Juan Jose Lozano: Najlepszy z zapomnianych?

2
kwi
27
Redakcja
Lozano

W 1983 roku swoją rewelacyjną postawą na boisku doprowadził Anderlecht Bruksela do zwycięstwa w Pucharze UEFA. Dwa lata później trofeum to zdobył także w barwach Realu Madryt. Był znakomity technicznie, inteligentny i doskonale dryblował. Hiszpan Juan Jose Lozano to być może jeden z najlepszych piłkarzy, o których dzisiaj nikt już nie pamięta.

Urodził się 30 sierpnia 1955 roku w miejscowości Coria del Rio, nieopodal Sewilli. Po ukończeniu dziesiątego roku życia, wraz z rodzicami, wyemigrował do Belgii. To właśnie w tym kraju, w zespole Beerschot z Antwerpii, rozpoczął swoją długą przygodę z piłką. W 1981 roku, po krótkim epizodzie w Stanach Zjednoczonych, Lozano związał się kontraktem z brukselskim Anderlechtem.

Hiszpan niemal od razu stał się na Astrid Park kluczową postacią i prawdziwym ulubieńcem kibiców. Grający na pozycji ofensywnego pomocnika zawodnik zachwycał techniką i kreatywnością. Do nieco topornego i skostniałego stylu gry Anderlechtu, opartego na schematach taktycznych i sile fizycznej, wniósł element zaskoczenia i improwizacji. W belgijskie lidze był nie do zatrzymania. Strzelał bramki, podawał  i imponował niesamowitym wachlarzem boiskowych rozwiązań.

W sezonie 1981-82 Lozano wraz ze swoim Anderlechtem pojawił się w Polsce. Belgijska ekipa miała zmierzyć się z łódzkim Widzewem w ramach I rundy Pucharu Europy. Lozano stanął naprzeciwko Zbigniewa Bońka…

Hiszpan grał znakomicie. To za sprawą jego postawy, już po pierwszym meczu było wiadome, że Anderlecht wyeliminuje Mistrzów Polski. Belgowie wygrali w Łodzi 4-1, a Lozano zdobył dwie bramki. W rewanżu Anderlecht tylko dopełnił formalności i zwyciężył 2-1.

Zbigniew Boniek napisał potem w jednej ze swoich autobiografii, że Juan Lozano był jednym z najgroźniejszych przeciwników z jakim kiedykolwiek musiał się mierzyć. – Wywarł na mnie niesamowite wrażenie. To zawodnik, który potrafi zrobić na boisku absolutnie wszystko – podkreślał „Zibi”.

Lozano za sprawą swojej znakomitej postawy w sezonie 1981-82 zamarzył o wyjeździe na Mundial 1982, turniej rozgrywany w jego ojczystej Hiszpanii. Co ciekawe, Lozano zapragnął zagrać jednak dla… Belgii. Gorącym orędownikiem tego pomysłu był m.in. Guy Thys, ówczesny szkoleniowiec Rode Duivels. Niestety, belgijski parlament odpowiedział odmownie na prośbę przyznania Lozano obywatelstwa. Decydenci stwierdzili, że przeszkodą nie do przejścia jest fakt, że Hiszpan nie dopełnił obowiązków wojskowych… Kto wie może z Lozano w składzie Belgowie ugraliby na tamtym Mundialu nieco więcej? Tak przepadli ostatecznie w drugiej fazie grupowej, a ich katem okazał się… Zbigniew Boniek.

Lozano tym czasem nadal czarował w Anderlechcie. Belgowie, dowodzeni przez Paula Van Himsta, szli jak burza w zmaganiach Pucharu UEFA 1982-83. Pod ich siłą padały kolejno: fińskie KPT Kuopio, portugalskie FC Porto, jugosłowiańskie FK Sarajewo, hiszpańska Valencia, czechosłowacki Bohemians Praga oraz, już w wielkim finale, portugalska Benfica Lizbona. Anderlecht do dwóch wcześniejszych triumfów w Pucharze Zdobywców Pucharów dołożył do swojej kolekcji Puchar UEFA.

Rola Lozano w tym sukcesie była nieoceniona. Hiszpan zdobył w całych rozgrywkach pięć goli i wielokrotnie asystował. To także on zdobył na Estadio da Luz w Lizbonie bramkę, która dała Belgom ostateczny triumf. Benfica zdołała bowiem odrobić straty z pierwszego finałowego meczu i prowadziła z graczami Van Himsta 1-0. W 40. minucie gry Lozano znakomicie rozpoczął akcję w środku pola i zagrał prostopadle „na ścianę” do Van den Bergha. Ten natychmiastowo rozrzucił piłkę na lewe skrzydło do niezmordowanego Vercauterena. Kapitan Anderlechtu zacentrował ją w pole karne, a tam znalazł się cały czas podążający za akcją Lozano. Belgowie wyrównali na 1-1. To właśnie tamta bramka zadecydowała o ich wielkim, europejskim sukcesie.

W kierunku Lozano zaczęli spoglądać wszyscy europejscy możni. Latem 1983 roku, po 28. letniego pomocnika sięgnął Real Madryt. Juan Lozano po latach wrócił do Hiszpanii.

W barwach Blancos Lozano grał nieźle, ale nie był już tak ważną postacią zespołu jak w Brukseli. Często siadał na ławce rezerwowych, był też mocno nękany przez kontuzje. Konkurencja w Madrycie była z resztą ogromna, a Real grał w nieco innym ustawieniu niż Anderlecht.

Z resztą historia zatoczyła w tamtym czasie koło. W 1/8 finału Pucharu UEFA 1984-85 Blancos z Lozano w składzie wpadli właśnie na ekipę Anderlechtu. Tamten dwumecz okazał się jednym z najbardziej dramatycznych w historii europejskiej piłki klubowej. W Brukseli Anderlecht zwyciężył 3-0 i kiedy wydawało się, że nic nie odbierze im awansu, w rewanżu Real wzniósł się na sportowe wyżyny. Madryt zwyciężył 6-1, a wynik meczu został ustalony już w 49. minucie gry! Juan Lozano tamtego wieczora, przeciwko swoim niedawnym kolegom, grał wyśmienicie. Eksperci podkreślali, że był to najlepszy mecz tego pomocnika podczas jego dwuletniej przygody z Realem.

Madryt grał dalej. Hiszpanie pobili jeszcze broniący trofeum londyński Tottenham, mediolański Inter oraz węgierski Videoton i tym samym wywalczyli pierwszy w swojej historii Puchar UEFA. Niestety, za sprawą kontuzji, Lozano nie dane było zagrać w decydujących meczach rozgrywek.

Hiszpański pomocnik wrócił do Brukseli. W barwach Anderlechtu jeszcze raz odzyskał pełną radość z grania w piłkę. Ponownie znalazł się na szczycie. Okres „postmadrycki” w jego karierze to czas krajowych sukcesów. Z Anderlechtem wywalczył dwukrotnie Mistrzostwo Belgii oraz tyle samo razy Puchar tego kraju. Dodatkowo w roku 1987 uznany został najlepszym graczem ligi belgijskiej.

Punktem zwrotnym jego kariery okazał się kwiecień 1987 roku. Wtedy to potężnym, ostrym wślizgiem nogę złamał mu Ivan Desloover, „rzeźnik” z Waregem. Lozano na wiele miesięcy wypadł z poważnego grania w piłkę. Hiszpan powrócił, ale już nigdy nie wzniósł się na taki poziom jaki demonstrował przed kontuzją… Ostatecznie swoją karierę Juan Jose Lozano zakończył w 1990 roku, w wieku 35. lat, jako piłkarz prowincjonalnego Eendrachtu Aalst.

Patrząc na dzisiejszych herosów hiszpańskiej piłki, takich jak Andres Iniesta, Xavi czy David Silva warto czasami przypomnieć sobie o Juanie Jose Lozano, facecie który w połowie lat 80-tych XX wieku swoimi rewelacyjnymi umiejętnościami technicznymi i boiskową kreatywnością zachwycił Belgię i Europę.

2 komentarze
  1. Fan dodał komentarz dnia 7 maja 2013

    Wielki piłkarz…..

  2. Interista dodał komentarz dnia 29 kwietnia 2013

    Pamiętam go. Miał rzeczywiście wielkie umiejętności. Zdaje się, że jak odszedł do Realu to w Anderlechcie godnie zastąpił go Scifo.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>