Białas: Krychowiak będzie jeszcze lepszy

1
paź
28
Kacper Rogacin
Stefan Białas

– Widzę, że Grzesiek zrobił ogromny postęp, ale to nie jest szczyt jego możliwości. Za jakiś czas hiszpańscy bramkarze będą mieli przez niego sporo roboty – uważa Stefan Białas. W rozmowie z Czasem Futbolu były trener Legii opowiedział o Polakach występujących w Ligue 1, a także pochwalił Arkadiusza Milika i Adama Nawałkę.

Kacper Rogacin: Jest Pan zaskoczony superformą Grzegorza Krychowiaka? Miał Pan go pod nosem przez długi czas, kiedy Grzegorz grał we Francji. Przez ten czas Polak wysyłał jakiekolwiek sygnały, że drzemie w nim tak ogromny potencjał?

Stefan Białas: – Absolutnie nie jestem zaskoczony jego formą, wręcz przeciwnie. Ostatnie dwa sezony we Francji były dla Grześka bardzo udane. Z tygodnia na tydzień robił naprawdę duże postępy. Kiedy przechodził do Sevilli byłem przekonany, że jeśli tylko z głową będzie wszystko w porządku, Krychowiak da sobie radę. I jak widać – nie pomyliłem się.

Hiszpanie rozpływają się nad jego grą po każdym meczu, ale tak wysoka forma nie może przecież trwać wiecznie. Polak będzie w stanie utrzymać się na wysokim poziomie przez dłuższy czas, czy może pierwszy kryzys zakończy piękną bajkę?

– Zacznijmy od tego, że ta jego wysoka forma jeszcze wzrośnie. Jestem tego pewny. Jest jedna kolosalna zmiana, w stosunku do tego, co było we Francji. W Sevilli „Krycha” nauczył się słuchać trenera, wypełniać plan nakreślony przez szkoleniowca. To przynosi natychmiastowe efekty. Bardzo dużo dało mu także zwycięstwo z Niemcami, bo po tym meczu Krychowiak poczuł, że naprawdę może wygrać z każdym. I to przekonanie pokazuje teraz na boisku.

W ostatnim czasie Grzegorz jest chyba najbardziej chwalonym polskim piłkarzem. Wszyscy chcielibyśmy, żeby utrzymał się na topie, tak jak Robert Lewandowski, ale osiągnięcie takiego poziomu będzie bardzo trudne.

– Grzesiek nigdy nie będzie tak doceniany jak Robert. Niestety, takie jest życie defensywnego pomocnika. „Krycha” może harować jak wół, ale takiego rozgłosu nigdy nie zdobędzie. Co nie zmienia faktu, że w Europie będzie o nim głośno jeszcze nieraz i to przez długi czas. Patrząc z boku, widzę, że Grzesiek jeszcze nie ma na tyle wysokiej pozycji, by być pewnym miejsca w pierwszym składzie. Kiedy już na dobre zostanie zawodnikiem podstawowej jedenastki, będzie mógł pomyśleć o włączaniu się w akcje ofensywne, bo przecież doskonale potrafi to robić. Przewiduję, że za jakiś czas bramkarze rywali będą mieli z nim sporo kłopotów.

Krychowiak wyjechał z Ligue 1, w której zostało dwóch Polaków – Kamil Grosicki i Dominik Furman. Ich sytuacje w klubach drastycznie różnią się od siebie chyba pod każdym względem.

– Faktycznie, Kamil tak jak Grzesiek ewidentnie zbiera plony po meczu z Niemcami. Wcześniej bywało różnie z jego formą, mówiło się też o problemach z plecami, ale teraz nie ma już żadnych kłopotów. Dziś wszystko jest w porządku, „Grosik” gra, Rennais ostatnio wygrało… Nic tylko się cieszyć! Ale nie wolno osiadać na laurach, bo stać go na więcej.

Za to Furman chyba powoli kończy swoją przygodę z Francją…

– Nie da się ukryć, że inaczej miało to wszystko wyglądać. Przede wszystkim Dominik był ściągany do Toulouse jako następca Abela Aguilara, który miał latem zmienić klub. Niestety Kolumbijczyk został w Tuluzie, a dodatkowo zespół ściągnął paru piłkarzy i na dziś wygląda na to, że dla Furmana nie ma miejsca. Może oczywiście zostać i walczyć o swoją szansę. Nie wiem, jak jest z jego francuskim, ale jeśli nie zna języka, to podejrzewam, że siedzi w nim gdzieś frustracja, która przeszkadza w myśleniu o piłce. Tak nie da się funkcjonować.

Może były pomocnik Legii powinien rozważyć wypożyczenie?

– Jak najbardziej, najlepiej jakby wrócił do Legii. W Warszawie mógłby się odbudować i uwierzyć w siebie. W grę wchodzą też wypożyczenia do słabszych klubów francuskich. Cóż, to jego decyzja, ale działać trzeba szybko!

Furman ma 22 lata i nie łapie się do składu w Toulouse, za to młodszy od niego Arkadiusz Milik robi furorę w Ajaksie. Kibice wręcz żądają od trenera, by stawiał na Polaka, a przecież w poprzednim sezonie grał bardzo przeciętnie.

– To prawda, Arek do Amsterdamu był sprowadzany jako rezerwowy, bo przecież nikt nie mógł spodziewać się, że tak odpali. Jak obserwuję jego grę, to widzę, że na treningach nie próżnował i dawał z siebie wszystko. W tym szaleństwie, które ostatnio rozpętało się wokół jego osoby jest bardzo duża zasługa Adama Nawałki, który sprawił, że Milik uwierzył w siebie. No i oczywiście te cudowne mecze w reprezentacji… Coś wspaniałego, a dla piłkarza, a już szczególnie napastnika, to rzecz bezcenna. W tym momencie Arek ma w ręku wszystkie argumenty, by być piłkarzem pierwszego składu. Od niego zależy, czy wykorzysta swoje szanse. Na pewno ma umiejętności, to pokazał choćby w meczach kadry. Kibicuję mu z całego serca.

W której lidze widziałby Pan Milika-gwiazdę za kilka sezonów? Hiszpania, Anglia, a może Francja?

– Dobrych środkowych napastników – a takim właśnie jest Arek – potrzeba w każdej lidze. Proszę spojrzeć choćby na Zlatana Ibrahimovicia, który radzi sobie wszędzie gdzie pójdzie. Ba, zawsze jest gwiazdą. Przed Milikiem trudny cel, bo moim zdaniem musi strzelić ze dwadzieścia bramek. W ten sposób otworzy sobie drzwi do naprawdę wielkiej kariery. Trzymajmy za niego kciuki.

Bez futbolu świat nie miałby sensu. Jak każdy facet interesuję się piłką nożną, a na portalu Czas Futbolu publikuję głównie wywiady z postaciami znanymi z polskich boisk.
1 komentarz
  1. radomir dodał komentarz dnia 1 lutego 2015

    Słabo tak kraść zdjęcia z Legia.Net i nawet nie podać źródła…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>