(Nie)czyste szaleństwo – Bale w Realu

0
wrz
2
Redakcja
£££Bale-Real-Madrid-shirt-2199308

A więc telenowela „Bale w Realu” dobiegła końca. Walijczyk przenosi się z Londynu do Madrytu za rekordową kwotę 100 milionów euro, czym bije transferowy rekord wszechczasów, należący dotychczas do Cristiano Ronaldo. Czas zadać sobie pytanie, czy w futbolu istnieją jeszcze jakiekolwiek granice przyzwoitości?

O tym, że Bale jest piłkarzem świetnym wiadomo od dawna, a pierwszym, który może to potwierdzić jest z pewnością Maicon. Trudno zapomnieć mecze fazy grupowej Ligi Mistrzów przed trzema laty, kiedy uważanego (zresztą słusznie) za najlepszego prawego obrońcę świata Brazylijczyka trzeba było po meczu wykręcać z murawy po pojedynkach z młodym Walijczykiem. Nie sposób jednak zauważyć, że trąbienie na lewo i prawo o tym, że rekord Ronaldo jest pobity, nijak nie ma przełożenia w faktycznej wartości obu zawodników. Portugalczyk przeszedł do Realu jako doświadczony reprezentant kraju, wicemistrz Europy, zwycięzca Ligi Mistrzów, trzykrotny mistrz Anglii i wielokrotny król strzelców wszelakich rozgrywek. Bale’owi nie można odmówić talentu, ale poza tytułem piłkarza sezonu w Anglii, w jego kolekcji brakuje poważnych trofeów. Bądźmy poważni – czy za, ja wiem, 50 nagród dla najlepszego młodego piłkarza daje się 50 milionów? Perez twierdzi, że nie, dlatego dał 100…

Gareth-Bale-0061

Tottenham Hotspur z prezesem Danielem Levy’ym na czele dostrzegli desperację Realu, który po prostu musiał kupić Bale’a proponując coraz wyższą kwotę, dochodząc w końcu do absurdalnej. W Londynie powinni postawić swojemu prezesowi pomnik, bo mimo, iż najlepszy zawodnik drużyny odszedł, za kwotę transferu można kupić kilku wysokiej jakości piłkarzy. Levy zachował się jak stary lis, bawiąc się z Realem w negocjacjach. Ile razy tego lata słyszeliśmy: „Kluby dogadane – Bale opuszcza Tottenham” albo „Koszulki Bale’a już w sklepiku Realu”, by dwa dni później dowiedzieć się, że „Impas! Walijczyk zostaje w Londynie”. To była gra, bardzo umiejętna gra prezesa Levy’ego.

Dziwne jest to, że Florentino Perez, stary wyjadacz na polu transferowym, który wyrwał Barcelonie Luisa Figo, Juventusowi – Zidane’a i sprowadził do klubu takie nazwiska jak Beckham, Ronaldo, Cristiano Ronaldo, Kaka i wielu innych z najwyższej półki, w trakcie tych negocjacji zachowywał się jak bogate, rozpieszczone dziecko, które chce odkupić od kolegi zabawkę nie patrząc na cenę. Musi to mieć i już. Z przytupem!

Do Tottenhamu sprowadzono już m.in. Erika Lamelę z Romy, Roberto Soldado z Valencii, Paulinho z Corinthians, Christiana Eriksena z Ajaksu Amsterdam i Nacera Chadliego z Twente Enschede. Za tę piątkę klub zapłacił w przybliżeniu równowartość kwoty, jaką Real dał za Bale’a. Gdzie tu logika?

Przykre jest również to, że tak absurdalnymi kwotami kluby śmieją się w twarz Michelowi Platiniemu, który od dłuższego czasu mówi szlachetne słowa o transferowym fair play i karaniu zespołów rzucających szalone kwoty. Real nic sobie z tego nie robi, nawet mimo potężnego zadłużenia. Zamysłem Pereza jest to, że po tak poprowadzonej kampanii nawet futbolowi laicy zrozumieją, że do Realu trafił najdroższy piłkarz świata, którego koszulkę po prostu warto mieć. Czy będzie tak, jak w przypadku Ronaldo, gdzie w ciągu jednego sezonu na sprzedaży koszulek z nazwiskiem Portugalczyka i biletów, klub z nawiązką odrobił straty? Możliwe, ale przykro patrzeć na to, co dzieje się na rynku transferowym.

bale-real-madrid-funny

 

Kolejna kwestia, o której było głośno jeszcze w trakcie trwania negocjacji – zgrzyty w drużynie. Transferowi Bale’a, jak pamiętamy, sprzeciwiła się trójka zawodników o największym autorytecie w drużynie: kapitan Iker Casillas, Sergio Ramos i Cristiano Ronaldo. Zawodnicy zaprotestowali przeciwko płaceniu tak wielkich pieniędzy za jednego zawodnika. Perez nie wziął sobie do serca tych słów, zatem dzisiaj w Realu mamy następującą sytuację – Bale trafił do drużyny, kapitan zespołu nie wstaje z ławki rezerwowych, a Ronaldo czuje się w zespole coraz gorzej, a co za tym idzie, śmielej mówi się o jego powrocie do Manchesteru United. Miłym akcentem w tym transferowym bajzlu jest postać Isco, kupionego z Malagi za 30 milionów. Młodziutki Hiszpan jest na obecną chwilę najlepszym zawodnikiem „Królewskich”. Za kilka miesięcy zobaczymy, czy na trybunach będzie więcej Bale’ów, czy Isco i – co ważniejsze – czy zasłużenie.

Pisząc o takich kwotach doskonale rozumiemy, że to jest inny świat. Jesteśmy świadkami łamania granic przyzwoitości i zdrowego rozsądku. Powtarzając za klasykiem, trochę w tym cyrku, trochę zabawy, a najwięcej robienia z nas tak zwanego tata wariata. Dzisiaj te słowa brzmią wyjątkowo aktualnie.

PS. W 1919 roku Chelsea Londyn sprowadzając na Stamford Bridge Jacka Cocka, pobiła transferowy rekord, płacąc…2500 funtów. To były czasy!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>