Książę Paryża

1
cze
2
Eryk Delinger
fot. Zimbio.comfot. Zimbio.com

Niepokorny artysta, którego tyleż piękna co niedoskonała kariera sprawia, że mit wokół jego postaci jeszcze przybiera na rozmiarach. Zlatan Ibrahimović to piłkarz bezdyskusyjnie wielki, ale stale wytacza mu się trzy słuszne zarzuty: brak sukcesów w Europie, niewielkie osiągnięcia z reprezentacją i niestałość w klubowych uczuciach. Paris Saint-Germain to jego siódmy klub, a od jakiegoś czasu mówi się, że tego lata Szwed będzie szukał nowej pozycji do swojego bogatego CV.

Przez lata Ibrahimović sporemu gronu kibiców kojarzył się zapewne przede wszystkim z Interem Mediolan, w barwach którego trzykrotnie zwyciężał w Serie A i gdzie ugruntował swoją pozycję jako jednego z najwybitniejszych napastników swojego pokolenia. Wizerunek Ibry jest tak bardzo tożsamy z okresem największego prosperity Internazionale, że łatwo zapomnieć o tym, iż Zlatan występował w trykocie Nerazzurich przez zaledwie trzy lata. Tyle samo, ile trwa już jego pobyt w Paryżu. Inna sprawa, że Ibra nigdy nie zagrzał nigdzie miejsca ani o pół roku dłużej.

Jak zatem Ibrahimović zapisze się na kartach historii? Na zawsze zostanie zapamiętany jako piłkarski obieżyświat, którego nazwisko będzie przywodziło na myśl spektakularne gole i kontrowersyjne wypowiedzi, ale nie jakiekolwiek konkretne barwy klubowe? Niekoniecznie. Być może właśnie teraz, w ostatnich latach barwnej kariery, Ibracadabra zdołał napisać w swojej biografii rozdział, który pozwoli go w przyszłości nazwać nie tylko legendą piłki w ogóle, ale też legendą klubu – legendą PSG.

Nawet jeśli Ibra podąży wytartym szlakiem, znów zwieńczy trzyletni pobyt w klubie transferem i, co za tym idzie, nie rozegra w barwach Les Parisiens ani jednej minuty więcej, będzie można ochrzcić go mianem XXI-wiecznej ikony Paris Saint-Germain. Na dzień dzisiejszy jego staż na Parc des Princes nie jest dłuższy niż epizody w Ajaksie i Interze, ale to paryskim kibicom Zlatan dał najwięcej. W żadnych barwach nie rozegrał większej liczby spotkań (126), dla żadnego herbu nie zdobył więcej bramek (106) i z żadnym zespołem nie świętował częściej pucharowych zdobyczy (15).

Jeśli Ibrahimović pozostanie w stolicy Francji na kolejny sezon, prawdopodobnie wywalczy miano najskuteczniejszego strzelca w historii PSG. Obecnie najlepszym snajperem w dziejach Paryżan jest Pedro Pauleta, do wyprzedzenia którego Szwed potrzebuje zaledwie czterech trafień. Jedenaście goli w Ligue 1 Zlatan musi zaś zdobyć aby poprawić ponad 30-letni rekord i odebrać tytuł najskuteczniejszego ligowego łowcy bramek dla PSG Mustaphie Dahlebowi. Wówczas nic nie byłoby już w stanie podważyć półboskiego statusu Ibry w Paryżu.

Ten zresztą Ibracadabra ma zapewniony także jeśli latem pożegna się z francuskimi boiskami. Nawet jeśli nie powiększy już swego dorobku w granatowo-czerwonych barwach, dla kibiców będzie absolutną legendą. Nad Sekwaną jego pozycja od początku była wszak inna niż w poprzednich klubach. Fani Interu, Milanu czy Barcelony przez dekady przywykli do multimilionowych transferów i wielkich piłkarzy. Podobnie fani mniej rozrzutnego Ajaksu, który przez lata wyprodukował bądź rozwinął wielu artystów co najmniej na poziomie Szweda.

W Paris Saint-Germain jest inaczej; tu Ibrahimović jest ikoną początku nowych, pięknych czasów. To transfer Szweda był sygnałem, że PSG wdziera się do europejskiej elity. To w „erze Zlatana” Paryż zdobył trzy ze swoich pięciu mistrzowskich tytułów i to z nim w składzie wywalczył właśnie historyczny kwadruplet, na który złożyły się wszystkie możliwe do zdobycia na francuskiej ziemi trofea.

Tak jak Ibra miał wielkiego pecha trafić akurat na czasy europejskiej dominacji dwóch jeszcze większych od niego piłkarzy, tak samo miał szczęście znaleźć się w którymś momencie swojej kariery w klubie takim jak PSG. Tu naprawdę jest wielki, tu może wciąż budować swoją legendę. Ten mariaż powinien trwać, bo PSG i Ibrahimović pasują do siebie jak ulał. Nawet nazwa stadionu wydaje się być skrojona na szwedzkiego artystę – trudno o bardziej odpowiednie niż Park Książąt miejsce dla Zlatana, prawdziwego księcia Paryża.

Gorący zwolennik piłki w angielskim wydaniu. W przerwach od Premier League chętnie śledzi także francuską Ligue 1. Obok futbolu na liście jego uzależnień figurują heavy metal i kawa.
1 komentarz
  1. Zlatan dodał komentarz dnia 2 czerwca 2015

    10/10

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>