Rewanż po finale Ligi Mistrzów? Real-Atletico w Superpucharze Hiszpanii.

0

Cała Hiszpania (i nie tylko) żyje dzisiejszym pojedynkiem Real-Atletico Madryt, w ramach rozgrywek o Superpuchar Hiszpanii. Warto wspomnieć, że obie drużyny spotkały się w finale Ligi Mistrzów niespełna 2 miesiące temu. Teraz, gdy okienko transferowe chyli się ku końcowi, a oba kluby przeprowadziły wielomilionowe transakcje, emocje, ale i poziom sportowy powinien być jeszcze większy. Czego spodziewać się po pojedynku drużyn Ancelottiego i Simeone?


Zarówno jedni, jak i drudzy są na ostatniej prostej pretemporady. Mecz o Superpuchar Hiszpanii będzie dla Rojiblancos pierwszą okazją po sięgnięcia po trofeum – Real, za sprawą dwóch bramek Ronaldo, zdołał już pokonać Sevillę w Superpucharze Europy i wydaje się, że przystępuje do tego meczu w roli „lekkiego” faworyta, choć sam się nim nie czuje. Oba kluby przeprowadziły bardzo dobre transfery. Jeśli chodzi o Królewskich, wiadomym jest, że nie byliby sobą, gdyby nie sprowadzili w okresie letnim piłkarza za ponad 60 mln. euro, nawiązując tym samym do ery „Galacticos”. To oczywiście projekt Florentino Pereza. Rzadko się zdarza, by nie sprowadził piłkarza, na którego ma ochotę. Można się z taką polityką zgadzać, albo nie, lecz faktem jest, że Real przeprowadził świetne transfery.

Jednym z nich jest oczywiście najlepszy podający brazylijskiego Mundialu – Toni Kroos. Niemiec przeszedł do Madrytu za niecałe 25 mln euro, co było wprost wyborną okazją. Real z niej skorzystał i jak na razie może być zadowolony – Kroos prezentuje bardzo wysoki poziom już od pierwszych minut, dryguje grą Królewskich zupełnie tak, jakby grał tam od wielu, wielu lat. Ma pełne wsparcie trenera i na ten moment, jest graczem podstawowego składu. Co prawda, Ancelotti podkreśla, że wyczerpujący sezon wymaga wielu rotacji, by zapobiec przemęczeniu graczy, ale coś mi się zdaje, że ze świeżo upieczonego mistrza świata będzie korzystać nader często. Kolejnym wzmocnieniem, słusznym, lub nie, jest James Rodriquez. Młody Kolumbijczyk, który został królem strzelców Mistrzostw Świata, przybył do Madrytu za ok. 80 mln. euro. Zarówno koledzy z boiska, jak i kibice mają co do niego duże oczekiwania i trzeba przyznać, że jak na razie James nie pokazał nic szczególnego. Najwyraźniej potrzeba mu czasu, ale ten kto zna Real Madryt wie, że jest tam go jak na lekarstwo. Jeśli szybko się nie zaadaptuje, może nie przekonać do siebie Bernabeu.

Zmiany dotyczą również obsady bramki. Zarówno Atletico, jak i Real postawiły na powiew świeżości, z tym wyjątkiem, że Real kolejny raz potrzebuje przeciwwagi dla rozchwianego Ikera Casillasa. Los Blancos kupili jednego z najlepszych bramkarzy na Mundialu w Kraju Kawy, czyli Keylora Navasa, Atletico natomiast – Miguel’a Moyę i Jana Oblaka. W Superpucharze Hiszpanii między słupkami zobaczymy jednak Ikera, który wciąż jest na cenzorowanym. Paradoksalnie, obaj bramkarze mają dziś sporo do udowodnienia. Casillas musi pokazać, że wciąż jest w ścisłym TOPie, Moya natomiast chce pokazać się w ogóle z dobrej strony i dobrze zacząć swoją przygodę z Atletico.

Jeśli chodzi o graczy z pola, Simeone utracił swojego najlepszego strzelca, Diego Costę, na rzecz Chelsea Londyn. W miejsce naturalizowanego Hiszpana sprowadził niechcianego w Bayernie Monachium, Mario Mandżukicia. Już teraz mówi się, że to jeden z najlepszych transferów ostatnich lat w wykonaniu rywala Królewskich. Czy Chorwat będzie w stanie podtrzymać dobry poziom poprzednika i poprowadzić zespół do zwycięstwa w Superpucharze? Obok siebie będzie miał przecież piłkarzy pokroju Antoine Griezzmann’a, czyli kolejnego nabytku Rojiblancos w tym okienku transferowym. Griezmann, po rozegraniu dobrego Mundialu, przeniósł się z Realu Sociedad na Vincente Calderon jako napastnik, który ma świetnie uzupełniać się z Mario. Kto wie, czy razem nie stworzą jednego z najgroźniejszych duetów w Europie. Kiedy dodamy do tego młodziutkiego Raula Jimenez’a, który świetnie prezentował się w Club America i wyrasta na jednego z najlepszych atakujących w swojej kategorii wiekowej, widzimy, że Simeone wiedział co robi, szalejąc po rynku i przeprowadzając wielomilionowe transakcje. Jego drużyna wygląda po prostu imponująco.

Trudno przewidzieć, jak będzie wyglądać pierwszy mecz o Superpuchar Hiszpanii, bo jest jeszcze zbyt wcześnie, by o przebudowanych z grubsza drużynach powiedzieć cokolwiek konkretnego. Real ma będącego w świetnej formie Cristiano Ronaldo i plejadę innych gwiazd, takich jak Bale, czy Modrić, którzy zaliczyli dobry wstęp z Sevillą. Ma świetnie zrównoważoną obronę, która nie ma na ten moment słabych punktów. Z drugiej strony, to samo można powiedzieć o podopiecznych Simeone. Nikt o zdrowych zmysłach nie wątpi przecież w klasę Joao Mirandy, czy Diego Godina. Wszystko rozstrzygnie się w drugim, rewanżowym spotkaniu na Vincente Calderon, ale nie mam wątpliwości, że już za kilka godzin zobaczymy kawał dobrego futbolu, choć z minimalną ilością bramek.

Dzisiejsza okładka MARKI krzyczy” PREZENTUJ BROŃ!”. Widnieją na niej sylwetki filarów obu drużyn z Madrytu i ich trenerów. Santiago Bernabeu będzie dziś świadkiem wielu wspaniałych debiutów, w tym mundialowego sprayu, którego używa się do oznaczenia umiejscowienia muru i futbolówki, przy wykonywaniu rzutu wolnego. Nie to jednak będzie istotne. Madryt znów jest podzielony na pół. Przynajmniej piłkarsko.

Krystian Pomorski

obrazek: buschleaguesports.com

Piszę dla czasufutbolu, wielu stron związanych z Realem Madryt i samą piłką hiszpańską, której jestem fanem. Zdarza mi się recenzować książki sportowe. Zachęcam do śledzenia moich tekstów.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>