Roman Abramowicz i jego kaprysy

0
sty
15
Redakcja
abramowicz

Każdy rok oznacza inwestycję obrzydliwie bogatych szejków w europejską piłkę. Ostatnimi czasy dużo się mówi, iż dla niektórych z nich ziemią obiecaną zostanie Warszawa, a projektem pt. „Wielka Legia” zajmą się za kilka lat. Przed nimi jednak też istnieli tacy, którym nowe auta, domy, hotele do szczęścia nie wystarczały. Jednym z bogaczy jest Roman Abramowicz, który postanowił zainwestować w londyńską Chelsea. Nie wszystkie jego transfery okazały się strzałem w dziesiątkę, jednakże miewał on także przebłyski…

Na początek zaczniemy od Nemanji Maticia. Występował on w Anglii już kilka lat temu, jednakże w 2011 roku klub postanowił sprzedać go Benfice Lizbona za 5 mln Euro. Teraz Serb wraca na Stamford Bridge za kwotę… 25 mln Euro. Kto bogatemu zabroni. Oczywiście, on jest poza naszym zestawieniem – miał nam zwyczajnie uświadomić, jak wielką wartość odgrywają dla rosyjskiego oligarchy pieniądze. Jak widać, niewielką. – W Portugalii bardzo dojrzał jako piłkarz. Teraz to kompletny pomocnik – mówił Jose Mourinho.

Z tą opinią zgodzą się chyba wszyscy – Roman Abramowicz zdecydowanie pokpił sprawę z Fernando Torresem. Co prawda Hiszpan do dziś występuje w barwach „The Blues” i od czasu do czasu strzeli jakąś bramkę, w tym sezonie Premier League zaledwie czterokrotnie wpisał się na listę strzelców. Gdybyśmy mówili o zawodniku kupionym za 5 mln funtów, uznalibyśmy go za obiecującego napastnika. Ale przecież Torres kosztował 50 milionów funtów i wraz ze swoją drużyną narodową wygrał Mundial i Mistrzostwa Europy, a w „The Reds” z którego przyszedł do Londynu był swego czasu najmocniejszym punktem. 

Fernando Torres

Kolejnym napastnikiem, który nie sprawdził się w Anglii jest Andrij Szewczenko. Roman Abramowicz wydał na niego 30 mln funtów. Ukrainiec do Chelsea zawitał w maju 2006 roku i w swoim debiucie strzelił bramkę w przegranym pojedynku o Tarczę Wspólnoty z Liverpoolem. W kolejnych spotkaniach nie prezentował wysokiej formy, a z pewnością przeszkodziły mu w tym liczne kontuzje. 14 bramek w 51 spotkaniach z pewnością go nie zadowoliły.

Glen Johnson trafił do Chelsea w 2003 roku i pod wodzą Claudio Ranieriego otrzymywał wiele szans na grę w pierwszej jedenastce. W kolejnych latach stracił miejsce w składzie na rzecz Paulo Fereiry, a jego największym problemem był sam „The Special One”, z którym Johnson miał na pieńku. W sezonie 2005/2006 rozegrał tylko jeden mecz! W dodatku później doszła konkurencja za sprawą Geremiego. Jasnym stało się, iż Anglik pod wodzą Mourinho długo sobie nie pogra.

Wielkim zainteresowaniem „Czerwonych Diabłów” i „The Blues” cieszył się Juan Sebastian Veron. Z początku wybrał grę dla Manchesteru United, jednak tam nie zagrzał długo miejsca, w dodatku przeszkodziły mu kontuzje. Mimo wszystko nadal chciał kontynuować karierę pod okiem Fergusona, jednak wyperswadował mu to z głowy… Claudio Ranieri. Przekonał go, iż na Stamford Bridge przyda się znacznie bardziej. United przekonało 15 mln funtów za odejście Argentyńczyka. Cóż, Romana Abramowicza początki z transferami były zwyczajnie nieudane, dość powiedzieć iż wspomniany wyżej zawodnik wystąpił w barwach londyńskiego klubu zaledwie 14 razy.

Z Parmy do Chelsea przeszedł Adrian Mutu. Prawie 16 mln Funtów wydane za rumuńskiego zawodnika miały być pieniędzmi błyskawicznie pomnożonymi dzięki jego wyśmienitym występom. Podstawy ku temu mieli – 4 gole w 3 meczach rozbudziły nadzieje fanów. Trudne kontakty z Mourinho i problemy z narkotykami zniszczyły nie tylko jego przygodę z klubem zarządzanym przez Romana Abramowicza, ale i większość kariery.

Do tego elitarnego grona zaliczyć możemy także kolejnego wybitnego napastnika, Mateję Keżmana. Kilka lat temu łączony był on nawet z Polonią Warszawa. Do Chelsea Londyn przychodził jako rasowy snajper, wszak w 122 meczach dla PSV zdobył aż 105 bramek! Któź nie chciałby mieć takiego napastnika w swojej drużynie? Doświadczeni o cenne wskazówki odpowiadamy – niewiele czołowych klubów. A Roman Abramowicz to by go chyba pogonił, gdyby Serb ponownie chciał występować w barwach „The Blues”. Co prawda kosztował tylko 5 mln Funtów, jednakże wiązano z nim ogromne nadzieje. 4 gole w 25 występach. Nie przypominał tego Keżmana z czasów gry w Eredivisie…

Kompletnymi pomyłkami okazali się również Shaun Wright-Phillips, na którego sprowadzenie wydano 23 mln Funtów (!) i Yossi Benayoun, który zawitał na Stamford Bridge za ponad czterokrotnie mniejszą kwotę. Dlaczego Roman Abramowicz widział go w swojej drużynie do dziś nie wie chyba nawet on sam.

Ale kto bogatemu zabroni?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>