Forza Italia: Przyczyna porażki? Prandelli!

0

Dla reprezentacji Włoch Mistrzostwa Świata w Brazylii to już historia. Historia o kunktatorstwie, graniu na alibi i kalkulowaniu. Historia zdecydowanie za krótka, czemu winien jest przede wszystkim Prandelli.

Każdy kto uważa, że mistrzem świata zostają tylko piłkarze, że wkład trenera jest niewielki, może zamknąć już tę stronę i dalej nie czytać. Owszem, na boisku biegają piłkarze, ale o tym kto gra i jak ma grać decyduje selekcjoner, a przynajmniej tak powinno być. Nie będę się tutaj rozpisywał o meczu z Urugwajem, bo o nim napisano już wszystko. Prawdą jest jednak to, że nerwówki miało nie być, bo 3 punkty za mecz z Kostaryką Cesare Prandelli i spółka zapisali już na długo przed rozpoczęciem imprezy.

Nie ukrywam, że byłem przygotowany na inną grę Włochów. To właśnie oni przed mundialem powtarzali, że kluczowe będzie przygotowanie fizyczne. Stąd też pomysł Cesare Prandellego na dwa dni testów, podczas których wyłoniono najlepiej prezentujących się pod względem fizycznym piłkarzy. Wyszło jak wyszło, ale to właśnie Włosi byli chyba jedną z najgorzej przygotowanych ekip w Brazylii. Można zaraz powiedzieć, że jak się gra przez niemal całą drugą połowę w dziesięciu, to i sił mało, jednak to tylko czcze gadanie. Włosi byli słabi fizycznie. Kropka. Prandelli nie potrafił zdecydować się na żelazną jedenastkę, która powinna być ustalona przed pierwszym meczem na mundialu, a zmian dokonywać tylko w ostateczności. W obronie eksperymentował aż miło. Na mecz z Anglią wyszedł Paletta, Darmian, Chiellini i Barzagli, a na mecz z Kostaryką już Abate, Barzagli, Chiellini, Darmian. Mało eksperymentów w defensywie? Więc na mecz z Urugwajem Włosi wyszli tylko trójką obrońców. Chiellini, Barzagli i Bonucci grają razem w takim systemie w mistrzowskim Juventusie, więc nie wyglądało to najgorzej. Ale żeby ustawiać trzy inne formacje defensywne w trzech meczach?

(fot. larepublica.pe)

Warto też przyjrzeć się zauroczeniu Prandellego Balotellim. Co on widzi w czarnoskórym napastniku Milanu? Przez większość meczu zaledwie stara się walczyć, głupio fauluje, a do tego ta gorąca głowa… Jose Mourinho powiedział niegdyś, co idealnie pasuje do opisania SuperMario: „Talentem nie ustępuje Messiemu czy Ronaldo, ale głowa nie nadąża”. Nic dodać, nic ująć. Może zatem trzeba było postawić wcześniej na duet Balotelli – Immobile. Ja zaryzykowałbym nawet na samego Ciro, którego wspomagałby Antonio Cassano. Wiem, wiem Balotelli strzelił jakże ważną bramkę Anglii, ale umówmy się – na taką bramkę stać też Immobile. Nie żebym był jakimś wielkim fanem byłego już napastnika Torino(zresztą do spółki z lokalnym rywalem, Juve), ale może bardziej antyfanem Balotellego. Miejsce w kadrze na mundial dla Mario znaleźć się musiało, lecz przecież do Ameryki Południowej mógł też lecieć Rossi, który był nie mniej zdrowy niż kilku innych piłkarzy Italii.

Były już selekcjoner „Squadra Azzurra” podał się do dymisji tak szybko, jak podpisał nowy kontrakt. Warto przypomnieć, że Prandelli podpisał nową umową tuż przed rozpoczęciem brazylijskiego czempionatu, więc musiał być pewien umiejętności swoich graczy. Skończyło się identycznie jak przed czterema laty, bo przecież na mistrzostwach w RPA Włosi również się skompromitowali. – Coś się zmieniło w zespole. Nie wiem co, ale muszę odejść. Biorę całą odpowiedzialność za wyniki, a moja decyzja jest nieodwołalna – tymi słowami pożegnał się z reprezentacją i opuścił konferencję prasową. W mediach od razu sypnęło nazwiskami potencjonalnych następców Cesare. Przypomniano, że z reprezentacją Japonii pożegnał się właśnie Alberto Zaccheronni. Indziej możemy przeczytać, że na posadkę czyha nie kto inny, jak… Fabio Cannavaro. – Byłby to dla mnie wielki zaszczyt. To bardzo ważny moment dla całego futbolu we Włoszech. Nie wiem jaką decyzję podejmą przedstawiciele federacji, ale gdyby nadarzyła się możliwość pracy z kadrą, nie powiedziałbym „nie” – opowiedział sam Fabio.

(fot. www.montrealgazette.com)

Bardzo żałuję, że Prandelli z różnych przyczyn nie mógł skorzystać z kilku istotnych zawodników z ostatnich dwóch lat, chodzi mi przede wszystkim o: Christiana Maggio, Emanuele Giaccheriniego, Alessandro Diamantiego i Daniela Osvaldo. Każdy z nich sprawdzał się na poziomie eliminacyjnym, zaś pierwsza trójka zaliczyła dobre zawody na ME z 2012 roku. Wracając jeszcze do europejskiego czempionatu. Srebro wywalczone na boiskach Polski i Ukrainy to również dzieło Prandellego, podobnie jak dobry występ na zeszłorocznym Pucharze Konfederacji.

Po czterech akapitach wyliczeń i uchybień, przyznaję, że Prandelli też pomógł „Azzurrim”.

Na koniec jeszcze sprawa Luisa Suareza. Na mundialu już nie zagra, cztery miesiące w ogóle w piłkę nie pokopie, no chyba, że na prywatnym boisku za domem. Grajek(jakoś nie jestem w stanie napisać „piłkarz”), który po raz kolejny ostrzy sobie kły(i to dosłownie!) na rywala powinien dać sobie na wstrzymanie już za pierwszym razem, teraz to już recydywa. Jak FIFA karze recydywistów czy boiskowych bandytów, widzimy. Za łagodnie! Dążymy do zmian w światowym futbolu, pragniemy nowinek technicznych typu „goal-line”, mażemy sprayem po boiskach, domagamy się powtórek telewizyjnych. Okej! Zróbmy więc wcześniej porządek z bandytami na boisku, bo zachowanie Suareza nie różni się niczym, jeśli porównamy je do brutalnego ataku wślizgiem. Jak widać, dla Urugwajczyka zasady fair play są kompletnie nieznane.

Włosi odpadają na własne życzenie. Za minimalizm, za kalkulowanie. Chcieli być cwańsi od wszystkich, zostali zgładzeni własną metodą. Każdy wiedział, jak zagrają w danym meczu. Cały świat trąbił, że w meczu z Urugwajem Italia zagra na remis. Wracamy do punktu wyjścia, Prandelli nie zaskoczył – a powinien.

Mecz z Urugwajem na remis? Czemu nie! Najgorzej, jak stracimy bramkę na 10 minut przed końcem, wówczas będziemy… w domu.

Pasjonuje się piłką nożną w każdym wymiarze: od lokalnej po topowe ligi na świecie. Na CzasFutbolu.pl prowadzi cykl publicystyczny "Forza Italia". Prywatnie pożera hot-dogi ze stacji benzynowej i słucha muzyki z przekazem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>