Khouma Babacar: Fioletowy Balotelli

0
lis
11
Michał Flis
Babacar

We włoskim futbolu od pewnego czasu zauważalny jest pewien proceder. Młody zawodnik, zazwyczaj napastnik, będący wychowankiem jednego z pierwszoligowych klubów nie zawsze znajduje miejsce nawet na ławce rezerwowych. Po pewnym czasie udaje się na serię wypożyczeń, gdzie jednak nie potrafi się przebić. Dopiero trafiając do konkretnej drużyny z zaplecza Serie A, w końcu dochodzi do wielkiej formy. Po powrocie do macierzystego zespołu, zawodnik ten staje się jego ważną postacią trafiając wkrótce także do reprezentacji narodowej.

Dwa lata temu piłkarzem, którego kariera potoczyła się według powyższego schematu był Marco Sau z Cagliari. 26-latek z Sardynii po powrocie z udanego wypożyczenia w drugoligowej Juve Stabii został pierwszym napastnikiem Rossoblu, a niedługo później doczekał się debiutu w barwach narodowych Italii. Miniony sezon należał z kolei do Ciro Immobile – króla strzelców Serie B z 2012 roku. Początek bieżących rozrywek nakazuje upatrywać następcy tego duetu w postaci senegalskiego snajpera Fiorentiny – Khoumy Babacara.

Urodzony w senegalskim Thies zawodnik opuścił ojczyznę w wieku zaledwie czternastu lat. Latem 2007 roku pojawił się we włoskiej Pescarze, gdzie rozpoczął treningi z grupami młodzieżowymi. Młodziutki przybysz z Afryki na tyle zaimponował trenerom z tamtejszej akademii, że cibez wahania zaoferowali mu możliwość przeprowadzki na stałe do położonego w Abruzji miasta. Po zaledwie kilku miesiącach w jednym ze spotkań juniorów dostrzeżony został przez wysłanników zdecydowanie bardziej medialnej Fiorentiny. Wysłannicy toskańskiej ekipy ochrzcili go nawet Senegalskim Drogbą, bowiem w wielu aspektach przypominać miał iworyjskiego asa Chelsea Londyn. Mało jednak brakowało, a Babacar nigdy nie przywdziałby charakterystycznego purpurowego trykotu drużyny z Artemio Franchi. Do ostatniej chwili Viola musiała walczyć o jego usługi z równie zachwyconą 16-latkiem Genoą.

Wyróżniający się swoimi umiejętnościami młody Afrykanin już w pierwszym sezonie spędzonym we Florencji poprowadził drużynę złożoną ze swoich rówieśników do triumfu w rozgrywkach znanych pod nazwą Campionato Allievi Nazionali. W połowie sezonu 2009-10, kiedy niejasna stała się przyszłość Adriana Mutu w konsekwencji czego skomplikowała się sytuacja z napastnikami, trener Cesare Prandelli nie wahał się zaryzykować i włączył do pierwszego składu zaledwie 16-letniego Babacara występującego do tej pory w rozgrywkach Primavery. W lutym 2010 roku pojawił się na boisku w meczu z Lazio, kiedy to na ponad trzydzieści minut zastąpił Mario Bolattiego. Tym samym mając szesnaście lat i 347 dni stał się najmłodszym zawodnikiem, jaki kiedykolwiek zagrał w barwach Fiorentiny na pierwszoligowym poziomie. Dwa miesiące później w starciu z Genoą zaliczył swoje premierowe trafienie w Serie A, co dało mu wciąż niepobity tytuł najmłodszego strzelca gola w lidze włoskiej.

Tuż po zakończeniu sezonu władze klubu zdecydowały się przedłużyć kontrakt z zawodnikiem do 2015 roku. W międzyczasie dziennikarze hiszpańskiego magazynu Don Balon umieścili go w swoim zestawieniu najlepszych piłkarzy urodzonych po roku 1989. O dziwo – nowy trener Fiorentiny, Sinisa Mihajlović, nie zdecydował się oddać go na wypożyczenie, choć chęć na jego usługi wykazywała przynajmniej połowa drugoligowców, a także pierwszoligowe Cesena i Brescia. Babacar nie mając większych szans z wyjadaczami pokroju Alberto Gilardino, Stevana Joveticia czy Amauriego, z reguły przesiadywał na ławce. Dopiero z początkiem 2012 roku na półroczny okres sprowadził go do siebie hiszpański Racing Santander.

Babacar_Racing

Desperacko broniący się przed spadkiem klub z Kantabrii gwarantował utalentowanemu piłkarzowi regularne występy. Na nic zdały się jednak jego popisy, bowiem Racing w kiepskim stylu pożegnał się wówczas z ekstraklasą. Babacar powrócił do Florencji w lipcu, jednak zbiegło się to w czasie ze sprowadzeniem do tego zespołu tabunu znakomitych napastników z Lucą Toni, Mounirem El Hamdaouim i przede wszystkim Giuseppe Rossim na czele. Sezon 2012-13 spędził więc w drugoligowej Padovie, gdzie w szesnastu spotkaniach zanotował zaledwie jedno trafienie.

Dopiero na ubiegłorocznym wypożyczeniu w Modenie pokazał, jak ogromny drzemał w nim potencjał. Grając pod skrzydłami trenera Waltera Novellino doszedł do takiej dyspozycji strzeleckiej, że już w październiku zainteresował się nim sam Arsene Wenger, który upatrywał w nim wzmocnienia swojego Arsenalu. Babacar ze swoimi dwudziestoma golami zajął trzecią pozycję w klasyfikacji strzelców drugiej ligi, zaś jego Modena do samego końca biła się o promocję do Serie A. Choć po powrocie do Fiorentiny dostał ciekawą ofertę z niemieckiego Eintrachtu Frankfurt, zdecydował się pozostać pod skrzydłami Vincenzo Montelli i w końcu udowodnić swoją wartość w barwach Violi.

Babacar_Modena

Nieszczęście Giuseppe Rossiego w postaci kontuzji tego urodzonego w USA reprezentanta Włoch sprawiło, że jedynymi w pełni zdrowymi napastnikami w talii Montelii był powracający z Malagi El Hamdaoui i właśnie Babacar. Niewiadomą do tej pory pozostaje forma wracającego do gry po poważnej kontuzji Mario Gomeza. Trener Fiorentiny nie zawahał się jednak postawić na byłą gwiazdę zaplecza ligi i od początku sezonu konsekwentnie stawia na 21-latka z Senegalu. Oparcie ofensywy na jego osobie okazało się strzałem w dziesiątkę, bowiem zanotował już cztery trafienia w lidze co na chwilę obecną czyni go najlepszym strzelcem jedenastej w stawce Fiorentiny. Babacar w końcu udowodnił, że opowieści o jego rzekomym potężnym strzale i dobrej grze głową, które znane są jeszcze z czasów juniorskich, nie były czczym gadaniem. Potężny Afrykanin porównywany w przeszłości do Didiera Drogby, Georga Weaha i przede wszystkim do Mario Balotelliego jest na ten dzień jednym z najlepiej rokujących zawodników we Włoszech urodzonych w latach 90-tych.

O dziwo, nasz bohater nie doczekał się jeszcze powołania do dorosłej reprezentacji swojego kraju. Selekcjoner Alain Giresse powinien się więc spieszyć, bowiem Babacar jest na dobrej drodze do uzyskania także obywatelstwa włoskiego. Podobieństwo do Balotelliego może być więc widoczne nie tylko za sprawą postawy na boisku, ale tez jednakowych barw narodowych. Jeśli jednak Khouma zdecyduje się grać dla kraju urodzenia, siła rażenia reprezentacji Senegalu będzie iście imponująca. Oprócz Diafry Sakho z West Ham United w ataku tej kadry wystąpić mogą także regularnie trafiający w Rosji Dame N’Doye, nowa gwiazda Southampton Sadio Mane czy nieprzewidywalny Papiss Cisse z Newcastle United. Jeśli kwartet ten zamelduje się na przyszłorocznym Pucharze Narodów Afryki, niezwykle trudno wytypować będzie śmiałka potrafiącego zatrzymać Lwy Terangi.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>