Luis Suarez – powrót gryzonia coraz bliżej

0

Już 25 października Luis Suarez po raz pierwszy wystąpi w oficjalnym spotkaniu FC Barcelony. Mecz nie byle jaki, bo przeciwko wielkiemu Realowi Madryt. Zważywszy na długą rozłąkę Urugwajczyka z futbolem na najwyższym poziomie, która spowodowana była karą nałożoną przez FIFA, wszyscy zadają sobie pytanie: Jak zaprezentuje się Suarez na tle tak silnego rywala? Sam zawodnik twierdzi, że fakt, iż kara kończy się akurat na pojedynek z Królewskimi, musi mieć jakiś głębszy sens.

Przypomnijmy: FIFA postanowiła ukarać napastnika aż czterema miesiącami bez gry zarówno w klubie, jak i reprezentacji. Zakaz dotyczył także samego trenowania, jak i prezentacji byłego gracza Liverpoolu na Camp Nou. Spowodowane było to ugryzieniem w ramię Giorgio Chielliniego, podczas Mistrzostw Świata w Brazylii. Tak surowy wyrok nie dziwi, ponieważ w przypadku Luisa tego typu zachowania, to recydywa. Nie mniej jednak, piłkarz odwoływał się do Trybunału Arbitrażowego ds. sportu – ten pozwolił na występy w meczach towarzyskich i trening. Wobec tego, El Clasico będzie pierwszym oficjalnym spotkaniem Suareza w nowym klubie.Urugwajczyk, mimo tak długiej absencji, będzie rzucony od razu na głęboką wodę. Trener Dumy Katalonii nie ma jednak wątpliwości, że atakujący sprosta oczekiwaniom – wielu dziennikarzy typuje Luisa w pierwszej jedenastce.

Nie jest jednak tak, ze Suarez nie robił w tym czasie niczego, by przygotować się na jeden z najważniejszych meczów sezonu. Zagrał min. w spotkaniu Barcelony B  z reprezentacją Indonezji, w którym wpisał się na listę strzelców. Po spotkaniu zatweetował: „Dobry mecz z Barcą B. Jestem wdzięcznym trenerowi i drużynie za tę szansę. Teraz czas wspierać kolegów”. Prócz tego, wystąpił w dwóch spotkaniach towarzyskich reprezentacji Urugwaju – z Arabią Saudyjską a także Omanem. Dobrą dyspozycję pokazał przede wszystkim z tymi drugimi, ponieważ Urugwaj wygrał 3:0, a Luis zdobył dwie bramki, odpowiednio w 57 i 66 minucie. Występ w Pucharze Gampera, organizowanym rokrocznie przez Dumę Katalonii polegał bardziej na przywitaniu się z Camp Nou. Tak czy inaczej, atakujący pokazał się z bardzo dobrej strony. Pogłoski o jego tyciu można włożyć między bajki.

Suarez podkreśla, że transfer do Barcelony jest jego spełnieniem marzeń. W udzielanych wywiadach Urugwajczyk wręcz emanuje pokorą i szacunkiem zarówno do klubu, jak i przeciwnika. Mogło być przecież tak, że Barca nie zdecydowałaby się na kupno Luisa przez wzgląd na nałożoną karę. Tak się nie stało, a włodarze Blaugrany pokazali mu, że jest dla nich absolutnym priorytetem. W ostatnim wywiadzie, zawodnik opowiedział o emocjach, jakie towarzyszyły przenosinom do Katalonii i o tym, jak bardzo bał się, że marzenie ucieknie mu niczym odjeżdżający ze stacji pociąg: „Myślałem, że zrujnowałem swoją karierę. W pierwszym odruchu nie chciałem mieć z nikim nic do czynienia. Zamknąłem siebie i moją rodzinę przed światem, ale po namyśle poprosiłem o przebaczenie i poczułem się uwolniony. Bałem się, że Barcelona zrezygnuje ze mnie w skutek incydentu (…).Kiedy mój agent Pere Guardiola zadzwonił do mnie i powiedział, że transfer został sfinalizowany zacząłem płakać ze względu na całą sytuację i wsparcie, jakie zaoferowała mi Barcelona. Poczułem się niezwykle szczęśliwy z poświęcenia klubu”.

Czy Enrique wystawi Suareza w pierwszym składzie na mecz przeciwko Realowi? To pytanie zadają sobie chyba wszyscy w Hiszpanii. Z jednej strony, na dzień, lub dwa przed Gran Derbi powinniśmy mieć jakieś przecieki w prasie, z drugiej – poleganie na hiszpańskich gazetach, to jak traktowanie naszego Faktu jako rzetelnego źródła informacji. Coś tam będzie napisane, ktoś coś powie, ale koniec końców więcej będzie w tym sensacji, niż faktów. Prawda jest taka, że składu obu drużyn poznamy dopiero na pół godziny przed meczem, kiedy szkoleniowcy mają obowiązek odkryć karty. Na ten moment, byłoby wręcz głupotą zdradzać skład personalny. Nie ulega wątpliwości, że oba obozy: kataloński i hiszpański, będą do tego czasu próbować wzajemnie się dekoncentrować i szukać dziury w całym.

Zaledwie parę dni temu, Luis Suarez odebrał z rąk Kenny’ego Dalglisha „Złoty But ” dla najlepszego strzelca Europy. Tytuł ten, wywalczony w poprzednim sezonie, kiedy grał jeszcze w Liverpoolu, dzierży wraz z Cristiano Ronaldo. Portugalczyk odbierze go jednak w innym terminie, co niektórzy traktują jako kolejną szopkę związaną ze Złotą Piłką FIFA. Nawiasem mówiąc, rokroczna dyskusja sprowadzająca się do tego, czy bardziej liczą się osiągnięcia indywidualne, czy też drużynowe, nie pozostawiają w tym roku zbyt dużego pola manewru – wszak Ronaldo błyszczy zarówno na jednej płaszczyźnie, jaki drugiej. Znajdzie się jednak taki, który powie, że nieudany Mundial przekreśla szanse Portugalczyka na odebranie Złotej Piłki. Należy się ona oczywiście Lionelowi Messiemu. Rok 2010 jakoś tak odchodzi w niepamięć, no ale czego się nie robi, by kształtować rzeczywistość na swój sposób, prawda?

Pojedynek na Santiago Bernabeu już niebawem. Wydaje się, że Luis Suarez jest na niego gotowy. Sam przyznaje, że fakt, iż kara kończy się akurat w 9 kolejce La Liga, musi być przeznaczeniem. Debiut na stadionie odwiecznego rywala? Lepszego miejsca chyba nie można sobie wymarzyć. Warto jednak zadbać o to, by rozegrać dobre zawody i dać fanom Blaugrany wiele radości. W Madrycie wiedzą, że Luis nie ma rytmu meczowego, jednak wiedzą także, że zbyt wiele miejsca pozostawionego temu genialnemu napastnikowi, może zakończyć się dla nich katastrofą. Chyba wszyscy fani futbolu na najwyższym poziomie, nie mogą doczekać się jego debiutu.

Krystian Pomorski

obrazek: theguardian.com

Piszę dla czasufutbolu, wielu stron związanych z Realem Madryt i samą piłką hiszpańską, której jestem fanem. Zdarza mi się recenzować książki sportowe. Zachęcam do śledzenia moich tekstów.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>