Półtora roku Berga

0
cze
8
Rafał Cygan
Henning BergHenning Berg

Gdyby Legia zgromadziła w tym sezonie o jeden punkt więcej, bilans pracy Henninga Berga byłby imponujący – awans z grupy Ligi Europy, triumf w Pucharze Polski i mistrzostwo kraju. Jednego punkty jednak zabrakło, a mistrzowska feta zamiast na ulicach Warszawy odbyła się w Poznaniu. To właśnie ten jeden punkt sprawia, że na pracę norweskiego szkoleniowca, po miesiącach zachwytów, należy spojrzeć bardziej krytycznie niż dotychczas.

Henning Berg miał być w Legii trenerem na lata, który zbuduje zespół deklasujący ligowych rywali i osiągnie sukces w europejskich pucharach. Legia z wiosny nijak jednak do tej wielkiej wizji nie pasuje. Zespół nie miał koncepcji na grę, a każdy punkt zdobywał w męczarniach.  Mimo tej wiosennej mizerii w wykonaniu Legionistów mistrzostwo było celem realnym i przy kilku lepszych decyzjach mogło zostać przy Łazienkowskiej.

Norweskiego szkoleniowca może tłumaczyć fakt, że Legia rywalizował wiosną na trzech frontach, a musiał to robić bez sprzedanego w ostatniej chwili Miroslava Radovicia. Berg miał prawo być poirytowanym stratą czołowego zawodnika i koniecznością zmiany systemu gry w ostatniej chwili, ale nie tłumaczy to marazmu w jaki popadli prawie wszyscy jego podopieczni. Można przecież wyobrazić sobie sytuację, w której Radović zostałby w Legii, ale podobnie jak w Chinach, nabawiłby się poważnej kontuzji i cała koncepcja również runęłaby z dnia na dzień.

(Sa)ganowski

Serb jednak odszedł, więc trzeba go było kimś zastąpić. Naturalnym zmiennikiem wydawał się być Orlando Sa. O tym, że pomiędzy Portugalczykiem a Norwegiem nie istniała chemia świadczyła regularna absencja Sa w pierwszym składzie. Być może Berg chciał ukarać Sa za jakieś poza boiskowe ekscesy, ale zrobił to w sposób wybitnie nieudolny. Marek Saganowski jest na dzień dzisiejszy zawodnikiem kompletnie bezproduktywnym – bramek nie strzela, pojedynków jeden na jeden nie wygrywa, a i z przyjęciem i odegraniem piłki z przeciwnikiem na plecach ma wielki problem. Kiedy wynik meczu się nie układał na boisko za Saganowskiego wchodził Sa. Kiedy  do końca pozostało już kilka kolejek, a Legia musiała gonić Lecha, Norweg miał nóż na gardle i w pierwszym składzie zaczął wystawiać Portugalczyka. Ten robił na boisku ewidentną różnicę jakościową w porównaniu z Saganowskim i zdobył kilka, z ówczesnej perspektywy, ważnych bramek. Sa zyskiwał więc z każdym meczem w oczach kibiców i ekspertów, a Berg tracił. Trudno powiedzieć, czy Norweg zrobił Portugalczykowi na złość, ale być może zrobił na złość sobie i całej Legii, pozbawiając jej mistrzostwa, bo gdyby w kilku sytuacjach na miejscu popularnego „Sagana” był Sa, Warszawianie mogliby mieć na koncie kilka punktów więcej.

Żonglowanie składem

Berg z uporem maniaka wymieniał prawie cały skład, kiedy Legia rywalizowała jeszcze w Lidze Europy. Żonglerka składem Berga była wręcz chaotyczna. Albo od razu wymieniał większość składu albo kurczowo trzyma się tych samych ludzi. Na początku rundy wiosennej w „drugim garniturze” wyróżniał się m.in. Dominik Furman, a wśród zawodników pierwszego wyboru zawodzili Ivica Vrdoljak i Tomasz Jodłowiec. Zawodzili tak prawie przez całą rundę i jedynie kartki i kontuzje sprawiły, że Furman ponownie dostał szansę gry.

Norweg żonglował również pozycją Guilherme na boisku. Tylko w ostatnich kilku meczach Brazylijczyk był zmuszony zagrać na trzech skrajnie różnych pozycjach – lewego obrońcy, prawego pomocnika i rozgrywającego. Trudno mieć więc do Guilherme pretensje o słabszą postawę w niektórych meczach.

Zmienianie całego zespołu kilka razy obeszło się bez konsekwencji, ale dzisiaj można tylko gdybać, co by było, gdyby Legia na początku sezonu zagrała u siebie z Bełchatowem pierwszym składem, a w lutym wysłała do Kielc najlepszych zawodników.

Młodzieży brak

W rundzie jesiennej kilkukrotnie wprowadzany na boisko „drugi garnitur” Legii był oparty na młodzieży. Niestety młodzież ta gdzieś przepadła, bo pojedynczymi minutami na boisku z początku tej rundy nikt na poważnie nie zyskał wiosną doświadczenia, które mogłoby zaprocentować w przyszłym sezonie.

Szczególnie nielogiczna była postawa Norwega w stosunku do Adama Ryczkowskiego. Młody napastnik może nie rzucił wszystkich na kolana w swoich pierwszych ekstraklasowych występach, ale był dosyć skuteczny, bo spędzając na murawie jedną czwartą tego czasu, który spędził Saganowski, strzelił w meczach ligowych również dwie bramki. Ponadto Berg zablokował wyjazd Ryczkowskiego na reprezentacje w czasie rozgrywania rundy mistrzowskiej. Decyzja byłaby logiczna – przecież Legia walczyła o mistrzostwo kraju. Sęk w tym, że Berg z Ryczkowskiego skorzystał tylko raz, a to i tak więcej niż liczba kontaktów Ryczkowskiego z piłką w rundzie finałowej, bo ten nie zdołał dotknąć futbolówki wchodząc na boisku w meczu z Górnikiem minutę przed jego zakończeniem. 18-latek nie ograł się więc ani w klubie, ani w kadrze. Czy Ryczkowski dałby Legii coś więcej niż Saganowski? Zapewne tak, bo Saganowski nie wnosił na boisko nic.

Zimą nikt w nie miał w całej Ekstraklasie tak silnej pozycji, jak właśnie Berg. Te kilka miesięcy tak drastycznie zmieniły sytuację, że Norweg siedzi obecnie na tykającej bombie. I albo rozbroi ją dobrą grą Legii w lidze i europejskich pucharach albo włodarze warszawskiego klubu wcisną czerwony guzik i współpraca, o której końcu nikt kilka miesięcy temu nawet nie pomyślał, może zakończyć się jeszcze w tym roku.

Nabór do wojska – W poszukiwaniu napastnika dla Legii Warszawa

0
cze
3
Michał Flis
legia

Przyszłość Orlando Sa w szeregach warszawskiej Legii wydaje się być już przesądzona. Choć obie strony nie potwierdziły jak dotąd tych rewelacji, pomiędzy portugalskim snajperem, a trenerem Henningiem Bergiem trwa konflikt, z którego tylko jedna osoba będzie w stanie wyjść obronną ręką. Były zawodnik m.in. FC Porto i Fulham, choć dysponuje umiejętnościami przerastającymi według niektórych naszą ligę, od dłuższego czasu jest na Łazienkowskiej jedynie zmiennikiem, a w hierarchii napastników wyżej od niego znajduje się nawet wiekowy Marek Saganowski. Nic więc dziwnego, iż pogłoski o jego transferze do Grecji, Włoch lub Anglii niebawem staną się zapewne faktem dokonanym. Poniżej prezentujemy więc listę zawodników, którzy mogliby w nadchodzącym czasie zasilić szeregi urzędującego mistrza Polski i tym samym załatać dziurę w ofensywie po prawdopodobnym ubytku autora trzynastu jak dotąd trafień w kończącej się kampanii. więcej

Legia z Ajaksem? Bez presji, ale z zimną głową, bo to wyższy poziom niż Celtic czy Trabzonspor

0
gru
15
Redakcja
Legia

Legia w 1/16 finału Ligi Europy zmierzy się z Ajaksem Amsterdam! Rozlosowano także pary 1/8 finału Ligi Mistrzów.  więcej

Legia walczy o pierwsze miejsce w grupie. Czy od początku zagra Orlando Sa?

0
gru
10
Redakcja
1407516319975_wps_3_epa04345976_Legia_Warsaw_

– W tej grupie w żadnym meczu nie było przed pierwszym gwizdkiem zdecydowanego faworyta. Trabzonspor ma nowego trenera, osiąga za jego kadencji dobre wyniki jak wygrana z Galatasaray. Przegrał dopiero ostatnio z Besiktasem liderującym w grupie. To bardzo dobra drużyna, ze świetnymi zawodnikami. My zbieramy kolejne doświadczenia, które mam nadzieję zaprocentują w przyszłości. Nie wiem czy te przemiany staną się naszym atutem czy dzięki nich zyska Tranzonspor. Rywal ma świetnych graczy jak Cardozo, Constant, Erdogan czy Yilmaz. By wygrać, będziemy musieli zagrać maksymalnie skoncentrowani, na sto procent swoich możliwości. Teraz Trabzon koncentruje się na posiadaniu piłki, zmieniła się organizacja w defensywie. Mamy jednak też dobry zespół, chcemy zdobyć pierwsze miejsce w grupie i to jest naszym celem – przekonuje przed meczem Legii z Trabzonsporem Henning Berg. więcej

Legia – Metalist. Po awans, zwycięstwo w grupie i… półfinał LE?

0
lis
5
Redakcja
sa

W czwartek o godzinie 21:05 Legia Warszawa zmierzy się na własnym stadionie z Metalistem Charków. Będzie to pierwsze rewanżowe spotkanie „Wojskowych” w fazie grupowej Ligi Europy. Na wyjeździe udało im się pokonać Ukraińców i wszystko wskazuje na to, że również w stolicy Polski zgarną komplet punktów. 

więcej

Metalist – Legia. Wojna piłkarska obok wojny prawdziwej

1
paź
22
Redakcja
sa

W polskim futbolu nastał piękny okres. Być może tylko chwilowy, przejściowy, więc warto korzystać z niego póki możemy. Reprezentacja Polski po trzech spotkaniach z siedmioma punktami na koncie prowadzi w swojej grupie eliminacyjnej do ME 2016. Legia także jest na czele swojej stawki – wygrała już z Lokeren i Trabzonsporem, teraz przyszła kolej na potyczkę z Metalistem Charków. 

więcej

Legia może być losowana z trzeciego koszyka, a Ruch pojechał po awans

0
sie
28
Redakcja
gianni

Legia Warszawa zmierzy się dziś na własnym stadionie z Aktobe, natomiast Ruch Chorzów w Kijowie stanie na przeciwko Metalistowi Charków. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, „Wojskowi” mają szanse być losowani z trzeciego koszyka, natomiast Ruch Chorzów najpewniej trafi do grupy śmierci. Ale ich sam awans do fazy grupowej będzie trzeba traktować jako spory sukces.

więcej