Syn Słońca

0
lis
7
Michał Flis
Son

Patrząc na to, co ma miejsce w linii ataku Bayeru Leverkusen, nie trudno dziwić się dlaczego Arkadiusz Milik jest z tego klubu regularnie wypożyczany. Na szpicy niepodzielną pozycję wciąż ma były król strzelców Bundesligi Stefan Kiessling, zaś sprowadzony z Norymbergi Josip Drmić w barwach zdegradowanej ekipy zdołał strzelić aż siedemnaście bramek. Ponadto co jakiś czas na boisku melduje się 18-letni Julian Brandt będący jednym z najlepiej rokujących niemieckich piłkarzy młodego pokolenia. Jest także pewien Azjata, który w bieżącym sezonie jest nie do zatrzymania dla obrońców rywali.

Niezwykle rzadko zdarza się, ażeby postrachem europejskich bramkarzy stał się napastnik rodem z największego kontynentu świata. Jednym z wyjątków był Koreańczyk Cha Bum-kun, który na przełomie lat 80-tych i 90-tych szturmował boiska Bundesligi w barwach Bayeru Leverkusen. Dziś swoistym następcą 61-latka jest jego rodak Heung min-Son, będący od pewnego czasu wyróżniającą się postacią nie tylko w drużynie Aptekarzy, ale i w całej lidze niemieckiej.

Urodzony w położonym niedaleko granicy z Koreą Północną Chuncheon zawodnik pierwsze kroki w futbolu stawiał w trakcie swojego pobytu w stolicy, kiedy to kształcił się w seulskiej szkole średniej. Co ciekawe – na większości koreańskich uczelni obowiązuje zbliżony system szkolenia sportowego do tego obowiązującego w Stanach Zjednoczonych. Podobnie jak wielu Amerykanów, masa reprezentantów Korei Południowej szkoliła się nie w rezerwach znanego klubu, ale pod okiem nauczyciela wychowania fizycznego. Zresztą tamtejszy odpowiednik naszej Centralnej Ligi Juniorów nie składa się z młodzieżowych drużyn pierwszoligowych teamów, ale właśnie z zespołów akademickich.

Nastoletni Heung potrzebował zaledwie kilku miesięcy terminowania w rezerwach rodzimego FC Seul, by zostać dostrzeżonym przez wysłanników z Europy. Po wnikliwych analizach skautów pracujących dla niemieckiego Hamburger SV, jesienią 2008 roku trenerzy tamtejszej akademii byli zdecydowani na ściągnięcie do siebie koreańskiego tercetu w postaci Kim Jong Pila, Kim Min Hyeoka i właśnie Sona. Jak się okazało – tylko ostatni z nich zdołał wypromować się w położonej na północy kraju metropolii.

Początki w Hamburgu przebiegły naszemu bohaterowi pod znakiem intensywnej pracy. Przyjeżdżając do Niemiec praktycznie nie znał słowa w języku niemieckim, dlatego oprócz regularnych treningów pobierał odbywające się kilka razy w tygodniu nauki mowy Goethego. Sam piłkarz dostrzegał w pobycie w Hamburgu niepowtarzalną dla siebie szansę, dlatego z charakterystyczną dla Azjatów pracowitością dążył do wyznaczonego przez siebie celu. Jak wspomniał w jednej z pierwszych rozmów – Piłka w Korei od lat była dla niego po prostu nudna. W Europie mógł natomiast liczyć na profesjonalny rozwój. Do wyjazdu na zachód najgorliwiej przekonywali go natomiast rodzice. W pewnym momencie stwierdził nawet – „Tu w Niemczech wszystko jest lepsze. Chciałbym na zawsze pozostać w tym kraju”. Po załatwieniu wszystkich formalności biurokratycznych związanych z pozwoleniem na pracę i pobyt w Hamburgu, Son mógł skupić się na rozwijaniu swoich umiejętności piłkarskich. W aklimatyzacji niezmiernie pomógł mu jego niemiecki rówieśnik Shkodran Mustafi – aktualnie piłkarz Valencii, z którym do dziś utrzymuje przyjacielskie kontakty.

Ambitny Koreańczyk stopniowo piął się w górę poprzez kolejne szczeble kategorii wiekowych Hamburgera po to, by po strzeleniu dziewięciu goli w przedsezonowych sparingach zostać włączonym do pierwszego zespołu na rozgrywki 2010-11. W sierpniu po meczu z Chelsea, w którym strzelił zresztą gola nabawił się jednak kontuzji, która przełożyła jego debiut w Bundeslidze o ponad dwa miesiące. Kiedy w końcu po raz pierwszy zameldował się na boisku, perfekcyjnie wywiązał się z powierzonego mu zadania. Trzydziestego października podczas wyjazdowego meczu z Kolonią, w podstawowym składzie HSV na murawie pojawił się anonimowy dotychczas przybysz z Korei, do którego za sprawą urazów Paulo Guerrero i Ruda Van Nistelrooya uśmiechnęło się szczęście. Nastoletni Azjata potrzebował zaledwie dwudziestu czterech minut, by wpisać się w tym meczu na listę strzelców. W wieku osiemnastu lat i ponad stu dni stał się tym samym klubowym rekordzistą w kategorii Najmłodszy Strzelec Gola, bijąc tym samym 39-letni rekord Manfreda Kaltza.

Już w listopadzie klub bez wahania przedłużył z nim kontrakt do 2014 roku, co oznaczało, iż jego władze wiążą z Sonem spore nadzieje. Kolejny sezon mający być przełomowym w przygodzie 19-latka z Bundesligą okazał się swego rodzaju klapą. Moment, w którym Heung był prawdopodobnie najbardziej gotów do wystartowania w wielki futbol zbiegł się z zatrudnieniem w Hamburgu Franka Arnesena na stanowisku dyrektora sportowego, co do dziś odbija się w tym klubie czkawką. Ponadto trener Thorsten Fink zdecydowanie bardziej zawierzał umiejętnością Mladena Petricia i Paulo Guerrero, przez co naszemu bohaterowi pozostawała rola zmiennika. Nie przeszkodziło mu to jednak w zdobyciu pięciu goli, co jak na tak młodego zawodnika było rezultatem więcej niż przyzwoitym.

Dopiero w sezonie 2012-13 wspomniany Fink na dobre przekonał się do umiejętności reprezentanta Korei. Wraz z królem strzelców polskiej Ekstraklasy Atrjomsem Rudnevsem stworzył on skuteczny duet, który w sumie ustrzelił liczbę dwudziestu czterech bramek. Niebywale wygodnym rywalem okazała się dla niego wicemistrzowska Borussia Dortmund, której w obu spotkaniach zaaplikował razem aż cztery bramki. Po wiosennym meczu z tym przeciwnikiem magazyn Kicker wystawił Sonowi najwyższą notę dodając do tego tytuł Zawodnika Meczu. Dzięki liczbie dwunastu goli strzelonych w owej kampanii, Son stał się dopiero czwartym Azjatą w historii, który strzelił więcej niż dziesięć goli w najwyższej klasie rozgrywkowej w Europie.

Son,VDV

Jego dobra postawa nie uszła uwadze trenerom innych drużyn. O ile rzekome zainteresowanie osobą Koreańczyka ze strony m.in. Liverpoolu i Chelsea traktowano raczej z przymrużeniem oka, o tyle zakusy Borussi Dortmund i Bayeru Leverkusen były już całkiem realnymi opcjami przenosin. Konkurencja w postaci Roberta Lewandowskiego odstraszyła go od przeprowadzki do Dortmundu, dlatego w czerwcu ubiegłego roku podjął decyzję o przeprowadzce na BayArenę. Decyzje swą argumentował chęcią regularnych występów w europejskich pucharach co zagwarantować mógł mu właśnie klub z Leverkusen. Zadaniem Sona w ekipie prowadzonej wówczas przez Samiego Hyypię było odciążenie Stefana Kiesslinga w ataku, który do momentu sprowadzenia Koreańczyka nie miał godnego partnera w ofensywie. Dziesięć milionów, jakie drużyna z zachodnich Niemiec zapłaciła Hamburgerowi jest najwyższą kwotą w historii transferów do Bayeru.

Koreański napastnik doskonale wywiązał się z powierzonej mu misji i swoimi dziesięcioma ligowymi bramkami pomógł Aptekarzom w zajęciu miejsca premiowanego udziałem w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów. Przenosiny do Bayeru były także argumentowane chęcią odpowiedniego przygotowania się do czerwcowego Mundialu rozgrywanego na boiskach Brazylii. Choć Korea Południowa nie pokazała na tym turnieju niczego szczególnego, Heung był jedną z najjaśniejszych postaci w układance selekcjonera Honga Myung-bo. W dotkliwie przegranym meczu z Algierią, Son strzelił gola, który pozwolił zachować jemu i kolegom krztę honoru.

Son_Korea

Wzbogacony o międzynarodowe doświadczenie zawodnik powrócił do Niemiec, gdzie pod jego nieobecność nowym trenerem Bayeru mianowany został Roger Schmidt. Były szkoleniowiec Red Bull Salzburg od początku nie wahał się postawić na Koreańczyka, który na nowej dla siebie pozycji lewoskrzydłowego osiągnął niesamowitą formę. To m.in. jego gole w dwumeczu z Kopenhagą pozwoliły czwartej drużynie Bundesligi ponownie zameldować się na arenach Champions League. Także w lidze przybysz z Orientu co kolejkę raczy nas swoimi trafieniami. Z czterema bramkami na koncie wraz z Karimem Bellarabim jest jak na razie najskuteczniejszym zawodnikiem w drużynie. Zważywszy na niespodziewane zacięcie się Kiesslinga, Son jest dziś największą nadzieją na gole kibiców zgromadzonych na BayArenie.

Prawdziwy popis dał w ostatnim meczu fazy grupowej Ligi Mistrzów, kiedy to w około pięć minut zapewnił swojemu klubowi zwycięstwo na trudnym terenie z niewątpliwie silnym rywalem, jakim jest Zenit Sankt Petersburg. Tym samym stał się pierwszym Azjatą spoza Japonii, który w ostatnich kilku latach wpisał się na listę strzelców w tych prestiżowych rozgrywkach. Już za kilka miesięcy będzie też miał okazję do ponownego zaprezentowania się szerszej publiczności w narodowych barwach. Podczas styczniowego Pucharu Azji, który odbędzie się w Australii, Heung będzie jednym z faworytów do zdobycia korony króla strzelców i jako lider południowokoreańskiej ekipy będzie miał za zadanie poprowadzić ją do strefy medalowej. Tym ciekawiej zapowiada się przyszła rywalizacja bohatera tego artykułu ze wspomnianym na początku Milikiem. Czy w drużynie Rogera Schmidta znajdzie się miejsce tylko dla jednego z nich? A może nadszedł właśnie czas swego rodzaju abdykacji Kiesslinga?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>