Na „Wyspie wulkanów” do głosu dochodzi futbol

4
sty
5
Redakcja
Islandia

Z czym może kojarzyć się Islandia? Jako pierwszy do głowy przychodzi nam wulkan o dziwacznej nazwie Eyjafjallajökull, który ponad dwa lata temu spowodował kompletny paraliż transportu lotniczego na świecie. Ale rzecz jasna nie o tym będzie dzisiaj mowa. Na tej małej wyspie rodzi się coraz ciekawsza drużyna, która pragnie historycznego awansu do wielkiego turnieju piłkarskiego.

Islandię zamieszkuje niewiele ponad 300 tysięcy ludzi. Nic więc dziwnego, że tak trudno w tym państwie o sportowy sukces. Jeszcze nigdy w historii reprezentacja tego kraju nie zagrała w finałach Mistrzostw Świata ani Europy. Zawsze przepadała w eliminacjach. Słabe wyniki przekładają się na brak zainteresowania futbolem na wyspie. Na mecze drużyny narodowej przychodzi przeważnie zaledwie kilka tysięcy ludzi. Stadion w Rejkiawiku może pomieścić 15 tys. osób, ale przeważnie na trybunach zasiada połowa z tego.

Najbardziej znanym zawodnikiem islandzkiej ekipy jest Eidur Gudjohnsen. To on daje tamtejszym kibicom powód do dumy. Na swoim koncie ma bardzo udane występy w barwach Chelsea Londyn oraz FC Barcelony. W tym pierwszym klubie stworzył groźny duet napastników z Jimmym Floydem Hasselbainkiem, a później zdobył nawet dwa tytuły mistrza Anglii. W 2006 roku Barcelona zapłaciła za jego transfer 12 milionów euro.

W nowym zespole nigdy nie odegrał kluczowej roli, ale już sama liczba kilkudziesięciu gier w barwach „Blaugrany” może robić wrażenie. Zapewne łatwo się domyślić, że jest on pierwszym Islandczykiem, który wystąpił w słynnej katalońskiej drużynie. Po epizodzie w Barcelonie pograł jeszcze m.in. w kilku brytyjskich klubach (Tottenham, Stoke, Fulham), a później przez Grecję (AEK Ateny) trafił wreszcie do belgijskiego Cercle Brugge, w którym występuje do dzisiaj.

Gudjohnsen cały czas uchodzi za symbol islandzkiej piłki. Zadebiutował w reprezentacji mając 18 lat. Miało to miejsce podczas towarzyskiego meczu z Estonią, kiedy wszedł z ławki rezerwowych i zmienił swojego ojca Arnora, zawodnika Anderlechtu Bruksela. Jak widać Eidur kontynuował dobre piłkarskie tradycje rodzinne.

Ale to nie pokolenie Gudjohnsena może dać Islandczykom upragniony sukces w postaci awansu do finałów Mistrzostw Świata. Eidur ma już prawie 35. lat i jego kariera nieuchronnie zmierza do końca, ale całkiem niedawno islandzki futbol dostał pozytywny zastrzyk, który może pchnąć reprezentację mocno do przodu.

W 2010 roku reprezentacja Islandii do lat 21. wywalczyła zaskakujący awans do finałów Mistrzostw Europy w tej kategorii wiekowej. Można powiedzieć, że doszło nawet do ogromnej sensacji, bo młodzi Islandczycy w swojej grupie okazali się lepsi od Niemców. Mało tego, w bezpośrednim pojedynku rozgromili zespół naszych zachodnich sąsiadów aż 4-1! Niemcy bynajmniej nie znajdowali się wtedy w kryzysie… Skład tamtej ekipy tworzyła niemal połowa dzisiejszej Borussii Dortmund na czele z Hummelsem, Schmelzerem Grosskreutzem czy Schieberem. Właśnie ci zawodnicy zostali wtedy zdeklasowani przez utalentowanych i głodnych sukcesów Islandczyków.

Turniej finałowy Mistrzostw Europy U-21 odbywał się w Danii. Sam udział w tej imprezie był już dla Islandii dużym sukcesem. Wyspiarze nie zdołali wyjść z grupy, choć w prestiżowym pojedynku pokonali gospodarzy turnieju 3-1. W tabeli końcowej zajęli 3. miejsce z taką samą liczbą punktów jak druga Białoruś. Awans do najlepszej czwórki imprezy pozostał jedynie ich niespełnionym marzeniem.

Ale to był poważny sygnał, że w Islandii nie brakuje talentów i można tam grać w piłkę na wysokim poziomie. W ślad za sukcesem młodzieżowej drużyny poszły państwowe inwestycje. Wybudowano nowe kryte boiska ze sztuczną trawą, po to by piłkarze mogli trenować przez cały rok. Potomkowie Wikingów zawsze słynęli z waleczności i zadziorności, a teraz będą mogli udoskonalić swoją technikę. Infrastruktura obiektów sportowych uległa generalnej poprawie, a zainteresowanie kibiców piłką nożną staje się coraz większe.

Działacze islandzkiego związku piłki nożnej również złapali wiatr w żagle. Na stanowisku selekcjonera reprezentacji postanowili zatrudnić wreszcie trenera ze znanym nazwiskiem. W październiku 2011 roku ogłoszono, że drużynę narodową obejmie Lars Lagerback, który pracował wcześniej m.in. z kadrą Szwecji i Nigerii. Z tą pierwszą ekipą awansował aż na pięć wielkich turniejów (trzy Euro i dwa MŚ). Fachowiec z krwi i kości ma udoskonalić system szkolenia oraz wprowadzić zdolnych młodzieżowców do pierwszej reprezentacji.

Jak na razie Islandczycy pod wodzą nowego selekcjonera grają w kratkę. Nie udało im się zakwalifikować do Euro 2012, a w eliminacjach MŚ 2014 po czterech meczach mają sześć punktów (dwa zwycięstwa i dwie porażki). Grupa nie należy do najtrudniejszych (Szwajcaria, Norwegia, Albania, Słowenia i Cypr), ale też wydźwignięcie w górę 90-tej drużyny w rankingu FIFA nie jest łatwym zadaniem. I tak za kadencji Lagerbacka styl gry zespołu znacznie się poprawił. We wrześniu ubiegłego roku Islandia pokonała przed własną publicznością Norwegię 2-0.

Nawet jeśli nie uda się awansować na najbliższe MŚ, to Islandczycy nie zamierzają składać broni. W 2016 roku w finałach Euro po raz pierwszy wystąpią 24 zespoły. To znakomita szansa dla takich właśnie krajów. Podobno długofalowy plan islandzkiej federacji jest nastawiony przede wszystkim na awans do tej imprezy. W tym sukcesie ma pomóc nowa generacja piłkarzy, która wzięła udział w finałach młodzieżowych mistrzostw Europy w 2011 roku, a wcześniej odniosła pamiętne zwycięstwo nad Niemcami.

A kto konkretnie ma stanowić o sile reprezentacji Islandii? Na snajpera numer jeden zaczyna wyrastać Kolebeinn Sigthorsson, który występuje obecnie w Ajaksie Amsterdam. Jeśli wierzyć zagranicznej prasie, to tym piłkarzem miały już interesować się takie firmy jak Barcelona czy Arsenal Londyn. Za dogrywanie piłki odpowiadają przede wszystkim Gylfi Sigurdsson (skrzydłowy Tottenhamu Hotspur) oraz Johann Gudmundsson (rozgrywający AZ Alkmaar). Warto jeszcze wyróżnić m.in.: Eggerta Jonssona (Wolverhampton) i Arona Gunnarssona (Cardiff City), twardych defensywnych pomocników rodem z angielskiej Championship oraz Birkira Bjarnasona, środkowego pomocnika włoskiej Peskary.

Islandczycy mogą z optymizmem patrzeć w przyszłość. Tak wielu utalentowanych zawodników na  tej wyspie nie było już od dawna. Reprezentację prowadzi renomowany selekcjoner, powstają nowe boiska treningowe, a piłka nożna staje się coraz bardziej popularną dyscypliną. Kibice mają wreszcie prawo snuć plany o awansie na wielką imprezę piłkarską. Być może wkrótce ich marzenia się spełnią…

4 komentarze
  1. Paweł dodał komentarz dnia 7 stycznia 2013

    Ja im kibicuję! Chciałbym zobaczyć ich na MŚ w Brazylii, a najdalej na ME we Francji!
    Również zauważyłem progres Islandczyków. Nie tylko w dziedzinie sportu, ściśle piłki nożnej, ale i w innych. Świetne są filmy Dagura Kari. Polecam także miłośnikom kryminałów książki autorstwa Arnaldura Indridasona. :)

  2. MarioBrasi dodał komentarz dnia 6 stycznia 2013

    Nie wspomnienie ani słowem o Finnbogasonie jest trochę nie na miejscu.

    • ŁR dodał komentarz dnia 6 stycznia 2013

      Nasze niedopatrzenie. Facet w 16 meczach Eredivisie 2012-13 zdobył już 14 bramek. To kolejny argument na to, że Islandia może już wkrótce rzucić wyzwanie najlepszym.

      Dzięki za czujność.

  3. Mark dodał komentarz dnia 5 stycznia 2013

    Fajnie budowana, waleczna reprezentacja.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>