Łysy sir Alex, Mata jak Kaka, Liverpool mistrzem Fantasy Premier League

3
wrz
24
dawid
Old Trafford Stadium, inside

Kiedy sir Alex Ferguson ogląda grę Manchesteru United na początku sezonu 13/14 zapewne poważnie zastanawia się nad tym, czy czasami nie za wcześnie pożegnał się z funkcją menadżera Czerwonych Diabłów. Podejrzewam, że nawet częste wizyty u trychologa nie zaprzestają coraz szybszego wypadania włosów z jego jakże bujnej, jak na swój wiek, czupryny. Takiego United jak żyję nie widziałem. Tak słabego, oczywiście. I nie piszę tego przy włączonej tabeli Premier League, tu nie chodzi o to. Za nami dopiero pięć kolejek, więc obecne zestawienie zmieni się jakieś trzysta pięćdziesiąt cztery razy.

David Moyes zapomniał chyba, że jest trenerem mistrza Anglii, a nie Evertonu, a od mistrza wymaga się, aby poniżej pewnego poziomu nie schodził. Rozmawiałem kilka tygodni temu z kumplem i powiedziałem mu, że Guardiola i Moyes wytrzymają w swoich klubach maksymalnie dwa sezony. Potem Moyes pójdzie drogą Marka Hughes’a który zaczynał od kąpieli w milionach szejków Manchesteru City, a skończył na budowaniu Stoke ze starych dziadków (pomijając fakt, że ci dziadkowie przeżywają na początku sezonu drugą młodość). Tak samo będzie z Pepem, podąży drogą Franka Rijkarda. Kto to taki? (To dla młodszych fanów) A no grał kiedyś taki Holender w Barcelonie, kilka lat temu także ją trenował, wygrał nawet Ligę Mistrzów, ale od tego czasu głos o nim zaginął.

Śmieszne też jest to, że w ogniu krytyki znajduje się Jose Mourinho. Przed powrotem do Premier League The Happy One wszyscy piali z zachwytu, że powraca człowiek, który wniesie coś oryginalnego, coś, czego pod jego nieobecność wyraźnie brakowało. Wrócił trener, który w mniemaniu wielu jest najlepszym fachowcem na świecie, jego drużyna zajmuje miejsce czwarte i kiedy do rozegrania mamy jeszcze trzydzieści trzy mecze, dziennikarze i kibice dramatyzują nad tą Chelsea, jakby drużyna była co najwyżej w środku tabeli. Do tego nikt nie zrzuca winy na piłkarzy, całą krytykę wsysa w siebie Mourinho. Nie przepadam za Chelsea, nie przepadam za Jose, ale taka sytuacja, jak już napisałem, jest zabawna.

Skoro już jesteśmy przy Mourinho… Juan Mata? Skądś już to znamy. A skąd? Ricardo Kaka, Real Madryt, Jose Mourinho. Portugalczyk nie stawiał na Brazylijczyka. Dlaczego? Z tych samych powodów, dla których, według niego, Juan Mata nie ma miejsca w drużynie, czyli słaba gra w destrukcji. Kaka nie poddawał się i walczył, grał coraz lepiej w obronie, jednak miejsca w składzie znaleźć wciąż nie mógł. Czy Mata wyciągnie jakieś wnioski z historii dziś piłkarza AC Milan? Juan, wrzucaj rzeczy do worka, kijek na ramię i spieprzaj od gościa, bo on jak się na kogoś zaweźmie, to nie masz czego już tam szukać.

I koniec sielanki Liverpoolu… Trzy kolejki na fotelu lidera to i tak za wiele, przynajmniej według mojej opinii. Mimo całej sympatii, jaką darzę ten zespół, kadra Liverpoolu nadaje się jedynie do zdobywania punktów w Fantasy Premier League, gdzie ławka rezerwowy nie ma znaczenia. Z czasem przyjdą urazy, nadejdą gorsze chwile poszczególnych piłkarzy, a wtedy co?

Optymizmem z kolei wciąż wieje na White Hart Lane i Emirates. Tyle że w tych wypadkach oba kluby z północnej części Londynu dysponują kadrą sporo lepszą od tej z Anfield. Andre Villas-Boas z Cardiff nie mógł skorzystać z usług Chadliego, Rose’a, Capoue, Lennona, Kaboula i Defeoe, a mimo to piłkarze Cardiff na pamięć nauczyli się każdego centymetra murawy boiska po stronie, której bronili w drugiej połowie meczu. Arsenal z kolei ma Ozila, który jest dla Kanonierów jak Alessandro Della Valle dla reprezentacji San Marino – robi różnicę

Pozytywne niespodzianki początku sezonu? Tak, są. Myślę że Southampton i Everton pokazują się z dobrej strony. Święci są jak Mario Balotelli – nigdy nie wiesz, czego się po nich spodziewać, bo mogą zagrać mecz na najwyższym poziomie, by w następnym starciu pokazać tyle procent swoich możliwości, ile Korwin-Mikke dostaje procent głosów w każdych wyborach prezydenckich od 95. roku. Po pięciu meczach jednak to pierwsza wersja drużyny dominuje.

Szczerze mówiąc nie spodziewałem się wiele po Evertonie. Dziwiłem się, dlaczego klub zatrudnił menadżera, który zanotował w poprzednim sezonie spadek z Premier League będąc głównodowodzącym na ławce Wigan Athletic. Chyba że włodarze Evertonu mierzą w wygranie Pucharu Ligi. Jeśli tak, zatrudnienie Roberto Martineza jest jak najbardziej słuszne.

Szybko skończyła się historia Paolo Di Canio z Sunderlandem, a szkoda. Włoch miał dobre początki w drużynie Czarnych Kotów, ale początek sezonu 13/14 zamazał wrażenia z końcówki poprzednich rozgrywek. Szczerze mówiąc, będzie mi brakowało czarnych okularów Di Canio, a także jego charyzmatycznego podejścia.

Na podsumowanie napiszę to, czego wszyscy się spodziewacie. Przed nami niesamowicie ciekawa kampania Premier League. Nie chcę złorzeczyć kibicom United, ale wydaje mi się, że na mecie sezonu sir Alex może nie mieć na swojej głowie żadnego włosa. Może za wcześnie o tym mówię i być może sytuacja do takich komentarzy mi sprzyja, ale United bez typowego ofensywnego pomocnika, nie mówię tutaj o Rooney’u, który jest NAPASTNIKIEM, a o kimś pokroju wcześniej wspomnianych Ozila, Maty, czyli kogoś, kto nada grze Czerwonych Diabłów kreatywności, nie będzie w stanie rywalizować z pozostałymi ekipami, walczącymi o majstra.

Kto zostanie mistrzem? Jako że w Premier League dopinguję Tottenham, stawiam na Arsenal Londyn.

Autor: Wojciech Misiak

3 komentarze
  1. 7haq dodał komentarz dnia 26 wrzesień 2013

    United ma Kagawę,który w Borussi Dortmund grał ofensywnego pomocnika. MOyes tego nie widzi i wystawia go na lewym skrzydle i jest lament fanów że nie ma rozgrywającego z prawdziwego zdarzenia.

    • BeBaD dodał komentarz dnia 27 wrzesień 2013

      U Fergusona też tam grał. Dla Kagawy nie ma miejsca w MU i taka jest prawda niestety. Albo zmarnuje kariere albo odjedzie jak najszybciej.

      • 7haq dodał komentarz dnia 27 wrzesień 2013

        Gundogan przez pierwsze kilka miesięcy nie radził sobie w Dortmundzie, a teraz bez Niego nie ma składnej gry w BVB. Może to samo trzeba postąpić z Kagawa.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>