Gilewicz dla CF: „Lewy”dostał czas do grudnia

0

– Borussia ma duże kłopoty. Kontuzje i brak Roberta Lewandowskiego dają o sobie znać. Wszyscy czekają na powrót Reusa i Błaszczykowskiego – mówi w rozmowie z Czasem Futbolu Radosław Gilewicz. Były piłkarz VfB Stuttgart i znawca Bundesligi zdradza, że „Lewy” dostał od klubu czas na aklimatyzację.

Kacper Rogacin: Mecz z Niemcami tuż tuż, a my nadal nie wiemy co się dzieje z Robertem Lewandowskim. W Borussii grał jak natchniony, strzelał gola za golem. W Bayernie zaczął od świetnych występów w sparingach, ale w lidze prezentuje się słabo…

Radosław Gilewicz: – Akurat w Bayernie nikt nie przykłada do tego wielkiej wagi. Mistrzowie Niemiec sprowadzali „Lewego” wiedząc, że będzie potrzebował sporo czasu na aklimatyzację. Ostatnie kilka lat spędził w Dortmundzie, więc musi się przystosować do nowego środowiska. Lewandowski dostał czas do końca grudnia na zgranie się z zespołem. Wszyscy w Bayernie wiedzą, że słabsza dyspozycja to tylko okres przejściowy.

Tyle że my potrzebujemy Roberta już teraz. Z Niemcami gramy za dziesięć dni, a bez „Lewego” w formie nie mamy najmniejszych szans.

– Moim zdaniem akurat teraz Lewandowski może odpalić w kadrze. Jak w Borussii dziurawił siatki, to w kadrze grał słabo. Teraz w klubie jest średnio, więc może w reprezentacji wypali? Oczywiście trochę żartuję, ale w sumie kto wie? Przecież w futbolu często tak właśnie bywa.

Mimo wszystko na remis chyba nie mamy co liczyć?

– Niemcy to mistrzowie świata, a my jesteśmy gdzieś na siedemdziesiątym miejscu. Teoretycznie nie mamy żadnych szans nawet na remis. Ale nasi rywale mają swoje kłopoty, zagrają bez kilku mocnych graczy, w dodatku po mundialu nie doszli jeszcze do najwyższej formy. Chyba nie mogliśmy lepiej trafić – w takich warunkach najłatwiej o sensację. Jasne – nie ma co pompować balona oczekiwań, bo musimy znać swoje miejsce w szeregu. Ale nadmierny respekt też będzie zgubny. Nie możemy się przestraszyć rywala, to po pierwsze. Myślę, że remis jest w naszym zasięgu, ale jeśli biało-czerwoni zagrają na maksymalnych obrotach, to… Na pewno będzie się działo.

Wróćmy do Bundesligi. „Lewy” w nowym klubie radzi sobie kiepsko, a i Borussia bez niego przeżywa kryzys. Tak słabej gry BVB chyba nikt się nie spodziewał.

– To fakt, nie ma co ukrywać, w Dortmundzie nie jest za różowo. Wystarczy spojrzeć na tabelę. Niektórzy zastanawiają się jak to możliwe, przecież ten zespół niedawno grał w finale Ligi Mistrzów. Borussia ma duże kłopoty, przede wszystkim kadrowe. Kontuzje kilku podstawowych zawodników muszą się odbić na wynikach. To duży pech, że takie osłabienia dopadły ich właśnie teraz.

Kogo najbardziej brakuje w ekipie Jürgena Kloppa?

– Niemieccy komentatorzy są zgodni – największą stratą jest brak Marco Reusa. Do tego wszyscy niecierpliwie czekają na powrót Jakuba Błaszczykowskiego. Już ta dwójka powinna przywrócić Borussię na właściwe tory. Ale o sukcesach z poprzednich lat raczej nie ma co myśleć. Wyraźnie widać, że bez „Lewego” to już nie ta sama drużyna. Ciro Immobile jest niezły, ale kompletnie nie rozumie gry Borussii, musi się jej uczyć. To trochę potrwa.

Bez Lewandowskiego Borussia stanie się ligowym przeciętniakiem?

– Nie przesadzajmy, w zespole nadal jest wielu świetnych piłkarzy, którzy – jeśli będą zdrowi – są w stanie zagwarantować walkę o mistrzostwo kraju. Zagrożeniem może być jedynie wyprzedaż zawodników, na którą na razie na szczęście na razie się nie zanosi.

A jak będzie dzisiaj w meczu Ligi Mistrzów z Anderlechtem Bruksela?

– Z całym szacunkiem dla rywali, ale myślę, że Borussia nie będzie miała kłopotów ze zwycięstwem. To po prostu za dobry zespół. Nawet w gorszej formie są w stanie wygrać z Belgami.

Przecierał Pan oczy ze zdumienia, kiedy po czterech kolejkach biedne Paderborn było liderem Bundesligi?

– Pewnie! Zupełnie nikt się tego nie spodziewał. Paderborn miało być typowym dostarczycielem punktów. Takim Brunszwikiem, czy Greuther Fürth. A tu proszę, taka niespodzianka. Na pewno byłem zaskoczony, ale jak najbardziej pozytywnie.

Z meczu na mecz będzie im chyba coraz trudniej o tak dobre wyniki…

– Na pewno efekt zaskoczenia już nie zadziała. Ale nawet w ostatnim przegranym meczu z Borussią Moenchengladbach Paderborn pokazało się z niezłej strony. Ich wielkim atutem jest poczucie jedności. Tego nie można kupić. Stanowią mocny kolektyw i tą jednością mogą sporo namieszać w Bundeslidze.

Nie uważa Pan, że to trochę ujma dla pierwszoligowych klubów, że ogrywa je malutkie Paderborn?

– Wręcz przeciwnie. W dzisiejszym futbolu bardzo brakuje takich sensacji. To jest znak, że sport stoi ponad pieniądzem. W dodatku przeciętny kibic Bundesligi na pewno jest zadowolony, że wzrosła liczba ciekawych spotkań. Bo powiedzmy sobie szczerze – w meczach Paderborn możliwy jest dosłownie każdy wynik. I to jest w futbolu najlepsze.

 

Bez futbolu świat nie miałby sensu. Jak każdy facet interesuję się piłką nożną, a na portalu Czas Futbolu publikuję głównie wywiady z postaciami znanymi z polskich boisk.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>