Juninho Pernambucano – „Król Wolnych” kończy karierę

0
lut
5
Redakcja
Juninho rzut wolny

W swoim życiu widziałem wielu specjalistów od wykonywania rzutów wolnych: elegancki Del Piero, kręcący niesamowite rogale Beckham, burzący mury Roberto Carlos, ale tylko jeden zawodnik umiał sprawić, że trzeba było zaglądać do podręcznika fizyki i sprawdzać czy coś takiego było w ogóle możliwe – Juninho Pernambucano. W dniu 39. urodzin ogłosił zakończenie swojej długiej i jakże pięknej zawodniczej kariery.

 

Zazwyczaj gwiazdeczki z kraju kawy starają się przy pierwszej możliwej okazji wyjechać do Europy, gdzie znajdują pieniądze i spełnienie swoich dziecięcych marzeń. Z Juninho było nieco inaczej, udany debiutancki sezon w Sport Recife owocował transferem do wielkiego Vasco da Gama. Jako niespełna dwudziestolatek grał za plecami jednych z najwspanialszych napastników w historii Brazylii – Romario oraz Edmundo. Przez te wszystkie lata w Vasco zdobył parę tytułów mistrzowskich, Copa Libertadores, ale przede wszystkim przyciągnął uwagę scoutów francuskiego Lyonu, który już chyba miał dosyć zadowalania się „jedynie” mianem trzeciej siły Ligue 1.

 

Warto zatrzymać się przy zespole Olympique, bo przyjście Pernambucano oraz paru innych świetnych zawodników w tamtym okienku transferowym (CacapaEdmilsonMarc-Vivien FoePatrick MullerEric Deflandre) było jasnym sygnałem dla reszty drużyny:

Zaczęło się. To co wyprawiali zawodnicy Lyonu do dzisiaj jest dla mnie zagadką. Siedem kolejnych mistrzostw Francji, sześć superpucharów, a dodatkowo w latach 2004-2010 ta drużyna zawsze wychodziła z fazy grupowej Ligi Mistrzów, niejednokrotnie ucierając nosa faworytom. Nieudolne starania strącenia dominujących piłkarzy z Lyonu przez krajowych rywali przypominały czasami walki Godzilli z Lalką Barbie i bardzo często ten decydujący cios zadawał właśnie Pernambucano.  Bardzo szybko stał się podstawowym elementem układanki kolejnych szkoleniowców, a jego wpływ na grę zespołu natychmiast zaprocentował przejęciem opaski kapitana.

 

 

Kiedy Les Gones sunęło na bramkę rywala niczym potężny tajfun, na zachodnie wybrzeża USA Juninho raczej nie ciągnął gry jak Messi czy C.Ronaldo, nie był też kolejnym Zlatanem, który potrafił zastawić się, przytrzymać piłkę i dać czas kolegom na pokazanie się. Cały spektakl Brazylijczyka rozpoczynał się, gdy sędzia przerywał grę. Faul w odległości 30-35 metrów od bramki rywala był jak wyrok. Juninho brał piłkę w ręce, ustawiał ją spokojnie, patrzył tym swoim przeraźliwym wzrokiem na bramkarza, mur, bramkę, a potem brał rozbieg. Niby normalny – nie odliczał kroków, nie drobił nóżkami – po prostu biegł w kierunku piłki jakby był to trening, a później strzelał.


Na początku tego tekstu wymieniłem wspaniałych specjalistów od stałych fragmentów gry: BeckhamaDel PieroRoberto Carlosa, ale to chyba Pernambucano siał największy postrach, zresztą to on wygrał nasze zestawienie. Umiał podkręcić jak Beckham, uderzyć dokładnie jak legendarny Włoch, czy huknąć z armaty jak jego kolega z reprezentacji. Bramkarz w pojedynku z nim nie wiedział tylko, którą opcję wybierze. Największą frajdę dla kibiców i zarazem najbardziej skuteczne były uderzenia silne, wykonywane w bardzo charakterystyczny sposób, tak „spod kolana”, jakby źle wymierzył kroki i musiał zatrzymać nogę w połowie strzału. Takich bramek dla Lyonu strzelił 75, był prawdziwym liderem i duszą tej drużyny.

 

 

W wieku 34 lat opuścił Francję i ruszył w tournee kończące jego karierę. Najpierw katarski Al-Gharafa Sports Club, wiadomo, duże pieniądze i liga nie tak wymagająca jak ta nad Sekwaną. Słuch po nim zaginął, co jakiś czas w różnych zestawieniach przewijało się jego nazwisko, bo znów oddał niesamowity strzał z wolnego i trafił do jakiegoś zestawienia bramek tygodnia. Potem powrócił do rodzinnego kraju, do klubu z którego przywędrował do Europy, czyli do Vasco (w międzyczasie jeszcze zaliczył krótki epizod w New York Red Bulls) i tam zakończył swoją niesamowitą przygodę z piłką.

 

obrazki: thegurdian.com,

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>