Jose Luis Chilavert: Mercedes wśród bramkarzy

2
lut
11
Redakcja
Jose Luis Chilavert

Nigdy nie bałem się łamać stereotypów. To wyróżniało mnie spośród innych zawodników. Gdyby porównać bramkarzy do samochodów, to moi konkurenci byliby Fiatami, a ja najnowszym modelem Mercedesa – mówił przed laty Jose Luis Chilavert. Dzisiaj nadszedł czas na opowieść o jednym z najbardziej kontrowersyjnych bramkarzy w historii futbolu.

Paragwajczyk był graczem kompletnie nieobliczalnym. Podczas swojej kariery udowodnił, że na boisku możliwe jest dosłownie wszystko. Bo w pewnym momencie nikogo nie dziwił już nawet fakt, że bramkarz strzela gole i jest etatowym wykonawcą rzutów wolnych i karnych. Kibice przyzwyczaili się do tego, że Chilavert stojąc przez niemal pełne 90 minut między słupkami, może zakończyć mecz z dorobkiem co najmniej jednego gola. A raz ustrzelił nawet trzy! Ten hattricki przeszedł do historii. Żaden inny bramkarz nigdy nie dokonał czegoś takiego. Trzy rzuty karne i wszystkie zamienione na gole. Każdy w inny sposób. Najpierw w lewy róg, potem w prawy, a na koniec w sam środek bramki. Perfekcyjna egzekucja.

Chilavert znakomicie wykonywał też rzuty wolne. Opuszczając bramkę, musiał liczyć się z tym, że jego nieudany strzał może narazić drużynę na kontrę. Był jednak na tyle skuteczny, że trenerzy pozwalali mu egzekwować stałe fragmenty gry. I przeważnie nie żałowali, bo „Chila” bezlitośnie karcił swoich kolegów po fachu. Raz zdobył nawet gola z własnej połowy boiska!

Nie bał się odpowiedzialności i podchodził do piłki nawet w kluczowych momentach meczu. Tak było w spotkaniu eliminacji MŚ z Argentyną. Paragwaj walczył wówczas o awans do turnieju finałowego. Na stadionie River Plate zasiadło 80 tysięcy fanatycznych kibiców. Chilavert już przed meczem buńczucznie zapowiadał, że na pewno uciszy ich swoim golem. I miał rację, bo właśnie jego bramka z rzutu wolnego sprawiła, że trybuny umilkły, a Paragwajczycy po remisie 1-1 wywieźli z Argentyny cenny punkt.

Zdobywane gole to oczywiście jedna z tych rzeczy, która czyni Chilaverta kimś wyjątkowym wśród bramkarzy. 62 trafienia długo dawały mu pozycję lidera w klasyfikacji wszechczasów na tej pozycji. Obecnie pod tym względem lepszy od niego jest tylko brazylijski bramkarz Rogerio Ceni.

Ale Paragwajczyk bardzo dobrze wywiązywał się też ze swoich obowiązków między słupkami. Za swoją postawę wielokrotnie był nagradzany wyróżnieniami. Trzykrotnie wybrano go najlepszych bramkarzem wg IFFHS, a w 1996 roku został obwołany najlepszym zawodnikiem Ameryki Południowej i argentyńskiej ligi. Choć po tym ostatnim plebiscycie pojawiły się pogłoski, że dziennikarze bali się głosować na kogo innego. Kilkanaście miesięcy wcześniej jeden z redaktorów mocno oberwał po twarzy od Chilaverta za skrytykowanie jego nadwagi.

Na jego koncie nie brakuje też sukcesów drużynowych. „Chila” zdobył w swojej karierze m.in. Copa Libertadores, mistrzostwo Argentyny (trzy razy), Puchar Interkontynentalny czy Puchar Francji. Najlepiej na pewno wspomina występy w Velez Sarsfield. To właśnie w tym argentyńskim klubie święcił największe triumfy i współpracował z legendarnym szkoleniowcem Carlosem Bianchim.

Chilavert na boisku był niczym wulkan. Przez cały mecz krzyczał, gestykulował i agresywnie kierował swoją obroną. Jego wybuchowy temperament często dawał o sobie znać. Najsłynniejszy stał się chyba incydent z meczu MŚ z Brazylią, kiedy to paragwajski bramkarz opluł Roberto Carlosa. Po tym wydarzeniu musiał pauzować przez cztery mecze, a jeszcze większe kontrowersje wywołał swoją późniejszą wypowiedzią: – Gdybym musiał, to zrobiłbym to jeszcze raz, bo Roberto Carlos obraził mój kraj! – pieklił się.

Innym razem Paragwajczyk pobił się w trakcie meczu z Faustino Asprillą i wyleciał z boiska z czerwoną kartką. Potężnie zbudowany bramkarz z wysuniętą twarzą o urodzie buldoga budził postrach na murawie. Bali się go także chłopcy do podawania piłek. Jeden z nich został nawet przez „Chilę” ostro zbesztany za niewłaściwe wywiązywanie się ze swoich obowiązków. Jak zwykle skończyło na karze finansowej dla bramkarza. – Wszystko dzieje się przeciwko mnie, bo jestem Paragwajczykiem. FIFA chce zarobić na mnie mnóstwo pieniędzy –  żalił się na łamach mediów i przy okazji… skrytykował pracę arbitrów: – Sędziowie nie mogą się pogodzić z tym, że Paragwajczyk odnosi w ich krajach takie sukcesy jak ja.

Chilavert miał trudny charakter. Nigdy nie było wiadomo, co strzeli mu do głowy. Jego kaprysy dały się we znaki także reprezentacji Paragwaju. W 1999 roku odmówił występu na Copa America, mimo iż jego kraj był gospodarzem całej imprezy. – Te gigantyczne pieniądze rząd powinien zainwestować w edukację, a nie w turniej piłkarski – protestował. Inna wersja mówiła, że nie podobało mu się to, że do kadry został wtedy powołany 38-letni Carlos Romero, z którym był skłócony. Zresztą w całej reprezentacji „Chila” mógł mieć kilku wrogów, bo parę miesięcy wcześniej jako kapitan drużyny zaproponował, by wszystkie premie pieniężne z wygranych meczów podarować niedocenionym członkom sztabu szkoleniowego. Oficjalnie nikt się nie sprzeciwił, ale w rzeczywistości tamto zdarzenie podzieliło zespół.

Na przełomie wieków Paragwajczyk występował w RC Strasbourg. Podczas pobytu w Europie popadł w konflikt z prawem. Przy podpisaniu kontraktu posługiwał się fałszywymi dokumentami, za co został skazany na pół roku więzienia w zawieszeniu. Czasem Chilavert próbuje tłumaczyć swoje problemy trudnym dzieciństwem. – Dawniej było bardzo ciężko, nie mieliśmy tak jak jest dzisiaj. Nawet w piłkę graliśmy na bosaka w błocie po kostki. Siedzieliśmy na boisku aż do zmroku. Rodzice nie mieli pojęcia, gdzie jesteśmy. A teraz każdy dzieciak ma swój własny telefon komórkowy – opowiadał pewnego razu w lokalnej telewizji.

Jego pożegnalny mecz odbył się 11 listopada 2004 roku. Wtedy właśnie prowadzona przez niego drużyna gwiazd Ameryki Południowej pokonała Resztę Świata 2-1. „Chila” zdobył jedną z bramek. Oczywiście z rzutu wolnego.

Po zakończeniu kariery wróżono mu karierę polityczną. Plotki głosiły nawet, że będzie kandydował na urząd prezydenta Paragwaju! Ostatecznie postanowił jednak skupić się w dalszym ciągu na piłce i często występuje w roli komentatora sportowego. Głośno zrobiło się o nim, po tym jak w jednym z programów otwarcie skrytykował Diego Maradonę. – On zrobił wiele złego dla futbolu. Nawet źle wyrażał się o papieżu Janie Pawle II… Myślę, że to dlatego został wygnany do Zjednoczonych Emiratów Arabskich – wypalił były kapitan reprezentacji Paragwaju, a po chwili dodał: – Messi jest najlepszym piłkarzem na świecie, dużo lepszym niż kiedyś był Maradona. Diego nic nie wie o futbolu. Zawodnicy muszą przy nim uważać na siebie, żeby nie brać narkotyków.

Czy po takich wypowiedziach „Chila” utrzymuje w ogóle jakikolwiek kontakt z Maradoną? – Ignorujemy się wzajemnie, gdy przypadkiem gdzieś się spotkamy. Mamy po prostu różne filozofie życiowe – przekonywał Paragwajczyk. Po przeciwnym biegunie znajduje się za to argentyński trener Marcelo Bielsa, którego były bramkarz darzy bardzo dużą sympatią. – To jeden z najlepszych trenerów na świecie. Całkowicie kontroluje swoich zawodników. Przy nim piłkarze pracują jak komputery. Myślę, że Bielsa będzie osiągał wkrótce kolejne sukcesy – mówił w jednym z wywiadów.

Każdy sam może ocenić sobie czy Chilavert postradał zmysły czy może jednak warto czasem zwrócić uwagę na jego kontrowersyjne opinie. My jednego Paragwajczykowi odmówić nie możemy. Z całą pewnością ma niezwykle ciekawą osobowość i jego wypowiedzi zawsze będą świetną pożywką dla mediów. Pod tym względem być może rzeczywiście wyprzedza swoich kolegów-piłkarzy niczym najnowszy Mercedes.

2 komentarze
  1. Mark dodał komentarz dnia 12 lutego 2013

    Twardy gość. Aczkolwiek za „akcję” z Roberto Carlosem ma minusa…

  2. Stary_kibic dodał komentarz dnia 10 lutego 2013

    Dzisiaj już niestety nie ma takich boiskowych świrów.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>