Siedmiu brazylijskich skazańców

3
sty
3
Redakcja
Edmundo i Romario

Najpierw zyskali sobie szacunek jako bardzo dobrzy piłkarze, a później ku zdumieniu wszystkich… trafili za kratki. Dzisiaj przedstawiamy Wam siedmiu brazylijskich zawodników, którzy za swoje pozaboiskowe wybryki przebywali w areszcie bądź zostali skazani przez sąd na karę więzienia.

BRUNO FERNANDES

Zaczynamy od byłego bramkarza i kapitana Flamengo, który swego czasu był nawet łączony z transferem do AC Milan. Dwa lata temu jego zbrodnia wstrząsnęła całą Brazylią. Fernandes najpierw zlecił porwanie, a później brutalnie pobił i poćwiartował swoją kochankę. Według informacji brazylijskiej prasy, strzępy jej zwłok miał rzucić na pożarcie rottweilerom. Ciała ofiary nieodnaleziono do tej pory. Zamordowana kobieta była modelką, która za wszelką cenę chciała ujawnić swój romans z brazylijskim piłkarzem. Oczekiwała także, że Fernandes przyzna, że jest ojcem jej dziecka. Bramkarz wybrał inne rozwiązanie. Nie zrobił testu DNA, bo nie chciał ryzykować rozpadu swojego małżeństwa. Postanowił za to na dobre zlikwidować kochankę.

Policja szybko zatrzymała sprawcę brutalnego morderstwa. Piłkarz został skazany na cztery i pół roku więzienia, choć groziło mu nawet dożywocie. Prawdopodobnie zabrakło silnych dowodów, by skazać go na surowszą karę.

BRENO BORGES

O tej sprawie głośno było w ostatnich dniach. W 2011 roku Brazylijczyk występował w Bayernie Monachium. Nie przebił się tam jednak do wyjściowego składu, a na domiar złego przytrafiła mu się ciężka kontuzja. Właśnie wtedy popadł w depresję, miał problemy z psychiką i zaczął naużywać alkoholu. Pewnego dnia wpadł w prawdziwy szał. Postanowił podpalić dom, który wynajmował. W płomieniach stanęło całe jego mieszkanie, a istniało też ryzyko, że ogień przeniesie się na sąsiednie wille. Monachijski sąd skazał Breno na trzy lata i siedem miesięcy pozbawienia wolności.

Pomocną dłoń wyciągnął do niego jego były klub – Sao Paulo. Niedawno doszło do dość kuriozalnej sytuacji, kiedy piłkarz z pomocą swojego adwokata podpisał kontrakt… w więzieniu. Działacze brazylijskiego klubu liczą, że sąd warunkowo zwolni zawodnika przed wypełnieniem całej kary. Gra w Sao Paulo może być dla niego szansą na powrót do normalnego życia.

MANCINI

Zasłynął z kapitalnych występów w barwach AS Romy. W Interze i Milanie spisywał się już poniżej oczekiwań. W tym ostatnim klubie znalazł jednak doborowe towarzystwo do zabawy. W nocy z 8 na 9 grudnia 2010 roku udał się na imprezę do swojego rodaka, Ronaldinho. Nie zabrakło tam alkoholu i … poważnych problemów. Nazajutrz na policję zgłosiła się modelka, która oskarżyła Manciniego o zgwałcenie. Brazylijczyk miał odwieźć ją do domu po imprezie, ale postanowił skorzystać z okazji, że kobieta była kompletnie pijana.

Mancini nie mógł liczyć na łaskawość sądu, który za napaść na tle seksualnym skazał go na dwa lata i osiem miesięcy więzienia. Były reprezentant „Canarinhos” sięgnął dna. Kiedyś należał do najlepszych skrzydłowych na świecie, a dzisiaj mając niespełna 33. lata będzie pewnie musiał myśleć o zakończeniu kariery.

ZE ELIAS

Jego historia nie jest aż tak dramatyczna. W więzieniu spędził zaledwie 29 dni za uchylanie się od płacenia alimentów na rzecz dzieci z pierwszego małżeństwa. Sąd długo przywoływał Brazylijczyka do uregulowania długów, ale na niewiele to się zdawało. W końcu sąd nie wytrzymał i postanowił ukarać go miesięcznym pozbawieniem wolności.

Ze Elias w barwach reprezentacji „Canarinhos” wystąpił 22 razy. Był brązowym medalistą olimpijskim z Atlanty (1996). Później występował w m.in. w: Interze, Bayerze Leverkusen i Olympiakosie. W barwach Nerazzurrich wywalczył  zresztą Puchar UEFA w roku 1998. Swoją karierę zakończył 11 lat później. Przed zatrzymaniem przez policję pracował jako komentator sportowy.

MARCELINHO

Swego czasu należał do największych gwiazd Bundesligi. Świetnie spisywał się w barwach Herthy Berlin oraz VFL Wolfsburg. W tym ostatnim klubie Brazylijczyk otrzymał nawet od trenera Felixa Magatha opaskę kapitana. Był rozgrywającym i prawdziwym liderem drużyny. W reprezentacji „Canarinhos” rozegrał pięć meczów. Pod koniec swojej kariery wpakował się jednak w niemałe tarapaty. Po jednej z imprez, podobnie jak Mancini, został oskarżony o gwałt… Tyle, że zbiorowy. Wspólnie z pijanymi kolegami miał napastować bezbronną kobietę.

Po tym zdarzeniu Marcelinho trafił do aresztu, a jego sprawa cały czas jest wyjaśniana. Piłkarz czeka na wyrok sądu. Zgodnie z brazylijskim prawem, za ten czyn grozi mu kara od sześciu do dziesięciu lat pozbawienia wolności.

EDMUNDO

Był gwiazdą takich klubów jak Corinthians, Vasco da Gama czy Fiorentina. W reprezentacji Brazylii zagrał ponad 40 razy i strzelił dla niej 12 goli. Ale wymiar sprawiedliwości był dla niego bezlitosny. W 1995 roku Edmundo nieumyślnie doprowadził do wypadku samochodowego, w którym zginęły trzy osoby i trzy kolejne zostały ranne. Sąd skazał go za to na cztery i pół roku więzienia!  W Brazylii zawrzało. Karę uznano za bardzo wysoką i obrońcy wnieśli apelację.

Sytuacja Edmundo nie wygląda najlepiej, bo ostatnio przypomniała sobie jeszcze o nim była żona, która oskarżyła go o znęcanie. Być może jego pobyt w zakładzie karnym ulegnie przedłużeniu. Jeśli brazylijskie sądy mają wystarczające dowody, to nie boją się orzekać surowych kar.

ROMARIO

Legenda futbolu. W swojej wspaniałej karierze został mistrzem świata i osiągnął wiele innych sukcesów drużynowych, jak i indywidualnych. W oficjalnych meczach strzelił blisko 400 goli. Czym więc zawinił? Romario ma na swoim koncie również oszustwa finansowe, a przede wszystkim fałszowanie dokumentów. Wszystko to było powiązane z obowiązkiem płacenia alimentów jego byłej żonie. Brazylijski gwiazdor zalegał podobno z zapłatą niebagatelnej kwoty 17 milionów euro! Najpierw osadzono go za to w areszcie, a później skazano na trzy i pół roku więzienia w zawieszeniu.

Z czasem karę złagodzono i zmieniono na ograniczenie wolności w postaci obowiązku wykonywania prac społecznych. Ale i tak nie wszystko wyglądało optymistycznie. W Brazylii coraz głośniejsze stawały się plotki, że Romario wdał się w gangsterskie porachunki i jest zamieszany w sprawę zabójstwa osoby związanej z zakładami bukmacherskimi. Przyszłość legendarnego napastnika „Canarinhos” stała pod wielkim znakiem zapytania. Z czasem jednak ta sprawa ucichła. A w Brazylii Romario cieszył się na tyle dużym autorytetem, że po tym wszystkim mógł jeszcze rozpocząć karierę polityczną. W 2010 roku został nawet wybrany do Izby Deputowanych. Dzisiaj wydaje się, że były piłkarz powrócił na właściwą drogę.

3 komentarze
  1. M.PS dodał komentarz dnia 18 marca 2013

    Romario-Edmundo..coz to byl za morderczy duet w Vasco.Pamietnym Vasco ktore roznioslo w pyl wielkie M.United 3-1. Romario strzelajac w tym meczu 2 gole mial juz 34 lata, a gol Edmundo to byla wisienka na torcie w tym meczu,palce lizac . W Vasco w skladzie min Helton znany z Porto czy Juninho Pernambucano ktorego gry w Lyonie nie trzeba przypominac. Miec w ataku dwie tak wtraziste,pyskate osobowosci to dopiero bylo cos ;]

  2. am dodał komentarz dnia 6 stycznia 2013

    świetny artykuł

  3. Mark dodał komentarz dnia 5 stycznia 2013

    Romario, Edmundo, a nawet Mancini czy Marcelinho to byli prawdziwi sztukmistrzowie, jeżeli chodzi o kontrolę nad piłką.

    Fajne zestawienie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>