Robert Lewandowski z konkurencją sobie poradzi. Pytanie co z Guardiolą?

0
sty
5
Redakcja
guardiola

Naczytaliśmy się już wystarczająco o transferze Roberta do Realu Madryt, Manchesteru United, FC Barcelony, Juventusu Turyn i Bayernu Monachium. Ku wszechobecnemu zdziwieniu, Robert Lewandowski podpisał kontrakt z mistrzem Niemiec i od kolejnego sezonu będzie występował w ich trykotach. No własnie, tutaj pojawia się moment refleksji – Robert z miejsca wskoczy do składu i swoim rywalom będzie ustępował wyłącznie sporadycznie, czy może rację ma połowa polskiej ludności, która – w ramach zasad patriotyzmu – skazuje Polaka na nieustanne podgrzewanie ławki? 

Niedługo po transferze, Naród słowami Artura wydał jednogłośną, lecz jakże wysublimowaną opinię.

Na początek – słowo na niedzielę. Nie, to nie jest koniec pisania o Robercie Lewandowskim. Wszyscy zwyczajnie skupili się na jednym, a mianowicie jego przynależności klubowej. Ta kwestia została już wyjaśniona. O czym teraz będziemy czytać  trąbić będą w mediach? A to zarobki Roberta, albo jego wojna z fanami Borussii. W końcu Polak poszedł śladami Mario Goetze, powszechnie nazywanego w Dortmundzie „Judaszem”. Dość oryginalne nawiązanie do religii. No i klasyk – bramki, a właściwie ich brak w reprezentacji. No, chyba że po tej całej medialnej sadze Robert Lewandowski więcej uwagi poświęci też kadrze, wtedy i my odniesiemy z tego pożytek w postaci, miejmy nadzieję, awansu na kolejne Mistrzostwa Europy.

Mateusz Borek powtarza jak mantrę, iż miejsce Roberta jest w Monachium, to on ma być brakującym elementem układanki, którą tworzy Pep Guardiola. Z drugiej strony pojawiają się krytycznie opinie: „A dlaczego nie Barcelona?” Roman Kołtoń już przed rokiem wiedział co mówi, a my się śmialiśmy, przynajmniej większość z nas. Teraz jednak jest szansa na spóźnioną ripostę – po co Robert miałby odchodzić do klubu, który w dwumeczu uległ Bayernowi 7:0?

Tak naprawdę osobą Roberta, oprócz Bayernu, rzecz jasna, poważniej zainteresowany był tylko Real Madryt. Jak powiedział jeden z agentów Polaka, gwiazdor polskiej kadry nie zamierzał łamać dotrzymanego słowa i sprawiać kłopotów, stąd też już na początku stycznia podpisał kontrakt z nowym klubem.

Ribery, Goetze, Robben, Kroos, Schweinsteiger, Lahm, Thiago Alcantara kontra Mchitarian, Aubameyang, Reus i Błaszczykowski. Porównanie składu obu ekip tylko dobija drużynę Juergena Kloppa. Mistrz Niemiec dysponuję znacznie silniejszą i liczniejszą formacją ofensywną. Nie ma wątpliwości co do tego, że taki Ribery i Robben stworzą Lewandowskiemu więcej „setek”, aniżeli jego koledzy z Borussii. Napastnik przychodzi tam jako gwiazda, kłaniać nikomu się nie musi. Cała Bundesliga wie, na co go stać.

Zresztą, Bayern Monachium słynie z podobnych zagrywek. Nie uznaje wyższości innej drużyny na krajowym podwórku, a jeśli i taka sytuacja się zdarza, to wykupuje najlepszych graczy swoich przeciwników. Miroslav Klose, Ivica Olić, to tylko nieliczne przykłady inteligentnej polityki niemieckiego klubu. W dodatku przemawia za nimi marka i dyscyplina finansowa, dzięki którym budżet nie jest uzależniony od szejków. Józef Wojciechowski pytany o to, jak wysoki jest budżet Polonii Warszawa odpowiedział: „Ile dam, tyle będzie.”

Aklimatyzacja problemem również nie powinna być, racja? Zna też język, wszystko układa się perfekcyjnie. Czyli że Robert zostanie napastnikiem na lata, tak? Nie do końca.

Pamiętacie Mario Gomeza? Dołączył on do Bayernu Monachium od sezonu 2009/10. Widać było w nim ogromy potencjał, jednak dopiero w kolejnych sezonach pokazał na co go stać. Strzelał jak na zawołanie, w 115 meczach zdobył aż 75 bramek! Istny geniusz, który został sprzedany bez żalu Fiorentinie za kilkanaście milionów euro. Wcześniej był jeszcze Luca Toni. Znakomity włoski snajper zdobył dla niemieckiego klubu 38 bramek, 62 razy meldując się na boisku. Jemu wystarczyły 2 lata, aby stracić w oczach ówczesnego trenera. Najpierw wypożyczenie a później transfer definitywny. Kierunek? Również Italia.

W tym wypadku zainteresowanie Juventusu osobą Mario Mandżukicia nie powinno być dla nas zaskoczeniem. Choć Monachijczycy utrzymują, iż sprzedawać Chorwata zamiaru nie mają, on sam zdaje sobie sprawę z faktu, że długo w Niemczech nie pogra. Słaba forma? Statystyki mówią co innego. Ponownie należy przywołać przykład Guardioli, który nie z każdym piłkarzem może znaleźć wspólny język. Tak było z Ibrą w Barcelonie. „Srasz w gacie na myśl o Mourinho!” – tak między innymi miał witać swojego szkoleniowca szwedzki geniusz. Jego romans z Barcą długo nie potrwał a przypomnijmy, że został on członkiem wymiany na linii Inter-Barcelona. Do Mediolanu, wraz z dopłatą powędrował Samuel Eto’o i, jak mogliśmy się przekonać, prezentował się on w owym czasie znacznie lepiej niż Zlatan.

Do porządku przywołany został również Arjen Robben. Holender w jednym ze spotkań zamierzał wykonać „jedenastkę”, jednak nie pozwolił mu na to Guardiola.

Podobnie jest z Chorwatem. Oczywiście, Pep Guardiola wiele razy już wspomniał, jaki to Mandżukić dobry, jednak zapewne pamięta moment podczas jednego ze spotkań, kiedy to Mario zdobył bramkę i zaczął krzyczeć w jego kierunku. Nie usłyszał jednak całej wypowiedzi, gdyż powstrzymał go Franck Ribery.

Zlatan Ibrahimović stwierdził niegdyś, iż piłkarze FC Barcelony podążają jak dzieci za Guardiolą. Wpatrzeni w niego jak w obrazek nie potrafią powiedzieć co myślą, gdyż są mu podporządkowani. Robert Lewandowski wygląda na piłkarza spokojnego, jednak i jemu zdarzają się gorze humory. Być może przez swoją szczerość Mario Mandżukić odsyłany jest dziś przez media do „Starej Damy”. Największym problemem w Bayernie dla polskiego napastnika nie będzie konkurencja z rywalami, tylko osoba Pepa Guardioli. Do napastników ma on słabość szczególną, wielu mu podpada. O zdolności Roberta nie musimy się martwić. Bardziej o to, czy będzie on odpowiadał hiszpańskiemu trenerowi.

Bo w tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>