Derby w Polsce: derby Krakowa

0

„Derby” – słowo znane każdemu sympatykowi piłki nożnej. Na myśl o nich każdego z nas przechodzi dreszczyk emocji. Najważniejsze wydarzenie sezonu. Pojedynek piłkarzy. Pojedynek kibiców. Wielki pojedynek. Szczerze, współczuję wszystkim, którzy nigdy nie mieli okazji uczestniczyć w derbach. Z myślą o wszystkich kibicach postanowiliśmy stworzyć cykl artykułów pt. „Derby w Polsce”, w ramach którego w każdą sobotę będziemy pisać o derbach, które odbywają się w naszym kraju. Dziś zabierzemy Was do Krakowa.

Kraków to nie tylko miasto słynące z legendy o smoku ziejącym ogniem. Przez wielu Kraków uważany jest za polską stolicę kibolstwa. To właśnie tutaj odbywają się najstarsze, a zarazem najniebezpieczniejsze derby w Polsce. „Święta wojna” – właśnie tak przez wielu nazywany jest pojedynek Wisły Kraków z Cracovią.

Skąd nazwa „Święta wojna”? Autorem tego określenia jest były obrońca Cracovii, Ludwik Gintel, który przed jednym ze spotkań z Wisłą, powiedział do swoich kolegów w szatni „No to chodźmy na tą świętą wojnę”. Obecnie określenie „Święta wojna” w odniesieniu do derbów Krakowa ma inny, negatywny wydźwięk. Często przed i po pojedynkach Cracovii z Wisłą, dochodzi do awantur pomiędzy sympatykami obu drużyn.

Kibice Cracovii i Wisły (jak to zwykle bywa w miastach, w których istnieją dwa wielkie kluby) nie przepadają za sobą. Jak wiemy, kibice w całej Polsce walczą między sobą. O ile poza Krakowem najczęściej można zostać po prostu pobitym, o tyle w samym Krakowie za barwy niewłaściwego klubu można oberwać ostrym narzędziem.

Zazwyczaj w okolicach derbów Krakowa dochodzi do licznych awantur z użyciem maczet, noży i innych ostrych narzędzi. Nierzadko podczas starć dochodzi do śmierci jednego, bądź kilku uczestników.

Zamieszki nie zawsze miały jednak miejsce tylko poza stadionem. Często zdarzało się bowiem, że do zadymy dochodziło także na obiekcie. Do burd podczas pojedynków Wisły z Cracovią dochodziło już lata temu. Jednym z przykładów mogą być derby Krakowa rozegrane w 1990 roku. Z tym wyjątkiem, że wtedy pseudokibice obu drużyn postanowili zmierzyć się nie między sobą, a z siłami policyjnymi. Funkcjonariusze byli wówczas bezradni. Ostatecznie schronili się w konsulacie ZSRR, który i tak został później zdemolowany.

Na małej wymianie wyzwisk, no ewentualnie latających krzesełek nie mogło się oczywiście obyć w ostatnich latach. W kwietniu 2012 roku, podczas derbów rozgrywanych na stadionie Wisły doszło do małej „wymiany” z obu stron. Po trzydziestu minutach meczu w ruch poszły race, petardy i… krzesełka. Zarówno na sektorze gości, jak i gospodarzy musiała interweniować policja. Ostatecznie skończyło się na licznych zatrzymaniach. Można by rzec, że takiego typu incydenty nie są niczym nowym podczas derbów Krakowa.

Derby Krakowa to jednak nie tylko walka na maczety i latające krzesełka. To także oprawy i doping kibiców. Właśnie z tym powinniśmy kojarzyć pojedynki Cracovii z Wisłą. Każde derby Krakowa to zdarte gardła fanów, ciekawe oprawy i duża dawka pirotechniki.

Tak samo waleczni jak sympatycy obu drużyn są piłkarze. Oczywiście nikt nikomu maczetą przed nosem nie macha i nikt w nikogo krzesełkami czy petardami nie rzuca, ale nigdy piłkarzom nie można zarzucić braku waleczności.

DK walka

Derby Krakowa to najstarsze derby w Polsce. Ich historia sięga początku XX w. Pierwsze odnotowane derby Krakowa rozegrano 20 września 1908 roku. Spotkanie zakończyło się wówczas wynikiem 1:1. Prawdopodobnie krakowskie derby były rozgrywane już wcześniej, jednak nie zostały nigdzie odnotowane.

Historia derbów Krakowa to aż 186 spotkań, rozgrywanych przez ponad 100 lat. 83-krotnie z pojedynków zwycięsko wychodziła Wisła. Cracovia zwyciężała natomiast 60 razy. Reszta spotkań zakończyła się remisem. Bilans bramkowy wynosi 300-233 na korzyść Wisły.

Najsłynniejsze Derby Krakowa odbyły się krótko po II wojnie światowej. Obie drużyny miały wówczas identyczną ilość „oczek” na koncie i o mistrzostwie Polski miał zadecydować dodatkowy mecz na neutralnym terenie. Spotkanie rozegrano 5 grudnia 1948 roku na stadionie Garbarni Kraków. Zwycięsko z tego pojedynku wyszła Cracovia (3:1), która sięgnęła wtedy po mistrzostwo Polski.

Obecnie, patrząc na piłkarzy, którzy z dumą zakładają koszulkę Wisły czy Cracovii, możemy zadać sobie pytanie, „Czy tak było zawsze?”. Otóż nie. Kilkadziesiąt lat temu utożsamianie się z barwami klubowymi nie było tak powszechne jak dziś. Wszystko zaczęło kształtować się z biegiem lat. W tym czasie z jednego do drugiego krakowskiego klubu przeniosło się prawie dwudziestu piłkarzy.

Jednym z najgłośniejszych transferów na linii Cracovia-Wisła tamtych lat było przejście do Wisły Aleksandra Pychowskiego (1925 rok). Był to transfer niezwykle kontrowersyjny, o którym bardzo szeroko rozpisywała się w tym okresie prasa.

Aleksander PychowskiAleksander Pychowski w barwach Wisły Kraków

Z biegiem czasu przynależność do klubu stawała się jednak ważniejsza i coraz bardziej powszechna. Władze klubów były w większości przypadków negatywnie nastawione do transferów na linii Wisła-Cracovia. Czasem zarząd starał się nawet blokować takiego typu transfery. Obecnie transfer z Wisły do Cracovii, czy w drugą stronę to nie tylko podpis na nowym kontrakcie, to także ograniczony szacunek ze strony kibiców.

Zdjęcia:  Andrzej Banaś/Polskapresse, Wojciech Matusik PAP/Stanisław Rozpędzik, historiawisly.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>