David Beckham: Historia najsłynniejszego piłkarza-celebryty (część 1)

1
lut
15
Redakcja
David Beckham

W rankingach popularności wyprzedził Madonnę, Presleya i księżną Dianę. Ostatnio na łamach mediów przedstawił zaprojektowaną przez siebie kolekcję bielizny, a brytyjskie dzienniki ogłosiły go jednym z kandydatów do objęcia fotela selekcjonera reprezentacji Anglii.  Bohaterem tej opowieści będzie nie kto inny jak David Beckham…

CZĘŚĆ PIERWSZA

David Beckham przyszedł na świat w 1975 roku w Londynie w dzielnicy Leytonstone. Futbol od najmłodszych lat była jego pasją. Rodzice doskonale zdawali sobie z tego sprawę i bardzo szybko zapisali go do Szkoły Piłki Nożnej Rogera Morgana, prowadzonej przez dawnego skrzydłowego Tottenhamu.

Ojciec Davida był fanem Manchesteru United. Dziadek był natomiast zagorzałym kibicem Tottenhamu. Stąd młody Beckham na gwiazdkę zawsze otrzymywał zarówno strój drużyny „Czerwonych Diabłów”, jak i „Kogutów”. Jego rodzina mieszkała w Londynie, dlatego w młodości częściej wizytował White Hart Lane niż Old Trafford.

David zanim trafił do Manchesteru United, zaliczył po drodze kilka drobnych szkółek piłkarskich m.in. Ridgeway Rovers. W tej drużynie poznał Stuarta Underwooda – trenera, który nauczył go podstawowych piłkarskich elementów. Był to potężny mężczyzna o niezwykłej osobowości i silnym charakterze. Potrafił być bardzo ostry dla młodych adeptów piłki nożnej. Jeśli 7-letniemu zawodnikowi nie szło na treningu, mógł dowiedzieć się od swojego pierwszego trenera, że nie jest nic wart i bezużytecznie pęta się po boisku. Najważniejsza była zawsze drużyna. Każda próba indywidualnych popisów kończyła się szybkim sprowadzeniem na ziemię. Underwood to szkoleniowiec-perfekcjonista. U niego wszystko od samego początku do końca musiało być zrobione tak jak należy. Na ważne mecze młodzi piłkarze mieli przyjeżdżać w eleganckich ubraniach, a dopiero potem mogli otrzymać strój sportowy. Beckham podziwiał trenera i był dumny, że może występować w tej drużynie. Ridgeway Rovers to był wspaniały początek wspaniałej kariery.

Wieści o sukcesach tego zespołu szybko rozeszły się po całym Londynie. O młodego Beckhama pytali m.in. poszukiwacze talentów z Wimbledonu, West Hamu, Arsenalu, a także Tottenhamu. Z uwagi na dziadka David postanowił wybrać się na kilka treningów tej ostatniej drużyny. Zadziwił kolegów na White Hart Lane, gdy na zajęcia wybiegł w stroju… Manchesteru United. Przez kilka lat ojciec skutecznie zaszczepił u swojego syna miłość do „Red Devils”. Beckham jako nastoletni piłkarz marzył tylko i wyłącznie o występach w tym klubie. Terry Venables, ówczesny menadżer Spurs, przedstawił bardzo atrakcyjną ofertę transferu, ale David ją odrzucił. Wprawdzie stadion Tottenhamu znajdował się około 15 minut drogi od jego domu, ale to Manchester United zamieszkał w jego sercu.

Skauci United wypatrzyli Davida, gdy miał jedenaście lat i występował w okręgowej drużynie Waltham Forest. Matka ze łzami radości w oczach przekazała synowi informację, że pytają o niego łowcy talentów z Manchesteru. David nie mógł pohamować radości i zaczął płakać ze szczęścia. Parę dni później Malcolm Fidgeon, przedstawiciel „Czerwonych Diabłów”, który „wyłowił” Beckhama, wiózł go już na testy do klubu. Kila tygodni po tych testach w domu Beckhamów zadzwonił telefon. To był sam Alex Ferguson. Szkocki menadżer poinformował, że United szuka właśnie takich chłopaków jak David. Euforii nie było końca. – To był pierwszy kontakt z człowiekiem, który stał się siłą napędową mojej kariery – napisał potem w swojej autobiografii Beckham.

David na dobry początek podpisał 6-letni kontrakt z nowym klubem. W Manchesterze od razu poczuł się jak członek rodziny. Tata był dumny, że może spoglądać na swojego syna występującego w koszulce United. Wśród młodych chłopaków Beckham cieszył się autorytetem, bo szybko został zwycięzcą Zawodów Umiejętności Piłkarskich imienia Bobbyego Charltona. W szkółce Manchesteru David poznał miejscowych chłopaków m.in. Garego i Phila Nevilla, Nickyego Butta i Paula Scholesa, którzy początkowo trzymali go na dystans. – Gary powiedział mi później, że uważali mnie za bezczelnego, popisującego się londyńskiego cwaniaczka – wspominał Beckham. Z upływem czasu większość z nich została przyjaciółmi.

Pierwszym trenerem Davida w United był Eric Harrison. Już w młodości Beckham miał znakomicie ułożoną stopę i potrafił precyzyjnie dograć piłkę na drugi koniec boiska. Pewnego razu nie miał jednak na treningu swojego dnia i natychmiast usłyszał od trenera reprymendę: – W co ty grasz? Cały czas bawisz się w te cholerne hollywoodzkie podania! David przyznaje, że te słowa siedziały mu w głowie przez całą karierę, ilekroć posyłał niedokładne krosy w kierunku swoich partnerów.

W 1992 roku Manchester z Beckhamem w składzie zdobył młodzieżowy Puchar Anglii. Finał składał się z dwóch meczów, a rywalem było Crystal Pallace. W pierwszym spotkaniu United wygrali 3-1, a David lewą nogą z woleja strzelił jedną z bramek. W rewanżu na Old Trafford gospodarze przy obecności 32 tysięcy widzów zwyciężyli 3-2. Po meczu Ryan Giggs, kapitan młodzieżowej drużyny Manchesteru, z dumą wzniósł puchar do góry. To trofeum było pierwszym wielkim sukcesem nowego, złotego pokolenia „Red Devils”.

W sezonie 1992/93 utalentowani zawodnicy młodzieżowej drużyny zaczęli ocierać się o występy w pierwszym zespole. Beckham zadebiutował w United w meczu Pucharu Ligi Angielskiej z Brighton. Razem z nim na to spotkanie polecieli też starzy dobrzy znajomi – bracia Neville’owie, Scholes i Butt. Dwadzieścia minut przed końcem spotkania Ferguson powiedział Davidowi, że wejdzie na boisko w miejsce Andreja Kanczelskisa. 17- latek zaliczył 17 minut na murawie. Gdy wrócił do domu, w rodzinie rozpoczęło się prawdziwe święto.

Beckham pierwszego gola dla United zdobył w meczu europejskich pucharów z Galatasaray Stambuł w sezonie 1994/95. O tym, że w ogóle może zagrać w tym spotkaniu dowiedział się z artykułu w „Manchester Evening News”, który informował że trener zamierza dać szansę kilku młodym zawodnikom. Dziennikarze nie pomyli się i David wybiegł w pierwszym składzie, a po kilkunastu minutach zdobył gola. Fetował go razem z Erikiem Cantoną. Kolejne marzenia stawały się rzeczywistością.

Premierowy gol Beckhama w meczu z Galatasaray

W karierze Beckhama nie brakowało też momentów zwątpienia. Przez pewien czas był w Machesterze tylko rezerwowym, aż w końcu pojawiła się oferta wypożyczenia z Preston. David czuł się niedoceniany w United i przystał na tę propozycję. Chciał się ograć i nabrać doświadczenia. Preston występował wtedy wprawdzie w czwartej lidze, ale to i tak lepsze niż siedzenie na ławce rezerwowych. Wypożyczenie trwało tylko miesiąc. To był udany okres dla Beckhama. Poznał tam m.in. Davida Moyes’a, obecnego menadżera Evertonu, a wówczas kapitana drużyny Preston. Moyes pomógł mu zaaklimatyzować się w nowym zespole. Beckham w pięciu meczach strzelił dwa gole i powrócił do Manchesteru.

Przed sezonem 1995/1996 United opuściło trzech czołowych zawodników: Mark Hughes, Paul Ince i Andrej Kanczelskis. W związku z tym pojawiła się szansa dla młodych piłkarzy. Eric Harrison, pierwszy trener Beckhama w Manchesterze, zawsze powtarzał: – Obserwuj zawodnika, który gra na twojej pozycji. Pewnego dnia zajmiesz jego miejsce. Kanczelskis był prawym pomocnikiem tak jak David, i właśnie opuszczał klub. To mogło oznaczać tylko jedno… Droga do pierwszego składu Manchesteru United stanęła otworem.

W pierwszym wyjazdowym meczu sezonu z Aston Villą Beckham zdobył gola i przekonał do siebie Fergusona. To był dla niego przełom. David zaczął coraz częściej wybiegać w wyjściowym składzie i udowadniał, że to miejsce na boisku mu się należy. Oczywiście, jako młody zawodnik musiał też swoje usłyszeć od starszych kolegów. Najwięcej cierpkich słów w czasie meczów zbierał zwykle od Roya Keane’a i Petera Schmeichela, tamtejszych liderów mentalnych „Red Devils”.

Idolem Beckhama pozostawał Eric Cantona. Granie u jego boku było dla Davida powodem do dumy. W swojej autobiografii Anglik wziął w obronę słynnego francuskiego napastnika, który w 1995 kopnął kibica na trybunach. – Jakiś facet prowokował Erica, wrzeszczał na niego. W ciągu sekundy Eric znalazł się w tłumie, zaczął go kopać i wymierzać ciosy. Uważam, że była to instynktowna reakcja, zupełnie naturalne zachowanie. Każdy kogo zelżono by w ten sposób na ulicy, zareagowałby podobnie – napisał Beckham.

Po golu Cantony Manchester zdobył w 1996 roku Puchar Anglii. Było to pierwsze trofeum Davida w „dorosłej” drużynie United. Na koniec sezonu „Czerwone Diabły” świętowały jeszcze mistrzowski tytuł. To był wielki rok dla Manchesteru i dla samego Beckhama.

W kolejnym sezonie „Red Devils” po raz kolejny zostali najlepszą drużyną Anglii. Beckham stawał się wiodącą postacią zespołu. W spotkaniu z Wimbledonem zdobył gola strzałem z własnej połowy! Sam David przyznał, że to był moment, od którego zaczęła się prawdziwa sława. Jedno celne kopnięcie piłki przyciągnęło do jego osoby tłum dziennikarzy.

Fantastyczny gol w meczu z Wimbledonem

W 1996 roku Beckham zadebiutował w reprezentacji Anglii. Zagrał w meczu z Mołdawią w Kiszyniowie. Po Mistrzostwach Europy  selekcjonerem został Glenn Hoddle, którego „Becks” znał jeszcze z czasów turnieju juniorów w Tulonie w sezonie 1995/65. W karierze Davida pojawiło się kolejne wyzwanie. Miał grać w reprezentacji u boku legend angielskiej piłki takich jak Alan Shearer czy Paul Gascoigne. Na pewno aklimatyzację w nowym gronie ułatwiło mu to, że wraz nim powołania otrzymali jego klubowi koledzy – Gary Neville i Gary Pallister. Dwa lata później Beckham pojechał już z kadrą narodową na wielką imprezę – Mistrzostwa Świata we Francji. W fazie grupowej strzelił nawet swojego premierowego gola w kadrze w spotkaniu z Kolumbią. Ten turniej nie przebiegł jednak po myśli Anglików, którzy odpadli z rozgrywek w 1/8 finału z Argentyną. Sam Beckham nie popisał się w tym meczu. Dał się sprowokować Diego Simeone i wyleciał z boiska z czerwoną kartką. – Simeone jest dobrym graczem. Dobrym, ale bardzo męczącym jako przeciwnik: zawsze jest obok, kopie po kostkach, gotów na drobne zaczepki. Działa na nerwy przeciwnikowi i doskonale o tym wie. (…) Po przerwie ściął mnie od tyłu. Kiedy leżałem na ziemi, zrobił taki gest, jakby chciał mnie wytargać za włosy. I zrobił to. Wyciągnąłem nogę w jego kierunku. Był to odruch, ale nie należało tego robić. Nie można sobie pozwalać na rewanż. Zostałem sprowokowany, ale niemal dokładnie w momencie, kiedy zareagowałem, wiedziałem że nie powinienem. Oczywiście Simeone runął na ziemię, jakby ktoś do niego strzelił. Zastawił pułapkę, a ja w nią wpadłem – wspominał całą sytuację w autobiografii. 23-letniego Davida czekały trudne chwile. Media brytyjskie niemal w całości obarczyły go winą za porażkę reprezentacji na Mundialu. Jeden z tytułów w angielskiej prasie głosił: „Dziesięć bohaterskich lwów i jeden głupi chłopiec”.

Beckham vs Simeone

W tych ciężkich chwilach wsparcie okazał mu Alex Ferguson. – Wracaj do Manchesteru. Nie martw się tym, co mówią. Wracaj tutaj, gdzie jesteś kochany i gdzie ludzie ci kibicują. Powiesz im co myślisz, kiedy zacznie się sezon – mówił mu szkocki menadżer. Po powrocie do Anglii David niemal przez rok unikał jakichkolwiek kontaktów z prasą. Fani United pomogli Beckhamowi zapomnieć o wydarzeniach z Mundialu. Już w pierwszym meczu nowego sezonu z Leicester City wiwatowali każde jego zagranie. Stanęli murem za swoim zawodnikiem. 60 tysięcy kibiców na Old Trafford było po stronie Davida. Z taką siłą łatwiej się podnieść. „Becks” odwdzięczył się w tym meczu golem z rzutu wolnego.

Na pierwszym meczu wyjazdowym tego sezonu nie było już tak miło. Kibice West Hamu lżyli Beckhama niemiłosiernie. Agresja i złość za przegrane mistrzostwa biły z ich twarzy. Spotkanie zakończyło się remisem, a David zastanawiał się czy jego gra w Anglii ma jeszcze sens. Odpowiedzią na to był wprost niesamowity sezon. W 1999 roku Manchester United zdobył potrójną koronę – mistrzostwo i puchar Anglii oraz Ligę Mistrzów.

Warto zatrzymać się chwilę przy tej właśnie edycji LM. W ćwierćfinale „Czerwone Diabły” trafiły na Inter Mediolan. W głowach angielskich kibiców pojawiła się tylko jedna myśl: David Beckham kontra Diego Simeone. Eksplozja fleszy, gdy staną naprzeciwko siebie. Media mocno podgrzały atmosferę. „Becks” mówił, że w czasie spotkania Argentyńczyk nadepnął mu na kostkę, ale nie wie czy zrobił to specjalnie. Po meczu obaj zawodnicy wymienili się koszulkami i wymienili przyjacielskie uściski. David przyznał, że trykot Simeone wisi oprawiony w jego domu obok koszulek innych wielkich piłkarzy.

W półfinale mistrzowie Anglii wyeliminowali Juventus Turyn, a w finale czekał na nich Bayern Monachium. Ferguson przed meczem zadbał o odpowiednią motywację u swoich chłopaków: – Uwierzcie mi, na pewno nie chcecie po meczu przedefilować przed Pucharem Europy. Jeśli go nie zdobędziecie, to przeżyjecie najboleśniejszą chwilę swojego życia. To był pojedynek, który przeszedł do historii piłki nożnej. Jeszcze w 89 minucie na Camp Nou „Czerwone Diabły” przegrywały 0-1, ale nie potrzebowały nawet dogrywki, by przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Dwa gole zdobyte w doliczonym czasie gry dały United upragnione trofeum. W tym meczu Beckham grał na środku pomocy, zastępując zawieszonych za kartki Keane’a i Scholesa. – Nie wiem, czy jeszcze kiedykolwiek przeżyję podobne chwile i zobaczę taki entuzjazm. Dla mnie było to jeszcze bardziej szczególne przeżycie. Gdyby nie kibice na pierwszy meczu ligowym sezonu 1998/99 na Old Trafford, nie jestem pewien, czy znalazłbym się na stadionie Camp Nou w ten wieczór kończący sezon. Nigdy nie zapomnę, co dla mnie zrobili – pisał później David w swojej książce.

CZĘŚĆ DRUGA – TUTAJ

1 komentarz
  1. KozakPL dodał komentarz dnia 22 września 2012

    SpaceBoy to moj IDOL!!! :)
    naprawde WIELKI
    SZACUN !!! :D

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>