Zabili z zimną krwią – Martin Barbarić

0
gru
5
Redakcja
barba

Pamiętacie jak pisaliśmy o zawodnikach, którzy umarli za miłość do piłki? Niektórzy na murawie, inni poza boiskiem, jednak na zawsze zostali zapamiętani. Dziś poruszymy trochę inną kwestię. Przedstawimy wam piłkarzy, którym zbrodnie nie były obce. Zabili z zimną krwią swoich bliskich bądź obcych sobie ludzi. Martin Barbarić, to od niego zaczniemy nasz nietuzinkowy artykuł.

Martin Barbarić swoją karierę rozpoczął w 1993 roku, kiedy to został zawodnikiem FC Svit Zlin. 42 razy pojawił się na boisku, zdobył jednak zaledwie 3 bramki, co z pewnością nie było powodem do dumy. Najlepiej spisywał się w Slovanie Liberec, w którym grał od 1996 do 2000 roku. Podstawowy zawodnik, to od niego trenerzy zaczynali ustalali wyjściowy skład. Znany jako kluczowy napastnik, zdobył w czeskim klubie 22 bramki. W międzyczasie wylądował na wypożyczeniu w AS Trencin, jednak nie przekonał do siebie działaczy tamtejszego klubu.

W dalszym etapie kariery pokopał trochę dla Hradec Kralove, jednak zrozumiał, iż jego czas dobiega końca. Postanowił zacząć szkolić młodzież, aby stawały się one ważną częścią swoich zespołów w dalszej przyszłości. Daleko wędrować nie musiał, aby znaleźć zatrudnienie. Trenował drużynę U-11 z Hradec Kralove. W międzyczasie pełnił funkcję policjanta.

Postrzegany miał być jako wzór. Doświadczony piłkarz i na dodatek stróż prawa uczący małych adeptów futbolu podstawowych zasad futbolu. Miał wprowadzić dyscyplinę, wzajemny respekt dla rywala, jak i ducha walki. Niestety, jedyne co zrobił to popadł w długi. Martin Barbarić miał problemy z alkoholem i hazardem, zresztą jak większość piłkarzy poprzednich dekad. Mimo sprawowania jednocześnie dwóch ważnych funkcji, Czech lubił się zabawić, przez co uzyskane wypłaty nie gwarantowały mu pełnej swobody.

Martin Barbarić był zdesperowany, wiedział iż siedzi w tym wielkim bagnie po uszy, jednak nie mógł z niego wyjść. Wyczuł przyczynę, lecz o skutkach swojego zachowania miał się dopiero przekonać…

Czech był zabieganym człowiekiem, łączenie dwóch funkcji i balangowania naraz nie dawało mu komfortu, jakim były spotkania z rodziną. Kłamstwem będzie stwierdzenie, że kompletnie olał swoich bliskich, jednakże z pewnością poświęcał im za mało czasu. Jego żona zaczęła to dostrzegać i poinformowała Barbaricia, że taki związek nie ma dłuższej perspektywy. Zabrała ze sobą dwójkę dzieci i odeszła od byłego piłkarza. Alkohol, hazard, uczucie które ich połączyło rozerwało się z wielkim hukiem. Strzału.

Martin Barbarić, podczas służby, wybrał się do salonu fryzjerskiego w którym pracowała jego żona i z zerowym współczuciem, za to z zimną krwią zastrzelił ją na oczach klientów. Zasady przestały znaczyć cokolwiek. Od teraz on sam był dla siebie Bogiem – sprawował samosąd, który zaprowadził jego żonę do świata zmarłych, a jego totalnie pogrążył. I wizerunkowo, i psychicznie.

Wizerunek… o niego już nie dbał. Skoro powiedział „a”, warto zacytować cały alfabet, pomyślał. Został sam, bez niepotrzebnych świadków, bez zbędnych ludzi, którzy będą próbowali rzucić mu linę, aby wydostał się z dołku psychicznego.

Od teraz jego największym przyjacielem była broń. Martin Barbarić strzelił sobie w głowę. Chciał mieć wszystko za sobą, wydostać się z tego świata pełnego obłudy i fałszywych ludzi. Albo, po prostu, nie mógł znieść widoku swojej facjaty. Sam strzał Barbarić przeżył, ale w stanie krytycznym został przywieziony do szpitala. Zmarł po kilku godzinach walki o życie.

Historia ta pokazuje, jak wielką wartość w naszym życiu odgrywają pieniądze, a jak małą rodzina. Za pieniądze nie kupisz miłości, wspólnie spędzonych chwil, dzieci. Mamona dostarczy ci rozrywki jedynie na noc, kiedy zaczniesz odwiedzać kolejne bary, topić się morzu alkoholu i stękać po n-tej dawce marihuany. Takie opowieści nigdy nie kończą się happy-endem, a wyrządzoną krzywdą twoim bliskim.

Warto czasem zastanowić się z kim spędzamy czas, jak go urozmaicamy i co robimy, abyśmy przeżyli godnie lata, którymi zostaliśmy obdarzeni. Aby nie mówiono o nas w czasie przeszłym jako istotach, które odebrały życie innym…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>