonie już 4 bramki, a także zanotował aż 8 asyst. Szczególnie imponując w ostatnim spotkaniu LE z włoskim Lazio Rzym, w którym nie tylko doskonale rozprowadzał piłkę
i dyrygował poczynaniami kolegów, lecz dodatkowo zdobył fantastycznego gola kapitalnie uderzając z 20 metra oraz popisał się sprytnym dograniem przy trafieniu Paulo Henrique. Jego dobra passa w Trabzonsporze trwa jednak zdecydowanie dłużej. W pierwszym składzie drużyny zadomowił się na dobre 5 listopada ubiegłego roku, kiedy to po dłuższej przerwie otrzymał szansę pokazania swoich umiejętności (w spotkaniu z Antalyasporem zdobył nawet bramkę).

634465953233470075

Mierzejewski jest zawodnikiem tureckiego Trabzonsporu od czerwca 2011 roku.

W barwach tego zespołu wystąpił dotychczas w 84 spotkaniach zaliczając 17 bramek oraz notując 15 asyst.

 

Jak wszyscy doskonale wiemy, nie jesteśmy piłkarską potęgą, a nasza reprezentacja przekonuje nas o tym na każdym kroku aż nazbyt dobitnie. Nie należymy do czołowych drużyn świata, których selekcjonerzy przy obsadzeniu podstawowej jedenastki czy wysyłaniu powołań na kolejne zgrupowania mają wyłącznie pozytywny ból głowy. Skoro nawet nasza siatkarska kadra (o ile przecież więcej znacząca na arenie międzynarodowej) nie może przejść obojętnie wobec nieobecności w niej Pawła Zagumnego czy, od dawna unikającego reprezentacyjnego tematu, Mariusza Wlazłego, tym bardziej Waldemar Fornalik nie może pozwolić sobie na nieskorzystanie z usług piłkarza na co dzień występującego w tureckiej ekstraklasie. Oczywiście w przełożeniu na realia piłkarskie Mierzejewski nie jest ani Zagumnym, ani Wlazłym, a w narodowych barwach prezentował się do tej pory zazwyczaj delikatnie mówiąc przeciętnie (najlepszy występ w Reprezentacji Polski zaliczył bodaj jeszcze za czasów urzędowania obecnego szkoleniowca krakowskiej Wisły w spotkaniu z Argentyną, a więc w czerwcu 2011 r.). Nie oznacza to jednak, że stać nas na rezygnację ze znajdującego się w życiowej formie piłkarza regularnie grającego w niezłej klasy europejskim zespole. Jak silnym zespołem jest Trabzonspor mogliśmy przekonać się przy okazji oglądania ostatniej kolejki Ligi Europejskiej, gdzie klub z Trabzonu aż do 83 minuty rozbijał włoskie Lazio 3:1 (ostatecznie zremisował 3:3).

Wydaje się, że zbliżające się wielkimi krokami spotkanie w Charkowie Mierzejewski powinien rozpocząć w podstawowej jedenastce. Pomimo wyraźnej niechęci Fornalika do piłkarza urodzonego w Olsztynie (patrz: mimo dobrej formy Mierzejewski pierwotnie został umieszczony ,,tylko” na liście rezerwowych przed kluczowym dla nas spotkaniem z Czarnogórą) inna decyzja personalna byłaby w tym momencie niezrozumiała. Najlepszy ligowiec roku 2010 musi natomiast wziąć na swoje barki ciężar rozegrania piłki oraz odpowiedzialność za grę zespołu. Nie powinien wsłuchiwać się przy tym zbytnio w słowa selekcjonera, który niedawno absurdalnie stwierdził, że Mierzejewski nie może rozwinąć skrzydeł w kadrze, gdyż  ,,w Trabzonsporze ma innej klasy kolegów”. Warto zatem zapytać się w czym Robert Lewandowski, Błaszczykowski, oraz znajdujący się w najwyższej formie Sobota czy Klich ustępują kwartetowi Henrique, Erdogan, Colman, Malouda? Ja z odpowiedzią na tak postawione pytanie miałbym problem.

Mierzejewski nie może szukać żadnych tanich usprawiedliwień. Mamy prawo wymagać, aby tak dobrze grający ostatnimi czasy piłkarz przełożył swoją znakomitą dyspozycję na reprezentację. Wypada mieć nadzieje, że zaprezentuje on wreszcie w kadrze swój niewątpliwy potencjał. Jak dotychczas niewykorzystany. Może to on okaże się bohaterem i głównodowodzącym narodowej kadry na finiszu eliminacji do brazylijskiego mundialu. O ile oczywiście wreszcie otrzyma swoją prawdziwą szansę….

 

Na deser bramka Adriana Mierzejewskiego w spotkaniu z Lazio Rzym:



[1]  Pierwsze powołanie do seniorskiej drużyny narodowej otrzymał wprawdzie 1 marca 2010 roku, kiedy to zastąpił w kadrze na spotkanie towarzyskie z Bułgarią kontuzjowanego Łukasza Piszczka, jednak w tamtej rywalizacji nie było mu dane zadebiutować.

[2]  Zawodnik tureckiego Trabzonsporu z tego właśnie powodu nie został powołany na spotkania
z Macedonią i Rumunią (oba zakończone wynikiem 4:1).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>