Po hiszpańsku: Powtórka sprzed roku, giganci La Liga się zbroją

0

W letnim okienku transferowym, kluby La Liga nie próżnują. Parę dni temu ogłoszono, że Barcelona kupiła króla strzelców Premier League Luisa Suareza, który nie może zostać jednak zaprezentowany ze względu na karę od FIFA. Real Madryt z kolei, odpowiada na ten ruch sprowadzeniem Tooniego Kroosa, w planach także Jamesa Rodrigueza. Czy wyciąganie najgorętszych nazwisk z transferowej karuzeli to słuszna strategia hiszpańskich gigantów?

To okienko wygląda bardzo podobnie do zeszłorocznego – obojętnie jakie zakupy przeprowadzą mniejsze kluby La Liga, cała uwaga piłkarskiego świata skupi się na transferach Realu Madryt i Barcelony. Trudno się temu dziwić, bowiem możliwości sportowe i finansowe tych dwóch klubów znacznie wykraczają poza standardy Primiera Division. Nie od dziś wiadomo, że pod względem podziału przychodów liga hiszpańska jest bardzo niesprawiedliwa, głównie za sprawą sprzedaży praw telewizyjnych. Kluby z dolnej części tabeli nie mają żadnych szans na konkurowanie z gigantami z Madrytu, czy Katalonii, ale jest to na razie problem nie do rozwiązania. Pieniądze na zakup gwiazd pokroju Suareza, czy Bale’a nie zmaterializują się przecież od tak, a im lepsi zawodnicy wybierają La Ligę, tym większy dochód ona generuje. Kręcenie lodów idzie w najlepsze, i nic nie wskazuje na to, by sytuacja sie zmieniła. Hiszpania w końcu nadal jest najlepszą ligą w Europie.

Barcelona zakończyła poprzedni sezon bez żadnego trofeum i ogłoszenie tak wielkiej inwestycji, jaką jest Luis była kwestią czasu. Sprowadzenie Urugwajczyka kończy w Katalonii pewną epokę – już nikt nie będzie mógł szczycić się, że Barca wygrywa jedynie za sprawą wychowanków, co było zarówno jej wielką siłą, głównie za czasów Pepa Guardioli, jak i początkiem końca, który nastał w sezonie 13/14. Suarez to świetny transfer zarówno pod względem sportowym, jak i marketingowym. Nie ulega wątpliwości, że Hiszpania wiele zyska na jego obecności. Jeśli ktoś obawia się boiskowych wybryków byłego napastnika Liverpoolu, uspokajam – Suarez ma specjalny warunek w kontrakcie, który zakazuje mu wszczynania wszelkich boiskowych awantur, z gryzieniem na czele. Poza tym, palcem pogroził mu Adidas, który nie zamierza sponsorować piłkarza zachowującego się jak zwierzę. Wszystko to sprawia, że Luisa widzę jedynie jako światowej klasy napastnika, który skupi się na sprawach stricte sportowych i będzie ogromnym zagrożeniem dla drużyny przeciwnej.

Wiele osób zastanawia się, czy Suarez odnajdzie się w drużynie Enrique? Wątpliwości ma min. Paul Scholes, który skrytykował decyzję Urugwajczyka. Według byłego gracza United, Suarez pasowałby bardziej do Realu, niż Barcelony. Rzeczywiście, przeważająca większość obserwatorów była zdania, że Luis jest bardzo blisko porozumienia z Królewskimi. Florentino Perez jest wielkim fanem napastnika, ale w ostatniej chwili zrezygnował z walki o zakup reprezentanta Urugwaju. Dlaczego? Powodem jest to, że Real nie potrzebuje gracza pokroju Suareza.  Poza tym, nikt tak dobrze nie odczytuje intencji Ronaldo, jak Karim Benzema i każdy kto śledził współpracę BBC w tym sezonie, nie ma co do tego wątpliwości. Bale z kolei, choć ma swoje ambicje i okazał się bardziej decydujący od CR7, zna swoje miejsce w szeregu i uważa, że Ronaldo jest najlepszym piłkarzem świata. Czy Suarez byłby w stanie znieść ciężar respektowania Cristiano na każdym kroku? Nie wydaje mi się. Chodzi tutaj zarówno o wypowiedzi medialne, jak i współpracę na boisku. Realowi szkoda było burzyć coś, co funkcjonuje fantastycznie. Nawet w obliczu odejścia Alvaro Moraty, tercet BBC (Benzema, Bale, Cristiano) powinien nadal stanowić o sile ofensywnej Królewskich.

To, czy Suarez odnajdzie się w Barcelonie pozostaje wielką niewiadomą. Jestem zdania, że wszystko zależy od jego współpracy z Leo Messim. Warto rozważyć, gdzie grać będzie Argentyńczyk, kiedy Luis znajdzie się na boisku. Prawdopodobnym wariantem jest prawa strona, ale nie od dziś wiadomo, że Leo nie lubi tam grać. Niezadowolenie Messiego z powodu pozycji na boisku było powodem odejścia z klubu Zlatana Ibrahimowicia, który operował dokładnie w tej samej części boiska, co Suarez. Właśnie ten fakt sprawia, że mam pewne obawy co do poprawnej współpracy tej dwójki, ale wielcy gracze nie mają problemów ze znalezieniem wspólnego języka  i mam nadzieję, że tak będzie i tym razem. Najpewniej Messi będzie grać za plecami Suareza i rozgrywać futbolówkę w ofensywie tak, jak robi to teraz. Lewa strona jest królestwem Neymara i nic nie wskazuje na to, by Enrique przeprowadził w kwestii ustawienia swoją rewolucję.

Real, a konkretnie Florentino Perez, nie może pozostać na taki ruch obojętny. Wobec możliwości odejścia Angela Di Marii, jeszcze przed Mundialem działacze porozumieli się z agentem Toniego Kroosa. Kroos jest zdeterminowany, by grać w białej koszulce i jest to świetna wiadomość dla Carlo Ancelottiego. Według rankingu Castrola, reprezentant Niemiec był statystycznie najlepszym zawodnikiem turnieju, co przyznanie Złotej Piłki Leo Messiemu czyni jeszcze bardziej groteskowym. Błyszczenie na tle „potęg” takich jak Iran, czy Bośnia, kompletne zagubienie w spotkaniach z silniejszymi rywalami i brak zaangażowania wystarczyły do tego, by zostać najlepszym piłkarzem rozgrywek. Ale skoro nawet Blatter był zaskoczony przyznaniem tej nagrody Leo, sprawy nie trzeba szerzej komentować. Może gdyby Kroos miał na nazwisko „Messi”, miałby szansę by otrzymać jakąkolwiek nagrodę.

Cena Kroosa to ok. 30 milionów euro i jest to jeden z najlepszych interesów Realu Madryt w ostatnich latach. Bayern z pewnością pluje sobie w brodę na myśl o stracie tak fenomenalnego pomocnika. Z Kroosem Real będzie ustawiony ultraofensywnie, co ma swoje plusy i minusy, jednak wierzę, że Ancelotti znajdzie mu odpowiednie miejsce na boisku. Najpewniej będzie to pozycja mediapunty, w jednej linii z Ronaldo i Bale’m. Czyniąc pewną dygresję, odpuszczenie walki o Suareza pokazało, że Real zmądrzał w kwestii transferów. Kupuje teraz tylko tych, którzy są mu potrzebni do szczęścia. Toni jest tego najlepszym przykładem.

Ale Real to Real i nie byłby sobą, gdyby nie przeprowadził kolejnej spektakularnej inwestycji. Letnim galactico Pereza ma zostać James Rodriguez, król strzelców Mundialu w Brazylii i największa gwiazda Kolumbii. Cena oscyluje w granicach 80 mln. euro, ale James jest wart każdego eurocenta z tej kwoty. To bardzo elastyczny piłkarz, mogący występować na każdej pozycji w ofensywie. Daje Ancelottiemu wiele możliwości i w przypadku jego transferu, strata Di Marii nie powinna być zbytnio odczuwalna. Na ławce rezerwowych jest także fantastyczny Isco i dramatem jest patrzeć, kiedy nie występuje w pierwszym składzie. Pogodzenie środka pola będzie więc najtrudniejszym zadaniem Carlo w nadchodzącym sezonie, Co za dużo, to nie zdrowo, ale Włoch nadaje się do tonowania nastrojów, jak nikt inny.

To bardzo gorące lato w Hiszpanii. Na dniach będziemy świadkami kolejnych wzmocnień klubów La Liga, może niekoniecznie odwiecznych rywali z Madrytu i Katalonii? Byłoby całkiem fajnie usłyszeć o wielkich inwestycjach klubów z dolnej części tabeli, ale dopóki sprawa podziału praw telewizyjnych będzie wyglądać tak a nie inaczej, nie pomogą nawet wszechobecne petrodolary. A tymczasem Suarez jest już w Barcelonie, Kroos będzie w Realu, James również… I lody się kręcą. Primiera Division pod tym względem nie ma sobie równych.

Krystian Pomorski

Piszę dla czasufutbolu, wielu stron związanych z Realem Madryt i samą piłką hiszpańską, której jestem fanem. Zdarza mi się recenzować książki sportowe. Zachęcam do śledzenia moich tekstów.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>