Praska wiosna

0
maj
30
Michał Flis
Sparta Praga

W Warszawie na mistrzowskim tronie zasiadła Legia. W Bukareszcie Steaua. Belgrad ma Crvenę Zvezdą, a Moskwa CSKA. Rok 2014 jest dla stołecznych ekip dawnego bloku wschodniego wręcz wymarzony. Także w Czechach sezon zakończył się pomyślnie dla przedstawiciela stolicy. Sparta Praga wywalczyła właśnie dwunasty w swojej historii tytuł dla najlepszej drużyny w kraju.

Drużyna będąca bez dwóch zdań wizytówką piłki klubowej najpierw w Czechosłowacji, a dzisiaj w Republice Czeskiej, ostatnie mistrzostwo zdobyła przed długimi czterema laty. W tym czasie do miana potentata mijescowej Gambrinus Ligi urosła nikomu nieznana wcześniej Viktoria Pilzno, która w krajowym składzie potrafiła dwukrotnie awansować do fazy grupowej Ligi Mistrzów, a także ćwierćfinału Ligi Europy.

Podczas gdy pilźnianie, którzy jeszcze dekadę temu występowali na poziomie drugiej ligi, zbierali zasłużone laury, władze Sparty bezskutecznie starały się dotrzymać kroku owej rewelacji. Nie pomagały kolejne zmiany trenerów. Najpierw pożegnano znanego w Pradze Jozefa Chovańca, następnie Martina Haška i Jaroslava Hřebíka. Dopiero Vítězslav Lavička, który objął drużynę latem 2012 roku zdołał zachować posadę po dziś dzień.

Obsadzenie na stanowisku szkoleniowca praskiego zespołu 51-latka urodzonego co ciekawe w Pilznie było majstersztykiem w wykonaniu klubowych władz. Lavička, który w Sparcie spędził pięć sezonów jako piłkarz trenował już ową ekipę dwukrotnie (2002 i 2008) jednak nie zdołał osiągnąć większych sukcesów. W 2009 roku wyemigrował do odległej Australii, gdzie zasłynął m.in. wywalczeniem tytułu mistrzowskiego z Sydney FC.  Już w pierwszym sezonie swojej pracy na Generali Arena o mały włos nie sięgnął po mistrzostwo. Do pierwszej w tabeli Viktorii zabrakło jedynie dwóch punktów. Równie dobrze czeski reprezentant spisywał się w rozgrywkach Ligi Europejskiej sezonu 2012-13, w której po przejściu grupowych rywali (Olympique Lyon, Athletic Bilbao, Ironi Kiryat Shmona) Prażanie nieznacznie polegli dopiero w starciu z późniejszym triumfatorem rozgrywek – Chelsea Londyn.

Chelsea's Cahill fights for the ball with Sparta Prague's Lafata during their Europa League soccer match in Prague

Sezon 2013-14 miał być przełomowym. Wszak w listopadzie popularna Železná Sparta obchodziła 120-lecie swojego istnienia. I rzeczywiście – niezwykle szybko uwidoczniła się dominacja stołecznych piłkarzy. Wystarczy zresztą wspomnieć, że od kiedy po ósmej kolejce podopieczni Lavički wskoczyli na pierwsze miejsce w tabeli nie oddali pozycji lidera aż do dnia dzisiejszego i końcu sezonu zarazem. Były selekcjoner reprezentacji młodzieżowej naszych ulubionych sąsiadów z południa zmienił styl gry drużyny na bardziej defensywny co nie oznaczało wcale, że Sparta w każdym meczu ustawiała „autobus” w polu karnym. Wprost przeciwnie – na chwilę przed zakończeniem sezonu świeżo upieczony mistrz Czech może pochwalić się siedemdziesięcioma czterema zdobytymi bramkami oraz prawdopodobnym tytułem króla strzelców dla Josefa Husbauera.

To właśnie 24-letni snajper jest jedną z centralnych postaci zespołu Lavički. Zawodnik ten strzelił w bieżącej kampanii dokładnie tyle samo goli co przez ostatnie cztery sezony swojej gry w pierwszej lidze. Wtórował mu niemniej zdolny David Lafata będący symbolem Gambrinus Ligi ostatnich kilku lat. Formację ataku uzupełniał były zawodnik klubów Championship – Roman Bednar. Sukcesów w ofensywie nie byłoby bez wsparcia zawodników z drugiej linii. Bořek Dočkal, Lukáš Vácha, Pavel Kaderabek czy Mario Holek to kandydaci do miana najlepszych zawodników rozgrywek. Wreszcie defensywa. Formacja będąca prawdopodobnie największym atutem Sparty w bieżącym sezonie dowodzona jest przez młodego Jakuba Brabca, po którego już wkrótce ustawią się kolejki chętnych z silniejszych lig Europy. Na lewej obronie dzielił i rządził dobrze znany w Polsce Costa Nhamoinesu. 28-letni defensor rodem z Zimbabwe po kilku kiepskich sezonach spędzonych w Zagłębiu Lubin doskonale odnalazł się w czeskim potentacie. Do bramki natomiast wskoczył świeżo upieczony reprezentant Czech – Tomáš Vaclik. Jego zmiennikiem jest nie byle kto bo golkiper o nazwisku Čech. Nie chodzi tu jednak o podporę londyńskiej Chelsea, a o 38-letniego weterana Marka Čecha. który pomógł Viktorii Pilzno w zdobyciu tytułu mistrzowskiego.

Costa

Swoją wyższość nad wspomnianą Viktorią Spartanie ukazali także w krajowym pucharze, którego finał rozstrzygnęła seria rzutów karnych. Co ciekawe, w składach obydwu drużyn pojawił się tylko jeden obcokrajowiec (słowacki bramkarz Viktorii Matúš Kozáčik). Dobitnie pokazuje to, że w silnej europejskiej lidze można jeszcze osiągać sukcesy nie opierając swojej siły na obcokrajowcach. Przykład Sparty powinien być wzorem dla niektórych polskich ligowców, którzy już teraz powinni trzymać kciuki by w eliminacjach do europejskich pucharów na mistrza Czech nie trafić.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>