Jerzy Engel- odgrzewany kotlet, czy realna alternatywa?

0

Jeśli mówimy o polskim trenerze na poziomie, z reprezentacyjnym doświadczeniem, to bez wątpienia możemy wymienić w tym gronie Jerzego Engela. Praktycznie przesądzone jest, że drużynę Biało-Czerwonych obejmie po Waldemarze Fornaliku, świetnie spisujący się szkoleniowiec Górnika Zabrze – Adam Nawałka, jednak czy w obliczu alternatywny w postaci Engela, będzie to to dobra decyzja? Boniek nie pozostawia złudzeń co do swojego wyboru, jednak tak czy inaczej, warto przypomnieć sobie kim jest obecny wciąż i wspierający dobro polskiej piłki, trener Jerzy Engel.

Urodził się 6 października 1952 roku we Włocławku. Jest byłym piłkarzem, działaczem a także selekcjonerem reprezentacji Polski, z którą pojechał na Mistrzostwa Świata w Korei i Japonii w 2002 roku. Pracę szkoleniową zaczynał w występujących w niższych ligach klubach warszawskich – drużynie rezerw Polonii (liga okręgowa) oraz Hutniku (III liga). Ponadto pracował w KS Błonianka Błonie (III liga), drugoligowej Polonii Warszawa i Polonii Bydgoszcz (III liga). W maju 1981 roku objął po Bernardzie Blaucie Bank Informacji reprezentacji Polski. Siedem miesięcy później wrócił do Hutnika Warszawa, z którym w 1983 roku – po raz pierwszy w historii klubu – awansował do drugiej ligi.

Od 1984 roku przez rok był asystentem Jerzego Kopy w Legii Warszawa, a w czerwcu 1985 roku w wieku 33 lat został pierwszym trenerem klubu z ulicy Łazienkowskiej. Zdobył z nim wicemistrzostwo kraju w sezonie 1985-86; kilka miesięcy później Legia była bliska wyeliminowania Interu Mediolan w drugiej rundzie rozgrywek o Puchar UEFA (3:2 na wyjeździe, 0:1). Niestety, sezon 1987-1988 Legia zaczęła fatalnie, w 4 kolejkach notując aż 3 porażki. Właśnie wtedy, Engel podał się do dymisji, kończąc swoją karierę w stolicy.

Jeśli chodzi o przygodę z reprezentacją Polski, mimo dobrych rokowań, zawodnicy Engela nie osiągnęli zamierzonych celów, choć sam awans na Mistrzostwa był już krokiem naprzód. Stało się to w dużej części za sprawą rewelacyjnego piłkarza Nigeryjskiego pochodzenia -Emmanuela Olisadebe. Zadomowił się on w naszym kraju, przyjął polskie obywatelstwo i swoimi fantastycznymi bramkami pomógł (po prawie 16 latach!) dostać się reprezentacji na azjatycki Mundial. Prócz „Oliego”, w ówczesnej kadrze występowało wielu naprawdę dobrych zawodników, takich jak Hajto, Bąk, Kryszałowicz, czy wschodzący filar defensywy Michał Żewłakow. W bramce nie kto inny, jak Jerzy Dudek miał zagwarantować spokój i pewność polskiej „świątyni”. Czas pokazał, że to nie jest jeszcze ten moment i drużyna, która zakwalifikowała się na turniej, jako pierwsza z Europy, pożegnała się z nim równie szybko. Na dzień dobry, Polacy ulegli Korei 0:2, potem Portugalii aż 0:4, a na otarcie łez wygrali z USA 3:1. W niedługim czasie, funkcję selekcjonera kadry narodowej objął Paweł Janas.

Jerzy Engel zna cypryjski futbol, jak mało kto w Polsce. Dorównać mu może jedynie Jacek Gmoch. W przeszłości obaj panowie prowadzili min. sławny APOEL Nikozja. Z sukcesami, czy bez – pozostawiam to indywidualnej ocenie każdego z Was. Gmoch zdobył Mistrzostwo Cypru, Engel natomiast Puchar Cypru i choć nie są zbawcami tamtejszej piłki, postrzegani są jako wyjątkowi fachowcy, z dobrym podejściem i filozofią. Jerzy Engel był także szkoleniowcem Wisły Kraków od 30 czerwca 2005 roku. Zadebiutował jako trener 8 lipca 2005 roku w towarzyskim meczu z Reprezentacją Podhala (4:1). W sumie poprowadził drużynę w dwudziestu meczach – pięciu sparingowych, dwóch w Lidze Mistrzów, dwóch w Pucharze UEFA, dziesięciu w lidze polskiej oraz jednym w Pucharze Polski. W jedenastu z nich odniósł wraz z drużyną zwycięstwo, w pięciu porażkę i w czterech remis. Bilans bramek drużyny za jego urzędu trenerskiego wynosi 44:26 na korzyść Wisły. Został jednak zwolniony przez zarząd i radę nadzorczą. Jerzy Jurczyński, ówczesny rzecznik prasowy klubu, powiedział wtedy:  „Oczekiwaliśmy od trenera, że styl i wyniki Wisły się zmienią. Ponieważ trener nam tego nie zagwarantował, wspólnie doszliśmy do porozumienia, żeby zakończyć współpracę. Mamy nadzieję, ze w ciągu najbliższych dwóch tygodni Wisła będzie mogła przedstawić szkoleniowca, który będzie nas prowadził i przygotowywał do dalszych rozgrywek”.

Gdy niecałe 3 lata temu, Wisła Kraków miała bić się z APOELEM o fazę grupową Ligi Mistrzów, były selekcjoner pokusił się o komentarz: „Zespół APOELu dużo się nie zmienił. Od trzech lat drużynę prowadzi Ivan Jovanović. W klubie jest pełna stabilizacja szkolenia, a to daje efekty. W dalszym ciągu gra tam ich najlepszy napastnik Esteban Solari, którego miałem przyjemność wprowadzać do gry. Na pewno zobaczymy go jako głównego strzelca. Ten zespół niewiele się zmienia, ale przez to, że ma stabilizację szkoleniową, jest bardzo solidną drużyną. (…) Myślę, że to będzie interesujący, dla mnie sentymentalny, pojedynek”. Jak potem się okazało, Wiśle Kraków nie udało się pokonać w dwumeczu cypryjskiego zespołu, a  był to dla niej początek końca.

Dla Engela bardzo ważna jest stabilizacja. W przytoczonej wypowiedzi dość często to powtarza i podkreśla, że to właśnie stabilizacja szkoleniowa jest przyczyną sukcesu i dobrej gry drużyny APOELU. Wydaje się, że to słuszne założenie i aż prosi się zadać pytanie: Czego tak naprawdę brakuje teraz Polskiej reprezentacji?

Właśnie tego, o czym mówi były selekcjoner: stabilizacji! Zmienianie trenerów średnio co dwa lata do niczego  nie prowadzi, i jest to już dawno udowodnione. To zjawisko może być wytłumaczone poniekąd złymi wyborami personalnymi kolejnych prezesów PZPN, jednak ile do jasnej cholery można ignorować błędy z przeszłości? Waldemar Fornalik wydawał się być dla większości kandydatem idealnym, z dobrym jak na ligowca bez osiągnięć CV, spokojnym charakterem i umiejętnością konwersacji (czego brakowało wyraźnie Franciszkowi Smudzie), jednak tłumaczenie, że jest to charyzmatyczny szkoleniowiec i co najważniejsze Polak, najzwyczajniej w świecie się nie sprawdziło. Porozumiewanie się w języku polskim i znajomość polskiej kultury piłkarskiej nie powinny być kryteriami powoływania selekcjonera reprezentacji narodowej! W żadnym wypadku.

Jak słusznie zauważył dziennikarz tygodnika „Piłka Nożna” Adam Godlewski, Biało-Czerwonym potrzebny jest trener z reprezentacyjnym doświadczeniem. Obojętnie, czy polski, czy zagraniczny. Potrzeba nam kogoś z charyzmą, z pomysłem na grę i jasną filozofią gwarantującą sukcesy, które przecież nie muszą nadejść w oka mgnieniu. Potrzeba nam motywatora, który w przerwie uwypukli błędy zespołu i krzyknie: Panowie, zwycięstwo w tym meczu jest nasze!”.

Piłkarze słuchają Jerzego Engela. Robił to nawet, znany z porywczego charakteru i ciętego języka, Tomasz Hajto. Obaj Panowie mieli przyjemność współpracować ze sobą podczas Mundialu w Korei i Japonii, który w oczach (w uszach?) polskich kibiców zapisał się chyba tylko nieudolnym wykonaniem hymnu narodowego przez Edytę Górniak, z której śmiała się potem cała Polska. Te mecze jednak miały smak, było zgranie, poświęcenie i wzajemna komunikacja- elementy, których jakże często brakuje w reprezentacji Roberta Lewandowskiego i spółki. Piłka nożna to prosta gra – piłka jest jedna a bramki są dwie. Grunt to umiejętność wyciągania wniosków z przeszłości, na co uczulał Jerzy Engel swoich zawodników. Zagęszczenie środka pola, konstruktywne akcje i dobra gra w obronie są filozofią byłego selekcjonera reprezentacji Polski.

Może się wydawać, że Jerzy Engel nie jest trenerem na miarę reprezentacji. Przedstawione powyżej fakty, nie stawiają go w zbyt dobrym świetle, jako realnego kandydata na stanowisko selekcjonera, którym już raz był i nie spełnił pokładanych w nim nadziei. Dlaczego więc tym razem mogłoby być inaczej?

Engel nie miał takiego materiału, jaki jest teraz, w postaci czołowego napastnika Europy – Roberta Lewandowskiego. Olisadebe, choć bardzo dobry i pożyteczny w kadrze narodowej, nie dorasta gwiazdorowi Borrusii do pięt, zarówno pod względem umiejętności jak i osiągnięć. Wątpliwości budził także wiek napastnika rodem z Nigerii, o czym było głośno przed laty i twierdzenie, jako że Oli odjął sobie trochę latek, wcale nie jest bezpodstawne. To jednak nie jest główny powód górowania Roberta nad Emmanuelem. Powodem jest mecz z Realem Madryt, w Lidze Mistrzów, w którym napastnik Borrusii strzelił aż 4 gole. A mógł nawet 5.

Poza tym: Jakub Błaszczykowski, Waldemar Sobota, Krychowiak. To są naprawdę fantastyczni piłkarze. Szczególnie Błaszczykowski, o którym niemieccy kibice tworzą piosenki i jest to jeden z niewielu zawodników, który w barwach Biało-Czerwonych zostawia całe swoje serce na boisku. Sobota potrzebuje czasu i wsparcia ze strony szkoleniowca, kibiców a także kolegów. Pewien jestem, że da sobie radę i zarazem ciesze się, że odkrycie go niejako osłodziło kompromitację, jaką zakończył się okres panowania Waldemara Fornalika.  Co do Grzegorza Krychowiaka, to wciąż zawodnik z ogromnym potencjałem, który stylem gry przypomina Xabiego Alonso. Tak, dobrze czytacie: Xabiego Alonso. Dobry w odbiorze, kasujący akcję rywali i umiejący rozegrać piłkę – taki właśnie jest Grzegorz Krychowiak, który błyszczy na francuskich boiskach i liczy na transfer do lepszego klubu. Problemem może być jedynie formacja obronna, który jest bolączką selekcjonerów od lat. Tutaj akurat, Jerzy Engel miał lekką przewagę w postaci Bąka oraz Hajty.

jerzy_engel.igol.pl

Czy Jerzy Engel odnalazł by się we współczesnych realiach polskiej piłki i zagwarantował progres w grze Polskiej reprezentacji? Ja pokuszę się o stwierdzenie że tak. Dysponowanie klasowymi zawodnikami, których należy przekuć jedynie w sprawny kolektyw a także świetne zaplecze i fachowa opieka zdrowotna, mogą być czynnikami decydującymi o grać, albo nie grać, jak na namiestników Orłów Górskiego przystało. Może Engel nie jest wielkim trenerem. Może jest już za stary. Może przez wzgląd na przeszłość, wydaje się być wypalonym. Wiem, jednak że gdyby usłyszał swoje nazwisko na konferencji Zbigniewa Bońka i na nowo rozpoczął przygodę z reprezentacją, dałby z siebie wszystko.

RedaktorCristiano.

 

Piszę dla czasufutbolu, wielu stron związanych z Realem Madryt i samą piłką hiszpańską, której jestem fanem. Zdarza mi się recenzować książki sportowe. Zachęcam do śledzenia moich tekstów.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>