Celtycki bóg – Rewolucja w Glasgow

0
lip
5
Michał Flis
rodgers

Żadną tajemnicą nie jest już fakt, iż liga szkocka niebywale straciła na znaczeniu na przestrzeni ostatnich sezonów. Tamtejsze zespoły z europejskich pucharów eliminowali już m.in. reprezentanci Słowacji, Kazachstanu czy Armenii. W całym tym marazmie, szkockiego honoru starał się bronić Celtic, który od wielu już lat jest istnym symbolem futbolu w tej części Wielkiej Brytanii. Zmiany, jakie w minionych tygodniach zaszły w szeregach ekipy z Glasgow każą twierdzić, iż The Boys zapragnęli powrócić do czasów, gdy liczyła się z nimi cała piłkarska Europa.

O aktualnej kondycji szkockiej piłki dobitnie przekonaliśmy się przed dwoma laty, kiedy to Celtic został sromotnie rozmontowany przez zawodników warszawskiej Legii. Mistrzowie Polski zupełnie zdominowali wówczas rywala z Wysp Brytyjskich i tylko niedopatrzenie związane z występem nieuprawnionego zawodnika w szeregach warszawian sprawiło, że udało im się przebrnąć do kolejnej fazy eliminacji Ligi Mistrzów, gdzie i tak z kwitkiem odesłał ich do domów słoweński Maribor. Kiepskiego wizerunku Celticu w europejskim futbolu nie poprawił nawet pamiętny mecz z Barceloną, w którym górą okazali się „Celtowie”, a także fakt, iż klub ten wypromował w minionych sezonach takich zawodników, jak m.in. Victor Wanyama, Fraser Foster czy Virgil Van Dijk.

Główną przyczynę zapaści w jaką popadła była ekipa Artura Boruca i Macieja Żurawskiego paradoksalnie stanowi degradacja na czwarty poziom ligowy drużyny Rangers, do której doszło przed kilkoma laty. Od tamtego momentu Celtic owszem, całkowicie zdominował rozgrywki Scottish Premiership, jednakże długoletnia absencja w elicie odwiecznego rywala zza miedzy sprawiła, iż The Boys nie mieli wokół siebie godnego przeciwnika, dzięki czemu nie potrzebowali zbytnio przemęczać się na tle ligowych oponentów, by i tak roznieść w pył zespoły pokroju Inverness, Patrick Thistle czy Ross County.

Pojedynki pomiędzy Rangers a Celtikiem przez długi czas nie były rozgrywane w lidze szkockiej

Pojedynki pomiędzy Rangers a Celtikiem przez długi czas nie były rozgrywane w lidze szkockiej

W ten sposób drużyna z Celtic Park cztery razy z rzędu zasiadała na ligowym tronie, co stanowiło marne pocieszenie zważywszy na mierne rezultaty osiągane przez nią w Europie, gdzie poza Legią i Mariborem sporo krwi napsuli im także chociażby piłkarze z Kazachstanu. Wiele osób z utęsknieniem spoglądało więc wstecz do momentu, gdy pieczę nad Celtikiem sprawował Gordon Strachan, który wraz ze swymi podopiecznymi stoczył niezapomniany pojedynek z Milanem w fazie pucharowej Ligi Mistrzów.

Winą za ostatnie niepowodzenia 47-krotnych mistrzów Szkocji w dużej mierze obarcza się także byłego już menadżera zespołu, Ronny’ego Deilę. Norweski szkoleniowiec co prawda doprowadził klub do dwóch tytułów mistrzowskich z rzędu, jednak nigdy nie będzie w Glasgow wspominany z taką sympatią, jaką cieszy się tam wspomniany Strachan. Wszystko za sprawą mało atrakcyjnego stylu gry, jaki 40-latek narzucał swoim podopiecznym, a także wieloma niewypałami transferowymi, jakich dokonał na przestrzeni minionych dwóch lat. Tacy piłkarze jak Wakaso Mubarak, Stefan Šćepović, Jo Inge Berget, Carlton Cole czy Nadir Çiftçi na długi czas mieli odmienić oblicze zespołu, jednak w ostatecznym rozrachunku praktycznie żaden z nich nie miał wkładu w dobre wyniki osiągane przez Celtic na arenie krajowej . Nic dziwnego więc, iż przybysz ze Skandynawii jest dziś wspominany jako osoba, która wręcz zniszczyła zespół pieczołowicie układany wcześniej przez Neila Lennona.

Sympatycy The Boys z niesłychaną ulgą przyjęli więc do świadomości doniesienia o rychłym rozbracie Deili z dotychczasowym pracodawcą. Pod koniec sezonu Norweg mając dość nieustannej krytyki ze strony kibiców oraz mediów oficjalnie zakomunikował, że po zakończeniu sezonu zrezygnuje z dalszej pracy w Celticu. Według wielu obserwatorów jego odejście było przesądzone już od momentu, w którym awans do najwyższej klasy rozgrywkowej zapewnili sobie Rangersi. Ekipa z niebieskiej części Glasgow po kilku latach ponownie zamelduje się na boiskach Scottish Premiership i już na starcie pragnie nawiązać równą walkę ze swoim rywalem z The Old Firm Derby. Zważywszy na styl preferowany dotychczas przez Delię, dalsza dominacja Celticu przy jednoczesnej obecności Rangers stanęłaby pod dużym znakiem zapytania, tym bardziej, że zdążył ponieść już porażkę z The Gers w pełnym emocji finale Pucharu Ligi.

Prezes klubu, Ian Bankier, poszukiwania następcy Norwega pragnął przeprowadzić na najwyższej półce. Chęć ponownego podjęcia pracy w Glasgow wyraźnie zadeklarował Neil Lennon, jednak fakt, iż prowadzony przezeń Bolton Wanderers spadł niedawno do trzeciej ligi nie był mocnym argumentem 44-letniego Irlandczyka z Ulsteru. Media błyskawicznie na faworyta numer jeden wykreowały Davida Moyesa, który miał za sobą nieudane epizody w Realu Sociedad i Manchestrze United. Ponadto dość nieoczekiwanie poinformowano o kandydaturach dwóch legend Czerwonych Diabłów w osobach Roya Keane’a i Ryana Giggsa. Żaden z nich nie mógł pochwalić się jednak żadnymi sukcesami w dotychczasowej przygodzie z ławką szkoleniową.

W połowie maja klubowe szefostwo postanowiło jednak zupełnie zaskoczyć wszystkie osoby blisko związane z Celtikiem. Wtedy to potwierdzono informację o zatrudnieniu na Celtic Park Brendana Rodgersa, co jeszcze niedawno wydawało się być wyssaną z palca spekulacją medialną. 43-latek w trakcie minionego sezonu został co prawda zwolniony z Liverpoolu po serii kiepskich wyników, stając się w międzyczasie ulubionym obiektem kpin angielskich internautów, jednak należy pamiętać, iż przed dwoma laty prowadzeni przezeń The Reds rozegrali niesamowity sezon walcząc o zwycięstwo w Premier League niemalże do samego końca, zaś sam Rodgers zdołał wykrzesać pełnię umiejętności z takich piłkarzy jak Daniel Sturridge, Jordan Henderson czy Philippe Coutinho. To pod jego wodzą sezon życia rozegrał również Luis Suarez, zaś zaufanie nastoletniemu Raheemowi Sterlingowi pozwoliło wykreować 21-latka na jedną z gwiazd ligi angielskiej.

rodgers celtic

Brendan Rodgers swój nowy klub ma poprowadzić do wielkich sukcesów

Mając w pamięci wspomniane sukcesy Rodgersa, jego angaż w Glasgow wydawał się być sporym zaskoczeniem. Mimo późniejszych niepowodzeń w Liverpoolu, jego osoba nieustannie przewijała się w trakcie poszukiwań szkoleniowca przez niektóre zespoły Premier League, a także zdegradowaną niedawno Aston Villę. Nie mniejszą niespodziankę stanowi wynagrodzenie, jakie Irlandczyk pobierze za rok pracy w Glasgow, gdyż według niektórych szacunków uda mu się zainkasować ponad pięć milionów funtów, co uczyni go najlepiej opłacalnym menadżerem w historii szkockiego futbolu. Prezes Ian Bankier nie grzeszył dotychczas zbytnią rozrzutnością zarówno przy transferach, jak i wynagrodzeniach oferowanych piłkarzom i członkom sztabu szkoleniowego, dlatego tak wysoka gaża zaoferowana Rodgersowi jest niezwykle zaskakująca.

Pojawienie się w Glasgow byłego opiekuna m.in. Swansea City ma być jednak jedynie zwiastunem prawdziwej rewolucji, jaką zamierza przeprowadzić tego lata urzędujący mistrz Szkocji. Rodgers ma otrzymać na wzmocnienia kwotę około piętnastu milionów funtów, którą przeznaczyć ma na zawodników o uznanych w świecie nazwiskach. Już teraz potwierdzono niespodziewane sprowadzenie do Szkocji Moussy Dembele, który w minionym sezonie grając w Fulham był jedną z gwiazd angielskiej Championship. Nastoletnia nadzieja francuskiej piłki od pewnego czasu znajdowała się na celowniku wielu zespołów z Premier League, jednak osoba Rodgersa sprawiła, iż Dembele postanowił kontynuować swój rozwój w znacznie mniej medialnej lidze szkockiej. Kolejne doniesienia informują o rzekomym zainteresowaniu Celticu zawodnikami zaprawionymi w bojach ligi angielskiej, do których należą m.in. Scott Sinclair, Steven Taylor, Danny Graham, Steven Caulker i Steven Fletcher. Inwestycją w przyszłość ma być natomiast 18-letni Kristoffer Ajer, który wraz z Martinem Ødegaardem ma stać się niebawem motorem napędowym reprezentacji Norwegii.

Rodgers nie ukrywa, iż jego celem numer jeden w trakcie obowiązywania rocznego kontraktu będzie dalsza dominacja w Scottish Premiership, a także poprawienie wizerunku Celticu i szkockiej piłki na europejskiej arenie piłkarskiej. Awans do Ligi Mistrzów i dobre zaprezentowanie się w tychże rozgrywkach mają sprawić, że klub z Glasgow nie będzie już chłopcem do bicia dla silnych zespołów Starego Kontynentu, ale ekipą będącą w w stanie nawiązać równą walkę z finansowymi potęgami z Anglii, Hiszpanii czy Francji. Nowy trener ma więc okazję, by trwale zapisać się w długiej historii wielokrotnych mistrzów ojczyzny Arthura Conana Doyle’a. Póki co udało mu się zaskarbić sympatię tamtejszych kibiców bez rozgrywania żadnego oficjalnego spotkania. Po klęsce reprezentacji Anglii na trwających mistrzostwach Europy, Rodgers niemal natychmiast zdementował wszelkie plotki łączące go z objęciem schedy po Royu Hodgsonie, deklarując zarazem, iż Celtic jest klubem, któremu kibicował od najmłodszych lat i zamierza skupić się wyłącznie na pracy z The Boys. Z jakim skutkiem, przekonamy się już niebawem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>