Dwunastu gniewnych ludzi cz.1

0
paź
23
Redakcja
joey-barton_2228080b

Futbol to nie hokej na lodzie, gdzie drużyny mają w składzie zawodnika, który wchodzi na boisko tylko w razie bójki, ale oglądając wyczyny niektórych piłkarzy trudno oprzeć się wrażeniu, że przesadne traktowanie tej dyscypliny jako „męski sport” nie przynosi im chluby. Mimo ostrej, a czasami wręcz brutalnej gry, wielu graczy zamieszczonej na tej „liście nerwusów” cieszy się dużą sympatią kibiców, nie tylko swojej drużyny. Od nieustępliwych twardzieli, po zwykłych bezczelnie faulujących „przecinaków”. Zapraszam do zapoznania się z pierwszą czwórką „Dwunastu Gniewnych Ludzi”.

Claudio Gentile

Nazwisko włoskiego defensora, który z reprezentacją zdobył mistrzostwo świata w roku 1982, do dziś wywołuje grymas bólu na twarzy Diego Maradony. W tzw. „drugiej fazie grupowej” Włosi walczyli o awans do półfinału z Brazylią i Argentyną. Szykując się do meczu z Albicelestes wszyscy wiedzieli, że Argentyna=Maradona. Potrzebny był ktoś, kto go pokryje. Padło na Gentile. To, co urodzony w Libii piłkarz Juventusu wyprawiał, aby wyłączyć z gry boskiego Diego, było niesłychane. Kopanie, ściąganie za koszulkę, czy deptanie skutecznie wybiło z głowy Maradony jakiekolwiek próby dryblingu. Co ciekawe, mimo aż 23 fauli popełnionych w trakcie spotkania na Diego, obrońca nie wyleciał z boiska, chociaż zasłużył na to jak mało kto. Po meczu (wygranym przez Włochów 2-1) na zarzuty Argentyńczyków, którzy nie mogli darować Claudio „zabicia piękna futbolu”, ten odpowiedział słynnymi słowami: „Futbol nie jest dla baletnic!”

To nie wszystko! Niecały tydzień później naprzeciw Włochów stanęli „Canarinhos” z fenomenalnym Zico. Oddajmy jednak głos Gentile:

W porównaniu do Maradony, Zico był zawodnikiem grającym bardziej zespołowo – wolał rozgrywać i „wypuszczać” kolegów. Bearzot (Enzo, trener włoskiej reprezentacji), powiedział mi przed meczem, że nie będę znów krył najważniejszego gracza, bo ciążyłaby na mnie za duża presja – moją ofiarą miał więc być Eder. Na 5 minut przed rozpoczęciem trener podszedł do mnie i szepnął: „Zmieniłem zdanie – kryjesz Zico”. Nie miałem nawet czasu, żeby przyjrzeć się grze Brazylijczyka, ale wiedziałem, że niezależnie od aspektów fizycznych i sposobu gry, muszę wykonać swoją robotę, tak skutecznie jak w przypadku Maradony. Robiłem więc to jak najlepiej potrafiłem.

A robił to tak, że Maradona skończył mecz posiniaczony i obolały z , a Zico schodził z boiska z porwaną koszulką. Dla jednych Claudio Gentile to legenda Juve i Squadra Azzurra, dla innych zaś boiskowy osiłek, który pomylił dyscypliny. Ale to on zdobył złoto…

Roy Keane

Tego pana znają chyba wszyscy. Irlandczyk, który przez wiele lat był kapitanem Manchesteru United grał na pozycji środkowego pomocnika. Keane słyną z agresywnej gry, czym zyskał ogromną sympatię kibiców Czerwonych Diabłów i nienawiść rywali. Wszystkich żółtych kartek nie sposób zliczyć (między innymi przez nie Roy nie zagrał w pamiętnym finale Ligi Mistrzów na Camp Nou), ale jego „reprezentatywnym” wyczynem, dzięki któremu nazwisko tego pomocnika zawsze trafia na listy największych brutali, jest faul (chociaż bardziej pasuje sformułowanie „bandycki atak”) na Alfie-Inge Hålandzie. Wszystko zaczęło się w 1997 roku, w meczu United z Leeds. Irlandczyk próbując zabrać piłkę norweskiemu obrońcy, sam odniósł ciężką kontuzję. Håland podbiegł wówczas do leżącego Keane’a i wykrzyczał do niego kilka „ciepłych” słów, zarzucając mu próbę wymuszenia rzutu karnego. Tego Irlandczyk nie zapomniał…

3,5 roku później obaj piłkarze spotkali się w derbach Manchesteru. Oto, jak sławetny atak wspomina sam Keane: Wystarczająco długo czekałem. Pie******łem go mocno. Piłka była w pobliżu (tak mi się zdaje). A masz, ty pi**o. Nie waż się więcej stawać nade mną i zarzucać udawanie kontuzji. (…) Mam go w dupie. Dostał to, na co zasłużył.

Miły gość.

Joey Barton

Czytając kolejne kontrowersje wywołane przez Anglika człowiek dochodzi do wniosku, że słowo „bandyta” to za mało. Najbardziej pasujące jest określenie „debil”. Bo jak inaczej można nazwać doświadczonego piłkarza mającego w CV takie kluby jak Manchester City, Newcastle United, Olympique Marsylia oraz jeden mecz w reprezentacji Anglii, który był już karany za zgaszenie papierosa na twarzy juniora City, wywołanie bójki w McDonaldsie, czy pobicie kolegi z zespołu tak, że ten (Ousmane Dabo) wylądował w szpitalu. Joey próbował się również zmierzyć z  połową składu Manchesteru City w zeszłym roku. Pan Barton udziela się również na Twitterze, gdzie można przeczytać takie bon-moty jak: „Neymar to Justin Bieber futbolu” albo „Obecna reprezentacja Anglii to gówno”. Żeby było śmieszniej, a może smutniej, Joey stwierdził swego czasu, że jest zbyt inteligentny jak na piłkarza. Kogoś tu chyba poniosło.

Pepe

Jeden z najmłodszych „gniewnych” na liście. Trzydziestoletni dziś Brazylijczyk reprezentujący Portugalię wywołał burzę w mediach latem 2007 roku, gdy ówczesny trener Realu Madryt, Bernd Schuster zdecydował się zapłacić za przeprowadzkę na Santiago Bernabeu nieznanego szerzej stopera FC Porto aż 30 milionów euro. Jeszcze więcej gromów posypało się na Schustera i Pepe po meczu Superpucharu Hiszpanii przeciwko Sevilli. Real poległ aż 3-5, a nowy nabytek zaliczył fatalne spotkanie. Z czasem jednak Pepe stał się ważnym ogniwem zespołu. Popełniał coraz mniej błędów i grał coraz agresywniej. Czerwone kartki zdarzą się każdemu obrońcy, ale to, co Portugalczyk zrobił 21. kwietnia 2009 roku w meczu z Getafe przeszło ludzkie pojęcie. Po podcięciu gracza rywali, Javiego Casquero bezmyślnie, z jakąś niewyjaśnioną furią, skopał leżącego Hiszpana, po czym schodząc z boiska z czerwoną kartką zdążył uderzyć w twarz Juana Albina.

W meczach Realu z Barceloną bójki i czerwone kartki nie są zjawiskiem rzadkim. W półfinale Ligi Mistrzów za rzekomy faul na Danim Alvesie Pepe wyleciał z boiska, ale tym razem, jak pokazały powtórki – niezasłużenie. Co z tego, skoro kilka miesięcy później, w meczu Pucharu Króla kamery zarejestrowały jak Portugalczyk „niechcący” staje korkami na dłoni leżącego na boisku Leo Messiego. „Troglodyta” – podsumowali go internauci. Już za moment kolejne Gran Derbi. Nowe wyzwanie?

W następnym odcinku między innymi „Rzeźnik z Bilbao” oraz paragwajski bokser. Do zobaczenia!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>