Luciano Gaucci – cesarz świrów

0
lut
7
Arek Biliński
Herb AC Perugia, wikipedia.itHerb AC Perugia, wikipedia.it

Historia Luciano Gaucciego to „American dream” we włoskich dekoracjach. Opowieść, w której znajdziemy ogromne pieniądze, kobiety, futbol, korupcję, wyścigi konne, a także syna pułkownika Kaddafiego, który zostaje najgorszym piłkarzem w historii Serie A. Te wszystkie elementy połączyło szaleństwo głównego bohatera. Luciano Gaucci nawet w nieobliczalnym świece calcio wybija się ponad wszelkie standardy.

Kariera Lucciano Gaucciego potoczyła się bardzo szybko. Na przestrzeni lat kierowca rzymskiego autobusu stał się jedną z najważniejszych postaci we włoskiej piłce. Kupił Perugię, Viterbese, S.S. Sambenedettese Calcio i Catanię (obowiązujące wtedy przepisy, pozwalały na posiadanie kilku klubów pod warunkiem, że występują na różnych poziomach rozgrywkowych). Zaczynał skromnie – najpierw przejął po to teściu rodzinne przedsiębiorstwo, a później sam założył w stolicy Włoch firmę sprzątającą „La Milanese”. Dzięki pracowitości i sprytowi prezesa osiągnęła ona ogromny rynkowy sukces, zatrudniając ponad 3500 pracowników. Trzeba przyznać, że Gaucci wymyślił intrygującą nazwę dla rzymskiej firmy. Mówił, że jest idealna, ponieważ mieszkańcom Wiecznego Miasta będzie się kojarzyć z efektywnością charakterystyczną tylko dla północnej Italii. Wraz ze wzrostem zasobności portfela jego wpływy poszerzały się, jednakże Lucky Luciano prawdziwej fortuny, która pozwoliła mu rozdawać karty, dorobił się dopiero na hodowli koni wyścigowych. Niestety konie były też pierwszą przyczyną jego ogromnych problemów, które już na samym początku mogły zniszczyć przyszłość magnata calcio.

Hatith i Veyer relegują klub

W czerwcu 1993 r. Perugia, którą Gaucci kupił dwa lata wcześniej, walczyła o awans do Serie B. Jednym z sędziów prowadzących spotkania Serie C1 – poziomu rozgrywek, w których wówczas występowała Perugia – był Emanuele Senzaqua. Arbiter był wielkim miłośnikiem koni i już w 1992 r. kupił od Gaucciego pierwszego ogiera. Rok później panowie spotkali się ponowienie i uzgodnili sprzedaż kolejnego konia. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że rozmowy miały miejsce trzy dni przed kluczowym w kontekście awansu meczem Syrakuzy – Perugia. Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że Senzaqua był już wyznaczony na arbitra tego spotkania, a Gaucci o tym wiedział. Mecz zakończył się remisem, a prasa oraz przede wszystkim kibice Syrakuzy jednoznacznie wskazywali na stronnicze sędziowanie. Wszystko ułożyło się po myśli Gaucciego i jego klub po wygranych barażach awansował do Serie B. Kibice nie skończyli jeszcze świętować, gdy włoska federacja wszczęła śledztwo w sprawie. Zarzuty? Oczywiście korupcja. Gaucci bronił się wskazując, że sprzedaż Hatitha (bo tak nazywał się kupiony przez sędziego drugi ogier) była w 100% zgodna z prawem. Gdy zabrakło już mu argumentów stwierdził tylko, że przecież każdy jest skorumpowany, a tak w ogóle to arbiter za konie przepłacił. Gaucci miał w tym trochę racji. Pierwszy ze sprzedanych ogierów – Veyer – zdechł niedługo potem z powodu reakcji alergicznej, a Hatith szybko zakończył karierę sportową ze względu na kontuzję. Sprawa nie mogła mieć innego końca – Senzaqua został dożywotnio zdyskwalifikowany (powrócił do zawodu mechanika samochodowego), a awans Perugii został anulowany. Kibice wpadli w furię, a zamieszki objęły całe miasto. Niektórzy fani próbowali nawet przerwać odbywającą się w tym czasie transmisję meczu koszykówki aby wydać orędzie do narodu. Byli rozgoryczeni nie tylko wyrokiem, ale poczuciem, że cały czas mieli nadzieję na awans, który od początku był przekreślony. A Gaucci? Pozostał na stanowisku prezydenta klubu.

Szaman włoskiej piłki

Luciano Gaucci; wikipedia.it

Luciano Gaucci; wikipedia.it

Praca z Gauccim nie była łatwa. Zwalnianie trenerów było jego ulubionym hobby, a zawodników po przegranym spotkaniu wysyłał na czterdziestodniowe obozy treningowe w odosobnieniu. Szacunkiem nie darzył przede wszystkim bramkarzy, których nazywał „upośledzonymi ludźmi”. Był człowiekiem honorowym – po tym jak pobił się z prezydentem Bari, Vincezno Mattarese, sam nałożył na siebie karę 33 tysięcy euro, którą przekazał na cele charytatywne. Choć nie znał się dobrze na piłce, Luciano Gaucci bardzo mocno chciał ją zrewolucjonizować. Oto jego najważniejsze postulaty, które miały uzdrowić calcio

1. Feminizacja piłki nożnej

W swoim drugim klubie, Viterbese, Gaucci po raz pierwszy w historii mianował trenerem kobietę. Niestety została zwolniona już po miesiącu. Powód? Zatrudniła specjalistę od przygotowania fizycznego, który kiedyś pracował w gimnazjum. Prezydent nie zniechęcił się i chciał pójść o krok dalej. Jak sam kiedyś przyznał: Kobiety mają takie same prawa jak mężczyźni. Nasi skauci już sprawdzają żeńskie drużyny w Niemczech, Skandynawii i byłych krajach Jugosławii. Za sześć miesięcy w naszym zespole wystąpi kobieta. Jestem przekonany, że Perugia może być pierwszą drużyną na świecie, w której kobieta zagra w najwyższej klasie rozgrywkowej wraz z mężczyznami”. O piłkarkach mówił również: Podczas gdy wiele z nich jest bardzo utalentowana, jednocześnie są zbyt drobne i słabe by grać z mężczyznami. Muszę znaleźć dużą dziewczynę, która przy okazji będzie bardzo atletyczna. Kogoś jak Venus Williams, ale oczywiście nie ją.”  Wbrew pozorom, jego szalona idea miała oparcie we włoskim prawie, które stanowiło wtedy, że mężczyźni nie mogą grać w kobiecych zespołach piłkarskich, lecz nie było analogicznego przepisu w stosunku do męskiego futbolu. Gdy Gaucci prowadził już rozmowy z piłkarką Hanną Ljungberg włoska federacja szybko załatała dziurę w prawie, zakazując występów kobiet w męskiej Serie A. Obrażony Gaucci postanowił więc podpisać kontrakt z koniem bo przecież prawo mu tego JESZCZE nie zakazuje. Pomysłu w życie jednak nie wcielił.

2. Grasz we Włoszech? Więc strzelać Włochom nie możesz.

Podczas Mistrzostw Świata w 2002 r. Korea w 1/8 finału pokonała w kontrowersyjnych okolicznościach Squadra Azzurra. Gola na miarę awansu zdobył Ahn Jung-Hwan, grający wówczas w Perugii. Po nadspodziewanie udanym mundialu, Koreańczyk nie miał już po co wracać do Włoch. Ośmielił się wyrzucić Italię z Mistrzostw Świata więc za taką niesubordynację musiał ponieść surową karę. Gaucci długo zastanawiać się nie musiał i Koreańczykiem kupionego z Pusan postanowił sprzedać. Z rozżaleniem przyznał, że jego były piłkarz „był fenomenalny tylko wtedy gdy grał przeciwko Italii. Jestem nacjonalistą, i takie zachowanie postrzegam nie tylko jako potwarz włoskiej dumy, ale również jako obrazę kraju, który dwa lata temu otworzył przed nim swoje drzwi.” Na końcu dodał jeszcze: „Nie mam zamiaru płacić komuś, kto zrujnował włoską piłkę”.

3. Statystyki w analogowych czasach

Facet miał tendencję do skrajności we wszystkim czego się podejmował. On nie interesował się statystykami. Był ich maniakiem i sprytnie wykorzystywał je na rynku transferowym. Pod koniec XX wieku dostęp do statystyk nie był powszechny. Gaucci nie widział w tym problemu i dane zaczął zbierać sam. Uzbrojony w ponad 1000 kaset video z nagraniami zawodników, kupował nieznanych piłkarzy, których później sprzedawał z zyskiem. Przykłady? Oprócz nieszczęsnego Ahna, który pogrążył Italię, najsłynniejszymi zawodnikami z taśm Gaucciego jest Hidetoshi Nakata, Fabrizio Ravanelli oraz Marco Materazzi. Kapitan Perugii Giovanni Tedesco przyznał kiedyś: gdy przyjeżdżałem się na przedsezonowe zgrupowania miałem wrażenie, że pomyliłem kluby. Pojawiała się ogromna grupa nowych zawodników, ale jeśli Gaucci podpisał z nimi kontrakt to byłem pewny, że mają ogromny potencjał.  Al-Saadi Kaddafi był wyjątkiem od tej zasady.

Syn pułkownika debiutuje w Serie A

Po Gauccim można było się spodziewać wszystkiego, ale podpisanie kontraktu z synem Muammara Kaddafiego przerosła wszelkie oczekiwania. Oczywiście to, że twój tata jest dyktatorem nie powinno wpływać na twoją pozycję na rynku transferowym ale fakty są następujące: Al-Saadi piłkarzem był tylko teoretycznie. Zanim przeszedł do Perugii, w trzydziestu spotkaniach dla Allahly Trypoli napastnik zdobył 4 bramki. Może i trenował z Juventusem (posiadał nawet 7% jego akcji), ale jego umiejętności na pewno nie pozwalały na występ w Serie A. Gaucci widział to wszystko inaczej. Perugia podpisała kontrakt z Libijczykiem, a Gaucci postawił sobie za cel, aby jego nowy nabytek wystąpił w ligowym spotkaniu. Lucky Luciano był prezydentem klubu, więc wydawało się, że debiut w Serie A jest tylko kwestią czasu. Nic bardziej mylnego. Ówczesny trener Perugii, Serse Cosmi, nie uległ naciskom Gaucciego i Al-Saadi nie usiadł nawet na ławce rezerwowych. Zdesperowany prezydent klubu w mediach prosił wręcz Cosmiego by ten pozwolił Libijczykowi grać. Chociaż na jedną połowę… Nawet jeśli nie jest do końca dobrym piłkarzem… W końcu nadszedł wielki dzień – Al-Saadi usiadł na ławce rezerwowych. Na murawie się nie znalazł, ale w jego krwi znaleziono za to niedozwolone substancje. Kara? Trzy miesiące zawieszenia. Gaucci i tak dopiął swego. Pod koniec sezonu A-Saadi zadebiutował w meczu z Juventusem. Niestety było to ostatnie 15 minut zawodnika w tym sezonie – z powodu zapalenia wyrostka nie mógł już więcej zagrać. W następnym sezonie Libijczyk (już jako zawodnik Udinese) rozegrał aż 11 minut.

Zmierzch cesarza

Historia Lucky Luciano nie ma szczęśliwego zakończenia. Perugia zbankrutowała w 2005 r., a Gaucci uciekł na Dominikanę. Wszczęto przeciwko niemu śledztwo o defraudację – z kasy klubowej zniknęło 40 mln euro, które pojawiły się na rachunkach bankowych przedsiębiorstw prezydenta klubu. Został za to skazany na trzy lata więzienia w zawieszeniu. Cesarz świrów wrócił do Italii 2009 r. ale obecnie 76-latek nie odgrywa już żadnej większej roli w świecie calcio.

Źródła: theterracetalk.blogspot.com, rivistasportiva.com, scotsman.com

Transfery. Serie A. Staram się udowodnić, że to, co najciekawsze i najpiękniejsze w futbolu zaczyna się dopiero po ostatnim gwizdku sędziego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>