Finaliści Mundialu 2014: Anglia, czyli wyjście ze schematów

0

Mówisz „Anglia”, myślisz „Premier League” – najbardziej atrakcyjna, nieprzewidywalna i wypełniona gwiazdami liga świata. Siła opartej na obcokrajowcach Premiership nijak ma się jednak do postawy Synów Albionu na niwie międzynarodowej. Na brazylijskiej ziemi Roy Hodgson znów stanie przed zadaniem przywrócenia kadry na miejsce, które – zdaniem angielskich kibiców – niezaprzeczalnie się jej należy.

W ostatnich latach można było odnieść wrażenie, że reprezentację Trzech Lwów trawi stagnacja – wciąż stawiano na tych samych, zasłużonych, żeby nie powiedzieć „oklepanych” zawodników, za każdym razem naiwnie licząc na lepsze niż poprzednio rezultaty. W 2010 roku na Mundialu w RPA Anglicy zostali niemal ośmieszeni przez Niemców w wygranym przez Die Mannschaft aż 4:1 meczu o ćwierćfinał. Mimo to znakomita większość uczestników (a może raczej świadków, wszak w Bloemfontein piłkarze Capello niemal wyłącznie przyglądali się niemieckim magikom) tamtego blamażu dwa lata później w Polsce i na Ukrainie wciąż dumnie reprezentowała barwy swojego kraju.

Bezlitośnie uciekający czas sprawił, że Hodgson musi powoli rezygnować z reprezentacyjnych „evergreenów”, a szanse dla młodzieńców takich jak Alex Oxlade-Chamberlain czy Raheem Sterling pokazują jego gotowość do przeprowadzenia w kadrze zmiany pokoleniowej, ale wciąż pozostaje wątpliwość czy selekcjoner będzie na tyle odważny, by zrobić jeszcze jeden krok naprzód i zbudować nowy, lepszy, bardziej ekscytujący zespół. Ma ku temu więcej narzędzi, niż można by się spodziewać.

Bramkarze

Trudno jednoznacznie ocenić obecną sytuację w bramce Anglików – na pewno jest lepiej niż na początku XXI wieku, ale aktualna forma niekwestionowanego numeru 1, Joe Harta, jest bardzo daleka od idealnej. Dość powiedzieć, że w pewnym momencie sezonu przegrywał w Manchesterze City z Costelem Pantilimonem. Jego zmiennikiem będzie prawdopodobnie John Ruddy – bramkarz Norwich zapracował na miejsce w reprezentacji przede wszystkim świetnym poprzednim sezonem, ale i w tym trwającym prezentuje się solidnie i powinien utrzymać swoją pozycję. O rolę trzeciego golkipera do samego końca będą walczyć Ben Foster i mistrz Szkocji z Celtikiem, Fraser Forster.

Obrońcy

Odkąd John Terry ogłosił zakończenie reprezentacyjnej kariery, serce defensywy Trzech Lwów tworzą klubowy kolega kapitana Chelsea, Gary Cahill, i Phil Jagielka z Evertonu. Roy Hodgson nie ma na tej pozycji zbyt wielkiego pola manewru – wyżej wymienioną dwójkę w razie potrzeby może zastąpić któryś z uniwersalnych obrońców słabo dysponowanego Manchesteru United: Phil Jones lub Chris Smalling. Alternatywą dla dwóch Diabłów jest legitymujący się zaledwie jednym meczem w kadrze Steven Caulker. Powołany na Euro 2012 Joleon Lescott gra w klubie rzadko, a jeśli już to z marnym skutkiem i jego szanse na wyjazd do Brazylii są nikłe. Pozycja lewego obrońcy niejednemu trenerowi spędza sen z powiek i nie inaczej jest zapewne z Hodgsonem – tyle że w jego wypadku przyczyną bezsenności jest kłopot bogactwa. Do dyspozycji selekcjonera pozostaje słynący ze znakomitych dośrodkowań Leighton Baines, nastoletni supertalent Luke Shaw czy dynamiczny Kieran Gibbs. Tym bardziej dziwi, że Roy wciąż bierze pod uwagę 33-letniego Ashleya Cole’a, który w Chelsea przegrywa rywalizację o grę na swojej pozycji z prawonożnym Azpilicuetą. Niewykluczone, że to właśnie podstarzały piłkarz The Blues zajmie w samolocie do Brazylii miejsce obok Bainesa. Prawa strona bloku defensywnego najbardziej uwidacznia skłonność Hodgsona do popadania w schematy i przywiązywania się do nazwisk – jego ulubieńcami są przeciętny, często krytykowany przez kibiców i niemłody już Glen Johnson (Liverpool) oraz niegdysiejszy Młody Piłkarz Roku w Premier League, lecz dziś zaliczający ciągły regres Kyle Walker. Kandydatury zaskakującego w tym sezonie Jona Flanagana, złotych dzieci z Soton – Calluma Chambersa i Nathaniela Clyne’a – czy Carla Jenkinsona nie są nawet rozważane, Hodge prędzej wystawi w roli right-backa Chrisa Smallinga niż powoła któregoś z wyżej wymienionych.

Pomocnicy

W tej formacji zanosi się na największe i długo wyczekiwane zmiany. Być może wreszcie fani Synów Albionu nie będą zmuszeni oglądać w środku pola solidnych wyrobników pokroju Garetha Barry’ego i Scotta Parkera (choć trzeba uczciwie przyznać, że ten pierwszy dawno nie prezentował się tak dobrze jak w obecnym sezonie). Steven Gerrard może dziś liczyć na grę nie tylko za nazwisko i doświadczenie – znakomicie odnalazł się w nowej, głębszej roli w pomocy Liverpoolu i w kadrze także powinno się dla niego znaleźć miejsce. Konkurencja będzie jednak spora, bowiem akces do gry za plecami „dziesiątki”, w którą zamiast typowego pomocnika wcieli się zapewne Wayne Rooney, będą zgłaszać także rozgrywający sezon życia Jordan Henderson i ścigający się z czasem w gabinecie lekarskim Jack Wilshere. Media spekulują, że w samolocie może znaleźć się też miejsce dla 19-letniego Rossa Barkleya, ale rola podstawowego zawodnika na brazylijskim turnieju mu raczej nie grozi. Może też się zdarzyć, że da o sobie znać pragmatyzm Hodgsona, i któryś z uzdolnionych pomocników będzie zmuszony ustąpić miejsca przeciętnemu Tomowi Cleverley’owi czy lekko już „przeterminowanemu” Frankowi Lampardowi. Skoro o weteranach mowa, nie można też skreślać Michaela Carricka. Jeśli Royowi nie zabraknie odwagi, na skrzydłach może dominować zabójcza szybkość i młodzieńcza fantazja – duet Chamberlain-Sterling może się okazać zbyt chimeryczny na turniejowe rozgrywki, ale gdyby udało im się równocześnie „odpalić”, efekt mógłby być naprawdę świetny. Taki wariant nie wchodziłby pewnie w grę, gdyby kontuzja nie pokrzyżowała planów Theo Walcotta, mającego do zaoferowania nie tylko piorunującą szybkość, ale też dobre wykończenie. Skoro jednak Theodore’a zabraknie, ciekawą alternatywę dla nieprzewidywalnych młodzieńców może stanowić starszy, choć równie niedoświadczony na arenie międzynarodowej Adam Lallana. Rozgrywający rewelacyjny sezon pomocnik Southampton równie dobrze czuje się atakując tak ze skrzydeł, jak i ze środka, mógłby więc uczynić grę Anglików bardziej różnorodną. Raz jeszcze do życia powraca jednak obawa, że szkoleniowiec Lwów zdecyduje się na zachowawczy wariant i gdzieś, czy to w środku pola czy bliżej linii bocznej, znajdzie miejsce dla słynącego raczej z pracowitości niż piłkarskich fajerwerków Jamesa Milnera.

Napastnicy

Jeśli przyjąć, że Rooney obejmie rolę #10, pierwszy wybór na „szpicę” może być tylko jeden – wicelider klasyfikacji strzelców Premier League, Daniel Sturridge. Otwarta jest za to kwestia tego, kto w razie potrzeby będzie mógł go zastąpić. Bazując na ostatnich miesiącach, głównymi konkurentami piłkarza Liverpoolu powinni być dwaj Święci – mający już na koncie trafienia w kadrze Rickie Lambert i świeżo upieczony reprezentant Jay Rodriguez. Na razie selekcjoner daje też do zrozumienia, że nie zamierza zapomnieć o strzelającym teraz gole w amerykańskiej MLS Jermainie Defoe, ale ile te słowa mają wspólnego z prawdą? Danny Welbeck z pewnością ma nadzieję, że niewiele.

Wprawdzie Anglicy nie dysponują takimi pokładami piłkarskich talentów jak choćby Hiszpanie czy Niemcy, jednak mają w swoich szeregach zawodników zdolnych do efektownej, ofensywnej gry. Pytanie tylko, czy Roy Hodgson zdoła złożyć z nich prawdziwy zespół. Ba, czy chociaż spróbuje to zrobić?

(fot. BBC)

Gorący zwolennik piłki w angielskim wydaniu. W przerwach od Premier League chętnie śledzi także francuską Ligue 1. Obok futbolu na liście jego uzależnień figurują heavy metal i kawa.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>