Gerard Cieślik gra już w innej lidze – śmierć legendy.

2

Gerard Cieślik  Związkowi Radzieckiemu, dnia 20 października 1957 roku, strzelił dwa gole i zapewnił końcowe zwycięstwo. Przez całe życie związany był jedynie z Ruchem Chorzów, z którym 3 razy zdobył Mistrzostwo Polski i Puchar Polski. Jest trzecim najskuteczniejszym strzelcem w historii polskiej ligi. Należy do Klubu Wybitnego Reprezentanta. Dziś w nocy odszedł z tego świata…

Z wielkim żalem przyjąłem dziś wiadomość o śmierci Gerarda Cieślika – jednego z najlepszym piłkarzy polskiej piłki. W tym smutnym dniu, warto przypomnieć sobie co nieco o przebiegu jego kariery  i o tym, jak wspaniałym człowiekiem była legenda drużyny „Niebieskich”. Kibice zapewne nie raz, nie dwa podczas meczu, zaintonują przyśpiewki na cześć swojej zmarłej ikony. Zacznijmy jednak od początku.

Gerard urodził się 29  kwietnia 1927 roku w Hajdukach Wielkich. Jest to miasto bardzo silnie związane z Niemcami. Na początku XX wieku miejscowość, za obustronną zgodą mieszkańców, przyłączono do Chorzowa i nazwano Chorzów Batory (jako jedna z dzielnic). Nazwa ta obowiązuje dziś formalnie, jednak nierzadko spotkać można się przedwojenną nazwą. Dzielnica nie jest specjlanie rozległa,  funkcjonuje tam dworzec kolejowy, bloki mieszkalne, parę szkół oraz standardowe organy administracji. Sam Cieślik mówił, że w  „(…) w Hajdukach mało było rozrywek”.

W latach II Wojny Światowej na krótki okres czasu został wcielony do Wehrmachtu. Niepozorny napastnik (wzrost 1,63 m) zaczynał swą piękną karierę w Ruchu Chorzów. Rozegrał w nim 237 meczów, w których strzelił 168 bramek (rekord klubowy). W tamtych czasach, uchodził za gwiazdę polskiej ekstraklasy. Dobra gra zaowocowała powołaniem do reprezentacji Polski. Był to rok 1947. W kadrze narodowej, zasłynął strzeleniem dwóch goli Związkowi Radzieckiemu, na stadionie  w Chorzowie, w roku 1957. Po tej potyczce, kibice nosili go na rękach. W ostatnim wywiadzie dla Przeglądu Sportowego, wyznał: „Początkowo nie miałem wystąpić w tym meczu. W ostatnim sparingu kadry z reprezentacją Śląska strzeliłem jednak dwie bramki i dostałem powołanie. Kiedy Ewald Cebula przyszedł do mnie do domu, by mi o tym powiedzieć, akurat jadłem obiad. Z wrażenia, łyżka zawisła mi nad talerzem z zupą”. Poza tym, grał na igrzyskach olimpijskich w Helsinkach w roku 1952.

 3854f6ec3d1f2e5cieslik_zsrr

W barwach Ruchu, wywalczył trzykrotnie Mistrzostwo Polski (1951, 1952, 1953) oraz Puchar Polski (1951). W 1955 roku  wystąpił w dwóch towarzyskich meczach, w barwach Górnika Zabrze – oba spotkania przegrano, choć z drużyną Zenit Leningrad, zakończonym porażką 1:2, strzelił honorowego gola dla zabrzan. Po wojnie otrzymywał wiele propozycji zmian barw klubowych, min. z Legii Warszawa. Mimo to, pozostał w swojej ukochanej drużynie. Jak mówił potem: „W Chorzowie miałem rodzinę, dom, przyjaciół. Nigdy nie wyobrażałem sobie życia gdzie indziej”. W późniejszych latach, działacze i fani Ruchu otoczyli swojego idola szczególną troską i szacunkiem. Zapraszali go na wszelkie ważniejsze imprezy klubowe i interesowali się jego życiem po skończeniu kariery zawodnika. Po latach powiedział: „Moim marzeniem było stać się częścią tego klubu. Udało mi się to”. Karierę zakończył w 1952 roku, meczem z Wisłą Kraków. Po zawieszeniu butów na kołku, został trenerem drużyny, szkolił młodzież. Został także członkiem zarządu oraz Honorowym Prezesem Klubu.

Przez większość piłkarskiej kariery pracował w zakładzie Huty Batory. Po skończonej robocie udawał się na trening. Większość pracowników wypowiadała się o nim w samych superlatywach. Gdy w końcu postawił na piłkę, pracował tylko na etat i nie chciał pobierać pieniędzy z kasy zakładu. Przysyłano je jednak pocztą.

W kadrze narodowej wystąpił w 45 meczach, w których pokonał bramkarza rywali 27 razy. Warto odnotować, że w Klubie Wybitnego Reprezentanta znalazł się na specjalnych warunkach – w ramach za zasługi dla polskiej piłki nożnej. Został do niego przyjętny, jako jedyny zawodnik w historii, który nie rozegrał wymaganych 60 spotkań. Znajduje się w legendarnym Klubie 100 – jest to tradycyjna nazwa listy piłkarzy, którzy podczas swojej kariery strzelili co najmniej 100 bramek w polskiej ekstraklasie. Obecnie w tej elitarnej grupie znajduje się 28 zawodników, na czele z Ernestem Pholem. Drugie miejsce przypada wieloletniemu zawodnikowi Legii Warszawa, Lucjanowi Brychczowi. Na trzecim miejscu klasyfikuje się, na równi z Tomaszem Frankowskim, właśnie Gerard Cieślik. Tuż za podmium znajduje się Włodzimierz Lubański.

W 1999 roku, prezydent Aleksander Kwaśniewski, odznaczył go Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.

Nieprzytomny Cieślik trafił w piątek na oddział wewnętrzny z powodu problemów z sercem i nerkami. Całkiem niedawno był już w szpitalu w związku z zapaleniem płuc i problemami żołądkowymi. Po powrocie do domu wydawało się, że odzyskuje siły. Niestety, zmarł minionej nocy w wieku 86 lat. Informację o śmierci podały wszystkie krajowe media.

Ciekawostką jest to, że w 1978 roku nakręcono o Gerardzie Cieśliku film dokumentalny, w reżyserii Andrzeja Kotkowskiego. Tytuł „Gerard Cieślik – piłkarz 50-lecia” mówi wszystko. Film pokazuje sceny z przyjęcia do drużyny niebieskich, co nieco z życia prywatnego, oraz bramki z meczu z ZSRR. Co ciekawe, występuje tam także sam 15-letni Waldemar Fornalik, który opowiada o różnicach pomiędzy fubtolem profesjonalnym a amatorskim i pochwala płacenie wynagrodzeń za grę w ramach tego drugiego. W ostatnich latach życia legendy Ruchu, powstało także wiele innych filmów dokumentalnych o jego osobie. Część z nich z łatwością można znaleść w serwisie youtube, do czego gorąco Państwa zapraszam.

O Gerardzie Cieśliku powstała także książka, autorstwa Rafała Zaremby, pod tytułem „Urodzony na boisku”. Trzeba przyznać, że ikona polskiej ekstraklasy to doskonały materiał na tego typu przedsięwzięcia. Wciąż może być inspiracją, oraz przykładem lojalności wobec klubu. W dzisiejszych czasach, odpowiednikami Gerarda Cieślika mogą być legendy pokroju Stevena Gerrarda, czy Rayan’a Giggs’a. Z pewnością jeszcze wiele łez poleje się z powodu śmierci trzeciego snajpera w historii polskiej ligi, i jeszcze wiele cudownych wspomnień pojawi się z jego powodu. Piłka nożna i Ruch były całym jego życiem – Cieślik powiedział wszak kiedyś: ” Gdybym zaczynał życie jeszcze raz, też zostałbym piłkarzem”.

Redaktor Cristiano.

Obrazy: gwizdek24.se.pl, forum.niebiesty.pl

Piszę dla czasufutbolu, wielu stron związanych z Realem Madryt i samą piłką hiszpańską, której jestem fanem. Zdarza mi się recenzować książki sportowe. Zachęcam do śledzenia moich tekstów.
2 komentarze
  1. Eryk dodał komentarz dnia 3 listopad 2013

    Krycha, musze Ci powiedzieć że zaj****** miło czyta się twoje artykuły. Oby tak dalej. Trzymaj się, Pozdrówka :)

    • RedaktorCristiano dodał komentarz dnia 3 listopad 2013

      Dziękuje :) Jeśli chcesz mieć dostęp do większej ilości materiałów, znajdź mój fanpage na facebooku pod nazwią „RC”. Przede wszystkim jednak, śledź mnie na czasfutbolu.pl!
      Również pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>