Jean-Francois Domergue: Bohater jednego meczu

0
sie
31
Redakcja
Jean-Francois Domergue

W reprezentacji Francji zagrał tylko dziewięć razy, ale i tak na stałe zapisał się w jej historii. Wszystko za sprawą jednego wspaniałego meczu. Dzisiaj przedstawiamy Wam portret niespodziewanego bohatera Euro 1984 – Jeana-Francois’a Domergue’a.

Urodzony 23 czerwca 1957 roku Domergue swoją piłkarską karierę rozpoczął w zespole Girondins de Bordeaux. Po sześciu latach gry w drużynach juniorskich klubu, kierownictwo postanowiło podpisać z nim profesjonalny kontrakt i przesunąć go do pierwszego zespołu. Był rok 1975, a Domergue miał wówczas 18 lat.

Początki nie były łatwe. Na miejsce w wyjściowym składzie młody Francuz musiał czekać ponad dwa sezony. Ale nawet po upływie tego okresu nie miał zbyt mocnej pozycji w klubie. Latem 1980 roku, po przybyciu do Bordeaux doświadczonego Mariusa Tresora, reprezentanta Francji, Domergue ostatecznie odszedł do Lille.

W drużynie z północnej Francji prezentował bardzo solidny poziom. Występował na pozycji obrońcy lub defensywnego pomocnika. Dobrze realizował założenia taktyczne i umiejętnie czytał grę.

Po udanym sezonie 1981-82 Jean-Francois Domergue postanowił zamienić Lille na Olympique Lyon. Warto podkreślić jednak, że tamtejszy zespół Lyonu nie należał do grona najlepszych francuskich ekip. Dość powiedzieć, że zaledwie rok później, po sezonie 1982-83, spadł z ekstraklasy.

Wobec degradacji Domergue rozpoczął poszukiwania nowego klubu. Jego przygoda z Lyonem trwała tylko jeden sezon. W letnim okienku transferowym podpisał kontrakt z FC Toulouse. To właśnie w tym klubie przeżył najpiękniejsze chwile w swojej piłkarskiej karierze.

Latem W 1984 roku Domergue otrzymał od Michela Hidalgo powołanie do reprezentacji Francji na Mistrzostwa Europy. Mistrzostwa dla Francuzów wyjątkowe, bo rozgrywane na ich własnych stadionach. Przed turniejem Domergue zaliczył w barwach narodowych raptem jeden oficjalny występ, dlatego jego obecność w kadrze była dużym zaskoczeniem. Miejsce na ławce rezerwowych wydawało się być dla gracza Toulouse absolutnym szczytem marzeń.

Tymczasem już w pierwszym meczu turnieju, czerwoną kartką za uderzenie „z byka” Duńczyka Jespera Olsena, ukarany został impulsywny i bardzo agresywny obrońca Manuel Amoros. Trener Hidalgo zdecydował się postawić na Domergue. Jak się okazało, to była jedna z najlepszych decyzji w jego szkoleniowej karierze, prawdziwy strzał w dziesiątkę. Piłkarz Toulouse wystąpił na Euro 1984 w pięciu meczach, ale do historii przeszedł przede wszystkim, gdzie półfinałowemu spotkaniu przeciwko Portugalii.

To był 23. czerwca 1984 roku. Dokładnie w tym dniu Domergue obchodził swoje 27. urodziny. W 23. minucie pojedynku na Stade Velodrome w Marsylii sędzia podyktował rzut wolny w okolicach pola karnego Portugalczyków. Kibice spodziewali się, że do piłki podejdzie Michel Platini, absolutny gwiazdor reprezentacji Francji i fenomenalny egzekutor stałych fragmentów gry. Ku zaskoczeniu wszystkich, wolnego wykonał jednak Domergue. Czyżby „Boski Michel” postanowił sprawić urodzinowy prezent swojemu koledze? A może pomogła mu intuicja? Efekt był taki, że Francuzi objęli prowadzenie 1-0.

Mecz nie zakończył się jednak takim wynikiem. Na kilkanaście minut przed upływem regulaminowego czasu gry gola dla Portugalii zdobył Jordao. Mało tego, w dogrywce ten sam zawodnik dołożył drugie trafienie i wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie. Francuzi byli załamani. Wydawało się, że ich przygoda z mistrzostwami dobiegnie końca. Ale… W 114 minucie przyszedł czas na kolejny zwrot akcji. Zamieszanie pod portugalską bramką wykorzystał nie kto inny jak Jean-Francois Domergue! Francuski bohater po strzeleniu bramki padł na plecy i uniósł ręce do góry. Wiedział, że to jego dzień.

Na minutę przed końcem spotkania Francja przechyliła szalę na swoją korzyść. Platini zdobył bramkę na 3-2 i „Tricolores” awansowali ostatecznie do upragnionego finału. Tam, w decydującej batalii pokonali Hiszpanów 2-0 i osiągnęli pierwszy, historyczny triumf na międzynarodowej arenie.

Po Euro 1984 Jean-Francois Domergue rozpoznawali wszyscy. Dlaczego to właśnie on wykonał rzut wolny w arcyważnym, półfinałowym meczu z Portugalią? – Podszedłem do piłki tylko dlatego, że miałem wtedy urodziny. Wiedziałem, że w taki dzień Michel nie będzie miał pretensji jeśli spudłuję – tłumaczył Domergue. A Platini nie pożałował swojej decyzji.

Po Euro 1984 kariera reprezentacyjna Domergue’a praktycznie dobiegła końca. W narodowych barwach rozegrał później jeszcze tylko trzy spotkania. W 1987 roku po raz ostatni założył koszulkę „Tricolores”. Jego licznik w reprezentacji zatrzymał się na dziewięciu meczach i dwóch pamiętnych bramkach. Przez całą karierę nigdy nie opuścił francuskiej ligi. Po występach w Toulouse znalazł zatrudnienie w Olympique Marsylia i Caen. W tych klubach nigdy nie wzbił się już jednak na wyżyny. Wszystko co miał najlepsze zostawił na boisku 23. czerwca 1984 roku. Został bohaterem jednego meczu. Ale może właśnie dlatego na zawsze przeszedł do historii piłki nożnej…

Michał Kołosiński

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>