Storpedowani

1
cze
30
Michał Flis
torpedo

Mówi się, że nie ma bardziej piłkarskich miast od Londynu, Buenos Aires i Stambułu. Każdy mieszkaniec którejś z tych metropolii prędzej czy później musi zdecydować się czy wspiera Arsenal, West Ham, Boca Juniors, River Plate, Galatasaray, Besiktas lub inny, dostępny z całego tabunu zespół. Niewiele wspomina się jednak o Moskwie, w której w minionym sezonie działało aż pięć klubów pierwszoligowych, spośród których każdy dysponował wierną grupą sympatyków. Jedni z nich prawdopodobnie już wkrótce będą musieli pogodzić się ze zniknięciem ich ekipy z piłkarskiej mapy Rosji.

Drużyna Torpedo Moskwa stanowi kawał historii piłki nożnej w nieistniejącym już Związku Radzieckim. Moskwianie nie mogą pochwalić się co prawda takimi sukcesami, jak ich rywale zza miedzy w postaci Dynama i Spartaka, jednak trzy tytuły mistrzowskie i aż osiem krajowych pucharów od wielu lat stanowią powód do dumy sympatyków Czarno-Białych. To tutaj występował przed laty Eduard Strielcow, który gdyby nie komunistyczny reżim miałby szansę stać się jednym z najlepszych piłkarzy swoich czasów.

Pamięć o osobie Edwarda Strielcowa wciąż pozostaje żywa wśród sympatyków Torpeda

Pamięć o osobie Edwarda Strielcowa wciąż pozostaje żywa wśród sympatyków Torpeda

Tuż po upadku Żelaznej Kurtyny, Torpedo stało się własnością koncernu samochodowego ZiŁ. W połowie lat 90-tych słynny producent motoryzacyjny wycofał się jednak z dalszego finansowania zespołu, który niedługo później przeniósł się na słynny stadion Łużniki, wskutek decyzji swojego nowego zwierzchnika – konsorcjum SC Łużniki. Dopiero na najsłynniejszym rosyjskim stadionie piłkarze z charakterystyczną literką „T” na piersi przypomnieli swoim kibicom lata chwały. Stołeczna ekipa rokrocznie oscylowała wokół ligowego podium, regularnie kwalifikując się do rozgrywek europejskich pucharów. Szczytem ich umiejętności była trzecia pozycja wywalczona pod koniec sezonu w roku 2000. Od tamtej pory ambicje klubowego szefostwa stopniowo rosły, co niosło ze sobą sprowadzenie do klubu renomowanych piłkarzy. Wśród nich znaleźli się m.in. wychowanek warszawskiej Polonii Marcin Kuś, a także sensacyjny król strzelców Ekstraklasy sprzed dziewięciu lat, Grzegorz Piechna. Niestety – to właśnie takie transfery okazały się gwoździem do trumny zespołu z Moskwy.

Klub po fatalnym sezonie 2006, po raz pierwszy od 1937 roku (!) zmuszony był pogodzić się z degradacją i rozpocząć rozgrywki w drugiej lidze. Już wtedy klubowe finanse znajdowały się w kiepskiej kondycji, a kosztowne wyjazdy do nadbałtyckiego Kaliningradu, czy syberyjskiego Chabarowska tylko pogarszały sprawę. Na zapleczu ligi rosyjskiej nie było już mowy o sprowadzaniu zawodników zza granicy, którzy zastąpieni zostali przez zdecydowanie mniej opłacalnych krajowców. Pod koniec 2008 roku środki finansowe Torpeda znajdowały się jednak w tak dramatycznej sytuacji, iż jedynym rozwiązaniem okazała się degradacja do czwartej ligi.

Wtedy też w klubie pojawił się Aleksandr Tukanow. 65-latek w latach 70-tych zaliczył sporo meczów w barwach moskiewskiego zespołu, którego był zresztą zapalonym kibicem od najmłodszych lat. Owy jegomość zasłynął jako bardzo sprawny dyrektor sportowy rosyjskiej reprezentacji narodowej, a także przewodniczący tamtejszej federacji piłkarskiej. Kiedy Torpedo błąkało się po nizinach rosyjskiego futbolu, Tukmanow wraz z grupą współpracowników podjął się misji przywrócenia ukochanego zespołu na szczyt. Najpierw sukcesem zakończyła się złożona przezeń apelacja wobec decyzji, która zakazywała klubowi uczestnictwa na jakimkolwiek profesjonalnym poziomie. Od tego też momentu Torpedo stopniowo powstawało z kolan, by w 2011 roku ponownie zameldować się w drugiej lidze.

W niej zespół, który mecze domowe rozgrywa na kameralnym stadionie nazwanym na cześć Eduarda Strielcowa, spędził trzy przyzwoite sezony. W sezonie 2013-14 Torpedo dość nieoczekiwanie rozpoczęło walkę o promocję do ekstraklasy, która po niesamowitym barażowym dwumeczu z pierwszoligowymi Kryljami Sowietow Samara zakończyła się sensacyjnym sukcesem. Tym samym ekipa złożona z mimo wszystko anonimowych piłkarzy po dziewięciu latach tułaczki powróciła do ligi, w której łącznie spędziła niemal osiemdziesiąt sezonów.

Niespodziewana promocja poniosła za sobą aktywność na rynku transferowym ubiegłorocznego beniaminka. Torpedo szukało przede wszystkim piłkarzy dostępnych na zasadzie wolnego transferu, a także wypożyczeń. W ten sposób do klubu za darmo trafili m.in. reprezentant Białorusi Anton Putsila, solidny portugalski ligowiec Hugo Vieira, a także Dalibor Stevanović i Adam Kokoszka ze Śląska Wrocław. Z niedalekiego Spartaka wypożyczono natomiast Kiriła Kombarowa, a także podstawowego do niedawna reprezentanta Rosji, Dinijara Bilaletdinowa, za którego brytyjski Everton zapłacił swego czasu ponad dziesięć milionów euro. Jedyne pieniądze wydane zostały na Australijczyka Ivana Franjicia, który nieco wcześniej wraz ze swą reprezentacją narodową zanotował przyzwoity udział w mistrzostwach świata.

Ponowna przygoda stołecznej ekipy z najwyższą klasą rozgrywkową nie zapisze się jednak złotymi zgłoskami w historii rosyjskiego futbolu, nie tylko ze względu na tak spektakularne porażki, jak ta w wyjazdowym meczu z Zenitem (1-8). Otóż klubowi kibice niejednokrotnie dawali upust swej nienawiści do ciemnoskórych piłkarzy rywali, których notorycznie obrażali. Rasistowskie przyśpiewki w stosunku do Hulka z Zenita St. Petersburg, Christophera Samby z Dynama Moskwa, a także afrykańskich zawodników Rostowa sprawiły, że na klub nałożono liczne kary pieniężne, a swoje mecze domowe musiał rozgrywać na stadionie Saturn w podmoskiewskich Ramienskojach. Ponadto w trakcie spotkania z Arsenałem Tuła, jedni z nich wywiesili transparent zawierający neonazistowskie symbole.

Zachowanie kibiców Torpeda w ostatnich miesiącach zdecydowanie nie pomagało klubowi

Zachowanie kibiców Torpeda w ostatnich miesiącach zdecydowanie nie pomagało klubowi

Jakby tego było mało, zespół notował coraz to gorsze wyniki, które zepchnęły go w okolice strefy spadkowej. Wśród piłkarzy panowała wręcz wroga atmosfera, czego najlepszym dowodem był derbowy pojedynek przeciwko Dynamo, kiedy to Anton Putsila rzucił się z pięściami na kolegę z zespołu tuż po tym, jak ten zamiast podawać do Białorusina zdecydował się na samodzielny, nieudany strzał. Klub, który już wcześniej borykał się z kolejnymi finansowymi tarapatami zmuszony był płacić jeszcze kary za wybryki swoich kibiców, przez co zawodnicy bardzo często nie otrzymywali obiecanych wynagrodzeń. W kwietniu swoje odejście z Moskwy zapowiedział Adam Kokoszka, któremu klub zalegał z wypłatami. W jego ślad poszli też inni zawodnicy, wskutek czego Torpedo spadło z ligi, choć co ostatniej chwili zachowywało szansę na utrzymanie.

 Jak się jednak okazało – klubowe długi sięgają takich kwot, iż pod znakiem zapytania stoi dziś nie tylko udział Torpedo w rozrywkach drugiej ligi, ale też dalsza egzystencja klubu. Według różnych źródeł zaległości te sięgają już kwoty 230 milionów rubli, a głównym winowajcą takiego stanu rzeczy obwieszczono Aleksandra Tukmanowa. Klubowy prezydent naraził się kibicom, kiedy to postanowił skrytykować ich zachowanie. Sympatyków nie zjednał też sobie tuż po tym, jak odrzucił ofertę kupna klubu przez jednego z najbogatszych Rosjan, Aleksandra Mamuta. Moskiewski inwestor chciał przejąć pakiet większościowy akcji klubu, jednak Tukmanow postawił warunek, iż 30% ma pozostać w jego rękach. Koniec końców 55-latek wycofał swoją ofertę, przekreślając tym samym szansę na pojawienie się w klubie olbrzymiej gotówki.

Jeden z bohaterów reprezentacji Rosji na Euro 2008, Dinijar Bilaletdinow, nie zdołał utrzymać w lidze swojego tymczasowego pracodawcy

Jeden z bohaterów reprezentacji Rosji na Euro 2008, Dinijar Bilaletdinow, nie zdołał utrzymać w lidze swojego tymczasowego pracodawcy

Na chwilę obecną ciężko jednoznacznie stwierdzić, gdzie w najbliższym czasie wyląduje Torpedo. Głosy o bankructwie zespołu staję się ostatnimi czasy coraz częstsze, a oznaczałoby to już drugi w tym wieku upadek zespołu, który jeszcze kilkanaście lat temu bił się o czołowe lokaty w ojczyźnie Puszkina. Z jednej strony można żałować ekipy, która tak wiele wniosła do historii tamtejszej piłki. Z drugiej jednak, mając w pamięci skandaliczne ekscesy moskiewskich kibiców zapewne niejeden Rosjanin pragnąłby, aby słuch o nich jak najprędzej zaginął, tym bardziej, iż za kilka lat w ich ojczyźnie odbędą się mistrzostwa świata, a miejscowa federacja stara się używać wszelkich środków, by czarnoskórzy piłkarze nie czuli się w największym kraju świata zagrożeni.

1 komentarz
  1. Cay dodał komentarz dnia 4 listopada 2017

    Bardzo fajny artykuł, brakowało mi w internecie jakichkolwiek informacji właśnie na temat Torpedo Moskwa, wszędzie tylko CSKA i Spartak… Szkoda tylko że wątek o zakończeniu sponsoringu przez zakład ZIŁ nie został bardziej rozwinięty, z tego co się orientuje to po kilku latach ZIŁ ponownie zabrał się za sponsoring ale tym razem za inny klub z Moskwy (FK Moskwa). Doszło do tego że w Rosji jednocześnie istniały dwa kluby z Moskwy o nazwie torpedo, Torpedo Moskwa i Torpedo ZIŁ Moskwa. Sam nie bardzo rozumiem jak do tego doszło i na jakiej zasadzie więc nie będę siać jakiś farmazonów bo ciężko to wywnioskować tylko z wikipedii :). Brakuje mi tylko jeszcze jakiś informacji o innym ciekawym klubie z Moskwy, a konkretnie o Lokomotiwie. Jest to chyba jedyny klub w Moskwie który ma typowo swój własny stadion. Kibice też podobno trzymają poziom jednak nie są takimi wariatami jak CSKA czy Spartak. Przydał by się fajny artykuł na ten temat :).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>