Ronaldinho walczy o Mundial

0

Media podają, że legendarny Brazylijczyk Ronaldinho wraca do Europy. Ma podpisać kontrakt z Besiktasem Stambuł, wzbogacając się ok 10-15 milinów euro i przejść do klubu prosto z Atletico Mineiro, gdzie występował ostatnimi czasy. Kontrakt wygasł, więc droga przed 33-latkiem stoi otworem. Na rynku jest zapewne sporo chętnych do pozyskania byłego gracza min. Milanu oraz Barcelony. R10 prócz aspektów czysto sportowych, które potwierdził występami w ojczyźnie, to wciąż rozpoznawalna marka, która zapewnić może korzyści czysto ekonomiczne. Czy przejściem do tureckiego Besiktasu, Ronaldinho jest w stanie uratować swój występ na Mistrzostwach Świata?

Było wielu takich, którzy wyjazd z Europy utożsamiali z ostatecznym końcem wielkiego Ronaldinho. Przyczyn odejścia zawodnika ze Starego Kontynentu  jest wiele, lecz trzeba przyznać, że Brazylijczyk odnalazł formę. Najpewniej dostanie ostatnią szansę od losu, by na nowo pokazać się na europejskich boiskach i udowodnić, że zasługuje na powołanie do kadry narodowej. Dla Roniego w pewnym momencie futbol przestał być najważniejszy, i to główny powód dołka, w jakim znalazł się po odejściu z Milanu. Uwierzył również za bardzo w siebie i swoją wielkość, co nie spodobało się Pepowi Guardioli, który był zmuszony zakończyć z nim współpracę w Barcelonie. Nie od dziś wiadomo, że trener Bayernu stawia na kolektyw i dobro drużyny – nikt nie będzie gwiazdorzyć. Brazylijczyk nie rozumiał tego, i po pewnym czasie ta cecha odezwała się w Milanie. Wystawny styl życia, panienki, imprezy – to właśnie obraz dwukrotnego zdobywcy Złotej Piłki, który ostatecznie doprowadził do powrotu do ojczyzny.

W Kraju Kawy Ronaldinho miał problemy natury finansowej. Flamengo nie płaciło mu pensji (podobnie jak innym zawodnikom tego zespołu), o czym poinformował brat i agent piłkarza Roberto de Assis Moreira, tworząc pewnego rodzaju happening w oficjalnym klubowym sklepie – zabrał z niego ok.40 różnych gadżetów, za które nie zamierzał zapłacić. To właśnie wtedy sprawa nabrała rozgłosu, a Ronaldinho pożegnał się z Flamengo, dołączając do wspomnianego Atletico Mineiro. Jak pokazała przyszłość, była to bardzo dobra decyzja, dzięki której zwrócił na siebie uwagę wielu europejskich klubów, i nie tylko. 24 lipca 2013 wygrał Copa Libertadores pokonując w dwumeczu paragwajski zespół Club Olimpia. Świetna gra i sukces w Mineiro sprawiły, że Ronaldinho po raz pierwszy w karierze został wybrany przez urugwajski „El Pais” najlepszym zawodnikiem występującym w Ameryce Południowej!

W 2013 roku zdobył 17 bramek i zanotował 11 asyst. Nie obyło się bez problemów, jak nieszczęsna kontuzja uda we wrześniu, która wstępnie wykluczała go z gry na ok. 2,5 miesiąca.  R10 zdołał jednak powrócić na Klubowe Mistrzostwa Świata, i choć Atletico nie wygrało turnieju, Roni dał o sobie znać, strzelając piękną bramkę z rzutu wolnego przeciwko Raja Casablanca, w finale. W grze Brazylijczyka nadal widać magię, której być może potrzebować będą już niedługo gracze Canarinhos. Mundial będzie bardzo wymagający: wiecznie przegrani Niemcy, ogromny potencjał Włoch, mocna, jak zawsze  Hiszpania, ambitna Portugalia… Lista faworytów jest długa, tak jak i droga, jaką Ronaldinho przebyć musi, by wywalczyć sobie miejsce w oczach trenera Scolariego.

W reprezentacji ostatni raz wystąpił w kwietniu 2013 roku. Dobra gra w Europie, mogłaby zmienić tę sytuację, na co bardzo liczy doświadczony Brazylijczyk. Sam trener Besiktasu Stambuł Slaven Bilić potwierdzał już latem: „Bardzo chciałbym mieć Ronaldinho w swojej kadrze”. Trener ocenił również: „Mógł się trochę postarzeć, ale myślę, że wciąż ma przed sobą co najmniej dwa lata gry na dobrym poziomie. Nawet w jego wieku mógłby wnieść wiele do Besiktasu i pomóc nam przejść na wyższy poziom”. Klub ani nie zaprzeczył, ani nie potwierdził medialnych spekulacji, choć jest to pewnie kwestia parunastu dni.

Większość ekspertów, w tym ja, skłania się jednak ku prawdziwości tych doniesień. Powrót sławnego Brazylijczyka do Europy nie byłby zaskoczeniem. R10 bardzo chce wystąpić na Mundialu, o czym wielokrotnie sam wspominał. W grudniu ub. roku stwierdził: „Jeśli pojawi się choćby cień szansy, abym mógł uczestniczyć w mundialu, będę przygotowany. Świetnie czułem się, kiedy w kwietniu Luiz Felipe Scolari powołał mnie do kadry. W przeszłości razem wiele osiągnęliśmy i się rozumiemy. Wygląda na to, że selekcjoner ma już w głowie skład, ale jeśli ktoś osiągnie przed turniejem dobrą dyspozycję, zapewne otrzyma powołanie” – nutka nawiązania do swojej osoby jest wyczuwalna niemal od razu. Nie ma się co dziwić – tak wielka impreza we własnym kraju, możliwość zaprezentowania się milionom rodaków i kibiców z całego świata, jest dla Brazylijczyka bardzo kusząca. I jemu, w przeciwieństwie do naszych Orłów-nielotów w 2012 roku, na sukcesie na własnym podwórku bardzo zależy.

Ronaldinho staje przed niesamowitą szansą odbudowania swojej dyspozycji. Nikt chyba nie wyobraża sobie sytuacji, gdy na pół roku przed Mistrzostwami Świata dwukrotny zdobywca Złotej Piłki, nie znalazł dobrego środowiska do szlifowania formy. Zainteresowanie wciąż wykazuje nim wiele klubów. Czy Besiktas wygra wyścig o podpis Brazylijczyka? Wszystko na to wskazuje. Turecki klub zajmuje obecnie 4 miejsce w tabeli ligowej, i ma wielkie aspiracje. Przyjście Roniego wzmocniło by go zarówno sportowo, jak i ekonomicznie. Dla wielu kibiców powrót Króla byłby prawdziwą gratką. Jakikolwiek by Ronaldinho nie był, może mieć pewność, że kibice w Europie nadal go kochają. Mundial, jak i cała piłka nożna, potrzebuje uśmiechu Brazylijczyka, który wciąż nie powiedział ostatniego słowa.

Redaktor Cristiano

Piszę dla czasufutbolu, wielu stron związanych z Realem Madryt i samą piłką hiszpańską, której jestem fanem. Zdarza mi się recenzować książki sportowe. Zachęcam do śledzenia moich tekstów.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>