Nadzieja ze wschodu – Aston Villa pisze nowy rozdział

0
cze
24
Michał Flis
avfc

Sympatycy Aston Villi z pewnością najchętniej zapomnieliby o wydarzeniach, jakie w ostatnich miesiącach wstrząsały tym utytułowanym zespołem. Klub z Villa Park regularnie musiał zmagać się z niesubordynacją swoich zawodników, trudnościami ze znalezieniem odpowiedniego menadżera, a także konfliktami na linii zarząd-kibice. Kłopoty te sprawiły, iż po ponad dwóch dekadach gry w Premier League, popularni The Villans poznali smak degradacji i od nadchodzącego sezonu zameldują się w szeregach drugiej ligi. Degradacja ta może okazać się jednak zbawienna, bowiem wraz z nią do Birmingham nadchodzi istny wiatr zmian.

Wydarzenia rozegrane w trakcie pierwszej dekady dwudziestego pierwszego stulecia miały być dla zespołu ze środkowej Anglii zapowiedzią nadejścia lepszych czasów, porównywalnych z tymi, gdy w latach 80-tych Aston Villa święciła triumfy na arenie krajowej i międzynarodowej. W 2006 roku miejsce Douga Elisa na stanowisku właściciela drużyny zajął bajecznie bogaty Amerykanin, Randy Lerner, który zapewniał nadejście lepszych czasów m.in. za pomocą przeprowadzania kosztownych transferów. Jedną z pierwszych decyzji nowojorczyka w nowym otoczeniu było zatrudnienie na stanowisku szkoleniowca Martina O’Neilla, który wcześniej wykonywał świetną pracę w szkockim Celticu.

Początki Irlandczyka na stanowisku opiekuna The Villans prezentowały się nad wyraz imponująco. Aston Villa na starcie sezonu 2006-07 zanotowała serię dziewięciu meczów bez porażki, zaś O’Neill po zaledwie kilku miesiącach pracy w Birmingham przez brytyjskie media został okrzyknięty jako faworyt do objęcia stanowiska selekcjonera reprezentacji Anglii, na którym wakat pozostawił Steve McClaren krótko po tym, jak w fatalnym stylu nie zdołał zakwalifikować się na Mistrzostwa Europy. 64-letni trener szybko zdementował jednak powstałe spekulacje deklarując tym samym, iż pragnie skupić się wyłącznie na partnerstwie z dotychczasowym pracodawcą.

Także kolejne sezony stanowiły prawdziwy popis kunsztu szkoleniowego, jakim mógł pochwalić się dzisiejszy selekcjoner reprezentacji Irlandii. W latach 2008-2010 Aston Villa trzy razy z rzędu finiszowała na szóstej pozycji, co było bardzo dobrym wynikiem zważywszy na obecność w lidze angielskiej finansowych potęg w postaci m.in. Manchesteru City czy Chelsea. Co więcej, dobre wyniki zespołu były zasługą przede wszystkim zawodników z brytyjskim paszportem, dzięki czemu klub regularnie dostarczał reprezentantów kadrze narodowej prowadzonej przez Fabio Capello. Tacy piłkarze jak Luke Young, Gareth Barry, James Milner, Gabriel Agbonlahaor, Emile Heskey, Stephen Warnock, Ashley Young czy Stewart Downing regularnie otrzymywali w owych czasach powołania do kadry Albionu. Przez krótki czas popularne „Lwy” próbowały także zaistnieć na arenie międzynarodowej. W sezonie 2008-09 Aston Villa dotarła do 1/16 finału Pucharu UEFA, jednak tam wyeliminowana została przez CSKA Moskwa. W trakcie tej samej kampanii zespół do ostatnich sił walczył o zajęcie czwartej lokaty w lidze, którą premiowano udziałem w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów.

Martin O'Neill do dziś jest miło wspominany na Villa Park

Martin O’Neill do dziś jest miło wspominany na Villa Park

W trakcie czteroletniej kadencji O’Neilla zadania nie ułatwiał mu amerykański właściciel, który notorycznie żałował pieniędzy na wskazywane przez Irlandczyka cele transferowe. Zupełnie inaczej prezentowały się z kolei wydatki na pensje zawodników, bowiem przez długi czas Aston Villa należała do czołówki zespołów płacących swym piłkarzom najwyższe wynagrodzenia. Latem 2010 roku kwoty wydawane na ten cel obciążały budżet na około 70 milionów funtów rocznie, zaś sam Ashley Young inkasował pensję 65 tys. tygodniowo. W tym samym czasie O’Neill zrezygnował z dalszej współpracy z Lernerem i zrezygnował ze stanowiska. Głównym argumentem uwielbianego na Villa Park szkoleniowca był właśnie fakt niemożności przeprowadzenia interesujących go transferów.

Od tego czasu nie byliśmy już świadkami równie imponującej postawy zawodników w bordowo-niebieskich trykotach. Za kadencji Gerarda Houlliera zespół prezentował się kiepsko przez co jego głównym celem stała się walka o zachowanie ligowego bytu. W połowie sezonu sytuacje w pewnym stopniu uratowało sprowadzenie za ponad dwadzieścia milionów funtów Darrena Benta, którego dziewięć trafień wiosną 2011 roku pozwoliło wywindować klub na dziewiąte miejsce. Szybko pożegnano się także z Houllierem, który pracę w Birmingham przypłacił kłopotami ze zdrowiem. Jednak nawet pomimo kiepskiej kondycji francuskiego szkoleniowca jego dni w szeregach 7-krotnych mistrzów Anglii już od dawna zdawały się być policzone. Wszystko za sprawą podejmowania przezeń trudnych do zrozumienia decyzji, jak m.in. ta o sprowadzeniu do klubu 37-letniego Roberta Piresa, który w tym wieku nie był już w stanie zagwarantować gry na pełnych obrotach.

Lerner nie zaskarbił sobie sympatii trybun także kolejnym wyborem na ławce szkoleniowej. Opiekę nad zespołem powierzył bowiem Alexowi McLeishowi, który wcześniej prowadził przez długi czas lokalnego rywala, Birmingham City, którą to drużynę spuścił na dodatek do drugiej ligi. Nawet pomimo protestów kibiców, którzy wychodzili na ulicę z transparentami głoszącymi hasło „No McLeish at Villa Park”, szkocki menadżer wytrwał na stanowisku cały sezon cudem zapewniając sobie utrzymanie. Aston Villa grała pod jego wodzą niebywale nudny futbol dlatego zatrudnienie Paula Lamberta wydawało się być nadejściem długo oczekiwanej poprawy. Niestety, po wodzą wielokrotnego reprezentanta Szkocji drużyna spisywała się równie kiepsko przez co przez dwa sezony jego pobytu w Birmingham notowała lokaty w ogonie stawki. Dodatkowo zbiegło się to w czasie z kłopotami finansowymi w jakie popadł zespół. Gdy Aston Villa zaczęła przynosić straty, Lerner błyskawicznie wystawił klub na sprzedaż potęgując tym samym nienawiść, jaką od pewnego czasu darzyły go trybuny Villa Park. W minionym roku udało się co prawda dotrzeć do finału FA Cup, a także z niebotycznym zyskiem sprzedać Christiana Benteke (Liverpool) i Fabiana Delpha (Manchester City), jednak nawet pomimo niespotykanej dotychczas aktywności na rynku transferowym, przyszłość Aston Villi w Premier League zdawała się być przesądzona na długo przed startem rozgrywek.

Larner nieustannie szukał bowiem kupca chętnego na nabycie większościowego pakietu akcji drużyny. Atmosfera ta zdecydowanie nie sprzyjała budowaniu atmosfery w szatni przez pełniącego obowiązki szkoleniowca Tima Sherwooda, który w zaistniałej sytuacji nie mógł być pewny swej przyszłości na stanowisku. W pewnym momencie w sprawy klubu starał się zaangażować nawet książę William, który namawiał do podjęcia pracy w Birmingham Avrama Granta. Przyszły monarcha Wielkiej Brytanii jest bowiem jednym z najsłynniejszych obok aktora Toma Hanksa sympatyków zespołu, dlatego sam postanowił zatroszczyć się o jego dobro. Sytuacji nie polepszyło także zamieszanie z przenosinami Fabiana Delpha do Manchesteru City. Reprezentant Anglii, który w klubie pełnił obowiązki kapitana, w pewnym momencie zdementował wszelkie spekulacje łączące go z przenosinami na Etihad Stadium. 25-latek jasno deklarował, iż ma wobec Aston Villi dług do spłacenia i pragnie skupić się wyłącznie na występach w jej barwach. Jak bardzo okazał się niesłowny przekonaliśmy się kilka dni później, gdy z uśmiechem pozował do zdjęć w trakcie prezentacji po transferze do Manchesteru.

Były kapitan Aston Villi, Fabian Delph bardzo szybko ewakuował się z tonącego okrętu

Były kapitan Aston Villi, Fabian Delph bardzo szybko ewakuował się z tonącego okrętu

Niepowodzeniem zakończyła się także misja przejęcia drużyny przez Tony’ego Adamsa, który zamierzał przeznaczyć na ten cel około 150 milionów funtów. Prawidłowo spożytkować nie udało się natomiast pieniędzy zarobionych na transferze Benteke, bowiem ofertę z Birmingham odrzucił m.in. bramkarz Asmir Begović. Nic więc dziwnego, że Aston Villa od początku sezonu prezentowała fatalną postawę. Zaistniałej sytuacji nie polepszał także Sherwood, który po serii porażek w pierwszych kolejkach wypalił: -W ciągu ostatnich tygodni czuję się znużony. Gra mojego zespołu mnie nudzi, po prostu. Nie ma ładu w grze, nie jest to realizacja moich założeń. Angielski trener po tych słowach bardzo szybko pożegnał się więc z posadą zostawiając drużynę na ostatnim miejscu w tabeli z dorobkiem zaledwie kilku punktów. Dziwnymi decyzjami cechował się także zatrudniony w roli strażaka Remi Garde, który zabronił licznym z szatni zawodnikom francuskojęzycznym komunikowania się w ojczystym języku. Na domiar złego z powodu kontuzji resztę sezonu stracił najlepiej spisujący się w trudnym okresie Jordan Amavi, zaś uznawany za wielką nadzieję angielskiej piłki Jack Grealish został zesłany do rezerw tuż po tym, jak po porażce z Evertonem (0:4) widziano go w stanie nietrzeźwości w jednym z klubów nocnych. Z kolei Joleon Lescott dzień po tym, jak jego drużyna na własnym boisku została rozgromiona przez Liverpool (0:6) pochwalił się w internecie zdjęciem swojego nowego, drogiego samochodu. W tej atmosferze Aston Villa kontynuowała swą drogę ku Championship, która znalazła swój kres szesnastego kwietnia po porażce z Manchesterem United. Tym samym zespół opuścił szeregi najwyższej klasy rozgrywkowej po 28 sezonach. Dłuższy okres czasu w lidze tej występują już tylko Manchester United, Everton, Liverpool oraz londyńczycy z Chelsea, Tottenhamu i Arsenalu. Dodatkowo, tuż po spotkaniu z United karą zawieszenia w następnym meczu ukarany został Gabriel Agbonlahor, którego sfotografowano z fajką wodną.

Xia Jiantong to kolejny Azjata, który zdecydował się na finansowanie jednego z europejskich zespołów

Xia Jiantong to kolejny Azjata, który zdecydował się na finansowanie jednego z europejskich zespołów

Kilka tygodni po degradacji do Birmingham dotarły jednak i dobre wieści. Po niekończących się poszukiwaniach nabywcy, Lerner w końcu ogłosił porozumienie związane ze sprzedażą klubu w ręce innego inwestora. Pod koniec maja BBC zakomunikowała, iż osiągnięto porozumienie z Recon Group, na czele której stoi pochodzący z Chin Xia Jiantong. Azjata, który na transakcję tę wyłożył ponad sześćdziesiąt milionów funtów, zamierza w błyskawicznym czasie przywrócić zespół na piłkarską mapę Anglii. Już na starcie zapowiedział zatrudnienie szkoleniowca o uznanym w świecie nazwisku, a także przeznaczenie na transfery około pięćdziesięciu milionów funtów. Kibice Aston Villi pomni swych perypetii z Lernerem podchodzą sceptycznie do obietnic przybysza ze wschodu, jednak obaj panowie zdają się być zupełnie odmiennymi osobowościami. Amerykanin od 2010 roku ani razu nie był widziany na trybunach Villa Park i przez długi czas w ogóle nie interesowały go losy klubu. Jiantong z kolei w najnowszych wywiadach zaraża optymizmem i przewiduje, że już niebawem będzie mógł święcić sukcesy wraz ze swym nowym zespołem.

 Chiński miliarder zrealizował już pierwszą z zapewnianych nie dawno obietnic. Misję powrotu do Premier League powierzył bowiem Roberto Di Matteo, któremu sztuka ta udała się już w przeszłości w West Bromwich Albion, zaś z Chelsea sięgnął nawet po Puchar Europy. Za napływające strumieniem pieniądze dokonano już także pierwszego wzmocnienia, jakim jest kupno Tommy’ego Elphicka z pierwszoligowego Bournemouth, gdzie 28-latek pełnił ostatnio obowiązki kapitana. W ten sposób w Birmingham ma zrodzić się drużyna, która za kilka lat rozpocznie szturmowanie angielskich boisk piłkarskich. Póki co należy skupić się jednak na bezproblemowym wywalczeniu promocji do elity, bowiem gdy ta nie nastąpi, chińscy inwestorzy mogą zatracić swój dotychczasowy entuzjazm, a to stanowiłoby już prawdziwy gwóźdź do trumny dla tego jakże zasłużonego dla brytyjskiego futbolu zespołu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>