Niemcy-Portugalia 4:0 . Gdzie zmierzają obie reprezentacje?

0

Jeden z największych hitów Mundialu w Brazylii, czyli mecz pomiędzy Niemcami a Portugalią nie zawiódł – przynajmniej pod względem liczby bramek. Wszyscy jednak spodziewaliśmy się o wiele bardziej wyrównanego widowiska, tym bardziej, że podczas Euro 2012 niemieccy piłkarze wygrali szczęśliwie 1:0. Nie doszło jednak do rewanżu, a do bawarskiej masakry piłą mechaniczną. Gdzie w takim razie zmierzają obie reprezentacje?

Kibice wiązali z tym spotkaniem duże nadzieje. Miało ono wiele podtekstów; jednym z najczęściej zadawanych pytań było to, jak zaprezentuje się Cristiano Ronaldo, który od lat ciągnie tę reprezentację ku zwycięstwom. Portugalczyk strzelił przecież 4 bramki w barażowym dwumeczu ze Szwecją, więc miał być jedną z największych gwiazd Mistrzostw. Dobrą formę przekreśliła jednak kontuzja – miniony sezon jest najgorszym, pod względem problemów zdrowotnych, okresem w karierze Cristiano. Zawodnik Realu Madryt nie pokazał się niestety z dobrej strony. Choć kompletne „wyłączenie” go z obiegu przez Boatenga jest lekką przesadą, źle zagrała po prostu cała drużyna – a Ronaldo, jako kapitan, powinien podnieść ją na duchu, czego Portugalczyk nie zrobił i można mieć o to do niego pretensje.

W drużynie niemieckiej szalał za to Thomas Muller, który skompletował hattricka. Można było odnieść wrażenie, że niektórzy znani dobrze z Bayernu Monachium piłkarze, odpracowali sobie z nawiązką upokorzenie w Lidze Mistrzów. Tak też było w przypadku Mullera, który świetnie zaczął te Mistrzostwa. Warto dodać, że poza 3 golami, na swoim „koncie” ma także wyrzucenie z boiska Pepe, który obejrzał za „agresywne zachowanie” względem napastnika czerwony kartonik. Swoją drogą to trochę śmieszne, bo kiedy przypomina mi się finał Mundialu w RPA, kiedy Nigel de Jong niczym uliczny zabijaka wparował „z trepa” w klatkę piersiową Xabiego Alonso, arbiter nie wyciągnął nawet żółtej kartki (sic!). Wielu tłumaczyło to chęcią „nie popsucia widowiska”, dlatego  pan Webb oszczędził Holendra, który w normalnych warunkach za tego typu zagranie, zostałby zawieszony na kilka tygodni. Szkoda, że wobec Pepego sędzia również nie pomyślał o możliwości „popsucia widowiska”, bo kto wie, czy Muller nie powiedział do Portugalczyka czegoś brzydkiego? Jeśli ktoś powie, że „powinien zachować wstrzemięźliwość”, to niech sobie przypomni zachowanie Zinedina Zidane’a w finale z 2006 roku. 15 lat doświadczenia, a jednak dał się sprowokować. Może się to zdarzyć każdemu, a Muller, znając temperament Pepego, skrzętnie to wykorzystał.

Thomas rozegrał perfekcyjny mecz. Perfekcyjnie zagrała niemal cała niemiecka maszyna i zmasakrowała zdezorientowaną Portugalię już w pierwszej połowie. Swoje sytuacje mieli zarówno jedni, jak i drudzy, lecz kluczem okazała się efektywność, która sprzyjała tamtego dnia zespołowi niemieckiemu. Świetne spotkanie zagrał również Mario Goetze, a także Philip Lahm, którzy perfekcyjnie wypełnili założenia taktyczne trenera Loewa. Ronaldo i spółka nie mieli miejsca w środku pola, nie mogli rozgrywać futbolówki, a gdy zmuszeni byli do gry w „10-tkę”, kompletnie opadli z sił. Zagrożenie stwarzały jedynie sporadyczne akcje indywidualne skrzydłowych, ale nie przyniosły one należytego skutku. Praca pana Mazicia, arbitra głównego, jak już zdążyliśmy się przyzwyczaić na Mundialu w Brazylii, pozostawiała wiele do życzenia, ale nie usprawiedliwia to słabej gry Portugalczyków. Sam Paulo Bento przyznał, że Niemcy byli po prostu drużyną zdecydowanie lepszą.

Jak potoczą się losy tych dwóch reprezentacji? Niemców widzę w finale tego Mundialu i nie będę tego ukrywać. Są zespołem perfekcyjnie przygotowanym fizycznie i taktycznie. Posiadają fantastyczne indywidualności, które umieją ze sobą współpracować i efekty tego zobaczyliśmy już w pierwszym spotkaniu grupy G. Decydujący okażą się Thomas Muller, niewykluczone, że przyszły król strzelców brazylijskiego turnieju, a także Philip Lahm, czyli jeden z najbardziej doświadczonych piłkarzy Loewa. Toni Kroos, bliski Realu Madryt, powinien potwierdzić swoją klasę, ale on nikogo już nie musi przekonywać, że jestem jednym z najbardziej utalentowanych pomocników świata. Jeśli Niemcy nie odpadną w dalszych fazach turnieju, uważam, że ten Mundial będzie dla nich przełamaniem piłkarskiej niemocy.

Portugalia za to, jak to Portugalia – ćwierćfinał i nie więcej. Teraz każdy mecz jest dla nich spotkaniem „o wszystko”. Ronaldo i jego koledzy muszą wrócić na zwycięską ścieżkę i zdobyć trochę świeżości, by sprostać kolejnym wyzwaniom. Całkiem możliwe, że trafią na Brazylię (przy założeniu, że wyjdą z grupy), więc szykuje się nam kolejny wielki pojedynek snajperów. Do tego czasu Cristiano rozegra się i poprowadzi kadrę do sukcesu, jakim bez wątpienia dla rodaków była by już faza ćwierć/półfinałowa. Piłkarze Bento nigdy nie byli i nie będą faworytami jakichkolwiek międzynarodowych rozgrywek.

Choć… Pamiętacie Euro 2004? No właśnie. Nigdy nie mów nigdy. Futbol, jak życie, pełen jest niespodzianek.

Krystian Pomorski

Piszę dla czasufutbolu, wielu stron związanych z Realem Madryt i samą piłką hiszpańską, której jestem fanem. Zdarza mi się recenzować książki sportowe. Zachęcam do śledzenia moich tekstów.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>