Orły z pazurem – Beşiktaş wraca na tron

0
lip
31
Michał Flis
bjk

Sytuacja polityczna w jakiej znalazła się ostatnimi czasy Turcja sprawiła, że wiele gwiazd tamtejszej piłki z Robinem Van Persie, Lucasem Podolskim czy świeżo upieczonym mistrzem Europy Nanim na czele, zapragnęło czym prędzej opuścić niestabilny teren. Niejeden światowej sławy piłkarz w obawie o własne bezpieczeństwo woli porzucić grę nad Bosforem nawet kosztem inkasowania mniejszych zarobków. Z tego rodzaju problemem będzie zmuszona zmierzyć się m.in. ekipa Besiktasu, która w minionym sezonie po kilkuletniej przerwie odzyskał tytuł mistrzowski.

Besiktas, który na ponowne zameldowanie się na mistrzowskim tronie czekał od 2009 roku, ostatnich kilka sezonów spędził oglądając plecy odwiecznych rywali z Galatasaray i Fenerbahce. W zdetronizowaniu lokalnych rywali nie pomagały nawet transfery takich postaci jak Guti, Simao, Hugo Almeida, Dentinho czy Demba Ba, a także zatrudnianie na ławce szkoleniowej uznanych fachowców pokroju Bernda Schustera i Slavena Bilicia. Dopiero w trakcie zakończonych niedawno rozgrywek nastąpił przełom, który poskutkował dopisaniem kolejnego trofeum w długoletniej historii klubu.

Tuż przed startem sezonu szeregi zespołu dość nieoczekiwanie opuścił dotychczasowy menadżer Slaven Bilić, który otrzymał ofertę nie do odrzucenia z londyńskiego West Ham United. 47-letni Chorwat w trakcie swojego dwuletniego pobytu na Vodafone Arena zdążył zaskarbić sobie sympatię licznych kibiców drużyny ze Stambułu m.in. za sprawą emocjonalnego zachowania w trakcie starć z derbowymi przeciwnikami. Nastroje na trybunach pogorszyły się jeszcze bardziej, gdy kilka tygodni później zakomunikowano, iż następcą Bilicia mianowany został Şenol Güneş. 64-latek może pochwalić się co prawda brązowym medalem mistrzostw świata wywalczonym z reprezentacją Turcji przed czternastoma laty na koreańsko-japońskim mundialu, jednak w stambulskim środowisku kibicowskim jest postrzegany jako osoba blisko związana z nielubianym tam Trabzonsporem, z którym to niejednokrotnie toczył boje przeciwko nowemu pracodawcy.

Mimo sprzeciwu kibiców, prezydent Besiktasu, Fikret Orman był przekonany, iż jedynie osoba znająca od podszewki realia ligi tureckiej zdoła przywrócić utytułowany klub na właściwe tory, czego nie zdołali dokonać wcześniej solidnie wynagradzani obcokrajowcy. W pionie szkoleniowym zaufano więc tureckiej myśli szkoleniowej, jednak wśród zawodników mogliśmy już podziwiać iście międzynarodowe towarzystwo. Zeszłoroczne zniesienie limitu obcokrajowców w składach tureckich zespołów sprawiło, że tamtejsze zespoły wyrosły na prawdziwych królów letniego polowania. Tylko w trakcie letniego okienka transferowego nad Bosfor zawitali m.in. Robin Van Persie, Samuel Eto’o, Lukas Podolski, Nani czy Balazs Dzsudzsak. Nic dziwnego więc, iż także Besiktas nie zamierzał bezczynnie przypatrywać się zbrojeniom rywali.

Pieniądze zyskane dzięki sprzedaży Demby Ba do ligi chińskiej pozwoliły Gunesowi na dokonanie kilku istotnych wzmocnień. W ten sposób do zachodniego Stambułu zawitał chociażby Brazylijczyk Rhodolfo, który w swoim kraju uznawany był za jednego z najlepszych defensorów tamtejszych rozgrywek. Jego nowym partnerem w pierwszej linii został z kolei Serb Dusko Tosić, który mimo występów w przeciętnym Genclerbirligi znajdował się od pewnego czasu na celowniku zespół angielskiej Premier League. Ponadto siła ognia w defensywie wzmocniona została także osobą byłego reprezentanta Niemiec, Andreasa Becka. Z Fiorentiny z kolei na roczne wypożyczenie udało się nakłonić Mario Gomeza, zyskując tym samym za bezcen odpowiednie następstwo sprzedanego z zyskiem Demby Ba.

Kierownictwo zespołu pragnęło jednak w szczególny sposób udobruchać swych licznych kibiców niepocieszonych wcześniejszymi decyzjami. Dlatego też na najwyższym szczeblu postanowiono zaryzykować i wystosować ofertę kontraktową do Ricardo Quaresmy. Portugalczyk występował już niegdyś w klubie ze Stambułu i choć spędził w jego barwach zaledwie dwa lata, przez kibiców Besiktasu traktowany był jako istne wcielenie boga futbolu. Wychowanek Sportingu Lizbona wielokrotnie czarował trybuny Vodafone Arena swą bajeczną techniką i słynnymi strzałami zwanymi trivela. W 2012 roku opuszczał jednak Stambuł skonfliktowany z niemal każdym przedstawicielem tamtejszego zarządu, dlatego szefostwo obawiało się ponownego zatrudnienia Portugalczyka.

Ricardo Quaresma to wielki idol trybun Vodafone Arena

Ricardo Quaresma to wielki idol trybun Vodafone Arena

Obawy te okazały się jednak bezpodstawne, bowiem zgodnie z oczekiwaniami transfer Quaresmy okazał się istnym strzałem w dziesiątkę zarówno pod względem marketingowym, jak i sportowym. Tuż po przylocie 32-latka do Stambułu na lotnisku powitały go tysiące szczęśliwych kibiców odzianych w biało-czarne barwy. Pełni radości sympatycy Besiktasu w przypływie euforii byli w stanie wybaczyć swemu idolowi nawet niegdysiejsze nieporozumienia. Kolejny pobyt Quaresmy na Vodafone Arena okazał się niebywałym sukcesem również na boisku. Portugalczyk pewnie dowodził wydarzeniami na murawie strzelając ważne gole i asystując przy trafieniach kolegów. Dobre występy na stadionach ligi tureckiej zaowocowały więc powołaniem na niedawne Mistrzostwa Europy, gdzie Quaresma stanowił jeden z motorów napędowych zwycięskiej w ostatecznym rozrachunku reprezentacji Portugalii.

W ten sposób przebudowana ekipa swą dominację nad resztą stawki uwydatniła już w pierwszych kolejkach sezonu. Zwycięskie mecze derbowe z Galatasaray i Fenerbahce pozwoliły podopiecznym Gunesa objąć przewodnictwo w ligowej tabeli, którego nie dali wyszarpać sobie do ostatniej chwili. Besiktas z sezonu 2015-16 charakteryzował się niezwykle ofensywnym nastawieniem, którego efektem było ponad siedemdziesiąt bramek strzelonych w lidze. W dorobku tym nieoceniony udział miał Mario Gomez, który z 26. bramkami na koncie został pierwszym od 2002 roku królem strzelców Super Ligi przywdziewającym barwy „Czarnych Orłów”. Niezliczoną ilość asyst notowali Jose Sosa i wspomniany Quaresma, zaś za spokój w szeregach obronnych odpowiadali Beck i znany z występów w Wiśle Kraków Marcelo. Niebywałą kondycją wykazał się natomiast Atiba Hutchison, który jako jedyny wystąpił we wszystkich 34. spotkaniach.

Po euforii związanej ze zwyciężeniem rozgrywek z znakomitym stylu, w biało-czarnej części Stambułu nastał niepokój. Niedawne wydarzenia związane z nieudanym obaleniem urzędującego prezydenta Turcji sprawiły, iż kraj ten coraz częściej jawi się jako niezwykle niebezpieczny zakątek Starego Kontynentu. To właśnie z tego powodu na ostateczne przenosiny do Besiktasu nie zgodził się Mario Gomez, który po powrocie do Fiorentiny rozpoczyna poszukiwania nowego pracodawcy. Szeregi West Hamu zasilił z kolei Gokhan Tore, który także był jednym z architektów niedawnego triumfu. Potencjalne cele transferowe Gunesa na czele z Kamilem Glikiem i Mario Balotellim nie były natomiast zainteresowane przenosinami nad Bosfor, dlatego póki co za jedyne wzmocnienia można uznać sprowadzenie znanego z Barcelony Adriano, Denisa Boyko z ukraińskiego Dnipro, a także Ormiania Arasa Ozbliliza, który ruchem tym rozwścieczył rodaków. Trochę mało zważywszy na zbliżające się wielkimi krokami pojedynki w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Sympatykom nie tylko Besiktasu, ale i całej tureckiej piłki pozostaje jedynie mieć nadzieję, iż sytuacja polityczna nie sprawi, że tamtejsza liga pójdzie niebawem śladem swojej ukraińskiej odpowiedniczki, gdzie od pewnego czasu z powodów pozasportowych obawiają się występować co lepsi piłkarze.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>