Amerykańska robota – Le Havre z misją awansu

0
cze
30
Michał Flis
bradley

Już niemal dekadę kibice z jednego z największych, a zarazem najważniejszych miast Francji czekają na to, by podziwiać występy tamtejszej ekipy piłkarskiej na najwyższym szczeblu ligowym. Mieszkańcy Hawru sympatyzujący z miejscowym Le Havre od siedmiu lat zmuszeni są dopingować swych ulubieńców jedynie na zapleczu francuskiej ekstraklasy. Wszystko ma ulec gwałtownej zmianie już za kilkanaście miesięcy, bowiem klub z północy kraju jasno wytyczył sobie cel, jaki stanowić ma rychła promocja w szeregi Ligue 1.

Jak przystało na miasto portowe zlokalizowane nad kanałem La Manche, Hawr od wielu lat mógł pochwalić się licznymi kontaktami z mieszkańcami nieodległych Wysp Brytyjskich. To właśnie przybysze ze Zjednoczonego Królestwa zawitali do Normandii w drugiej połowie XIX wieku zaszczepiając niedługo później wśród miejscowych miłość do futbolu. W 1872 roku założyli tam Le Havre Athlétique, który początkowo stanowił sekcję pomiędzy piłką nożną a rugby. Tym samym oznacza to, iż Le Havre jest dziś najstarszym klubem piłkarskim we Francji starszym od niepodzielnie rządzącego w tamtejszej lidze Paris Saint-Germain o niemalże sto lat.

Zawodnicy z północnej części kraju nie mogą pochwalić się jednak równie imponującą listą zdobytych trofeów, jak ta, którą dzierżą w rękach paryżanie. Ostatnie sukcesy Le Havre przypadają bowiem na początek dwudziestego stulecia, kiedy to klub ten czterokrotnie sięgał po tytuł nieoficjalnego mistrza Francji, a także dwukrotnie wznosił do góry Coupe Nationale, czyli protoplastę dzisiejszego Pucharu Francji. W późniejszych czasach popularni Les Ciel et Marine poza triumfem w krajowym pucharze (1959) nie dawali kolejnym pokoleniom swych sympatyków podobnych powodów do radości, gdyż klub przez kilkadziesiąt lat balansował pomiędzy pierwszym, a drugim poziomem ligowym francuskich rozgrywek. Hawryjczycy mogą jednak chlubić się innym, niebywale istotnym faktem. Miejscowa akademia od wielu lat słynie bowiem z doskonałej pracy z młodzieżą, dzięki czemu z Le Havre wypłynęło w świat wiele późniejszych gwiazd francuskiej piłki.

Tacy piłkarze, jak Lassana Diarra, Jean-Alain Boumsong czy Vikash Dhorasoo przez długi czas raczyli publiczność swą dobrą grą, rozgrywając także wiele meczów w barwach francuskiej kadry narodowej. Prawdziwą gwiazdą Ligue 1 jest dziś z kolei inny wychowanek LHAC, Steve Mandanda strzegący od wielu lat dostępu do bramki Olympique Marsylia, a warto podkreślić, że pierwsze styczności z futbolem zaliczali tu również m.in. Florent Sinama-Pongolle, Anthony Le Tallec czy Carlos Kameni. Dobra praca z młodzieżą w pewnym momencie sprawiła klubowym działaczom sporo problemów, bowiem wielkie kluby za wszelką cenę starały się podkraść Francuzom co zdolniejszych wychowanków. Z tego powodu klub zmuszony był zgłosić do FIFA nieścisłości związane z przenosinami Charlesa N’Zogbii (Newcastle), Matthiasa Lepillera (Fiorentina) oraz Paula Pogby (Manchester United).

Steve Mandanda to jeden z najsłynniejszych wychowanków akademii Le Havre

Steve Mandanda to jeden z najsłynniejszych wychowanków akademii Le Havre

Profity z dobrej pracy z młodymi zawodnikami szczególnie odczuwa dziś reprezentacja Francji. Gospodarze trwających mistrzostw Europy pewnie kroczą do paryskiego finału mając w kadrze Mandandę, Pogbę, a także największą nadzieję Les Bleus na złote medale, Dimitri Payeta, który jako nastolatek przebrnął przez juniorskie struktury klubu. Wśród wielu uzdolnionych adeptów akademii Le Havre znalazł się także Riyad Mahrez, jednak w 2014 roku za bezcen oddano go do Leicester City i dopiero tam reprezentant Algierii mógł pokazać pełnie swoich umiejętności.

Duża liczba wychowanków grających na najwyższym poziomie była jednak marnym pocieszeniem zważywszy na wyniki osiągane przez pierwszy zespół ekipy z Normandii. Piłkarze w błękitnych trykotach po raz ostatni posmakowali gry w Ligue 1 w sezonie 2008-09, jednak zajmując ostatnią pozycję w tabeli na długo pożegnali się z tamtejszą ekstraklasą. Od tamtego momentu w każdej z przedsezonowych zapowiedzi Le Havre rysuje się jako murowany kandydat do wywalczenia promocji, jednak rokrocznie nadzieje te kończyły się zupełnym rozczarowaniem, podczas gdy w tym samym czasie do elity udało się przebić prowincjonalnym drużynom, jak m.in. Arles-Avignon, Evian czy Gazélec Ajaccio. Nie udało się chociażby w 2012 roku kiedy to do użytku oddany został nowoczesny obiekt Stade Océane mający stać się areną zmagań w pojedynkach z PSG, Marsylią i Lyonem. Tymczasem zawodnicy z Hawru zamiast przywitać na nowym stadionie gwiazdy krajowej piłki, w ostatniej chwili uratowali się przed degradacją do trzeciej ligi.

W 2014 roku na horyzoncie pojawiła się nadzieja zastrzyku klubowego konta znacznym dopływem gotówki. Chęć przejęcia zespołu wyraził bowiem były agent piłkarski, Christophe Maillol, który już na starcie zapowiedział przeznaczyć na wzmocnienia niemal dwadzieścia milionów euro. 50-letni biznesmen starał się narobić szumu wokół planowanej transakcji m.in. na negocjacjach ze słynnym brazylijskim napastnikiem, Adriano. Była gwiazda ligi włoskiej przebywała już nawet w Hawrze pozując do zdjęć w klubowych obiektach. Kluczem do zrealizowania tego transferu miało być jednak pojawienie się w drużynie Maillola, co ostatecznie zakończyło się niepowodzeniem. Adriano nigdy nie otrzymał więc szansy ponownego zaprezentowania się na europejskich boiskach, zaś wspomniany Maillol dopisał na swoje konto czwartą nieudaną próbę wykupu zespołu piłkarskiego, gdyż wcześniej nie udało mu się osiągnąć porozumienia w Nantes, Grenoble oraz Nimes.

Już był w ogródku, już witał się z gąską. Brazylijczyk Adriano w ostateczności nie podpisał kontraktu z Le Havre.

Już był w ogródku, już witał się z gąską. Brazylijczyk Adriano w ostateczności nie podpisał kontraktu z Le Havre.

Latem ubiegłego roku w szeregach drużyny dobiegła końca pewna era. Otóż do informacji publicznej podano fakt, iż po wielu latach zarządzania klubem ze stanowiska prezesa zrezygnował Jean Pierre Louvel. 65-latkowi wielokrotnie zarzucano niegospodarność związaną z nieprawidłowym wydawaniem pieniędzy, jednakże należy oddać cesarzowi co cesarskie i przyznać, iż to dzięki jego zabiegom rozwinęła się tak chwalona w świecie akademia, a także wybudowano wspomniany Stade Océane. Jego następcą mianowany został Vincent Volpe, który jasno określił swój plan związany z wywiązaniem się z misji wywalczenia promocji do Ligue 1. Receptą na zrealizowanie owych zamierzeń miało być oparcie trzonu drużyny na zawodnikach zaprawionych w drugoligowych bojach, do których zaliczali się tacy gracze, jak bramkarz Fabien Farnolle i napastnicy Mathieu Duhamel oraz Ghislain Gimbert. Przez pewien czas rozglądano się także za menadżerem z uznanym w świecie nazwiskiem, jednak w ostateczności na okres próbny pozwolono pozostać Thierry’emu Goudetowi.

Cierpliwość wobec 53-latka stracono jednak późną jesienią tuż po tym, jak prowadzony przezeń zespół został wyeliminowany z Pucharu Francji przez półamatorskie Saint-Omer. Wtedy też Volpe sięgnął po szkoleniowca z najwyższej półki (przynajmniej w drugoligowych realiach). Nowy prezes miejsce na ławce szkoleniowej drużyny powierzył Amerykaninowi Bobowi Bradleyowi, który swego czasu wykonywał znakomitą robotę za sterami amerykańskiej kadry narodowej. Były selekcjoner pracował wcześniej w norweskim Stabaek, gdzie zbierał powszechne pochwały za przeistoczenie ligowego średniaka w trzecią ekipę ligowej tabeli. Krótki epizod w mroźnej Skandynawii 58-latek traktował jednak wyłącznie jako przystanek do nowych wyzwań, a takie stanowiła właśnie walka o przywrócenie Le Havre w szeregi Ligue 1.

Bob Bradley już w minionym sezonie był niezwykle blisko wywalczenia upragnionego awansu

Bob Bradley już w minionym sezonie był niezwykle blisko wywalczenia upragnionego awansu

Wraz z pojawieniem się przybysza zza oceanu w Normandii, w szatni zespołu natychmiast zaszczepiony został popularny amerykański optymizm o czym niejednokrotnie wypowiadali się piłkarze zachwalający podejście swojego nowego opiekuna. Zawodnicy na nowo poczuli między sobą jedność, a taktyka preferowana przez Bradleya stała się bolączką ligowych rywali Le Havre. Dzięki rewelacyjnej rundzie wiosennej klub z północy wywindował się w górne rejony tabeli, stając się tym samym poważnym kandydatem do zajęcia upragnionego miejsca na podium. Niestety, w kluczowych starciach z głównymi rywalami do osiągnięcia promocji zespół nie zdołał odnieść satysfakcjonujących rezultatów, przez co kwestia awansu stanęła pod dużym znakiem zapytania. W ostatniej kolejce sezonu, zważywszy na przegraną FC Metz, Le Havre potrzebowało pokonać Bourg En Bresse co najmniej sześciobramkowym rezultatem. Publiczność zgromadzona owego dnia na Stade Océane przecierała oczy ze zdumienia, gdy ich ulubieńcy prowadzili pięcioma bramkami nieuchronnie zbliżając się do osiągnięcia wydawałoby się niemożliwego założenia. Podopieczni Bradleya nie zdołali jednak umieścić piłki w bramce rywala po raz szósty, co równało się z pozostaniem przez kolejnych dwanaście miesięcy w drugoligowej rzeczywistości.

Nawet pomimo niewywiązania się z pierwotnych założeń, Bradley zachował stanowisko otrzymując tym samym misję zupełnego zdominowania zaplecza francuskiej ekstraklasy z nadchodzącym sezonie. Jednokrotny zdobywca Złotego Pucharu Ameryki Północnej będzie więc mógł w pełni przepracować z drużyną okres przygotowawczy, a także dokonać transferów wedle własnego uznania. Na chwilę obecną próżno szukać w Ligue 2 zespołu równie mocnego na papierze, który byłby w stanie powstrzymać rozpędzającą się amerykańsko-francuską maszynę. Wielce prawdopodobne więc, iż już wkrótce dzięki pomocy człowieka, który nadal piłkę nożną nazywa soccerem, normandzcy sympatycy tej dyscypliny sportu spełnią swe marzenia o pojawieniu się wielkiego futbolu w największym porcie Francji, a okazję zawojowania piłkarskiej Europy otrzyma kolejny protegowany tamtejszej akademii.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>