Pod wodzą Uszatego, czyli jak Nancy zachwycało Francję

0
sty
18
Michał Flis
Nancy

Świat przełomu lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych dwudziestego wieku zachwycały dwie Nancy. Pierwsza z nich, a więc pierwsza dama Stanów Zjednoczonych zachwycała społeczeństwo swoją gracją za każdym razem, gdy pojawiała się u boku Ronalda Reagana. Po drugiej stronie oceanu podziw wzbudzała natomiast francuska drużyna piłkarska z lotaryńskiego miasta Nancy. Oparta na osobie młodziutkiego Michela Platiniego ekipa przeżywała wówczas prawdziwe złote lata.

Podwaliny współczesnej drużyny Nancy zrodziły się w późnych latach 60-tych, kiedy to grupka zapaleńców postanowiła przywrócić wielką piłkę do tego liczącego ponad 100 tysięcy osób miasta w północno-wschodniej Francji. W ten oto sposób w 1967 roku zrodził się znany nam dziś pod nazwą AS Nancy klub, który powstał na zgliszczach założonego w 1901 roku FC Nancy, które niedługo wcześniej ogłosiło upadłość. Bardzo prędko gra w charakterystycznych czerwono-białych strojach stała się marzeniem znacznej części młodych piłkarzy zamieszkujących Lotaryngię. Ponadto mimo statusu drugoligowca Nancy mogło poszczycić się znacznie większą liczbą sympatyków, aniżeli pierwszoligowcy z FC Metz. Wszystko za sprawą niemieckiej przeszłości drugiego z klubów, która ponad dwie dekady po zakończeniu wojny była w tym zakątku Francji wciąż niechętnie przyjmowana.

W międzyczasie do świata piłki wkraczać zaczął także pewien nastoletni potomek włoskich imigrantów przybyłych do Lotaryngii po zakończeniu I wojny światowej. Młodziutki Michel Platini w przeciwieństwie do niektórych ze swoich późniejszych kolegów z boiska uczył się futbolu na ulicach swojej rodzinnej miejscowości Jœuf pod czujnym okiem ojca Aldo, który także próbował swoich sił w tej dyscyplinie sportu, jednak w ostateczności wolał kontynuować karierę jako nauczyciel matematyki. Szesnastoletni Michel grając w półamatorskim AS Jœuf wziął udział w rozgrywkach Coupe Gambardella, który to turniej organizowany jest corocznie przez Francuski Związek Piłki Nożnej dla zawodników, którzy nie skończyli jeszcze dwudziestego roku życia. Francuzi zawdzięczają tej inicjatywie takich piłkarzy, jak m.in. Patrick Vieira, Djibril Cisse czy ostatnio Kurt Zouma i Layvin Kurzawa.

Platini w rozgrywanym wówczas meczu przeciwko rezerwom Metzu zachwycił szkoleniowca owej drużyny w takim stopniu, iż ten zapragnął widzieć go w swym zespole. Zaproszony na obóz zawodnik nie mógł jednak zaprezentować swych umiejętności, gdyż na przeszkodzie stanęła mu kontuzja, po której wyleczeniu nie został wezwany ponownie, bowiem młodzieżową ekipę FCM opuścił wspomniany trener. Po kilkunastu miesiącach pojawiła się jednak opcja ponownych treningów z młodymi zawodnikami pierwszoligowego klubu. Tym razem przyszły gwiazdor kadry narodowej zaprezentował pełnię swych niezaprzeczalnych umiejętności, dzięki czemu przenosiny pod luksemburską granicę wydawały się być jedynie kwestią czasu. Niespodziewanie jednak wynik badań pojemności płuc młodego chłopaka na spirometrze dał wynik negatywny, a ponadto wykryto u niego niewydolność serca. Klubowi lekarze stawiali nawet jego dalszą karierę piłkarską pod znakiem zapytania, dlatego nie dziwnym wydaje się fakt, iż szefostwo akademii Metzu wolało nie ryzykować wiązania się z nastolatkiem. Tym samym raz na zawsze przekreślone zostały jego marzenia o grze dla tego klubu. Wychowany w miasteczku położonym niespełna pół godziny drogi od klubowej siedziby od najmłodszych lat pragnął występować właśnie na Stade Saint-Symphorien. Pomocną dłoń wyciągnęło dopiero niedalekie Nancy, które po zaledwie pięciu latach istnienia legitymowało się już jako solidny pierwszoligowiec. Swoje przy przenosinach do tamtejszej drużyny młodzieżowej odegrała osoba ojca, który jeszcze w amatorskich czasach przywdziewał barwy tego klubu, jak również był jego wieloletnim dyrektorem.

Michel Platini (w środku) - Początki drogi na szczyt

Michel Platini (w środku) – Początki drogi na szczyt

 Już po jednym z pierwszych spotkań w nowych barwach prowadzący Nancy grający trener Antoine Redin zachwycił się jego grą w ofensywie i włączył do pierwszego zespołu dziesiątej ekipy w stawce francuskiej Division 1. Młody zawodnik w błyskawicznym czasie stał się doskonałym uzupełnieniem dla skutecznego napastnika Antoine Kuszowskiego, który po niekonwencjonalnych zagraniach swojego kolegi zdobywał mnóstwo bramek. Popis swych umiejętności dał w pojedynku z silnym wówczas Lyonem, który pogrążył swoimi dwiema bramkami. Trener Redin stwierdził wówczas, iż doczekał się w swojej drużynie piłkarza z zupełnie innego wymiaru. W 1973 roku mający korzenie w Polsce Kuszowski spragniony większych wrażeń przeniósł się do czołowej wówczas Marsylii. Platini zaś doznał skomplikowanego urazu ręki. Nic więc dziwnego, że w kolejnym sezonie Nancy pożegnało się z pierwszą ligą, choć do utrzymania w niej zabrakło naprawdę niewiele.

Degradacja pozwoliła jednak wykurowanemu Platiniemu w zostaniu bezapelacyjnym liderem drużyny Redina i jej najcenniejszą postacią. Regularnie strzelający i asystujący zawodnik dołożył swoją cenną cegiełkę do rychłego powrotu Nancy na salony. Od tamtego momentu drużyna ta stała się jedną z najmilej grających dla oka ekip we Francji głównie za sprawą swojego błyskotliwego ofensywnego pomocnika. Platini w barwach klubu spod znaku kwiatu ostu dał się poznać jako niewybredny technik o wymarzonej wprost skuteczności, a także niebywałej umiejętności wykonywania stałych fragmentów gry. Drugi z czynników był efektem ciężkiej pracy, jaka wkładał w swe treningi, kiedy ćwicząc rzuty wolne ustawiał złożony z tekturowych manekinów mur, zaś do bramki oddelegowywał swojego najlepszego kolegę z zespołu, bramkarza Jeana Michel-Moutiera, z którym znał się jeszcze z czasów juniorskich. W 1976 roku najpierw pojechał z młodzieżową kadrą Les Blues na Igrzyska Olimpijskie do Montrealu, gdzie grający w dziewiątkę Francuzi zostali rozgromieni w ćwierćfinale przez posądzanych o stosowanie dopingu Wschodnich Niemców. Wówczas to miał już za sobą debiut w dorosłej kadrze prowadzonej wtedy przez Michaela Hidalgo, który dał mu szanse zaprezentowania swych umiejętności w rozgrywanym w Paryżu towarzyskim meczu przeciwko Czechosłowacji.

Nancy 1978

Platini i spółka, czyli najlepsza jedenastka w historii klubu

Dobra postawa Nancy, które w owych czasach zajmowało miejsca w okolicach pierwszej piątki ligowej tabeli nie wynikały jednak jedynie z postawy dzisiejszego przewodniczącego UEFA. Wkład Platiniego w owe sukcesy był rzecz jasna niezaprzeczalny, jednak rewelacyjna drużyna z północno-wschodniej części Francji miała w swych szeregach także nieco więcej ważnych postaci. Przez niemal dekadę szkoleniowiec drużyny nie musiał obawiać się o obsadę bramki. Z jednej strony mógł liczyć na usługi solidnego Patricka Bernharda, zaś z drugiej na wspomnianego Michela-Moutiera, który w późniejszym czasie zapisany został w poczet klubowych legend. Linią defensywną dowodził zaś Jean-Pierre Raczynski, który z powodzeniem występował także w ataku (!). Mózgiem zespołu w środkowej części boiska był sprowadzony z Sedanu Bernard Caron, którego powołania do francuskiej kadry wielokrotnie domagali się jej zagorzali kibice. Urodzony w Kongo reprezentant Luksemburga Gilbert Dussier niejednokrotnie wprawiał w zachwyt publiczność zgromadzoną na Stade Marcel Picot swoimi przebojowymi i skutecznymi rajdami do przodu, w trakcie których ten silny zawodnik niemal taranował przeciwników. Niestety jego karierę przerwała tragedia, gdyż będąc u szczytu sławy zmarł na białaczkę w wieku 29 lat. Prawdziwym majstersztykiem w wykonaniu trenera Redina było natomiast wypatrzenie w lidze urugwajskiej późniejszego reprezentanta Francji Carlosa Curbelo kojarzonego dziś jednak głównie za sprawą swojego syna Gastona, który w lidze francuskiej rozegrał ponad dwieście spotkań. Występami w ówczesnej ekipie Nancy nazwisko wyrobił sobie ponadto Phillipe Jeannol – złoty medalista z Los Angeles, a także późniejszy długoletni zawodnik Paris Saint-Germain. Platiniemu zarówno na kanadyjskiej Olimpiadzie, jak i w barwach klubowych towarzyszył efektowny Francisco „Paco” Rubio sprzedany z zyskiem do Marsylii w latach 80-tych. Interesującym piłkarzem był również Olivier Rouyer, który wraz z Platinim stworzył zabójczy duet napastników. Ten jeden z najskuteczniejszych zawodników w historii klubu zasłynął we Francji, jako pierwszy zadeklarowany homoseksualista w tamtejszym środowisku piłkarskim.

Całe towarzystwo może pochwalić się jednak tylko jednym ważniejszym osiągnięciem. W 1978 roku podopieczni Redina sięgnęli po swoje pierwsze i jak się okazało ostatnie trofeum w historii. W meczu rozgrywanym na paryskim Parc des Princes Nancy zmierzyło się w finale Pucharu Francji z silną wówczas Niceą. Drużyna z Lazurowego Wybrzeża musiała pokonać w drodze do finału tak liczące się wówczas marki, jak Nantes czy Monaco. Wszystko to nie wystarczyło jednak, aby rozprawić się z Platinim i spółką. Przybysze z południa od początku spotkania starali się atakować na bramkę przeciwnika, jednak niezmordowany tamtego dnia okazał się Moutier, który pewnie wybronił groźniejsze strzały nicejczyków. Genialny kapitan Nancy w osobie Platiniego kunszt swych umiejętności zaprezentował w 57. minucie, kiedy to sprytnym obrotem zmylił defensywę Nicei i pewnie trafił do siatki bramki strzeżonej przez reprezentanta Francji Dominique Baratelliego. Świat natychmiast obiegły zdjęcia, na których rozradowany zawodnik z charakterystycznymi odstającymi uszami, których nie zakryła jeszcze znana z Juventusu burza kręconych włosów, wznosi ku górze zdobyte trofeum.

Nancy CdF

Ojciec sukcesu i inni niezmordowani zawodnicy Nancy fetują zasłużony triumf w Pucharze Francji (1978)

W rozgrywkach ligowych szczytem okazała się jednak jedynie czwarta pozycja. Rezultat ten prezentowałby się zapewne lepiej, gdyby nie ówczesna konkurencja w postaci potężnych Nantes i Monaco, a także wciąż groźnego Saint-Etienne. To właśnie ta ostatnia drużyna rok po zdobyciu pucharu wykradła z Nancy najważniejszego piłkarza tej drużyny. Za ogromną na ówczesne czasy kwotę dwóch milionów franków (około 300 tysięcy euro) przeniósł się w szeregi Zielonych z misją zastąpienia w tej ekipie oddanego do PSG Dominique Bathenay’ego. Stamtąd trafił do wielkiego Juventusu, którego będąc zawodnikiem sięgnął po Mistrzostwo Europy, a także uhonorowany został Złotą Piłką, jednak jest to materiał na zupełnie oddzielną historię. Nancy natomiast stopniowo popadało w marazm. Mianowany następcą Platiniego Bernard Zenier co prawda strzelał dużo goli, jednak mając w pamięci popisy swojego niedawnego idola kibice mieli prawo oczekiwać nieco więcej. W 1984 roku stery za zespołem objął nikomu nieznany dotychczas 35-letni Arsene Wenger. Młody Alzatczyk nie może pochwalić się jednak pasmem sukcesów w trakcie swojego debiutu na ławce trenerskiej, gdyż po trzech latach pracy w Nancy spuścił drużynę tę do drugiej ligi. Jego metody szkoleniowe zyskały jednak uznanie w oczach szefostwa AS Monaco, którego został wkrótce trenerem, zaś kilka lat później poprzez Japonię wylądował w londyńskim Arsenalu, gdzie jak wiadomo pozostał do dziś.

Arsene Wenger swojego debiutu na ławce szkoleniowej nie okrasił wielkimi sukcesami

Arsene Wenger swojego debiutu na ławce szkoleniowej nie okrasił wielkimi sukcesami

Sztuką było jednak oczekiwanie sukcesów od słynnego Francuza. W trakcie jego pracy w Nancy nie miał już do dyspozycji większości zawodników ze złotej jedenastki z 1978 roku. Od momentu wspomnianej degradacji klub ten balansuje pomiędzy pierwszą, a drugą ligą, choć przed siedmioma laty zanotował rewelacyjny sezon okraszony czwartą pozycją na koniec rozgrywek, co było wyrównaniem klubowego rekordu sprzed trzydziestu lat. Powrót po latach do europejskich pucharów okazał się jednak kompletną klapą co najlepiej zaświadczyć mogą sympatycy poznańskiego Lecha, którym dane było zobaczyć dwumecz pomiędzy prowadzonym przez Franciszka Smudę Kolejorzem, a czwartą ekipą Ligue 1 w Pucharze UEFA. Dwa lata temu Nancy ponownie zawitało w drugoligowe szeregi, gdzie ze zmiennym szczęściem figuruje po dziś dzień.

Powtórka sukcesów sprzed ponad trzydziestu lat wydaje się więc być dla kibiców z Lotaryngii utopią. Na horyzoncie nie widać ponadto kolejnego, równie genialnego co Platini zawodnika. Warto jednak pamiętać o tych sezonach chwały tej mało popularnej drużyny. Nancy końcowej fazy lat 70-tych wzbudzało podziw w całej Francji od alpejskich szczytów po atlantyckie wybrzeże. Widowiskowy styl gry zwieńczony osobą Platiniego przysparzały drużynie tej sympatyków w dosłownie każdym zakątku kraju.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>