Orły nie biało-czerwone – cz. 3/7 obrona

0

Jeden z nich znajduje się wśród najlepszych strzelców w historii Mistrzostw Świata, inny był najdroższym piłkarzem na świecie, kolejny jest wielką legendą jednego z największych klubów świata. Zebraliśmy grupę wspaniałych piłkarzy, są w niej wielkie nazwiska jak i wschodzące gwiazdy. Prezentujemy najlepszych zawodników, którzy mogli stanowić o sile reprezentacji Polski, ale z różnych przyczyn nie znaleźli się w drużynie narodowej.

O ile w Europie piłka nożna jest popularna w zasadzie od czasów jej wymyślenia, to w Ameryce Północnej futbol wciąż dopiero się rozwija. W defensywie Kanady i USA wielokrotnie występowali odpowiednio Michael Klukowski i Janusz Michalik. Profesjonalny football soccer w Stanach rozwinął się dopiero po MŚ ‘96, wtedy Michalik, były zawodnik warszawskiej Gwardii, który na kontynencie północnoamerykańskim grywał w futsal, stanowił o sile defensywy.Klukowski z kolei ogrywał się w Europie i od 2004 roku reprezentuje Kanadę. Najbardziej znany jest występów w Club Brugge i to właśnie wtedy wyrobił sobie markę jednego z najlepszych kanadyjskich obrońców. Pozostałe kluby tego zawodnika nie robią na nas najmniejszego wrażenia. Po dwóch latach prób dorobienia przebicia się w Turcji odżywa w APOELu ale na Cyprze to i Gikiewicz sobie radzi.

Michael Klukowski

 

Na boiskach po drugiej stronie kanału panamskiego w latach 50. biegał człowiek, na którego wołano EL POLACO czyli po prostu Polak. Vladislao Cap jedenastokrotnie zakładał koszulkę Albicelestes. Z Polską ten zawodnik miał styczność raz, podczas pamiętnego mundialu w RFN ’74 prowadzona przez niego reprezentacja Argentyny przegrała z Orłami Górskiego 2:3.

Vladislao Cap

Można by rzec, że standardowo dużą część graczy zabrali nam Niemcy. Łukasz Sinkiewicz i Matias Ostrzołek, chociaż mogą wciąż grać w biało-czerwonych barwach, to raczej można uznać taką opcję za science-fiction. Ostrzołek choć był reprezentantem Polski U-17 to od 2011 roku reprezentuje już młodzieżówkę naszych zachodnich sąsiadów. Sinkiewicz, były zawodnik Leverkusen i Augsburga, zdążył zadebiutować w dorosłej reprezentacji Niemiec, jednak były to mecze towarzyskie i według nowelizacji przepisów FIFA może jeszcze reprezentować inny kraj.

Dużo tego, prawda? A niby Polscy obrońcy są tacy beznadziejni. Może powinniśmy mówić „obrońcy reprezentacji Polski”, by oddać pełną prawdę. Na koniec standardowo wisienka na torcie. Każdy kto obserwuje piłkę nożną od dłuższego czasu wie dlaczego nie powinno się ani Barcelony ani Hiszpanii nazywać pochopnie najlepszą drużyną w dziejach. Była już w latach 70. ubiegłego stulecia drużyna, która grała tak, jakby jakaś obca cywilizacja wysłała na Ziemię swoją reprezentację, by pokazali ludzkości jak niewiele znaczą we wszechświecie. Piłkarze Ajaxu, czy to w barwach drużyny z Amsterdamu czy to w barwach reprezentacji Holandii wygrywali wszystko co chcieli i jak chcieli. Prowadzeni przez Johana Cruijffa niszczyli wszystko co stanęło im na drodze, a dokonywali tego również dzięki znakomitym graczom defensywnym takim jak Ruud Krol.

 

obrona- Ruud Krol

Ruud Krol

 

Był wszechstronnym obrońcą, 83 razy zakładał pomarańczową koszulkę Oranje w tym przez 5 lat jako kapitan. 12 lat w Ajaxie i 4 lata w Napoli sprawiło, że Rudolf Józef Król, bo tak brzmiało jego prawdziwe nazwisko, trafił do panteonu znakomitych osobistości a jego zagrania (jak te poniżej) zapisały się w annałach światowej piłki. Dwukrotny srebrny medalista MŚ, dwukrotny zdobywca Pucharu Europy, gdyby grał z orzełkiem na piersi, być może stanowiłby idealne dopełnienie i Orły Górskiego zdobyłyby upragnione mistrzostwo.

 

 

Jeśli spojrzymy na nazwiska, które pojawiły się w naszym zestawieniu w przeciągu ostatniego tygodnia musimy przyznać, że wygląda to nad wyraz dobrze. Do tej pory znaleźli się tutaj gracze wielkiego formatu, jak i gracze znani tylko w krajach, których barwy reprezentowali. A jak wam podoba się cykl? Którego z bramkarzy lub obrońców byście dodali do tych już zaprezentowanych? Czekamy na waszą opinię!

A już w przyszłym tygodniu człowiek, który czeka na telefon z PZPN, „emeryt” bijący rekordy i kat, którego u nas nie chciano.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>