Krótko i na temat: Željko Kalac

0
lis
14
Michał Flis
Kalac

W środowisku piłkarskim przyjęła się opinia, że bardzo wysoki bramkarz, z racji swojego wzrostu musi być wirtuozem na swojej pozycji. Przypadek pewnego australijskiego golkipera pokazuje jednak, że nie zawsze musi tak być. Choć Zeljko Kalac rozegrał sporo spotkań na poziomie holenderskiej Eredivisie i włoskiej Serie A, zapamiętany został głównie ze swoich kompromitujących „baboli”, aniżeli fenomenalnych interwencji.

Urodzony w 1972 roku w Sydney bramkarz, mający chorwackie korzenie, jest jednym z najwyższych o ile nie najwyższym bramkarzem w historii zawodowego futbolu. Popularny Pająk, jak brzmi jego pseudonim, liczy sobie bowiem aż 210 centymetrów, co sprawiało, że stojąc między słupkami niemal równał się z poprzeczką.

Kariera Kalaca od początku związana była z miastem rodzinnym i tamtejszym Sydney United. W 1995 roku na krótko zawitał do angielskiego Leicester City i choć „Lisy” wywalczyły wówczas awans do Premier League, Australijczyk powrócił do swojego macierzystego zespołu. Na kolejny wyjazd do Europy zdecydował się dwa lata później. Wówczas to po reprezentanta Australii zgłosiła się holenderska Roda Kerkrade. Wśród rywali pokroju Ajaxu czy PSV, potężny dwumetrowiec odnalazł swoje miejsce na Ziemi. W olbrzymim stopniu przyczynił się do wywalczenia przez Rodę Pucharu Holandii w 2000 roku, a wraz ze swoimi kolegami z drużyny kilkakrotnie uczestniczył w rozgrywkach europejskich pucharów. Mimo, iż przybysz z Antypodów nie rzadko okazał się być pewnym punktem drużyny, kibice z Parkstad Limburg coraz częściej rwali włosy z głowy po jego kompromitujących błędach.

Mimo to, znalazł się nie byle jaki chętny na usługi Kalaca. Włoski pierwszoligowiec, Perugia Calcio bez wahania zakontraktował nieprzewidywalnego golkipera. Zespół ze środkowej części Italii był w owym czasie niezwykle barwną drużyną. W zarządzanej przez zwariowanego Rzymianina, Luciano Gaucciego drużynie, występowali wówczas tacy piłkarze jak Chińczyk Ma Mingyu, Japończyk Hidetoshi Nakata, Koreańczyk Ahn Jung-Hwan, Irańczycy Rahman Rezaei i Ali Samereh, a nawet syn libijskiego dyktatora, Al-Saadi Gaddafi, za którym po rewolucji w tym kraju wydano list gończy! Australijczyk, choć nie wystrzegał się błędów i pomyłek, zapracował sobie na miano solidnego bramkarza, dlatego tuż po spadku Perugii do Serie B w 2005 roku, trafił do wielkiego Milanu, gdzie miał pełnić rolę zmiennika Didy.

 Jak można się łatwo domyśleć – 33-latek nie mógł liczyć na miejsce w podstawowym składzie Mediolańczyków. Mimo to, nadal był ceniony w swojej odległej ojczyźnie. Podczas niemieckiego Mundialu, w Australii rozpoczęła się dyskusja na temat obsady reprezentacyjnej bramki w trakcie trwania czempionatu. Mark Schwarzer, który praktycznie w pojedynkę wygrał mecz barażowy z Urugwajem, dość niespodziewanie wykazywał się niepewnością w pierwszych spotkaniach grupowych, dlatego na ostatnie z nich, z Chorwacją w roli przeciwnika, miejsce między słupkami zajął rezerwowy golkiper Rossonerich. Gdyby Guus Hiddink wiedział jaki numer wywinie mu jego podopieczny, pewnie w ogóle nie brałby pod uwagę jego kandydatury. Otóż po niegroźnym uderzeniu Niko Kovacia, Kalac popełnił fatalny błąd, którego konsekwencją mógł być nawet brak awansu do 1/8 finału. Spotkanie zakończyło się jednak remisem co pozwoliło Kangurom na przejście do kolejnej fazy, w której w spotkaniu z Włochami Schwarzer miał już niepodważalną pozycję w zespole.

W opinii kibiców Milanu, Zeljko był wyjątkowo przeciętnym bramkarzem. Za każdym razem, gdy przyszło mu zastąpić Didę, ci z utęsknieniem wyczekiwali powrotu Brazylijczyka (który swoją drogą także nie zachwycał). Jakże wielkie musiało być ich zaniepokojenie, gdy okazało się, że reprezentant Canarinhos nie zagra przez większą część sezonu 2007-08, a Carlo Ancelotti nie ma w planach zakupu nowego bramkarza. Jednak wyróżniający się nie tylko wzrostem, ale także nietypowym dla bramkarza numerem 18 na koszulce, były już kadrowicz Australii prezentował się nadspodziewanie dobrze. Szczególny popis swych umiejętności dał w spotkaniu ligowym ze Sieną, gdy wykazał się niespotykaną sprawnością i refleksem. Później jednak, z powrotem zasiadł na ławce, a jego coraz gorsza dyspozycja w przedsezonowych sparingach i sprowadzenie doświadczonego Flavio Romy z Monaco sprawiły, że w 2009 roku rozwiązano z nim kontrakt. Następnie przez chwilę pograł jeszcze w greckiej Kavali i rodzimym Sydney United, by w 2011 roku definitywnie zakończyć karierę.

Dzisiaj los ponownie związał go z rodzinnym miastem. W australijskim pierwszoligowcu, Sydney FC (którego sylwetkę przedstawialiśmy tutaj), odpowiada za szkolenie bramkarzy. W tamtejszych mediach dał o sobie przypomnieć w zeszłym sezonie, kiedy to tak zwymyślał sędziego liniowego, że komisja ligi nałożyła na niego kilkutygodniową dyskwalifikację. 40-latek choć nie często pokazywał się z dobrej strony pod względem piłkarskim, ma wielkiego nosa do interesów. W położonej nieopodal Sydney stadninie koni, której jest właścicielem, co rok odnotowuje coraz to większe zyski. Zeljko Kalac zbyt często popełniał błędy, które wykreowały mu opinię kiepskiego golkipera. Jednakże jego postać niezwykle ubarwiała piłkarską rzeczywistość, co także ma spore znaczenie w tej najpopularniejszej dyscyplinie sportowej świata.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>