O lidze argentyńskiej w „Four Four Two”

2

Dwumiesięcznik piłkarski „FourFourTwo” w swoim majowo-czerwcowym wydaniu poświęcił dwie strony nowemu, specyficznemu systemowi rozgrywek Primera Division de Argentina. Oczywiście celem artykułu było wypaczenie mankamentów tej oryginalnej formuły ligi, która w 2015 roku zrzesza aż trzydzieści zespołów.

Nie będę ukrywał, że redaktorzy magazynu traktujący o futbolu argentyńskim opisali całą sytuację zbyt pochopnie i nie do końca obiektywnie. Powiem więcej, zachowali się typowo po angielsku dramatyzując cała sytuację. W rzeczywistości piłka klubowa w Argentynie nie znajduje się w aż tak tragicznym położeniu.

Gorsze są okoliczności jakie towarzyszą całej sytuacji. Dwa tygodnie wstecz doszło do wspomnianego na naszych łamach skandalu w pucharowym El Superclásico, gdy „kibice” Boca Juniors zaatakowali gazem pieprzowym zawodników River Plate stojących w tunelu wyjściowym. Wskutek ich debilnego zachowania „Xeneizes” zostali wykluczeni z tegorocznej edycji Copa Libertadores.

„Millonarios” brawurowo wykorzystali wolny los do ćwierćfinału gromiąc tam brazylijskie Cruzeiro na jego arenie. Weszli do półfinału w przeciwieństwie do drugiego przedstawiciela Argentyny w najlepszej ósemce, czyli Racingu Club, który nieoczekiwanie musiał uznać wyższość paragwajskich Indian Guaraní.

Prawdziwe tragedie cyklicznie miały miejsce na boiskach niższych lig, bowiem tam aż trzej piłkarze oddali życie za to, co kochali. 14. maja po jedenastodniowej śpiączce umarł 21-letni Emanuel Ortega, gracz czwartoligowego San Martín de Burzaco. Zgon nastąpił w wyniku wstrząsu mózgu jakiego doznał wcześniej uderzając głową o betonową bandę podczas walki o piłkę przy linii autowej. Z powodu jego śmierci AFA odwołała cały harmonogram ligi zaplanowany w dniach 15-18 maja.

EmanuelOrtega

Natomiast w ubiegłą niedzielę los Ortegi podzielił 27-letni Cristian Gómez, który podczas spotkania drugoligowej Atlético Paraná zasłabł i nagle zmarł po odwiezieniu do szpitala. Dowiedziawszy się o jego zgonie argentyńska federacja również zawiesiła pozostałe do końca weekendu starcia ligowe w kraju srebra.

CristianGómez

Czarne żniwo dopadło także innego 21-latka Maximiliano Gila występującego w argentyńskiej lidze regionalnej. W trakcie meczu poczuł się gorzej, poprosił o zmianę, a na ławce rezerwowych stracił przytomność i … już się nie obudził. Również umarł po przewiezieniu do szpitala. Trzech piłkarzy i to raptem w ciągu pół miesiąca…

Angielskie wzdęcia

A wracając do rzeczy nawiążmy do sporządzonego przez FFT artykułu o negatywnej rzeczywistości obecnej sytuacji w Primera Division de Argentina. W pierwszym punkcie wspomniano: „Liga jest bardziej wypchana niż rozdymkowate ryby z niestrawnością.” – myślę, że autor nie musi w swoim wywodzie ubolewać nad trapiącymi go problemami zdrowotnymi. Taka ekspansja ligi na celu ma dać szansę wykazania się na pierwszoligowym szczeblu mniejszym klubikom z peryferii Buenos Aires oraz bardziej odległych zakątków Argentyny. Dlaczego? O tym wspomnimy niżej.

Wspomniano, że prezes Belgrano pan Armando Pérez narzeka na unikalność argentyńskiej formuły. Tylko dziwne, że dzięki niej jego „Piratas” z szarego średniaka ligowego nagle stali się kandydatem do mistrzostwa kraju. Abstrahując do planów rozszerzenia ligi w 2011, gdy do Primera B Nacional spadło River Plate – ś.p. Grondona planował zjednoczyć pierwszą i drugą ligę, lecz ostatecznie nie znaleziono sposobu na uczciwe przeprowadzenie kampanii z 42 ekipami, więc odstąpiono od takiej reformy, a sensacyjny spadkowicz z El Monumental był zmuszony przecierpieć ten rok w czyśćcu. Protesty fanów były tylko kroplą w morzu. Don Julio zbytnio nie przejął się nimi.

Twierdza mało straszna

Punkt 2. głosi, iż terminarz jest niesprawiedliwy. Owszem, system „z kim gram u siebie, a z kim na wyjeździe” pozostawia nieco do życzenia, ale stwierdzenie: „zastraszyć przeciwnika atmosferą na swoim stadionie” zostało chyba wzięte z kosmosu. Z romantycznej La Bombonera bezbramkowy remis wywiozła zamykająca długą stawkę Nueva Chicago, a inny beniaminek Aldosivi rozgromił tam Boca wynikiem 3:0!

Co prawda w drugim przypadku trybuny były puste, bowiem po gazowym skandalu obiekt zamknięto ze względów zapobiegawczych, ale mimo wszystko to już nie te czasy, kiedy mały klubik przyjeżdża na arenę giganta tylko po to aby otrzymać jak najniższą chłostę.

Derbowa gorączka

„Zespoły grają ze swoimi historycznymi rywalami w dodatkowej kolejce, żeby podreperować budżet. Nie jest to najlepsze rozwiązanie dla wyścigu o mistrzostwo.” – derbowa kolejka będzie miała numer 24, odbędzie się w połowie września i prócz względów czysto zarobkowych została wymyślona celem zwiększenia ligowych emocji. Jeszcze niedawno takie rozwiązanie stosowano w lidze brazylijskiej podczas ostatniej kolejki sezonu.

Tacy Vélez tudzież Arsenal de Sarandí będą miały o jeden łatwy mecz więcej, ale mitem jest stwierdzenie, że to ułatwi im walkę o tytuł. Wspomniane dwa zespoły są w katastrofalnym położeniu ekonomicznym, a swoje składy muszą opierać na wychowankach lub „szrocie” z wolnego transferu. Nawet taki zabieg nie pozwoli im zbliżyć się w tabeli do Boca Juniors i River Plate, które zagrają ze sobą to drugie Superclásico.

SuperclasicoGaz

Co do starć najpopularniejszych argentyńskich firm – w 2014 roku Boca i River spotkały się ze sobą aż osiem razy (cztery oficjalnie i cztery towarzysko). Teraz zmierzą się co najmniej siedmiokrotnie (cztery oficjalnie i trzy towarzysko). Kibice obu ekip mają już serdecznie dość notorycznych Superclásicos. Co za dużo to i krowa nie zeżre. Nie dziwię się jeśli inicjator ataku gazem na piłkarzy River Plate realizując swoje zamiary kierował się znudzeniem niekończącą się ilością konfrontacji. Wiele z tych regularnych starć prezentowało marny jak derby poziom. Tylko oprawy na trybunach nie zawodziły.

Nieśmiertelna tabela spadkowa

Pewien dziennikarz w Argentynie rok temu po ogłoszeniu nowego formatu ligi krajowej i zachowaniu tabeli „descenso” powiedział: „Jak nastąpi koniec świata przetrwają tylko dwie rzeczy – karaluchy i tabela spadkowa”. Rzeczywiście ten sławny ranking współczynników nadal funkcjonuje, ma się dobrze i obawiam się, że jeszcze przez długi, długi czas nie ulegnie to zmianie.

Tabela w swoim założeniu miała chronić krezusów przed widmem degradacji, a tymczasem cztery lata temu pochłonęła dno jednego z nich. River Plate kampanię 2010/2011 miał całkiem niezłą, ale spadł po barażach do rozegrania których zmusiła ich ta feralna klasyfikacja.

Jednakże redaktor popełnił błąd nawiązując do ilości spadających w tym roku drużyn. Szeregi pierwszoligowców w listopadzie b.r. opuszczą dwie (a nie trzy) drużyny. Natomiast (o ile nic nie ulegnie zmianie) w pierwszej połowie 2016 odbędzie się kolejne Torneo de Transición (liga będzie podzielona na dwie grupy po 15 zespołów) po zakończeniu którego z Primera Division pożegnają się aż cztery ekipy, a w ich miejsce awansują dwie z Primera B Nacional.

W Polsce wina Tuska, w Argentynie wina Kirchnera!

Oczywiście za ustaleniem niezwykłego formatu stoją również politycy. I teraz dokończenie punktu 1. – rząd argentyński pragnął rozszerzyć najwyższą klasę rozgrywkową celem zwiększenia w niej liczby drużyn prowincjonalnych, wywodzących się z najdalszych zakątków ogromnego południowoamerykańskiego kraju. Chcą aby ludzie z tych peryferyjnych rejonów widzieli, że dzięki rządowi ich lokalne drużyny mogą cieszyć się statusem pierwszoligowca.

Nie od dziś wiadomo, iż wybory wygrywa się na prowincji. W naszym kraju doskonale wie o tym przyszły prezydent Andrzej Duda. Obecne władze Argentyny również mają tego świadomość i nie zapominają o interesach prowincjuszy.

„To zostało wymyślone przez Maximo Kirchnera [syna prezydenta Argentyny, Cristiana Fernandeza de Kirchnera]” – ha ha ha! Jak można być takim cymbałem, żeby nie wiedzieć, że prezydent Argentyny to kobieta?! Cóż za dyletant podjął się tworzenia tego artykułu?

„Mój pierwszy tytuł”

Punkt 6. mówi o wcześniejszym podziale ligi argentyńskiej na sezon otwarcia i sezon zamknięcia, jaki to umożliwił sięgnięcie po mistrzostwo „tuzom” typu Banfield, Arsenal de Sarandí dla których są to jedyne tytuły mistrzowskie w dziejach ery profesjonalnej. Wydawałoby się, iż nowy system zwiększający długość pojedynczego sezonu z 19 do 30 kolejek uniemożliwi „mniejszym” walkę o najwyższe cele – niekoniecznie!

Zauważmy, że w tym roku blisko pozycji lidera znajduje się choćby rzeczone Belgrano. A, że niespodziewane rozstrzygnięcia wzbudzają zazdrość tifoserii gigantów borykających się z kryzysem… cóż, człowiek z natury jest zazdrosny.

Zepsuł wszystko i umarł

„Początkowo nikt nie zwracał uwagi na nowy system rozgrywek ligowych ogłoszony w maju 2014, ponieważ w Argentynie byli bez reszty pochłonięci występem reprezentacji na Mistrzostwach Świata” – guzik prawda! Kibice i dziennikarze w Argentynie mimo zbliżającego się Mundialu głęboko przeżyli perspektywę konieczności przestawienia się na zupełnie nową formę rozgrywek ligowych.

1.Grondona

Grondona tuż przed odejściem na tamten świat zrealizował swoje marzenie o ekspansji rozgrywek, ułożył plan jak wyciągnąć ligę z impasu. Gdyby popierający go obecny, tymczasowy prezes federacji Luis Segura przestał słuchać bredni skąpca Angeliciego zapewne byłby w stanie kontynuować dzieło mentora.

Jesteśmy krajem trzeciego świata

Największym problemem nowelizacji ligi jest oczywiście kwestia podziału majątku z tytułu sprzedaży praw telewizyjnych. Okazało się, że Primera Division de Argentina w formacie trzydziestki nie generuje takich wielkich przypływów gotówki jak zapowiadał Grondona, więc najprawdopodobniej rozszerzona liga będzie musiała się rozpaść. Ale czy wróci do starego formatu z 20-stoma zespołami grającymi w ciągu roku Aperturę i Clausurę? To nie jest takie pewne.

Jednakowoż pozostańmy przy tym, że wielcy typu Boca i River otrzymają należność dziesięciokrotnie większą aniżeli kopciuszki pokroju Crucero del Norte. „Nie zamierzamy dzielić się pieniędzmi z jeszcze większą ilością klubów – grzmiał wiceprezes Vélezu, Baldomar” – to, że Vélez znajduje się w skrajnej nędzy nie znaczy, iż prawa do nieco większych dochodów nie mają prowincjonalne klubiki. Moim zdaniem każdemu należy się szansa rozwoju.

„Daremny poziom”?

Twórcy artykułu uważają, iż nowa Primera Division nie będzie miała tego samego uroku, co poprzednia, bowiem gra w niej dużo beniaminków, czyli co za tym idzie słabszych drużyn. Absolutnie nie zgadzam się z taką opinią! O Aldosivi, Sarmiento de Junín czy Temperley jeszcze niedawno nikt nie słyszał, a teraz potrafią zakręcić się wokół pierwszej dziesiątki krajowej elity. To spory postęp!

Unión de Santa Fe i San Martín de San Juan jeszcze w 2013 wylatywali z hukiem do drugiej ligi. Teraz ów brygady potrafią stanąć kością w gardle najlepszym i stać je przynajmniej na środek tabeli. Nawet okupująca najniższą lokatę Nueva Chicago zdołała ugrać bezbramkowe remisy z dużo wyżej notowanymi Boca Juniors oraz Racingiem Club i to w całkiem godziwym stylu.

Aldosivi3-0Boca

A jeżeli zajmą lokatę nie niższą aniżeli osiemnastą u epilogu sezonu zasadniczego i dobrze wypadną w krótkiej Liguilli to czemu nie miałyby zasługiwać na uczestnictwo w Copa Sudamericana? Nie zaprzeczę – możliwość gry w fazie play-off powinna być dostępna najniżej do dwunastego miejsca, ale sam pomysł utworzenia takiego rodzaju baraży uważam za trafny. Reguły są jasne, przejrzyste dla każdego jakby się z nimi dobrze zaznajomić.

Skoro te „słabe beniaminki” potrafią utrzeć nosa najmożniejszym teamom to musi być równoznaczne z wyrównaniem poziomu. Takowe „wyrównanie” jest jak najbardziej na plus. Co to za liga, co to za emocje gdzie przed meczem można w ciemno wytypować rozstrzygnięcie pojedynku? Bardzo mnie cieszy, iż w Primera Division de Argentina każdy może wygrać z każdym!

„Brutalne mercado”?

„Tegoroczne Copa América w Chile sprawią, że rozgrywki w Argentynie zostaną zawieszone. Gracze są jednak dostępni w okienku transferowym, a sezon w Europie zaczyna się wcześniej, co oznaczać będzie kolejny odpływ utytułowanych zawodników” – jakich utytułowanych? Chyba utalentowanych. Ci, którzy osiągnęli swoje wracają do ojczyzny by spokojnie zawiesić buty na kołku. Po drugie autor zapewne nie wie o tym, że liga argentyńska wznawia grę zaraz po CA 2015, więc to w Argentynie druga połowa sezonu rozpocznie się wcześniej aniżeli europejska kampania 2015/2016.

Z kolei argentyńska młodzież w dzisiejszych czasach nie wyjeżdża już tak gromko za ocean w poszukiwaniu kariery. Argentyńskie kluby prosperują na tyle dobrze, że „diamenty” ogółem wolą spokojnie rozwinąć warsztat we własnym kraju zamiast rzucać na głęboką wodę. Zdarzają się wyjątki takie jak Ángel Correa, Joaquín Correa, Bruno Zuculini, Luciano Vietto czy Rodrigo De Paul, ale ilu z nich zrobi karierę na miarę swojego potencjału? Chyba tylko ostatnia dwójka…

AngelitoCorrea

Nie da się ukryć, że z każdym okienkiem transferowym odchodzi kilku graczy, ale proszę zauważyć, iż w poprzednich dwóch mercados czołowe argentyńskie zespoły nasprowadzały znacznie więcej piłkarzy niż sprzedawały. W przeciwnym razie kadry Boca, River, San Lorenzo, Racingu Club tudzież Independiente nie byłyby takie szerokie.

O niebiosa, co to za liga!?

„Jak wytłumaczyć zasady nowej ligi argentyńskiej obcokrajowcowi? Nie da się! Nie można tego, co się tutaj stało. Nadal, nie wiemy czy będzie okienko transferowe lub system kwalifikacji do Copa Libertadores” – mówi prezes Boca, Daniel Angelici.

Przecież system kwalifikacji do CL i CS jest ustalony od maja 2014 i zrozumiały dla wszystkich. Chyba, że pan Angelici posiada mocno ograniczony iloraz inteligencji i nie pojmuje go. W sumie nie zdziwiłoby mnie gdyby rzeczywiście tak było. Jego sposób rządzenia Boca Juniors  sprawił, że momentalnie na przełomie lat 2012-2013 „Xeneizes” z kandydata do miana najmocniejszej ekipy kontynentu chwilowo stali się upadłym tytanem.

Na początku bieżącego roku Angelici przejrzał na oczy, bo niebawem kończy się jego kadencja i wie, że nie może liczyć na poparcie zbyt wielu socios „Azul y oro” (niektórzy fanatycy nawet grozili mu śmiercią – obrazek poniżej), więc zaczął inwestować w klub wzmacniając skład Rodolfo Arruabarreny (szkoda, że głównie wypożyczeniami). Chociaż tyle mądrego uczynił, iż po incydentach ostatniego El Superclásico miał honor zrezygnować z funkcji wiceprezesa AFA.

AngeliciMuerto

W rzeczywistości Angelici zawiązał komitywę z prezesami River i San Lorenzo (odpowiednio Rodolfem D’Onofrio oraz Matíasem Lammensem) chcąc stworzyć taki format ligowy w którym ów wielka trójka każdego sezonu będzie między sobą wyłaniała to kto dostąpi mistrzowskiej korony. A może jednak nie potrzebują „normalnej” ligi? Po 14. kolejkach (czyli na niemal półmetku fazy zasadniczej) podium okupuje właśnie tercet San Lorenzo, River, Boca!

Pesymizm i laicyzm po angielsku

„W przyszłym roku trzy zespoły zostaną relegowane i jeden uzyska awans” – toż to wcześniej mówiliście, że w TYM roku spadną trzy zespoły… zdecydujcie się wreszcie!  Po wtóre, w 2016 zdegradowane będą nie trzy tylko cztery kluby, a z drugiej ligi awansują dwa. Pod koniec roku bieżącego spadną dwa i również dwa wejdą z Primera B Nacional.

Najpierw wypadałoby dowiedzieć się o regułach nowoczesnej Primera Division de Argentina zanim zaczniemy o niej pisać, nieprawdaż? Co do formatu ligi w latach następnych – co roku aż do 2019 będzie papugować system „cztery spadają dwa awansują”, aż pierwsza liga osiągnie liczbę 22 (a nie 20) zespołów. Taki jest pierwotny plan ekipy Luisa Segury.

Jednakże nie zapominajmy, że w październiku roku bieżącego odbędą się wybory nowego, stałego naczelnika AFA. Jeżeli wygra w nich ktoś inny niż Segura niewykluczone są jeszcze większe przetasowania w systemie rozgrywek.

Magazyn „FourFourTwo” niezbyt kompetentnie spojrzał na format i zasady władające argentyńską piłką klubową. Naprawdę aktualny system Primera Division de Argentina nie jest taki zły jakby wydawał się z europejskiego punktu widzenia. Nie zawaham się oznajmić, że będę składał modły do wszelkich możliwych bóstw aby liga w kraju tanga nie uległa procesowi „europeizacji” i zachowała swojski klimat.

Ale pomylenie płci osoby sprawującej urząd prezydenta Argentyny to już zaiste pojechanie po najmniejszej linii oporu… drodzy redaktorzy FFT jest taka moja rada byście na przyszłość zajęli się tą swoją Premier Lidż zamiast pociskać duby smalone o Argentynie.

Fanatyk piłki nożnej w Ameryce Południowej od 2007 roku. Ogólnie zakochany w futbolu od 2002 roku. Moja pasja to przede wszystkim Argentyna, Urugwaj, Boliwia, Kolumbia oraz Chile. Piłkarski obieżyświat gotowy z wielkim zainteresowaniem zajrzeć nawet do Mongolii, Nauru czy Korei Północnej. Oddany sympatyk CFC Genoa 1893 oraz reprezentacji Argentyny. Hellenista, politeista popierający suwerenność Kosowa, a także Kraju Basków. Prywatnie student z Tychów obok futbolu miłujący również kulturę antyczną i mitologię helleńską oraz nordycką.
2 komentarze
  1. Aleksander Pikos

    Aleksander Pikos dodał komentarz dnia 6 czerwca 2015

    @Vasco; dzięki za miłe słowa :) niestety tak znaczna ekspansja ligi musi wprowadzić tę dziwną sytuację, z tym, że 19 drużyna w starej formule niekoniecznie musi spaść, ze względu na tabelę spadkową, bo bywało, że po sezonie spadała drużyna, która kończyła sezon zamknięcia w pierwszej dziesiątce. Dokładnie, atrakcyjność i konkurencyjność ligi mimo większej ilości zespołów nie zmalała, bo beniaminki na ogół prezentują całkiem dobry poziom.

    FFT chciało zaszpanować, że czasem rzucą artykuł o mniej znanej lidze, ale szkoda, że tym razem popełnili tak dużo błędów w wypominaniu mankamentów nowego formatu Primera Division de Argentina.

  2. vasco dodał komentarz dnia 2 czerwca 2015

    Jak zwykle bez zarzutow artykoł. Co do moich obaw wobec nowej formuły .moim zdaniem wprowadza nieobiektywną sytuacje bo jak kto jest na np 19 miejscu to aktualnie jest srodek tabeli a rok temu bylby w strefie spadkowej . Wiec to wprowadza troche dziwną sytuacje ale z czasem sie przyzwyczaje . Jak eiesz bo pisalem to na albicelestes mnie sie podoba konkurencyjnosc ligi o ile nie dojdzie do spadku poziomu i atrakcyjnosci ale mie doszlo puki co . Nie czytalem tego FFT ale jak mylą płec prezydent Kirchner to juz zal.Co do ich wiedzy o lidze i zasadach gry to skoro dla Angeliciego jest za trudna to im tez mozna wybaczyc :p

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>