Robert Lewandowski – człowiek o czterech twarzach

0
paź
31
Redakcja
Robert LewandowskiRobert Lewandowski

Dawno nie mieliśmy polskiego piłkarza, który byłby absolutną gwiazdą w jednej z najlepszych lig w Europie. Czy pod koniec trenerskiej kariery Leo Beenhakkera ktokolwiek z nas pomyślałby, że doczekamy się napastnika klasy światowej, który zagra w finale Ligi Mistrzów po drodze strzelając cztery bramki wielkiemu Realowi Madryt? Robert Lewandowski jest dzisiaj zdecydowanie w czołówce europejskich napastników. Wydawałoby się, że mówiąc „polska piłka” przed oczami kibiców powinna stawać twarz Roberta. No właśnie…Twarz, czy może cztery różne oblicza?

 

Robert Lewandowski – gwiazda Bundesligi

Pierwszy sezon Roberta w barwach Borussii Dortmund, do której trafił z Lecha Poznań nie był imponujący. Znacznie wyżej stały bowiem akcje Paragwajczyka Lucasa Barriosa. Na pozycji „dziesiątki” lepszy zdaniem trenera był obecny gracz Manchesteru United, Shinji Kagawa. W kolejnym sezonie, gdy polscy eksperci już wieszczyli mu powrót na tarczy do Ekstraklasy, były superstrzelec Kolejorza wykorzystał kontuzję Barriosa, by ostatecznie przekonać Jurgena Kloppa, że to właśnie jemu należy się miejsce w pierwszej jedenastce. Przełomem okazał się mecz z Augsburgiem (4-0), gdy Lewandowski ustrzelił hat-tricka. Mimo dużego rozczarowania związanego z odpadnięciem w słabym stylu już w fazie grupowej Ligi Mistrzów, akcje Lewego stały coraz wyżej. Lewandowski odpłacił się Kloppowi – jego 22 bramki (trzeci wynik w lidze) w dużej mierze pozwoliły Dortmundczykom obronić mistrzostwo kraju. Puchar Niemiec zdobyty na koniec sezonu był momentem, w którym Robert Lewandowski oficjalnie potwierdził, że w kraju naszych zachodnich sąsiadów jest już absolutną gwiazdą, a nie przypadkowym narwańcem strzelającym bramki. Borussia zmiażdżyła Bayern 5-2, a Robert strzelił trzy gole. Kolejny sezon – potwierdzenie swojej wartości. Dwanaście kolejnych meczów w Bundeslidze uwieńczonych bramką, 24 gole na koniec sezonu, będąc gorszym tylko o jedną bramkę od Stefana Kiesslinga, który zwyciężył w klasyfikacji, mecz z Realem Madryt, o którym napisano już wszystko… Madrycki „As” tak podsumował Polaka: „Nie dziwne, że koledzy tak mu ufają. Lewandowski to ktoś więcej niż sprinter. Ma dużo zalet – potrafi czekać na piłkę, pobiec do przodu, wie, kiedy to robić. Świetnie pokazuje się na pozycję, ma dobry strzał i właściwą ocenę sytuacji. Szeroki repertuar zagrań”. Facet stał się jednym z najlepszych piłkarzy w Europie – nominacja do „Złotej Piłki” nie wzięła się znikąd. Piłkarz idealny?

Robert Lewandowski

Robert Lewandowski

Robert Lewandowski – złoty chłopak

Prywatnie Robert również prezentuje się nieźle. Po śmierci taty wielokrotnie podkreślał, że to jemu dedykuje strzelane bramki. Jego mama mówi krótko: „wspaniały syn”. Lewandowski w popularnej akcji „Nie wstydzę się Jezusa” zgodził się zostać jej ambasadorem, pozując do zdjęć z charakterystycznym breloczkiem. Od lat związany z Anną Stachurską – zawodniczką karate. W lecie kibice reprezentacji i Borussii żyli ślubem i głośnym weseliskiem pary. Państwo Lewandowscy zdaniem mediów „ujmowali urokiem i spokojem”. Nie dało się jednak nie zauważyć, że wśród gości nie było pozostałych dwóch członków „polskiej trójki z Borussii” – Jakuba Błaszczykowskiego i Łukasza Piszczka. Dlaczego? Wydawałoby się, że grając razem zarówno w klubie jak i reprezentacji, piłkarze znają się jak łyse konie…

 Robert Lewandowski i Anna Stachurska

Robert Lewandowski – rozczarowanie w kadrze

O prawdę nietrudno – wystarczy przeczytać kilka wywiadów z wymienioną trójką. Nie jest tajemnicą, że Lewandowski nie lubi się z Błaszczykowskim. Według mediów Kubie nie spodobało się, że Robert wraz z rosnącą popularnością zaczął się zachowywać po gwiazdorsku. Bliski przyjaciel kapitana naszej kadry, Łukasz Piszczek stanął oczywiście po jego stronie. Jasnej przyczyny konfliktu chyba nigdy nie poznamy, bo w wywiadach i programach Kuby Wojewódzkiego, w których wystąpiła cała trójka (osobno), wszyscy jak jeden mąż powtarzali co następuje:

– Kuba i Łukasz są przyjaciółmi,

– Z Robertem mają normalne, koleżeńskie relacje,

– Do współpracy na boisku nie trzeba przesadnej sympatii;

Wniosek jest prosty: z Piszczkiem i Błaszczykowskim Roberta łączy tylko narodowość i drużyna. Słynna reklama Opla, w której Lewandowski nie może wsiąść do samochodu zamkniętego od wewnątrz przez Kubę i Łukasza jest zatem świetną ilustracją tej sytuacji. Głośno było również o konflikcie Lewego z Ludovicem Obraniakiem – ofensywnym pomocnikiem, z którym napastnik powinien nadawać na tych samych falach. Wszystko miało zacząć się w meczu eliminacji MŚ z Czarnogórą, w którym Ludo otrzymał czerwoną kartkę. Lewy miał zarzucić Obraniakowi egoizm, co uraziło gracza Bordeaux do tego stopnia, że coraz rzadziej decydował się kierować swoje podania do Lewandowskiego. Każde nieudane podanie z kolei było kwitowane nerwowymi gestami. Nagonka na Ludo, który „przechodził obok meczów i nie notował asyst” poskutkowała – pomocnik powiedział, że za kadencji Fornalika już nie zagra. Brak asyst pomocnika szedł oczywiście w parze z brakiem goli Lewego. Supersnajper Borussii po Euro 2012 zupełnie się zablokował marnując kolejne okazje. Kibice podzielili się na tych, którzy krytykowali napastnika („Dla Niemców strzela na zawołanie!”) oraz na tych, którzy go bronili („A kto mu ma podawać?”). Sam Lewandowski nie ukrywał rozgoryczenia. Dwa gole strzelone z rzutów karnych piłkarzom San Marino nie pomogły – na trybunach nadal słychać było gwizdy. Po kilkunastu miesiącach w końcu Robert Lewandowski strzelił bramkę „poważnemu” rywalowi – Czarnogórze. Bramka piękna, jednak radość kibiców z bramki mieszała się z wściekłością z powodu zachowania Lewego po jej strzeleniu.

Robert Lewandowski i Maciej Szczęsny

Robert Lewandowski i Maciej Szczęsny

Robert Lewandowski – arogant

Ostentacyjne „uciszanie” kibiców ujawniło kolejne oblicze Lewandowskiego. Oblicze, które coraz bardziej zaczyna irytować fanów. Czy dziwne było rozczarowanie kibiców reprezentacji, gdzie przez prawie rok czekano na bramkę gościa, który w barwach Borussii jest nie do zatrzymania nawet dla obrońców Bayernu Monachium, czy Realu Madryt? Ze skromnego chłopaka powoli stawał się gwiazdorem, celebrytą. Obszerny wywiad i sesja zdjęciowa z małżonką dla popularnego pisma potwierdziły taki stan rzeczy.

W Dortmundzie Robert miał życie jak w, nomen omen, Madrycie – status bożka, stałe miejsce w składzie rodzącej się potęgi, uwielbienie kibiców…Na własne życzenie to stracił romansem z Bayernem. Do dzisiaj nie wiadomo o co Lewandowskiemu i jego menadżerowi, Cezaremu Kucharskiemu chodzi. Podobno już podpisał kontrakt z Bayernem. Podobno pewne jest jego przejście do Realu, ale tak naprawdę Robert nie chce odchodzić z Borussii. Medialne wymysły przeszłyby zapewne bez echa, ale oliwy do ognia dolał sam Robert Lewandowski rozpoczynając kłótnię z Borussią, która mimo ważnego kontraktu (!) ma czelność odrzucać ofertę Bawarczyków. Kibice, mając w pamięci słowa Lewego, który jak mantrę powtarzał, że marzył o grze dla Borussii, wystosowali do niego pamiętny list. Nie oszukujmy się, ucieczka do największego rywala w Bundeslidze zwłaszcza w takim stylu może popsuć opinię „złotego chłopca”.

 

Dzisiaj kibiców reprezentacji Polski oraz Borusii Dortmund łączą z pewnością mieszane uczucia. Nikt nie kwestionuje jego klasy sportowej, ale fani na Narodowym nadal pytają: „Gdzie jest ten chłopak z Borussii?” Z kolei ci siedzący na trybunach Westfalenstadion głowią się: „Czy to jest jeszcze ten chłopak z Borusii?”

Robert Lewandowski

Robert Lewandowski

Która twarz jest prawdziwa?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>