Roberto Carlosa powrót nad Bosfor

0
lis
19
Michał Flis
RC-Sivasspor

Wielu zawodników uznawanych za piłkarskich bohaterów przełomu XX i XXI wieku, po zakończeniu kariery próbuje swoich sił w trenerce. Filippo Inzaghi odpowiada dziś za wyniki młodzieżowej drużyny Milanu, Laurent Blanc na przestrzeni ostatnich lat zdobył sobie uznanie wśród drużyn francuskich, natomiast Sami Hyypiä w końcu dotarł do swoich podopiecznych w Bayerze Leverkusen. Coraz lepiej radzi sobie także jeden z najlepszych brazylijskich piłkarzy w historii, uznawany za najlepszego obrońcę minionych lat, 40-letni Roberto Carlos, który odpowiada za wyniki tureckiego Sivassporu.

O charakterystycznej drużynie z centralnej części Turcji było głośno kilka lat temu. Najpierw w 2008 roku pod wodzą Bülenta Uyguna, ekipa Yiğidolar niespodziewanie zajęła czwarte miejsce premiowane udziałem w Pucharze Intertoto. Rok później spisali się jeszcze lepiej, bowiem w rewelacyjnym stylu wywalczyli krajowe wicemistrzostwo, tracąc zaledwie pięć punktów do mistrzowskiego Besiktasu. Jakby tego było mało, Sivasspor było krok awansu do decydującej fazy kwalifikacji Ligi Mistrzów, jednak w niezwykle pechowy sposób został wyeliminowany przez belgijski Anderlecht (3-1, 0-5). Nie powiodło się także w rozgrywkach Europa League, w których niepowiedzenie to wytłumaczyć można piekielnie silnym przeciwnikiem, jakim był obrońca owego trofeum – Szachtar Donieck.

Później nastały jednak chude lata. W pewnym momencie doszło nawet do tego, że zespół z 4 Eylul jak nazywa się tamtejszy stadion, przez dwa sezony z rzędu zajmował miejsce tuż nad kreską, oznaczającą spadek o klasę niżej. Nie pomagały transfery nawet takich piłkarzy jak Morten Rasmussen, czy znany nad Wisłą Kamil Grosicki, któremu praktycznie jako jedynemu nie można było niczego zarzucić.

Kiedy w minionym sezonie Sivasspor zajął dopiero dwunastą pozycję, władze klubu zdecydowały o rewolucji. Najpierw pożegnano pracującego tam od trzech lat szkoleniowca Rızę Çalımbaya, by po jakimś czasie zastąpić go niezwykle popularnym Roberto Carlosem. Brazylijczyk nie miał do tej pory zbyt wielkiego doświadczenia w samodzielnej pracy na stanowisku trenera. Przez pewien czas był grającym managerem, a następnie asystentem trenera w rosyjskim Anży Machaczkała, gdzie często spotykał się z rasistowskimi obelgami przyjezdnych kibiców. Kiedy latem tego roku nad bogatym zespołem z Dagestanu zawisły czarne chmury, Carlos podobnie jak i najlepsi piłkarze tego klubu ewakuował się z tonącego okrętu. Los rzucił go właśnie do Turcji, w której miał już okazję przebywać w latach 2007-2010, kiedy to przywdziewał barwy stambulskiego Fenerbahce.

Zarząd Sivassporu nie pożałował nowemu trenerowi pieniędzy na wzmocnienia. W trakcie letniego okienka transferowego zapłacił on ponad dwa miliony euro za portugalskiego defensora, Manuela Da Costę z Lokomotivu Moskwa, później sprowadził doskonale znanego polskim kibicom Hernana Rengifo z peruwiańskiego Sportingu Cristal, Johna Utakę z Montpellier, który miał ogromny wpływ na niespodziewany triumf ligowy tej ekipy w 2012 roku, a także swojego niegdysiejszego partnera z obrony reprezentacji Brazylii i Realu Madryt, Cicinho, występującego dotychczas w rodzimym Sport Recife. Największą bombę przygotował jednak na pierwsze dni września. Wtedy to zdołał nakłonić do gry w Turcji nie byle jakiego napastnika, bo Algierczyka Rafika Djebboura – aktualnego króla strzelców ligi greckiej! 29-latek po nieudanych pertraktacjach z drużynami hiszpańskimi uznał, że najlepszym miejscem do kontynuowania kariery będzie właśnie Sivas, bowiem w Olympiakosie Pireus, gdzie grał dotychczas, po sprowadzeniu Javiera Savioli jasno dano mu do zrozumienia, że jest już Olimpijczykom nie potrzebny. Roberto Carlos upiekł dwie pieczenie na jednym ogniu, gdyż za niezwykle skutecznego piłkarza nie zapłacił ani centa, bowiem póki co przebywa on w Turcji na zasadzie wypożyczenia.

O efektach pracy 40-latka możemy się przekonać spoglądając na aktualną tabelę Süper Lig. Podopieczni Carlosa jak na razie okupują znakomitą trzecią pozycję, tuz za plecami Fenerbahce i Kasimpasy, a napastnik Sivassporu, Aatif Chahechouhe z dorobkiem dziewięciu bramek lideruje w klasyfikacji strzelców. Dość niespodziewane zawodzi Djebbour, jednak niewykluczone, że z czasem odzyska swą zatraconą skuteczność. Arkadiusz Piech, który nie tak dawno wrócił do Polski właśnie z Sivassporu twierdzi, że Roberto Carlos wprowadził w szeregi zespołu fajną atmosferę, której brakowało za rządów poprzednika. Sam Brazylijczyk powiedział niedawno, że Turcja to wspaniałe miejsce do życia, a tutejsi mieszkańcy są fantastycznymi ludźmi. Już wiosną przyszłego roku przekonamy się, czy jego metody szkoleniowe są na tyle skuteczne, by zagrozić milionerom z Galatasaray, Fenerbahce czy nawet Kasimpasy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>