Podwójnie osieroceni – Nowa era Szachtara

0
lip
16
Michał Flis
szachtar

Zawodnicy Szachtara nieprędko powrócą na imponującą Donbas Arenę, która przez kilka lat stanowiła drugi dom dla sympatyków wielokrotnych mistrzów Ukrainy. Od około dwóch lat, ze względu na konflikt zbrojny na wschodnich rubieżach tego kraju, nowoczesny obiekt popada w ruinę, zaś piłkarze Szachtara ze względów bezpieczeństwa zmuszeni są rozgrywać swe mecze domowe w odległym Lwowie. Na domiar złego klub po wielu latach opuścił właśnie Mircea Lucescu, który w trakcie swojej wieloletniej pracy w Doniecku doczekał się statusu żywej legendy.

Aby zrozumieć dlaczego Lucescu stał się w stolicy Donbasu osobą wychwalaną nad niebiosa wystarczy rzucić okiem na imponującą listę trofeów, jakie zdobył z Szachtarem w trakcie dwunastoletniej przygody z tym klubem. Dwadzieścia jeden różnego rodzaju tytułów na arenie krajowej robi wrażenie, jednak dla każdego kibica zdecydowanie największe znaczenie ma Puchar UEFA, po który popularne Krety sięgnęły w 2009 roku. Kibice Szachtara mogli odetchnąć z ulgą, gdy kapitan zespołu, Darijo Srna, wznosił owe trofeum w geście triumfu, bowiem w końcu mogli z czystym sumieniem przestać świecić oczami przed sympatykami Dynama Kijów, które dziesięć lat wcześniej dotarło do półfinału Ligi Mistrzów.

Rumuński szkoleniowiec był w Doniecku prawdziwym człowiekiem-instytucją. Z jego zdaniem musieli liczyć się wszyscy, począwszy od pracowników najniższego szczebla, aż po właściciela Szachtara, Rinata Achmetowa, który od wielu już lat pompuje w donieckiego hegemona olbrzymie pieniądze. 70-latek w perfekcyjny sposób pomagał w aklimatyzacji w zimnym Doniecku zawodnikom z Brazylii, którzy od kilku sezonów stanowią motor napędowy wielokrotnych mistrzów Ukrainy. Tacy gracze, jak Willian, Fernandinho czy Luiz Adriano, trafiali na wschód Europy bezpośrednio z ligi brazylijskiej i dzięki pomocy rumuńskiego wyjadacza po pewnym czasie doczekali się także występów w barwach kadry narodowej. Nie dziwi więc fakt, iż władze Szachtara robiły wszystko byleby tylko zatrzymać Lucescu u siebie. Sam Rumun przez długi czas nie kwapił się jednak do tego, by porzucać wygodną pracę na Ukrainie, dlatego notorycznie dementował wszelkie spekulacje łączące go z przejęciem reprezentacji Rumunii, Ukrainy, bądź jednego z czołowych zespołów Europy zachodniej.

Fernandinho i Willian - byłe gwiazdy Szachtara rodem z Ameryki Południowej

Fernandinho i Willian – byłe gwiazdy Szachtara rodem z Ameryki Południowej

Jednak moment, w którym wschodnia Ukraina znalazła się na krawędzi wojny okazał się czynnikiem, który w dużej mierze zadecydował o dalszych losach kariery trenerskiej Lucescu. Przenosiny do Lwowa, a także obawa o własne bezpieczeństwo sprawiły, iż z klubu czym prędzej pragnęli uciekać jego czołowi zagraniczni zawodnicy z uwielbianymi Brazylijczykami na czele. Nic dziwnego więc, że na przestrzeni minionych miesięcy liczba piłkarzy z Kraju Kawy w kadrze Szachtara drastycznie zmalała w porównaniu z poprzednimi latami. To m.in. z tego powodu ostatnie dwa tytuły mistrzowskie po długiej przerwie powróciły do Kijowa, podczas gdy Szachtar musiał zadowolić się dwukrotnym wicemistrzostwem kraju, a także triumfem w Pucharze Ukrainy.

Ponura atmosfera, jaka zapanowała nad tymczasowo dzierżawioną Arena Lwów już w zeszłym roku zniechęciła Lucescu do kontynuowania swojego dzieła w klubie. Tuż przed wyjazdem na odbywający się w Lublinie towarzyski turniej Lotto Cup, przyszłość Rumuna w Doniecku wciąż wydawała się niejasna, bowiem on sam za wszelką cenę pragnął rozstać się z zespołem, podczas gdy takiej ewentualności w ogóle nie zamierzało rozpatrywać klubowe szefostwo na czele z Achmetowem. Ostatecznie wiekowy menadżer dał się przekonać na jeszcze jeden sezon pobytu na Ukrainie, jednak już wtedy jasne stało się, iż jego przygoda z tamtejszą ligą powoli dobiega końca.

Jej ostateczny kres nastąpił w maju bieżącego roku tuż po zwycięskim meczu o Puchar Ukrainy przeciwko Zorii Ługańsk. Lucescu zakończył wówczas swoją długoletnią i okraszoną wielkimi sukcesami przygodę z Szachtarem, jednak natychmiast zakomunikował, iż póki co nie ma zamiaru wybierać się na emeryturę. Od pewnego czasu łączono go bowiem z objęciem funkcji szkoleniowca w rosyjskim Zenicie Sankt Petersburg, gdzie miejsce na ławce zwolnił niedawno Andre Vilas Boas. Niemal natychmiast po wyjeździe z Ukrainy, 70-letni szkoleniowiec zgodnie z oczekiwaniami podpisał kontrakt ze sponsorowanym przez Gazprom zespołem, osieracając tym samym klub, który niemal w pojedynkę zaprowadził na absolutny szczyt.

W tej sytuacji Rinat Achmetow został zmuszony do rozpoczęcia poszukiwań następcy dotychczasowego ulubieńca kibiców. Ze względu na niepewną sytuację polityczną na Ukrainie, grono potencjalnych następców Lucescu wyraźnie się uszczupliło przez co 49-letni miliarder nie mógł pozwolić sobie na angaż menadżera z uznanym w świecie nazwiskiem. Po dość krótkich poszukiwaniach jego wybór padł na przybysza z Portugalii, bowiem dwuletni kontrakt z Szachtarem podpisał Paulo Fonseca. 43-latkowi swego czasu wróżono karierę zbliżoną do tej, jaką może pochwalić się jego rodak, Jose Mourinho. W 2013 roku urodzony w Mozambiku szkoleniowiec doprowadził do trzeciego miejsca w lidze portugalskiej prowincjonalne Pacos de Ferreira wyprzedzając na finiszu rozgrywek takie marki, jak Sporting czy Braga. Niedługo później związał się umową z wielkim FC Porto, jednak po serii przeciętnych wyników już w połowie sezonu zmuszony był rozstać się z Estadio do Dragao.

Paulo Fonseca ma za zadanie kontynuować dzieło Mircei Lucescu

Paulo Fonseca ma za zadanie kontynuować dzieło Mircei Lucescu

Przez ostatnich kilkanaście miesięcy, Fonseca odpowiadał już za wyniki Sportingu Braga. Wraz z tą drużyną uczestniczył w minionej edycji Ligi Europy, gdzie jego zespół prezentował atrakcyjną piłkę dla oka, a także wykazywał się największym zdyscyplinowaniem taktycznym spośród wszystkich uczestników rozgrywek. Fonseca w krótkim czasie z wydawałoby się przeciętnych zawodników zmontował drużynę, która wyrzuciła za burtę m.in. Olympique Marsylia i Fenerbahce Stambuł, docierając tym samym do ćwierćfinału owych zawodów. To właśnie na tym etapie Fonseca preferowanym przez siebie stylem gry zauroczył Achmetowa, bowiem rywalem Bragi w dwumeczu był właśnie finansowany przez niego Szachtar. Ukraiński oligarcha prawdopodobnie już wtedy doskonale wiedział, gdzie rozpocznie ewentualne poszukiwania następcy abdykującego Lucescu.

W nowym otoczeniu na młodego szkoleniowca czeka niebywale trudne wyzwanie. W czasach gdy opiekował się piłkarzami Bragi mało kto oczekiwał od niego, by klub ten nawiązał równą walkę z Benficą lub Porto. Na Ukrainie tymczasem celem numer jeden stało się dlań odzyskanie tytułu mistrzowskiego z rąk piekielnie silnego Dynama Kijów, co może okazać się bardzo wymagającym przedsięwzięciem zważywszy na fakt, iż Fonseca już raz sparzył się przy pracy w klubie z wielkimi aspiracjami. Należy jednak pamiętać, iż wraz z jego angażem na stanowisku menadżera, sprowadził ze sobą sztab szkoleniowy biegle porozumiewający się w języku portugalskim, co może mieć kluczowe znaczenie w dalszym promowaniu zawodników z Brazylii.

Młody przybysz z kraju świeżo upieczonych mistrzów Europy ma więc przed sobą niełatwe zadanie przywrócenia uśmiechu na twarze kibiców, którzy od ponad dwóch lat nie mają okazji oglądać swych ulubieńców na co dzień w Doniecku. Mecze Szachtara bez filozofii preferowanej od dawna przez Lucescu początkowo z pewnością stracą na atrakcyjności, jednak pozostaje mieć nadzieję, że jego portugalski następca udźwignie ciężar ciążący na jego barkach i już wkrótce do Lwowa (albo i Doniecka) nadejdą nowe, lepsze dni.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>