Kangur między słupkami

0
gru
21
Michał Flis

Jego początki w nowym klubie nie należały do najbardziej udanych. Już na dzień dobry Club Brugge, którego zawodnikiem jest nasz dzisiejszy bohater Mathew Ryan, poległo w dwumeczu ze Śląskiem Wrocław w eliminacjach do Ligi Europy, w czym duży udział miał właśnie 22-letni golkiper z Australii. Z czasem jednak jego niepewne interwencje przeszły do lamusa i prędko wyrósł na jedną z gwiazd ligi belgijskiej.

Australijczycy mogą pochwalić się dużą liczbą znakomitych bramkarzy, którzy ostatnimi laty reprezentowali ten kraj na arenie międzynarodowej. Wystarczy wspomnieć tu m.in. Marka Bosnicha, Żeljko Kalacia czy przede wszystkim Marka Schwarzera. Także i teraz selekcjoner reprezentacji Socceroos miewa zapewne spory ból głowy w trakcie obsadzania miejsca między słupkami. Z jednej strony ma do dyspozycji świeżo upieczonego pierwszego bramkarza Borussi Dortmund Mitchella Langeraka. Z drugiej zaś uznawanego za najlepszego bramkarza w silnej lidze belgijskiej Mathew Ryana.

22-latek z Plumpton na przedmieściach Sydney rozpoczynał karierę w pierwszoligowej drużynie Central Coast Mariners, gdzie jako nastolatek zbierał doświadczenie m.in. od byłego bramkarza Juventusu Jesa Vanstrattana, który na początku 2009 roku testowany był przez krakowską Wisłę. Z powodu nagłej kontuzji doświadczonego golkipera, młody Ryan, który nie ukończył jeszcze osiemnastego roku życia z dnia na dzień wskoczył do pierwszego składu drużyny prowadzonej przez Grahama Arnolda.

Późniejsze wydarzenia pokazały jednak, iż była to doskonała decyzja. Nastoletni golkiper zachował czyste konto w aż dwunastu kolejnych spotkaniach, dzięki czemu jego drużyna walczyła z Brisbane Roar o zwycięstwo w finale, którego wynik decydował o mistrzostwie Australii. W nieprawdopodobnych okolicznościach lepsi okazali się jednak rywale, ale postawa Ryana została doceniona i tuż po zakończeniu sezonu ligowego ogłoszono go najlepszym młodym piłkarzem w kraju.

Ryan_CCM

W krótkim czasie potężnie zbudowany bramkarz stał się prawdziwą gwiazdą australijskiej A-League i absolutnie najlepszym zawodnikiem na swojej pozycji w lidze. Latem 2012 roku, kiedy Francuz Hugo Lloris długo wahał się przed transferem do Tottenhamu Hotspur, władze londyńskiej ekipy, jako alternatywę w przypadku niepowodzenia w jego sprowadzeniu wyznaczyły sobie właśnie golkipera z drugiego krańca świata. Ostatecznie Lloris przeniósł się z Lyonu do drużyny Andre Vilasa-Boasa, dlatego temat przenosin Ryana na wyspy szybko upadł.

Utalentowany zawodnik mógł więc skupić się na kolejnym, ostatnim już sezonie w barwach Central Coast, gdyż po jego upływie wygasał podpisany przez Ryana kontrakt. Jego drużyna jak burza przebrnęła przez sezon zasadniczy, a później także fazę finałową, by wiosną ubiegłego roku zmierzyć się w finale z Western Sydney Wanderers. Przy dużym wkładzie swojego bramkarza, podopieczni Arnolda bez większych problemów wyszli z tej batalii zwycięsko, sięgając po pierwszy w swej historii tytuł mistrza Australii. Nasz bohater nie mógł więc wymarzyć sobie lepszego pożegnania z macierzystą drużyną.

Już kilka tygodni później zarówno te media z Australii, jak i Beneluksu, ogłosiły, iż golkiper z Krainy Kangurów od nowego sezonu reprezentował będzie barwy belgijskiego Club Brugge. Trzynastokrotni mistrzowie Belgii mieli do tej pory spore problemy z obsadą bramki. Od dłuższego czasu na pozycji tej do ich dyspozycji pozostali jedynie wiekowi Serbowie Bojan Jorgacević (32 lata) oraz Vladan Kujović (36 lat), u którego na domiar złego zdiagnozowano nowotwór nerki. Dlatego też hiszpański trener Juan Carlos Garrido postanowił poszukać bramkarza na lata i odnalazł go właśnie w osobie reprezentanta Australii.

Jego początki w nowym środowisku nie należały jednak do wybitnie udanych. We wspomnianym dwumeczu ze Śląskiem Wrocław nowy golkiper Blaum-Zwart  wielokrotnie podejmował złe decyzje, zaś niektóre z jego ryzykownych decyzji przyprawiały kibiców zgromadzonych na Stadionie im. Jana Breydela o palpitację serca. Brugia w dość kiepskim stylu została wyeliminowana z Ligi Europy przez przedstawiciela T-Mobile Ekstraklasy, co w Belgii zostało przyjęte, jako niemała kompromitacja.

Ryan_Brugge

Od tego momentu popularny Maty wyrósł jednak na pewny punkt defensywy, zwłaszcza, gdy stery za drużyną objął trener Michel Preud’homme – były bramkarz, który na przełomie lat 80-tych i 90-tych należał do ścisłej czołówki piłkarzy świata na swojej pozycji. Cenne uwagi i zaufanie, jakimi obdarzył swojego podopiecznego 55-letni szkoleniowiec zaowocowały nagłą eksplozją jego talentu. Doskonałe interwencje, jakimi popisywał się w przeciągu całego sezonu zaowocowały wybraniem go do jedenastki sezonu belgijskiej Pro League, a także uhonorowaniem tytułem najlepszego bramkarza w kampanii 2013-14 wyprzedzając m.in. Silvio Proto z Anderlechtu i Eijiego Kawashimę ze Standardu Liege.

Niedługo później miał natomiast okazje do zaprezentowania swych umiejętności na tle absolutnie topowych rywali. Podczas tegorocznego Mundialu Ryan i jego koledzy z australijskiej kadry narodowej zmierzyli się w grupie z Hiszpanami, Holendrami i Chilijczykami. Choć Australijczycy pozostawili po sobie bardzo przyzwoite wrażenie, bardzo szybko pożegnali się z turniejem. Ryan z kolei zmuszony był kapitulować aż dziewięciokrotnie, jednak praktycznie przy żadnej z bramek niewiele mógł zrobić.

Ryan_Australia

Wzbogacony o międzynarodowe doświadczenie bramkarz do nowego sezonu przystąpił w prawdopodobnie jeszcze bardziej zaawansowanej formie od tej, jaką prezentował w ostatnich miesiącach. Niczym najlepsi bramkarze świata niejednokrotne ratował swój zespół w wydawałoby się beznadziejnych sytuacjach, dzięki czemu Brugia pewnie lideruje dziś w tabeli ligi belgijskiej. Szczególny popis dał przed kilkoma tygodniami w grupowym starciu Ligi Europy przeciwko Torino. Mecz ostatecznie zakończył się bezbramkowym remisem, jednak gdyby nie wprost nieziemskie interwencje Australijczyka, Włosi wyjechaliby z Belgii z przynajmniej czterobramkową zaliczką.

Władze klubu zdają sobie sprawę, że jego kolejne występy przyciągną zainteresowanie silniejszych i co najważniejsze bogatszych klubów zainteresowanych jego usługami. Już dziś wielokrotne łączono go z przedstawicielami angielskiej Premier League z Hull City i Arsenalem na czele, a ponadto wśród plotek transferowych na jego temat pojawiła się nawet opcja przenosin do wielkiego Realu Madryt! Dlatego też w listopadzie przedłużono z nim kontrakt do 2018 roku, by w przypadku ewentualnych przenosin nie wyjść z tej transakcji stratnym. Już teraz za jego usługi należy zapłacić ponad pięć milionów euro, a przecież kolejne dobre występy sprawią, że jego wartość znacznie wzrośnie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>