Radosław Gilewicz: W szatni Polonii jeden wielki strach

7
kwi
5
Redakcja
Radosław Gilewicz

– Oj, nie wiem jak jest teraz, ale jak przeszedłem do Polonii Warszawa, to dla mnie to co się tam działo, to był ogólnie szok. Byłem zaskoczony, że wszyscy się tak boją. W drużynie panował jeden wielki strach – mówi specjalnie dla nas Radosław Gilewicz, były zawodnik „Czarnych Koszul” i stały ekspert Czasu Futbolu.

Maciej Rodacki: Jak Pan skomentuje kolejną zmianę trenera w Polonii Warszawa?

Radosław Gilewicz: Taka decyzja w tym klubie nie może mnie dziwić. Od dłuższego czasu słyszeliśmy o ultimatum, jakie prezes Wojciechowski postawił w stosunku do trenera Jacka Zielińskiego. Było tylko kwestią czasu, kiedy ta zmiana nastąpi. Ubolewam nad tym, co dzieje się w Polonii. Te ciągłe zmiany trenerów naprawdę niedobrze wpływają na wyniki drużyny. Oczywiście Polonia wygrała ostatni mecz i ktoś może powiedzieć, że prezes miał rację. Ale ja uważam, że taka polityka jest krótkoterminowa. Trenerzy, którzy trafiają do warszawskiego klubu nie mogą wprowadzać swoich koncepcji na dłuższą metę. Życzę trenerowi Michniewiczowi, żeby długo pracował, ale nie daje mu zbyt wielkich szans. Przeszłość pokazuje, że w czasach prezesa Wojciechowskiego Polonię prowadziło aż 17 szkoleniowców, a to o czymś świadczy…

Ceni Pan umiejętności trenerskie Czesława Michniewicza?

Trochę niezręcznie mi go oceniać, bo nie znam jego warsztatu. W żadnym klubie z nim nie pracowałem. Nie potrafię, więc do końca powiedzieć, jakim jest trenerem. Wydaje mi się, że szuka swojej szansy i chciałby ją wykorzystać. Zobaczymy, czy sobie poradzi. Prawda jest taka, że w tym momencie nie ma na rynku zbyt wielu trenerów, którzy jeszcze nie pracowali w Polonii Warszawa.

Tak jak Pan wspomniał – od kiedy prezes Wojciechowski został właścicielem Polonii, to w tym klubie pracowało już 17 trenerów. Na Zachodzie to chyba byłoby nie do pomyślenia?

Absolutnie! Naprawdę mało jest takich klubów, które przyjmują taką politykę. Szybkie decyzje, szybkie zmiany trenerów – to wszystko nie może dobrze wpływać na zespół.

Grając w Polonii w latach 2007-2009, mógł Pan poznać trochę prezesa Wojciechowskiego. Jakim on jest człowiekiem?

Można powiedzieć, że wszystko zależało od jego humoru. Jeśli miał dobry humor, to można było z nim normalnie podyskutować. Ale jeżeli nie miał dobrego humoru i drużyna nie spełniała jego oczekiwań, to był bardzo wybuchowy. Wydaje mi się, że od tego czasu niewiele się zmieniło.

A jak piłkarze wtedy odbierali prezesa?

Pytanie było za każdym razem takie same: „w jakim humorze jest prezes?”

Piłkarze boją się prezesa?

Oj, nie wiem jak jest teraz, ale jak przeszedłem do Polonii Warszawa, to dla mnie to co się tam działo, to był ogólnie szok. Byłem zaskoczony, że wszyscy się tak boją. W drużynie panował jeden wielki strach. Po raz pierwszy spotkałem się też z czymś takim, że prezes wszedł do szatni drużyny i powiedział: „Musicie nie tylko wygrać, ale też bardzo ładnie grać w piłkę”. Pamiętałem, że byłem zaskoczony, że można narzucać w ogóle takie rzeczy. Ale cóż… prezes Wojciechowski ma takie prawo, bo jest właścicielem klubu. Dla mnie to już jest przeszłość i powiem szczerze, że wolałbym do tego nie wracać.

Czy przy takim zarządzaniu klubem prezes Wojciechowski jest w stanie spełnić swoje marzenie o mistrzostwie Polski?

Jak długo jest to teoretycznie możliwe, to prezes może marzyć. Może też nawet wymagać, bo ma ku temu prawo. Ale wydaje mi się, że wszyscy jesteśmy tego samego zdania – wymagania są ogromne, a ciągłe zmiany trenerów tylko pogarszają sytuację. Pan Wojciechowski jest niepierwszym i nieostatnim prezesem, który inwestuje w klub, ale nie dostaje tego co by chciał. Pamiętajmy, że to nie jest koncert życzeń. Piłka nożna to jest sport i porażka też musi być wkalkulowana. Pan Abramowicz do tej pory nie kupił sobie Ligi Mistrzów, a zainwestował w piłkę znacznie większe pieniądze niż prezes Wojciechowski. Abramowicz też ma swoje cele i marzenia, ale nie realizuje ich za wszelką cenę. Podam prosty przykład – za Fernando Torresa Chelsea zapłaciło wielkie pieniądze, a on nie spełniał pokładanych w nim nadziei. Nikt jednak nie stworzył dla niego jakiegoś „klubu kokosa” i Hiszpan cały czas może wykorzystać swoją szansę. Być może wkrótce odpłaci się na dobre…

Politykę transferową Polonii również cechuje brak cierpliwości…

Dokładnie, i to jest problem. Ogromne wymagania stawiane są z tygodnia na tydzień. Zawodnicy nie mogą mieć wahań formy, a niestety to powinno być wkalkulowane. Nawet najlepszym zdarzają się mecze w słabszym stylu. W Polonii piłkarze są odsuwani po jednym czy dwóch słabszych spotkaniach. Jest dodatkowa presja, która raczej budzi strach niż pozytywną reakcję.

A w tym sezonie Polonia ma jeszcze szansę na tytuł? Do prowadzącej Legii ma tylko 4 punkty straty…

Wszystko jest możliwe. Nie byłoby z mojej strony w porządku powiedzieć, że Polonia nie ma szans, jeśli jest to teoretycznie możliwe. Nie jestem w stanie niczego przewidzieć ze względu na to, że nasza liga jest naprawdę bardzo nieobliczalna. W tym momencie najrówniej grającą drużyną jest Ruch Chorzów i trzeba docenić postawę tego zespołu. Reszta natomiast ma zbyt duże wahania formy. Jeśli chodzi o Polonię, to myślę, że najbliższe 2-3 spotkania dadzą nam odpowiedź, czy ta drużyna włączy się bardzo poważnie do walki o mistrzostwo. W ostatniej kolejce udało im się wygrać, ale pamiętajmy, że gdy do drużyny przychodzi nowy trener, to na jego pierwszym spotkaniu piłkarze są niezwykle zmobilizowani. Taką tendencję można zauważyć zresztą w każdym klubie, nie tylko w Polonii. Przy drugim czy trzecim meczu przeważnie zaczynają się schody i wtedy wychodzi charakter drużyny. Ale wydaje mi się, że Polonia do samego końca będzie walczyć o mistrzostwo Polski.

Rozmawiał Maciej Rodacki

UWAGA!

Już jutro na naszym portalu prawdziwy hit! Zaprezentujemy pierwszą część obszernego wywiadu z Jackiem Bąkiem! Chcesz przeczytać tę ciekawą rozmowę jako pierwszy? Dołącz do grona naszych fanów na Facebooku!

7 komentarze
  1. marmoz dodał komentarz dnia 6 kwietnia 2012

    Wojciechowski jest fanem który nie szczędzi kasy dla futbolu. Oby takich więcej. Jeszcze kilka lat i się futbolu nauczy. I może wówczas Polonia będzie Mistrzem.

  2. robert dodał komentarz dnia 6 kwietnia 2012

    cała prawda o Wojciehowskim

  3. piotrek dodał komentarz dnia 5 kwietnia 2012

    Gilewicz ma trochę racji… chyba każdy zdaje sobie sprawę, że z tym zwalnianiem trenerów to są jakieś jaja i Polonia tak daleko nie zajedzie. ale z drugiej strony co on opowiada, że prezes każe im ładnie grać, a oni się boją?

  4. john dodał komentarz dnia 5 kwietnia 2012

    prezes płaci, prezes wymaga !

    • kazim dodał komentarz dnia 5 kwietnia 2012

      Piłka to nie budowlanka. To nie jest tak, że jak zapłacisz piłkarzowi dwa razy więcej niż miał w poprzednim klubie, to on strzeli dwa razy więcej goli. Jak tego nie rozumiecie, to znaczy, że na piłce znacie się tak, jak Wojciechowski…

  5. :) dodał komentarz dnia 5 kwietnia 2012

    Straszne! Właściel wymaga wygranej i ładnej gry. Wprost niesamowite :)
    Współczuje Gilewiczowi stresu. Może jakaś wizyta u psychologa i depresanty pomogą? ;)

    • paniczwojtek dodał komentarz dnia 5 kwietnia 2012

      chyba czytaliśmy dwa różne wywiady – nie odniosłem wrażenia, aby pan opisywał on swój stan emocjonalny, a lęki swoich kolegów z drużyny…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>