ME U-21: Młode Lwy faworytami?

1
maj
24
Eryk Delinger
fot. BT Sportfot. BT Sport

Po brazylijskim Mundialu angielskie środowisko piłkarskie zaczęło – chciałoby się powiedzieć: tradycyjnie – dyskutować o podupadającym poziomie reprezentacji Synów Albionu. Rozczarowanie i desperacja pchnęły FA do wysunięcia absurdalnych planów naprawy wyspiarskiej myśli szkoleniowej. Słusznie, naprawiać trzeba (choć nie w ten sposób!), ale kształt kadry Garetha Southgate’a na nadchodzące Euro U21 pozwala dostrzec w tym tunelu zaskakująco jasne światło.

Przyglądając się wstępnej liście powołanych na europejskie mistrzostwa U21 Anglików naprawdę trudno uwierzyć w opowieści o historycznym dołku angielskiej piłki. Więcej – można by nawet zaryzykować teorię, że pod względem ilości klasowych, stosunkowo doświadczonych piłkarzy spośród siedmiu turniejowych rywali z zespołem Southgate’a mogą się równać tylko Niemcy.

O ile w bramce Młode Lwy pozostają wierne niechlubnym tradycjom – Jack Butland lada moment będzie nazywany „wiecznie utalentowanym” – to już linia obrony wygląda lepiej niż obiecująco. O miejsce w sercu defensywy konkurować będą: podstawowy stoper Evertonu, John Stones, były kapitan reprezentacji U19 Calum Chambers oraz występujący względnie regularnie w Tottenhamie Eric Dier. Dwaj ostatni mogą również grać jako prawi obrońcy, ale to miejsce będzie zapewne zarezerwowane dla Carla Jenkinsona, mającego za sobą rewelacyjny sezon w barwach West Hamu. Najmniej doświadczonym ogniwem defensywy będzie Luke Garbutt, który zadebiutował w pierwszej drużynie Evertonu dopiero we wrześniu zeszłego roku. 22-latek wiosną bardzo solidnie prezentował się jednak jako zastępca kontuzjowanego Leightona Bainesa i nie musi być słabszym punktem zespołu. Hipotetyczna defensywa Jenkinson-Chambers-Stones-Garbutt może się łącznie pochwalić aż 183 występami w Premier League i europejskich pucharach – całkiem niezły wynik jak na młodzieżówkę.

Pomoc młodych Anglików nie wypada aż tak okazale jeśli chodzi o nazwiska – najbardziej kreatywnego piłkarza U21 w Premier League, Jamesa Warda-Prowse’a, będą wspierać m.in. Will Hughes, Nathan Redmond i Nathaniel Chalobah, którzy dotychczas zbierali doświadczenie głównie w Championship. Nazwy klubów w ich CV nie są tak imponujące, ale doświadczeniem nie odstają od defensorów – cała czwórka, łącznie z Wardem-Prowsem, ma na koncie 501 ligowych występów w Premier League i na jej zapleczu. A przecież w odwodzie pozostają mniej ograni Jesse Lingard i Ruben Loftus-Cheek, cieszący się w swoich klubach (odpowiednio Manchesterze United i Chelsea) reputacją wielkich talentów.

Prawdziwą siłą młodych Lwów na Euro U21 powinien jednak być atak. Tutaj Gareth Southgate może skorzystać z dwóch spośród trzech najskuteczniejszych angielskich napastników Premier League – Harry’ego Kane’a (20 goli, wicelider klasyfikacji strzelców) i Saido Berahino (14 goli) – a także z obserwowanego m.in. przez Liverpool i Man United Danny’ego Ingsa (10 goli w barwach relegowanego z PL Burnley). To doborowe grono uzupełniają gwiazdy zaplecza: wybrany najlepszym graczem Championship Patrick Bamford oraz najlepszy strzelec czterech najwyższych szczebli angielskiego futbolu, Benik Afobe. Aż trudno w to uwierzyć, ale cała piątka w sumie zdobyła w tym sezonie we wszystkich rozgrywkach 112 goli. Dość powiedzieć, że ich niemieccy rówieśnicy, którzy prawdopodobnie pojadą na turniej (Volland, Kachunga i Hoffmann) ustrzelili w bieżących rozgrywkach 24 bramki.

Żeby było ciekawiej – kadra Anglii mogłaby być jeszcze silniejsza. Z różnych przyczyn do Czech nie pojadą wraz z ekipą Southgate’a Raheem Sterling, Alex Oxlade-Chamberlain, Ross Barkley i Luke Shaw, którzy zapewne wynieśliby młodzieżową kadrę na jeszcze wyższy poziom. Ba, do gry na tych mistrzostwach kwalifikowałby się nawet Jack Wilshere, o którym nikt już dziś nie myśli jako o młodzieżowcu. Decyzja o pozostawieniu w domach tych piłkarzy – nie będącymi w pełni sił lub po prostu zbyt doświadczonymi w seniorskiej kadrze by „wracać” na poziom U21 – jest oczywiście słuszna. Te pominięte nazwiska najdobitniej pokazują jednak, że z angielskim futbolem mimo ostatnich niepowodzeń nie jest tak źle, jak kazałyby przypuszczać panika i szalone pomysły prezesa FA.

Może się rzecz jasna zdarzyć, że drużyna Southgate’a nie wykorzysta swoich możliwości i pożegna się z turniejem przez braki w kulturze gry (albo, co byłoby niemniej angielskie, przez kilka źle strzelonych karnych). Nawet ewentualna porażka nie powinna nie powinna jednak deformować obrazu rzeczywistości. Mimo oczywistych wad Angielskiej Myśli Szkoleniowej™ selekcjoner reprezentacji będzie miał niebawem w czym wybierać. Sęk w tym, by potrafił wybrać dobrze.

Gorący zwolennik piłki w angielskim wydaniu. W przerwach od Premier League chętnie śledzi także francuską Ligue 1. Obok futbolu na liście jego uzależnień figurują heavy metal i kawa.
1 komentarz
  1. Andrzej dodał komentarz dnia 24 maja 2015

    Brandon Barker mógłby też namieszać.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>