Do odważnych świat należy, czyli subiektywna lista najsprytniejszych zagrań

0
wrz
10
Redakcja
bucksblogs-1174036

Stare przysłowie mówi, że jeśli nie jesteś silny jak lew, musisz być sprytny jak lis. Co się jednak stanie, kiedy lwia siła idzie w parze z lisim sprytem? Jak wszyscy dobrze wiemy, w futbolu przysłowia realizują się w stu procentach. Do historii przeszło już trzymanie piłki w narożniku boiska przez ś.p. Włodzimierza Smolarka albo ultradefensywne ustawienie Interu Mediolan w meczu z Barceloną, kiedy to Samuel Eto’o zagrał jako boczny obrońca. Takich przypadków jest mnóstwo, ale dziś chciałbym się skupić na pięciu zagraniach, które najbardziej zapadły mi w pamięć…

Asysta z karnego, czyli cwany Cruyff

1982 rok, spotkanie Ajaksu Amsterdam z zespołem Helmond Sport. Do rzutu karnego podchodzi jeden z najlepszych piłkarzy tamtych czasów, Johan Cruyff. Wszyscy zamierają, bo piłkarz zamiast strzelać, podaje piłkę do wbiegającego w pole karne Jespera Olsena, ten oddaje piłkę Holendrowi, który strzela do pustej bramki, zostawiając bramkarza rywali z bólem głowy. Do dzisiaj trwają spory o to, czy tak strzelony gol powinien być uznany. Powinien, gdyż nie mogło być mowy o spalonym. Jak się później okazało, Cruyff nie był pionierem tego zagrania. Już ćwierć wieku wcześniej na podobne ruch zdecydował się belgijski napastnik Rik Coppens.

Dziś mało kto próbuje powtórzyć wyczyn „Boskiego Johana”, a jeśli już, to nie zawsze skutecznie. W 2005 roku podaniem z karnego próbowali zaskoczyć przeciwników gracze Arsenalu – Francuzi Robert Pires i Thierry Henry. Wysokie umiejętności obu z nich są bezsporne, ale jak wyszło…to już inna sprawa.

„Podawany karny” dzisiaj jest mało popularnym zagraniem z prostego powodu – zawodnicy są już wyszkoleni, aby wbiegać w pole karne równo z oddaniem strzału przez wykonawcę – w takich okolicznościach zagranie Cruyffa jest tak samo opłacalne jak próba podania w polu karnym pełnym obrońców. Ktoś jednak musiał być pierwszy.

Skorpion Van der Vaart

Pamiętacie legendarną obronę kolumbijskiego bramkarza Rene Higuity? Kolejny Holender w notowaniu, Rafael Van der Vaart postanowił pójść o krok dalej – słynnym „kopem skorpiona” postanowił strzelić bramkę. W meczu Ajaksu z Feyenoordem młody pomocnik uderzył piłkę piętą, nie dając szans bramkarzowi. W przeciwieństwie do kontrowersyjnego Higuity, który dokładnie zaplanował swoje zagranie, Van der Vaart zadziałał instynktownie. A, że wyszła z tego przepiękna bramka, to już inna sprawa.

Ronaldinho i tunel pod murem Werderu

Mówisz: Ronaldinho, myślisz: technika. To, co ten uśmiechnięty Brazylijczyk z wystającymi zębami potrafił robić z piłką, do dzisiaj wywołuje owacje na stojąco. Z bogatego wachlarza jego niespotykanych zagrań wybrałem dwa, które chyba najbardziej (poza słynnym trikiem „elastico”) zaskoczyły rywali. W fazie grupowej sezonu 2006/2007 Barcelona walczyła o awans z grupy z Werderem Brema. Do rzutu wolnego podszedł Ronaldinho. Kiedy mur ustawiony przez bramkarza niemieckiej drużyny Tima Wiese, wyskoczył do góry, Brazylijczyk strzelił po ziemi, dokładnie trafiając w lukę pod stopami obrońców. Wiele razy czytaliśmy w gazetach o bramce strzelonej nad murem obrońców, ale żeby pod? Nie ma co opisywać, to trzeba zobaczyć.

Włoska robota

Podczas treningu reprezentacji Włoch kibice zgromadzeni na trybunach musieli przecierać oczy po tym, co pokazał im Francesco Totti. Legendarny napastnik AS Romy podczas treningu rzutów karnych podbiegł do piłki ustawionej na jedenastym metrze po czym wykonał efektowny obrót, kopiąc ją piętą w róg bramki.

Nie od dziś wiadomo, że Francesco nie darzy się szczególną sympatią z Mario Balotellim, by nie powiedzieć, że obaj panowie się wręcz nienawidzą. Kontrowersyjny napastnik Milanu jeszcze grając w barwach Manchesteru City postanowił przebić idola Rzymian i w podobny sposób zdobyć gola z akcji. W sparingu przeciwko Los Angeles Galaxy w pewnym momencie przed bramkarzem Amerykanów zostali już tylko Super Mario i Edin Dżeko. Rozum mówi – pewny gol. Mario mówi – będę lepszy od Tottiego…

…po czym usiadł na ławce rezerwowych.

Sprytny jak Taj

Najwięcej pomysłów przychodzi do głowy piłkarzom, kiedy próbują zaskoczyć rywali stojących w murze przy rzucie wolnym. Przeróżne sposoby na obieganie piłki, trącenie jej i szybkie zatrzymanie przed strzałem bramkarze i obrońcy widzieli już niejeden raz. To, co wykombinowali piłkarze klubu Muangthong United z Tajlandii przechodzi ludzkie pojęcie.

Aż szkoda, że ten rzut wolny nie zakończył się bramką. Na zakończenie dzisiejszego odliczania wybrałem właśnie tajską drużynę, aby pokazać, że pod względem sprytu, wirtuozów znajdziemy w każdym zakątku świata. Oby więcej takich pomysłowych Dobromirów. Czasem przecież niekonwencjonalna próba może wywołać większe oklaski niż „zwyczajnie” strzelony gol. Zatem czekamy!

PS. Żeby nie było tak kolorowo (ale wesoło jak najbardziej) należy wspomnieć, że próby zdekoncentrowania przeciwnika mogą jednak skończyć się trochę inaczej niż zdobytą bramką.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>