Forza Italia: Scudetto oddam w dobre ręce

0

Sezon 2014/2015 we włoskiej Serie A rozpocznie się z przytupem wraz z końcem miesiąca. Z pewnością będzie to sezon przełomowy dla całej ligi, bowiem walka o prym na Półwyspie Apenińskim zapowiada się niesamowicie interesująco. W grze o Scudetto liczyć się będzie przede wszystkim 5 drużyn.

Przed tygodniem pisałem, że istnieje 5 powodów, dla których mistrzostwo zdobędzie AS Roma. Pod tym względem nic się nie zmieniło, jednak „Giallorossi” nie są moimi faworytami w wyścigu po Scudetto. Moim faworytem jest Juventus, co nie oznacza, że inne drużyny nie mają szans na końcowy sukces. Do grona faworytów zaliczają się także Napoli, Milan, Inter. Niemożliwym wydaje się, aby do gry o najwyższe laury we Włoszech włączył się ktoś pokroju Fiorentiny czy Lazio. W zeszłym sezonie – jak najbardziej, jednak ten nadchodzący będzie miał swoich faworytów. Wspomniana piątka jest przez wielu uważana za faworytów końcowego tryumfu, nie inaczej uważają bukmacherzy, u których można najwięcej zarobić stawiając na Juventus. Postanowiłem procentowo ocenić szansę wszystkich poszczególnych, a poniżej znajdziecie to, co mi z tej wyliczanki wyszło.

Juventus Turyn – 35%

Faworytem w wielkim wyścigu jest „Stara Dama”. Dobra, zgrana paczka piłkarzy powinna po raz kolejny wskazać miejsce w szyku reszcie stawki. Nie można przecież zatracić w sobie umiejętności zdobywania punktów, jeśli w minionym sezonie zdobyło się ich aż 102 (rekord w historii ligi włoskiej). Z drużyną mieli pożegnać się Paul Pogba czy Arturo Vidal, jednak mimo plotek i niemal codziennym łączeniu dwóch kluczowych zawodników z topowymi klubami w Europie, do transferów póki co nie doszło. Mercato jest jeszcze otwarte nieco ponad 3 tygodnie, więc wszystko możliwe, jednak nawet po stracie tych zawodników, szanse na majstra do Juve zmaleją tylko nieznacznie. Nowym trenerem został Massimiliano Allegri, który nieoczekiwanie zastąpił na stanowisku Antonio Conte. Prędzej w tej zmianie wypatrywałbym przyczynę ewentualnej klęski, jednak miałem skupić się na plusach każdej drużyny. In plus z pewnością transfery, bo osoby Alvaro Moraty czy Patrice Evry muszą dać większe pole manewru nowemu trenerowi „Bianconerich”.

AS Roma – 25%

Tak jak wspominałem tydzień temu, Roma wygrała tego lata chyba najwięcej wśród wszystkich drużyn. Wzmocnienia Juanem Iturbe, Ashleyem Cole czy Davidem Astori to prawdziwe majstersztyki włodarzy „Giallorossich”. Niesamowite wyczucie i podejście do swojego zespołu nabył podczas pracy w Rzymie trener Rudi Garcia. Trzeba pamiętać, że Roma na początku kadencji obecnego trenera nie grała tak, jak czyni to dzisiaj. Garcia musiał wymyśleć odpowiednią taktykę dla rzymian, którzy co prawda byli bardzo bramkostrzelni, ale ich defensywa spisywała się wręcz fatalnie. Przy cierpliwości „tych na górze” oraz własnej determinacji stworzył drużynę, która wręcz musi nadchodzący sezon zakończyć na podium.

Inter Mediolan – 15%

Walter Mazzarri. Żadne słowa nie wyjaśnią więcej w tej sprawie. Inter od czasów Mourinho nie miał tak dobrego taktyka i menadżera w jednym. Z całym szacunkiem dla Rafy Beniteza, Andrei Stramaccioniego, Leonardo, Claudio Ranieriego, Gian Piero Gasperiniego… Kto tam jeszcze był? No właśnie, stabilizacja. Poprzedni sezon był dla Mazzarriego trudnym, ale pierwszy rok nie może być łatwy dla trenera, który żył w Neapolu. To tak samo, jakby ktoś całe życie trenował zespołów występujący w okręgówce na Kaszubach i nagle podjął pracę na Mazowszu. Naprawdę! Wracając do meritum, Inter trafił w końcu na właściwego dla siebie trenera. Albo na odwrót. Na uwagę zasługuje też osoba Piero Ausilio. Nie wiem jak to się stało, ale całkiem dobrzy piłkarze typu M’Vila, Medel, Vidic, Osvaldo aż garną się do Interu i są gotowi grać za mniejsze pieniądze niż dotychczas ściągane „gwiazdki”. Nie chcę chwalić dnia przed zachodem słońca, ale jeśli w Mediolanie dalej pójdą tym tropem, to może być dukt, dzięki któremu niebawem znajdą się na najwyższym stopniu podium. Niebawem, czyli w maju przyszłego roku…

Juventus to zdaniem wielu główny faworyt do Scudetto. Po raz kolejny (fot. soccerbyives.com)

AC Milan – 15%

Poprzedni sezon był dla „Rossonerich” wręcz katastrofalny. Fatalne wyniki, ośmieszający się trener oraz strojący fochy piłkarze. Swoich szans zaczęto szukać w rewolucji, do której na dobrą sprawę w Mediolanie nie doszło. Trenerem został Filippo Inzaghi – człowiek legenda stadionu San Siro i postrach wszystkich bramkarzy w Serie A. Mam jednak dość mieszane odczucia, co do jego nominacji. Popularny „SuperPippo” nie ma doświadczenia na podobnym stanowisku, bo przecież praca z młodzieżą to nie to samo, co prowadzenie jednego z największych klubów na świecie. Inzaghi nie za bardzo pasuje na trenera, który będzie stał ponad zawodnikami. Będzie z pewnością trenerem-przyjacielem, co może zarówno prowadzić do sukcesu, jak i być głównym powodem porażki. Na rynku transferowym Milan nie szaleje już dawno i nie zanosi się na jakiekolwiek zmiany (zadłużenie klubu nie maleje) w tym temacie (jest to jednak kwestia na innym czas, może za tydzień?), a pozyskani Jeremy Menez, Alex czy Michael Agazzi nie kosztowali „Czerwono-czarnych” ani euro. Na koniec przypomnę, że to właśnie Massimiliano Allegri został uznany za głównego winowajcę i za człowieka, który doprowadził Milan od mistrzostwa na dno tabeli (dla kibiców Milanu 8. miejsce jest dnem), a Clarence Seedorf tylko kontynuował jego daremną pracę. Ten sam Allegri będzie od nowego sezonu odpowiadał za wyniki w Turynie.

SSC Napoli – 10%

Chwilę wcześniej czytaliście, jaki to nieudacznik Benitez prowadził Inter Mediolan. To nie do końca tak jest, bo przecież Hiszpan trafił na najtrudniejszy czas, jaki mógł. Odejście Jose Mourinho, gdy „Nerazzurri” byli wszystkich we Włoszech i w Europie zmusiło działaczy klubu z Mediolanu na znalezienie prawdziwego kozaka, który postara się wszystkiego nie popsuć. Nie do końca się udało, co nie zmienia faktu, że Rafa Benitez jest kozakiem. W Neapolu nie może narzekać na klimat. Wszyscy czekają tam na podobne sukcesy, jakie drużyna święciła za czasów Diego Maradony. Mało tego, każdy jeden związany z Neapolem mówi głośno, że to jego drużyna zdeklasuje nadchodzące rozgrywki. Identyczna sytuacja miała miejsce przed sezonem, a przecież ostatecznie strata do Juve wyniosła aż 24 punkty. Pokory wśród „Azzurrich” trudno szukać. Wcale się nie dziwię, bo przecież Benitez w klubie ma wszystko/wszystkich, czego potrzebuje. Na bramkę Pepe Reina? Jak najbardziej. Do obrony potrzeba Raula Albiola? Nic niemożliwego! Atak należy wzmocnić Jose Callejonem i Gonzalo Higuainem? Jak mus, to kupimy! Tak było rok temu, jak się skończyło – wystarczy spojrzeć na tabelę. Latem bieżącego roku Benitez zakupił Michu i Andujara, jednak czasu na zakupy jeszcze mu zostało.

Wszystkie powyższe dywagacje zachowają sens, jeśli powyższa piątka zajmie wszystkie miejsca w TOP 5 włoskiej Serie A. Wbrew pozorom będzie o to trudno, bo przecież ktoś musi zostać uznany za największego przegranego sezonu. No, bo jak spadać to tylko z wysokiego konia!

Pasjonuje się piłką nożną w każdym wymiarze: od lokalnej po topowe ligi na świecie. Na CzasFutbolu.pl prowadzi cykl publicystyczny "Forza Italia". Prywatnie pożera hot-dogi ze stacji benzynowej i słucha muzyki z przekazem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>