Czarna Perła z Angoli

0
paź
11
Michał Flis
SPORTING 2014/15 PRE EPOCA

Portugalska piłka sporo zyskała na kolonizacyjnej przeszłości tego kraju. W końcu to właśnie w afrykańskim Mozambiku na świat przyszedł legendarny Eusebio będący jednym z najlepszych piłkarzy dwudziestego wieku. Z innej niegdysiejszej posiadłości Portugalczyków na Czarnym Lądzie pochodzi 22-letni William Carvalho – młoda gwiazda Sportingu Lizbona.

William urodził się w Angoli, jednak krwawa wojna trwająca w tym kraju w latach 1961-1994 sprawiła, że wraz z rodziną przeniósł się do Portugalii mając zaledwie kilkanaście miesięcy. Młody Afrykańczyk dorastał na przedmieściach Lizbony kopiąc jako dziecko piłkę na ulicach. W wieku trzynastu lat zasilił niezrównaną akademię Sportingu Lizbona, która wykreowała niezliczoną liczbę zawodników, którzy stali się później piłkarskimi geniuszami. Wystarczy wspomnieć chociażby Figo, Naniego czy przede wszystkim Cristiano Ronaldo.

Carvalho przebrnął przez wszystkie kategorie wiekowe w drużynie Lwów, po to, by w końcówce sezonu 2010-11 zacząć pojawiać się w kadrze pierwszego zespołu, a w końcu zadebiutować w lidze. Kilka miesięcy później udał się na wypożyczenie do trzecioligowej Fatimy, jednak już po pół roku dostrzeżony został przez ludzi pracujących w belgijskim Cercle Brugge, którzy zdecydowali się wypożyczyć go ze Sportingu na półtorej roku.

Carvalho-Cercle

W barwach mniej medialnego zespołu z Brugii został jego prawdziwym liderem. Pełna wielu młodych talentów liga belgijska okazała się idealnym miejscem także dla urodzonego w Afryce nastolatka. W sezonie 2012-13 był praktycznie jedyną wyróżniającą się postacią w szeregach zespołu, który ostatecznie finiszował jako ostatni w ligowej tabeli. W przerwie zimowej owych rozgrywek otrzymał nawet propozycję reprezentowania Angoli na Pucharze Narodów Afryki, którą jednak odrzucił argumentując swoją decyzję chęcią gry dla kraju, w którym spędził większość życia, a więc Portugalii.

Powrót Williama do Sportingu zbiegł się z zatrudnieniem na stanowisku trenera lizbończyków urodzonego w Wenezueli Leonardo Jardima. Były szkoleniowiec m.in. Bragi i Olympiakosu postanowił gruntownie przebudować pogrążoną w kryzysie drużynę, opierając jej siłę w dużej mierze na adeptach miejscowej akademii. William w trakcie okresu przygotowawczego miał zachwycić Jardima, dzięki czemu wybiegł w podstawowym składzie na premierowy mecz sezonu z Aroucą. Ograny w Belgii środkowy pomocnik był jednym z bohaterów tego wygranego stosunkiem 5:1 spotkania. Od tego momentu miał niezaprzeczalne miejsce w pierwszej jedenastce Sportingu, który do ostatniej chwili zagrażał Benfice w walce o tytuł.

Niedługo później zadebiutował w reprezentacji Portugalii w wygranym meczu eliminacji do Mistrzostw Świata ze Szwecją, w którym na ostatnie dwadzieścia minut zastąpił Raula Meirelesa. Dobre występy w klubie i kadrze narodowej sprawiły, że aż pięciokrotnie wybierano go na najlepszego młodego zawodnika miesiąca w lidze portugalskiej, a także nominowano do nagrody jej najlepszego piłkarza w sezonie 2013-14. W czerwcu znalazł się w wyselekcjonowanej przez Paulo Bento kadrze na nieudany dla Portugalczyków Mundial, gdzie zagrał jedynie w starciach ze Stanami Zjednoczonymi i Ghaną. Tuż po powrocie do Lizbony, sportowe media wręcz zasypały nas lawiną spekulacji na temat rzekomych przenosin Williama do Anglii. Jednego dnia miał być krok podpisania umowy z Arsenalem po to, by drugiego widziano go już w koszulce Manchesteru United w roli alternatywy dla Mauroane Fellaini’ego. Sam piłkarz uciął wszelkie spekulacje pod sam koniec okienka transferowego, kiedy to przedłużył kontrakt z ukochanym Sportingiem do 2018 roku. Oznacza to, że chętny na jego usługi będzie musiał wyłożyć w przyszłości na stół kwotę wynoszącą ponad dwadzieścia milionów euro.

Carvalho_Portugalia

Pozostał w Sportingu, której to drużynie ma zamiar pomóc w odzyskaniu po trzynastu latach ligowego tytułu, a także udanie zaprezentować się na tle mocniejszych rywali w Lidze Mistrzów. Jednym z jego klubowych kolegów jest od niedawna błyszczący niegdyś na Wyspach Nani, który może być idealnym mentorem dla młodej gwiazdy Lwów. Sam Carvalho przyznaje w wywiadach, iż niechętnie ruszałby się z Lizbony, gdzie mieszkają jego krewni i przyjaciele. Podobną niechęcią do opuszczenia Sportingu wykazał się przed laty legendarny defensywny pomocnik tego klubu – Oceano. 54-krotny reprezentant Portugalii miał szansę na międzynarodową karierę, jednak miłość do biało-zielonych barw sprawiła, że jego losy potoczyły się nieco inaczej. Czasy były jednak wtedy nieco inne, dlatego mało prawdopodobne wydaje się, by William nie został w niedalekiej przyszłości wielkim piłkarzem grającym w równie wielkim klubie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>